12 września 2023
07 września 2023
80. Wiecie co?
W
tym miejscu miały się dziś znaleźć dwa smętne wiersze, ostatnio bowiem moja
kondycja psychiczna nie należy do najlepszych (prawdę mówiąc, jest
całkiem do dupy). Miały się znaleźć, ale się nie znalazły,
ponieważ w prezencie od losu dostałam dwoje ludzi, którzy podarowali
mi cudny dzień.
Otóż
będąca w podróży dwójka blogerów, których do tej pory znałam z czytania,
wpadła do mojego miasta, bo było im po drodze. Poza tym zgłodnieli 😃 Umawialiśmy się od dwóch dni, a ja tak się ucieszyłam
z propozycji spotkania, że nawet do pracy szło mi się dzisiaj lżej i w dobrym
nastroju. Potem nie mogłam się doczekać. O 14.00 wyprułam
z przybytku mordęgi jak pershing i aż mnie trzęsło z niecierpliwości
na kolejnych światłach, bo oczywiście wyskakiwały mi po drodze same
czerwone. A oni czekali, zapewne konając z głodu!
![]() |
I było
tak, jak się spodziewałam, to znaczy cudownie. I dzięki nim
miałam naprawdę dobry dzień! Nie mogło być inaczej w towarzystwie
ludzi inteligentnych, uśmiechniętych, ciepłych, bardzo pozytywnych i bardzo…
normalnych 😃
Szerokiej
drogi, Moniko i Wolandzie, a potem wysokich i bezpiecznych lotów! Dziękuję
Wam za wspólnie spędzony czas, za doskonałe towarzystwo, za pyszny obiadek
(tylko czy Ty, Wolandzie, nie zgłodniałeś później za szybko po tych
warzywkach?) i za to, że okazaliście się tacy, jakimi Was
sobie wyobrażałam.
A reszta blogerów niech nam zazdrości! 😃
03 września 2023
79. Pod papugami
Kiedy
mam wszystkiego dość, muszę zapomnieć. Zapomnieć o tym, że żyję
i o otaczającej mnie rzeczywistości. Wtedy trzeba rozejrzeć się
za rzeczywistością skrajnie inną. Tym razem zanurzyłam się w kolorowy
świat papugarni. W tym bajecznym uniwersum przez jakiś czas mogłam
poobcować z istotami, do których czuję miłość, a nie wstręt
i obrzydzenie, jak do wielu jednostek z gatunku homo ledwo sapiens.
Co
tam, nie będę się rozpisywać. Patrzcie i podziwiajcie, oto kolorowe
lekarstwo, które koi nerwy i wywołuje szczery uśmiech. Ptaszory siadają na rękach
i na ramionach, mają cudowne, ciepłe i miękkie łapki porównywalne
z kocimi poduszeczkami. Wydziobują co lepsze kąski z papierowych kubeczków
albo chytrze wyszarpują je nieuważnym ludziom z ręki, porywają i…
obsługują się same. Cudne są.
No
i żadna nie naptakała mi na głowę, w odróżnieniu od ludzi,
którzy się w tym specjalizują.
23 sierpnia 2023
78. Z zapartym tchem
Najlepszy pomysł tegorocznych wakacji: wsiadłam do wiklinowej gondoli i poleciałam balonem. Serio. Uczucie nie do opisania. Spokój. Cisza. Majestat. Tam na górę nawet wiatr nie ma wstępu. A gdy znaleźliśmy się na 1000 m wysokości, powoli, zza gór wzeszło słońce. Czułam się jak w świątyni świata, z zapartym tchem chłonęłam nastrój i krajobrazy. Niepowtarzalne doznanie. Mogłabym tak lecieć nawet do końca świata.
![]() |
| Przygotowanie |
![]() |
| Start |
| Wschód słońca |
| I lecimy! |
20 sierpnia 2023
10 sierpnia 2023
76. W siną dal
Wróciłam.
Zrobiłam
kilka prań, bo Dzieciątko w międzyczasie wpadło w szał sprzątania
i rzuciło na stos tony szmat.
Przemalowałam
paznokcie.
Zrzuciłam
na kupę nowy ładunek i upycham w walizce.
W
sobotę o poranku ponownie urywam się w siną dal.
Iwonicz-Zdrój
nie zdał egzaminu, może co innego zda.
I wrócę
do Was oczywiście, bez względu na wynik egzaminu.
06 sierpnia 2023
75. Gdzie bełkocze Bełkotka
Jestem,
gdzie bełkocze Bełkotka. Źródło, do którego musiałam wspiąć się
pod odrażającą górę Przedziwną (powinna nazywać się Plugawa). Rozczarowało mnie, bo choć wciąż
bulgocze za sprawą wydostającego się z niego gazu ziemnego,
to zostało zupełnie bez sensu ogrodzone i obetonowane. Zamiast
wypoczywać fizycznie i psychicznie, zajeździłam się ciągnięciem
pod wredną górę, a na koniec zezłościłam. Nie tak
wyobrażałam sobie źródło w miejscu, gdzie przyroda jest taka bujna.
![]() |
Troszkę
załagodził sprawę Wincenty Pol:
„W
cieniu tych lasów, coś tam szemrząc słodko,
Dziś
jak przed laty witasz nas, Bełkotko!
O,
jak natchnienie przez duszę przepływa!
Czysty
się płomień z twych nurtów dobywa!
A
czcią przejęci nad źródłami twemi,
Wielbimy
Boga w cudach naszej ziemi!
Bo
ogień czysty i szmer źródła rzewny,
Co
tajemniczo spod ziemi wychodzi,
Jest
temu życiu serc naszych pokrewny,
Co
się z płomieni i łez cichych rodzi”.
Wyrwałam
się na trochę, żeby zresetować głowę i fizycznie odpocząć. Mam blisko,
niecałe 70 km od domu. Próbuję oderwać się od rzeczywistości.
Oddycham lasem, przez który płynie rzeczka Bełkotka i solankowym aerozolem
szeregu niewielkich tężni. Z dnia na dzień robię się coraz bardziej
zła, bo gdziekolwiek się ruszę, wszędzie jest pod górę. Także do apartamentu,
w którym mieszkam. Coś mi się wydaje, że wrócę do domu jeszcze bardziej
zmęczona i w podlejszym humorze niż przed wyjazdem.
Zostawiam trochę zdjęć.
![]() |
| Mała tama na Bełkotce i pamiątkowy obelisk |
![]() |
| Leśne ostępy |
![]() |
| Huby jak lampiony |
![]() |
| Tężnie |
![]() |
| Park zdrojowy |
![]() |
| Pijalnia wód leczniczych obwieszona straganami z wszelkim badziewiem |
![]() |
| Centrum uzdrowiska |
![]() |
| Teren rekreacyjny - na pierwszym planie dla dzieci, na drugim dla mnie |

















































