11 maja 2026

238. Niecodziennik cz. 12 pt. "Piekło jest we mnie"

1. W czasie matur dostałam od polonistki z zaprzyjaźnionej szkoły taki oto kubek. Zachwycił mnie, bo ta podziałka głosi samą prawdę 😅.

2. Pożar Puszczy Solskiej potłukł mi serce w drobny mak. Gdy pomyślę o zwierzętach w tym piekle, chce mi się wyć, jakby mi ktoś flaki żywcem wydzierał. Żal mi każdego drzewa, każdego krzaczka. Nawet nie próbuję wyobrazić sobie, co działo się tam, wewnątrz szalejącego pożaru. I jeszcze ten wypadek Dromadera, śmierć pilota biorącego udział w akcji gaśniczej… To wszystko jest potwornie przygnębiające.

3. Kilka dni temu, gdy mama była po kolejnej chemii, przeglądając dokumenty ze szpitala, natknęłam się na sformułowanie „rokowania poważne”. Nie zrozumiałam, czy poważne na „tak”, czy poważne na „nie”. W domu diabli mnie podkusili, żeby sprawdzić, co to znaczy. No i się dowiedziałam, że to rokowania kiepskie. Jestem rozwalona, zdruzgotana, nie mogę sobie znaleźć miejsca. Mama nadal czuje się dobrze, ostatnio włączono jeszcze jakiś nowy lek. Podobno skuteczny, ale kto go tam wie, co z tego wyjdzie, skoro rokowania do dupy… Boję się, wiecie?

Nie mogę się uspokoić. Niech nikt nigdy i w żadnych okolicznościach nie straszy mnie pośmiertnym piekłem. Piekło jest tutaj, na ziemi – i we mnie.