03 kwietnia 2025

176. Małe ekscentryzmy codzienności

Każdy z nas ma swoje małe dziwactwa – przyzwyczajenia, nawyki, rytuały i inne osobliwości, które mogą wydawać się nietypowe, ale czynią nas wyjątkowymi. Mogą to być drobne obsesje czy niekonwencjonalne zwyczaje, które towarzyszą nam każdego dnia. Coś jak w „Dniu świra”.

Niektórzy nie potrafią wypić herbaty bez mieszania jej dokładnie trzy razy w lewo i dwa w prawo. Inni zawsze ustawiają książki na półce według koloru lub nie mogą zasnąć, jeśli nie sprawdzą dwa razy, czy drzwi są zamknięte. Są też tacy, którzy mają swoje ulubione „szczęśliwe” skarpetki albo kolekcjonują przedmioty, które dla innych nie mają wartości – bilety z podróży, paragon z pierwszej randki czy zasuszone kwiaty.

Dziwactwa mogą dotyczyć również mowy – niektórzy używają nieistniejących słów lub mają własne określenia na codzienne rzeczy. Można też śpiewać pod prysznicem i mieć nietypowe gusta kulinarne – uwielbiać innowacyjne połączenia smaków, jak frytki maczane w lodach czy kanapki z dżemem i szynką.

Nie mam oporów przed ujawnieniem moich dziwactw, bo… Wy też je macie. Każdy ma. No to jedziemy z tym koksem.

  •   To oczywiste, że gadam do zwierząt.
  •   Bywa, że przybliżam twarz do lustra i rozmawiam… ze sobą, rozważając ważne sprawy.
  • Przez telefon rozmawiam wyłącznie na leżąco, oczywiście z wyjątkiem miejsc publicznych i pracy. Jak tylko biorę telefon do ręki, od razu automatycznie mnie kładzie.
  •   Zaglądam co 15 minut do lodówki, szukając w niej czegoś, czego tam nie ma.
  •  Rozmawiam z urządzeniami, najchętniej ze zmywarką i ekspresem kapsułkowym.
  •   Rozmawiam sama ze sobą (bo człowiek musi czasem pogadać z kimś na swoim poziomie) również bez lustra.
  •  Śpiewam w samochodzie (stojąc w korkach, zauważyłam, że ludzie w autach najchętniej dłubią w nosie).
  •  Codziennie o poranku wychodzę z klatki schodowej i wpadam w głęboką zadumę nad tym, gdzie też mogłam zostawić samochód. Potem go szukam.
  •   Jeżeli piszę coś „na brudno” (notatki, protokoły, wiersze i inne bazgroły), to po zdezaktualizowaniu się (lub przeniesieniu do komputera) pokrywam to niezwłocznie skośną kratką. Muszę, inaczej się uduszę!
  •   Namiętnie liczę. Wrzucane do garnka pierogi, wyjmowane z garnka kopytka, schody (obowiązkowo!), mijane drzewa, długopisy w „korytku” na biurku, książki na półkach, kafelki na ścianach… Podobno to liczenie jest typową cechą kobiet. Czuję się zatem bardzo kobieca i dowartościowana 🤪
  •   W sklepie szukam wózka z zimnym uchwytem, od ciepłych odskakuję jak oparzona, nie dotknę ich. Podobnie z rurkami w ewentualnym autobusie, tramwaju, metrze czy pociągu.
  •  Soki, napoje gazowane i wodę (też gazowaną) piję wyłącznie ze szklanki. W kubku nie tknę, nawet gdybym umierała z pragnienia.
  •   Wafelki i przekładane ciastka jem warstwami.
  •   Z ciast tortowych i innych zjadam wyłącznie masę, a ciasto wyrzucam.
  •   W łóżku nie mogę mieć przykrytych stóp i odwłoka.
  •  Nie jem poza domem lub przeznaczonym do tego lokalem (kawiarnią, restauracją). Żarcie na ulicy albo w galerii handlowej jest dla mnie okropne.
  •   Nie mogę nauczyć się zamykać drzwi do łazienki, gdy z niej korzystam.
  •   W rozmaitych daniach zjadam najpierw to, co najbardziej mi nie smakuje, a na deser zostawiam najlepsze.
  •    Ptasie mleczko obieram z czekolady.
  •  W pizzy najpierw obgryzam i zjadam brzeg, a dopiero później zjadam środek z dodatkami.
  •  Do jedzenia ZAWSZE muszę mieć książkę, bez czytania nie zjem.

Tak sobie myślę, że choć czasem wydają się śmieszne, to właśnie te małe ekscentryzmy czynią nas niepowtarzalnymi. Dziwactwa sprawiają, że świat jest ciekawszy, a nasze codzienne życie bardziej kolorowe. Może warto się nimi podzielić zamiast je ukrywać? 😊