28 kwietnia 2026

235. Niecodziennik cz. 11 pt. „Krupy i trupy”

„Drodzy państwo, pracujemy w niedoczasie!”. Jeszcze maj się nie zaczął, a mnie już dźwięczy w uszach to zdanie, którym pogania nas Napoleon (przewodniczący zespołu o wzroście siedzącego psa) przy sprawdzaniu matur. Na karku czuję już gorący oddech OKE, podczas gdy sama „pracuję żyję w niedoczasie”. Zarobiona jestem po kokardę i kradnę życiu czas dla siebie bardzo nieregularnie, choć robię, co mogę. Opóźnienia na blogach – Waszych i moim własnym – mam straszne i generalnie to hańba mi. Ale spróbuję nadrobić.

1. Składam zaległe podziękowania należne wszystkim tym, od których dostałam kartki świąteczne. To chyba najstarsza z niezałatwionych na blogu spraw ciążąca mi na sumieniu (chociaż Dzieciątko twierdzi, że ja sumienia nie mam). Niniejszym DZIĘKUJĘ!

An

JoAnka

Jotka

Stanley Maruda

Tom

2. Równie stara, pamiętająca czasy Mojżesza kwestia to historia nagrody, którą – tak uznała Iwona Zmyślona – wygrałam w jej konkursie wielkanocnym. Zmyślona i Zmyślna ta Istota podchwyciła na moim blogu wzmiankę o różowej klawiaturze Dzieciątka oraz moim marzeniu o niebieskiej. I co zrobiła? Tęże niebieską klawiaturę mi ufundowała jako nagrodę! Iwonko, nie dość, że jesteś Zmyślona, to jeszcze Szalona! Dziękowałam Ci już przez telefon, ale oficjalne podziękowania również Ci się należą! DZIĘKUJĘ! Patrzcie wszyscy i podziwiajcie, jaki wypas!!!

3. Moja mama otrzymała tym razem dobre wyniki badania histopatologicznego, w związku z czym nastrój jej zwyżkuje. Poczucie humoru rozwija w tempie błyskawicznym. Jeszcze podczas pobytu Misia Mamusi w Polsce, przebierałam się u nich w pokoju, gdzie stoi szafa garderobiana z dużym lustrem (zostawałam na noc). Za ścianą Miś Mamusi z Mamusią Misia śmiali się z czegoś serdecznie. Śmiech jest zaraźliwy, więc i ja się roześmiałam w głos, nie wiedząc nawet, z czego. W tym momencie śmiechy za ścianą ustały.

- Z czego ona się tam śmieje? – zapytał Miś Mamusi.

- Może zobaczyła się w lustrze – odpowiedziała Mamusia Misia.

Kurtyna.

(Słowo daję, lubię tę rodzinkę, jak mawia klasyk, czyli Wujek Kacperek.)

4. A teraz wyobraźcie sobie taką scenę. Jestem u siebie w domu, rozmawiam przez telefon z Mamusią Misia, która jest u siebie. Miś Mamusi w sąsiednim pokoju (u Mamusi Misia w domu) rozmawia – również przez telefon – z Bratową.

Mamusia Misia (do mnie): Dzwoniła ciotka, nad morzem paskudna pogoda, nawet krupy lecą z nieba.

Ja: O, aż krupy!

Mamusia Misia: Nie trupy, tylko krupy!

Miś Mamusi (w tle, nie wiadomo, do kogo): Jakie kupy?

Bratowa (do Misia Mamusi): Czy ty jesteś normalny?!

5. Rozmawiam z Mamusią Misia, siedząc obok niej na wersalce.

Ja: Jakiś kijowy mam nastrój.

Mamusia Misia: Kup sobie pół litra, to ci szybko przejdzie.

No i jakże tej rodzinki nie kochać?!