01 listopada 2026

269. Usrała się bida i płacze, czyli gównoburza in poculo aquae

Ci, którzy zaglądają na mój drugi (artjournalowy) blog, pamiętają niedawną wrzutkę z zastosowaniem smakowitego przykładu homonimii tekstowej (tym, którzy potrzebują wyjaśnienia polecam ten post). Nikt spośród komentujących nie zgłaszał, że jest oburzony, że jego uczucia religijne zostały właśnie obrażone, że nie życzy sobie bluźnierstw, a chodziło o wpis „Owoc żywota twojego je ZUS”.

Jak zawsze, opublikowałam fotkę na Facebooku, w artjournalowej grupie. Za jakiś czas patrzę – i oczom nie wierzę (a uszom nie słyszę) – 35 osób po prostu się uśmiało, bo zrozumiały żart, wobec którego jako polonistka nie mogłam przejść obojętnie, a jeden komentarz… No, sami przeczytajcie.

Komentatorka napisała tylko jedno słowo: „Grubo”. Odpowiedziałam jak normalnemu człowiekowi, wysyłając po prostu śmiejącą się emotkę, sądząc, że tak jak pozostali, śmieje się z tego, co widzi. Najwidoczniej niesłusznie, bo odzew normalnie ryje banię (pisownia oryginalna):

„Kasiu droga, pomijając kunszt wykonania tła w twojej pracy, tekst z punktu widzenia osoby wierzącej, jaką jestem, jest po prostu nie do przyjęcia. Kropka. Nabijanie się z fragmentu modlitwy ‹‹Zdrowaś Maryjo›› i wplatanie do prześmiewczego tekstu imienia Zbawiciela jest świętokradcze, niesmaczne i obraza uczucia religijne osób wierzących. A Ty się śmiejesz emotką przy moim komentarzu. Ja miałam nadzieję, że się zastanowisz. No ale cóż, trudno. Zgłaszam tego posta (tu imię i nazwisko moderatorki) ponieważ narusza zasady ogólnie pojętego szacunku. Dziękuję za uwagę.”

Po prostu kapcie spadły mi z nóg, a ręce opadły z szelestem. Nie wiem, co ludzie mają w głowach! Znalazłam zabawny i sensowny homonim tekstowy, więc go użyłam w art journalu. Koniec, kropka. Do głowy by mi nie przyszło myśleć o jakichś „uczuciach religijnych” (co to w ogóle jest?!) i o intencjonalnym ich urażaniu. Wyrażenie „uczucia religijne” to jakaś aberracja. Robię wpis, strzelam fotę i zamykam album, na tym koniec roboty. Co ta nieszczęśliwa (jakiś skutek uboczny eksperymentów genetycznych) istota wymyśliła, nie mam pojęcia, ale mózg mi po prostu wybuchł 🤯.


2 komentarze:

  1. Ręce opadają, na głupotę nie poradzisz, a co dopiero na brak poczucia humoru. Kapitalny homonim, puszczam w świat:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak słyszę o uczuciach religijnych robi mi się słabo. Pomijając, że nie sposób tego zdefiniować, nikt nie szanuje moich ateistycznych.
    Ręce i cycki opadają jak listopadowe liście i nie jest zajefajnie.
    Już dawno nie jestem w żadnych fejsbuczanych grupach, bo się nie nadaję.
    W ogóle nie nadaję się do grup, w sanatorium niektóre mądrzejsze ode mnie żegnały się przed jedzeniem, jedna chciała klepać paciorki.

    ZUS dał mi ten pobyt za mój życiowy owoc. Więc było słabo. 🙂‍↕️
    Generalnie w tym kraju życie jest słabe.

    OdpowiedzUsuń