Spłonęły na stosach, zostały
utopione, zrzucone z klifu, nie przeżyły tortur. Ich winą były
posiadane znamię, czarne lub rude włosy, silna więź z naturą, bycie
szczęśliwą (to zawsze jest podejrzane 😅).
Czasy inkwizycji (zwanej świętą) zapoczątkowały trwające trzysta lat polowania
na czarownice. Postacie te znane były jednak już w antyku. Mitologia grecka
odnotowuje przykłady: Kirke, Hekate, Medea, czarownice tesalskie…
Osoba
czarownicy przeniknęła do literatury, tworząc wdzięczny i jednocześnie
ciekawy motyw.
Najbardziej przerażający wizerunek
czarownicy narodził się oczywiście w średniowieczu, gdy kościół wmawiał
ciemnocie, że odbywają się tajne zgromadzenia czarownic, wciskał kity o sabatach,
lotach na miotle i oczywiście przymierzu z szatanem. Świadectwem
takiego myślenia, a jednocześnie iskrą, która wyzwoliła wobec „podejrzanych”
kobiet bezprzykładne okrucieństwo, był znany do dziś słynny traktat „Młot na
czarownice”. Napisał go, co znamienne, niejaki Heinrich Kramer, dominikanin i oczywiście
inkwizytor. Oprócz „wiedzy” o „czarownicach” i magii, to wiekopomne
dzieło zawiera również instrukcje sądzenia i torturowania rzekomych
oblubienic diabła. Obraz kobiety w tym traktacie jest tak negatywny, jak
średniowieczny światopogląd.

W epoce renesansu postacie
czarownic królują w dramacie. Najbardziej znanym przykładem są trzy
straszne postacie pojawiające się w „Makbecie” Williama Shakespeare’a.
Przepowiadają tytułowemu bohaterowi przyszłość, wpływając tym samym na jego
decyzje, co kończy się tragedią. Nie wiem, jak kto, ale ja je lubię 🧙🏻 🪄.
W słynnym „Fauście” Johanna
Wolfganga Goethego mamy scenę Nocy Walpurgii, podczas której odbywa się
wielka orgia z udziałem czarownic, czarnoksiężników, upiorów i innych
potępieńców.
W XIX wieku czarownice odeszły do
sympatycznego świata baśni, ujawniając się na przykład w twórczości
braci Grimm (w dzieciństwie mojej najukochańszej, bo ja od dziecka zła
kobieta jestem). Klasycznym wizerunkiem stała się niejaka Baba Jaga,
stara, brzydka i groźna kobieta mieszkająca w lesie, w chatce na
kurzej nóżce.
Znamy ją między innymi z „Jasia i Małgosi”. Zjawiskową postacią jest Biała Czarownica
Jadis z XX-wiecznej powieści Clive’a Staplesa Lewisa „Lew, czarownica i stara
szafa”. Jest piękna i majestatyczna, ale bezwzględna (ach, jak ja lubię
kobiety z charakterem!). Sprowadziła na Narnię wieczną zimę. Można
porównać ją do innej postaci – andersenowskiej Królowej Śniegu.
Zupełnie sympatyczną postać
przybierają te „straszne” kobiety w książkach dla dzieci. Tytułowa
bohaterka „Malutkiej Czarownicy” Otfrieda Preuβlera jest jeszcze bardzo
młodziutka, ma bowiem tylko 127 lat. Jest dobra, moralna, a magię
wykorzystuje do pomagania ludziom, stanowi więc całkowitą odwrotność tradycyjnego
wizerunku czarownicy.
W „Mistrzu i Małgorzacie” Michaiła
Bułhakowa bohaterka z miłości i rozpaczy staje się czarownicą,
która zrobi wszystko, aby odnaleźć swojego ukochanego Mistrza.
Jedną z moich ulubionych książek w dzieciństwie
była „Karolcia” Marii Krüger. Pojawia się w niej postać czarownicy
Filomeny, która chce odebrać dziewczynce koralik spełniający życzenia. Czytałam
z zapartym tchem 😅.
Istną „kopalnią czarownic” jest
seria powieści o Harrym Potterze. Mamy tu całą plejadę gwiazd: Hermiona
Granger, Minerwa McGonagall, Bellatriks Lestrange, Molly Weasley, moja ulubiona
kociara Dolores Umbridge, Ginny Weasley, Luna Lovegood, Nymphadora Tonks,
Sybilla Trelawney, Pomona Sprout… To tylko grupa reprezentacyjna.
Czy macie swoje ulubione
czarownice? Są ich dziesiątki, wielu postaci nie znam. Może czegoś się jeszcze
dowiem? To takie fascynujące bohaterki. Bywały służebnicami diabła,
niebezpiecznymi uwodzicielkami, starymi kobietami znającymi sekrety natury,
tajemniczymi uzdrowicielkami, niezależnymi bohaterkami, które nie zamierzały
podporządkowywać się społecznym nakazom. Z czasem zmieniał się ich
wizerunek i sens, jaki pisarze nadawali ich obecności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz