02 maja 2026

236. Klątwa Ewy

Tajemnicza.

Groźna.

Niebezpieczna.

Nieczysta.

Obrzydliwa.

Zabójcza.

Plugawa.

Kobieta miesiączkująca.

W starożytności (Grecji, Egipcie, Rzymie) miesiączka była uznawana – i słusznie – za przejaw kobiecego zdrowia, jednocześnie jednak wiązało się z nią myślenie magiczne. Królowały niedorzeczne poglądy, jak ten, że kobieta miesiączkująca ma moc wyplenienia szkodników w polu lub ogrodzie, rozganiania burz, odpędzania gradu. Krew miesięczną postrzegano jako substancję groźną, powodującą kwaśnienie wina, opadanie owoców z drzew, mętnienie luster, wymieranie pszczół, tępienie i rdzewienie żelaza. Z drugiej strony próbowano nią leczyć dnę moczanową, wrzody, wściekliznę, bóle głowy, padaczkę. Używano jej jako składnika maści przeciwzapalnych. Kultura judeochrześcijańska (dlaczego mnie to nie dziwi?!) uznawała kobietę menstruującą za plugawą, nieczystą, obrzydliwą. Pojawiły się zakazy uczestniczenia w obrzędach religijnych, przygotowywania jedzenia czy kontaktu z innymi ludźmi. Wszystko to za sprawą pramatki grzechu – Ewy, za której sprawkę płacą w ramach odpowiedzialności wszystkie kobiety świata.

Przez większość historii ludzkości menstruacja była tematem tabu, otoczonym albo przesądami, albo milczeniem. Średniowiecze dolało oliwy do ognia, produkując takie pomysły jak ten, że współżycie w czasie miesiączki może zabić mężczyznę albo taki, że gdyby doszło w tym czasie do zapłodnienia, dziecko będzie opętane, ślepe, ułomne albo rude 😂. Te i inne mity pokutowały przez stulecia praktycznie jeszcze do początków XX wieku.

Jednocześnie próbowano radzić sobie z krwawieniem. Historia środków higieny menstruacyjnej to trudna opowieść o pomysłowości, biedzie, wstydzie, rozwoju medycyny i zmianach społecznych. Kobiety stosowały to, co było dostępne pod ręką: kawałków materiału, wełny, mchu, trawy, papirusu, futra zwierząt, gąbek morskich, watowanych tkanin. W starożytnym Egipcie używano miękkiego papirusu zwijanego w formę przypominającą tampon. W Grecji stosowano kawałki drewna owinięte materiałem. W wielu miejscach świata kobiety po prostu nosiły kilka warstw odzieży i pozwalały krwi wsiąkać w tkaniny. Przez długi czas bielizna w dzisiejszym rozumieniu praktycznie nie istniała, więc kobiety po prostu krwawiły w ubrania. Bogatsze mogły używać wielorazowych szmatek lub specjalnych „podpasek” z tkanin. Problem polegał na tym, że pranie było trudne, dostęp do czystej wody ograniczony, a higiena ogólnie wyglądała inaczej niż dziś. Materiały wielorazowe prano i używano ponownie przez lata.

Menstruacja była tematem wstydliwym, którego nie poruszano publicznie. W XIX wieku zaczęły pojawiać się pierwsze produkty przypominające współczesne podpaski, były jednak niewygodne i drogie. Kobiety używały składanych wkładów tekstylnych i pasów menstruacyjnych. Te pierwsze „podpaski” nie miały kleju. Mocowano je do pasa noszonego wokół bioder. Bywały grube i przesuwały się podczas chodzenia. W tym okresie nadal dominowały wielorazowe materiały, które trzeba było prać ręcznie. Przełom nastąpił po I wojnie światowej, gdy pielęgniarki zauważyły, że materiał celulozowy używany do opatrywania ran świetnie chłonie krew. To doprowadziło do powstania pierwszych podpasek jednorazowych. Zaczęto sprzedawać je na większą skalę w latach 20-tych XX wieku. W latach 30-tych pojawiły się pierwsze tampony, które budziły ogromne kontrowersje. Niektórzy twierdzili, że są „niemoralne”, niebezpieczne” albo „nieodpowiednie dla młodych kobiet”.

Po II wojnie światowej środki higieniczne zaczęły stawać się bardziej dostępne. Podpaski stawały się coraz cieńsze, powstały tampony z aplikatorami. Używa się coraz bardziej chłonnych materiałów, a produkty jednorazowe pakuje się indywidualnie.

Ciekawym zjawiskiem były/są reklamy podpasek i tamponów. Przez długi czas były dziwne i pełne eufemizmów, krew zastąpił niebieski płyn. Przekonywano kobiety, że podczas miesiączki powinny zachowywać się tak, jakby nic się nie działo: grać w tenisa, tańczyć i być zawsze uśmiechnięte. Chyba faceci tworzyli te reklamy, bo ich nigdy brzuch menstruacyjnie nie napieprzał!

Współcześnie pojawiło się pojęcie – i jednocześnie zjawisko – „ubóstwa menstruacyjnego”, tj. sytuacji, gdy kobiety miesiączkujące nie mają dostępu do podstawowych środków higienicznych. Problem ten wciąż istnieje i dotyczy wielu krajów, w tym także rozwiniętych. I to jest smutne.

Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, żeby napisać post na ten temat 😅