Czy zdarzyło się Wam kiedykolwiek zostać nazwanymi trollami? Mnie tak, choć dawno.
Jak wszystkim znającym mnie blogerom wiadomo, piszę to, co myślę, bez zbędnego upiększania
i nazywania łajna fiołkiem. Raz się komuś moja szczera opinia nie spodobała,
a podtrzymanie przeze mnie swojego zdania doprowadziło w końcu do
otrzymania miana trolla. I kij z tym, było, minęło, nie
zatrzymuję się nad ocenami tumanów, którzy nie wiedzą, kim jest
troll. Z koniem się nie kopie, a z głupim nie dyskutuje.
Dobrze by było wiedzieć, gdzie przebiega granica między
trollowaniem a wyrażaniem opinii. Różnica polega na intencji.
Kim jest troll? Jest to osoba, która nie chce włączyć się
do dialogu czy dyskusji, bo nie jest tym zainteresowana. Jej działanie
obliczone jest na zamierzony efekt - wywołanie złości, wytrącenie z równowagi,
sprowokowanie kłótni, ośmieszenie piszącego. Nie ma nic sensownego do
powiedzenia, nie uznaje argumentacji merytorycznej, gra wyłącznie na
emocjach. Testuje granicę ludzkiej wytrzymałości, psuje rozmowę innym, aby
sprowadzić ją do poziomu rynsztoka. Nie dąży do dyskusji, tylko do awantury. Krzyczy
zamiast myśleć. Jego wypowiedź niczego nie wnosi, nie mówi nic o świecie,
a jedynie o nim samym: z deficytem uwagi, źle znoszącym
sprzeciw, sfrustrowanym, zakompleksionym, nieempatycznym, o niskim
poczuciu wartości, impulsywnym, zawistnym, nieprzestrzegającym norm
społecznych, złośliwym, prowokującym, agresywnym, a do tego nudzącym się.
Znakomitym przykładem trolla był nękający mnie osobnik podpisujący się
nickiem "Sigmawagon". Jego denna pisanina nie była nastawione na
prowadzenie dyskusji czy wygłaszanie opinii. Potrafił multiplikować jeden
komentarz setki razy. Po co? To już kwestia jego niezaspokojonych potrzeb psychologicznych. To działanie obliczone było na wytrącenie mnie z równowagi,
utrudnienie mi "życia" blogowego, spowodowanie frustracji, narażenie
na stratę czasu (kasowanie setek jego wypocin).
Najskuteczniejszą bronią przeciwko trollowi jest niekarmienie go, ignorowanie. Troll "zagłodzony" umiera albo przenosi się na inne miejsce żerowania. Nie karmiłam Sigmawagona, cierpliwie sprzątałam jego rzygi i w końcu on sam siebie pozamiatał. nawet przysłał mi maila z przeprosinami napisanego ludzkim językiem. Tylko nie myślcie, że to jest post jemu poświęcony. On jest tylko dobrym przykładem.
![]() |
| Prawdziwy troll |
