05 listopada 2026

270. Post okołocmentarnohalloweenowy

Spłonęły na stosach, zostały utopione, zrzucone z klifu, nie przeżyły tortur. Ich winą były posiadane znamię, czarne lub rude włosy, silna więź z naturą, bycie szczęśliwą (to zawsze jest podejrzane 😅). Czasy inkwizycji (zwanej świętą) zapoczątkowały trwające trzysta lat polowania na czarownice. Postacie te znane były jednak już w antyku. Mitologia grecka odnotowuje przykłady: Kirke, Hekate, Medea, czarownice tesalskie…

Osoba czarownicy przeniknęła do literatury, tworząc wdzięczny i jednocześnie ciekawy motyw.

Najbardziej przerażający wizerunek czarownicy narodził się oczywiście w średniowieczu, gdy kościół wmawiał ciemnocie, że odbywają się tajne zgromadzenia czarownic, wciskał kity o sabatach, lotach na miotle i oczywiście przymierzu z szatanem. Świadectwem takiego myślenia, a jednocześnie iskrą, która wyzwoliła wobec „podejrzanych” kobiet bezprzykładne okrucieństwo, był znany do dziś słynny traktat „Młot na czarownice”. Napisał go, co znamienne, niejaki Heinrich Kramer, dominikanin i oczywiście inkwizytor. Oprócz „wiedzy” o „czarownicach” i magii, to wiekopomne dzieło zawiera również instrukcje sądzenia i torturowania rzekomych oblubienic diabła. Obraz kobiety w tym traktacie jest tak negatywny, jak średniowieczny światopogląd.

W epoce renesansu postacie czarownic królują w dramacie. Najbardziej znanym przykładem są trzy straszne postacie pojawiające się w „Makbecie” Williama Shakespeare’a. Przepowiadają tytułowemu bohaterowi przyszłość, wpływając tym samym na jego decyzje, co kończy się tragedią. Nie wiem, jak kto, ale ja je lubię 🧙🏻 🪄.

W słynnym „Fauście” Johanna Wolfganga Goethego mamy scenę Nocy Walpurgii, podczas której odbywa się wielka orgia z udziałem czarownic, czarnoksiężników, upiorów i innych potępieńców.

W XIX wieku czarownice odeszły do sympatycznego świata baśni, ujawniając się na przykład w twórczości braci Grimm (w dzieciństwie mojej najukochańszej, bo ja od dziecka zła kobieta jestem). Klasycznym wizerunkiem stała się niejaka Baba Jaga, stara, brzydka i groźna kobieta mieszkająca w lesie, w chatce na kurzej nóżce.
Znamy ją między innymi z „Jasia i Małgosi”.

Zjawiskową postacią jest Biała Czarownica Jadis z XX-wiecznej powieści Clive’a Staplesa Lewisa „Lew, czarownica i stara szafa”. Jest piękna i majestatyczna, ale bezwzględna (ach, jak ja lubię kobiety z charakterem!). Sprowadziła na Narnię wieczną zimę. Można porównać ją do innej postaci – andersenowskiej Królowej Śniegu.

Zupełnie sympatyczną postać przybierają te „straszne” kobiety w książkach dla dzieci. Tytułowa bohaterka „Malutkiej Czarownicy” Otfrieda Preuβlera jest jeszcze bardzo młodziutka, ma bowiem tylko 127 lat. Jest dobra, moralna, a magię wykorzystuje do pomagania ludziom, stanowi więc całkowitą odwrotność tradycyjnego wizerunku czarownicy.

W „Mistrzu i Małgorzacie” Michaiła Bułhakowa bohaterka z miłości i rozpaczy staje się czarownicą, która zrobi wszystko, aby odnaleźć swojego ukochanego Mistrza.

Jedną z moich ulubionych książek w dzieciństwie była „Karolcia” Marii Krüger. Pojawia się w niej postać czarownicy Filomeny, która chce odebrać dziewczynce koralik spełniający życzenia. Czytałam z zapartym tchem 😅.

Istną „kopalnią czarownic” jest seria powieści o Harrym Potterze. Mamy tu całą plejadę gwiazd: Hermiona Granger, Minerwa McGonagall, Bellatriks Lestrange, Molly Weasley, moja ulubiona kociara Dolores Umbridge, Ginny Weasley, Luna Lovegood, Nymphadora Tonks, Sybilla Trelawney, Pomona Sprout… To tylko grupa reprezentacyjna.

Czy macie swoje ulubione czarownice? Są ich dziesiątki, wielu postaci nie znam. Może czegoś się jeszcze dowiem? To takie fascynujące bohaterki. Bywały służebnicami diabła, niebezpiecznymi uwodzicielkami, starymi kobietami znającymi sekrety natury, tajemniczymi uzdrowicielkami, niezależnymi bohaterkami, które nie zamierzały podporządkowywać się społecznym nakazom. Z czasem zmieniał się ich wizerunek i sens, jaki pisarze nadawali ich obecności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz