Za zimno, za ciepło, za twardo,
za miękko, za głośno, za cicho, za drogo, za tanio, za szybko, za wolno, za
smutno, za wesoło, za blisko, za daleko, za sucho, za mokro, za wysoko, za
nisko, za wcześnie, za późno, za słodki, za kwaśny, za słony, za gorzki, za
mądry, za głupi, za lekki, za ciężki, za krótki, za długi, za luźny, za ciasny,
za ładny, za brzydki, za chudy, za gruby, za łatwy, za trudny, za młody, za
stary, zbyt banalny, zbyt oryginalny, zbyt miły, zbyt nieprzyjemny, zbyt kulturalny,
zbyt arogancki…
Należy jednak zwrócić uwagę na to, że
każdy medal ma dwie strony.
Pierwsza Strona Medalu
głosi, że nie lubimy osób narzekających. Narzekanie jest nielubiane,
niepożądane, niechciane, złe. Odsuwamy się od ludzi, którzy narzekają i
sami uważamy, żeby nie być postrzeganymi jako osoba ciągle lamentująca. Boimy się,
aby nie zarzucono nam negatywizmu. Przeszkadzają nam pesymizm, marudzenie,
niedocenianie tego, co się ma. Komunikat „nie narzekaj” wzbudza w nas
poczucie winy i wpędza w zamykanie się w sobie. Osoba,
która to mówi, sygnalizuje przez to, że nie jest gotowa do udźwignięcia
twojego problemu. Ludzie narzekający irytują i przygnębiają innych, którzy
podświadomie chcieliby pomóc, a nie mają takiej możliwości.
Druga Strona Medalu
wygląda tak. W epoce, w której każe się nam myśleć pozytywnie i starać się
o „pozytywne wibracje”, psychologia wydaje niepopularną opinię: narzekanie
jest zdrowym sposobem wyrażania tego, co się czuje i jakie ma się
potrzeby. Jest narzędziem dającym wgląd w to, co jest dla nas ważne
i pełni dobrą funkcję emocjonalną. Pozwala wyrazić smutek, niezadowolenie,
złe samopoczucie, prowadząc wręcz do terapeutycznego oczyszczenia się z frustracji.
Zdaję sobie sprawę, że jestem pesymistką, przywaloną dodatkowo ponad dwudziestoletnią depresją. Stąd mam tendencje do narzekania i świadomość, że dla innych może to być upierdliwe. Staram się nad tym pracować i panować, ale wiadomo – czasami człowiek musi, inaczej się udusi.


