Ci, którzy zaglądają na mój drugi
(artjournalowy) blog, pamiętają niedawną wrzutkę z zastosowaniem smakowitego
przykładu homonimii tekstowej (tym, którzy potrzebują wyjaśnienia polecam ten post). Nikt spośród komentujących nie zgłaszał, że jest oburzony,
że jego uczucia religijne zostały właśnie obrażone, że nie życzy sobie
bluźnierstw, a chodziło o wpis „Owoc żywota twojego je ZUS”.
Komentatorka napisała tylko jedno
słowo: „Grubo”. Odpowiedziałam jak normalnemu człowiekowi, wysyłając po prostu
śmiejącą się emotkę, sądząc, że tak jak pozostali, śmieje się z tego,
co widzi. Najwidoczniej niesłusznie, bo odzew normalnie ryje banię (pisownia
oryginalna):
„Kasiu droga, pomijając kunszt
wykonania tła w twojej pracy, tekst z punktu widzenia osoby
wierzącej, jaką jestem, jest po prostu nie do przyjęcia. Kropka. Nabijanie się
z fragmentu modlitwy ‹‹Zdrowaś Maryjo›› i wplatanie do prześmiewczego
tekstu imienia Zbawiciela jest świętokradcze, niesmaczne i obraza uczucia
religijne osób wierzących. A Ty się śmiejesz emotką przy moim
komentarzu. Ja miałam nadzieję, że się zastanowisz. No ale cóż, trudno.
Zgłaszam tego posta (tu imię i nazwisko
moderatorki) ponieważ narusza zasady ogólnie pojętego szacunku. Dziękuję
za uwagę.”
Po prostu kapcie spadły mi z nóg,
a ręce opadły z szelestem. Nie wiem, co ludzie mają w głowach!
Znalazłam zabawny i sensowny homonim tekstowy, więc go użyłam w art journalu.
Koniec, kropka. Do głowy by mi nie przyszło myśleć o jakichś „uczuciach
religijnych” (co to w ogóle jest?!) i o intencjonalnym ich urażaniu. Wyrażenie „uczucia religijne” to jakaś aberracja. Robię wpis, strzelam
fotę i zamykam album, na tym koniec roboty. Co ta nieszczęśliwa (jakiś skutek
uboczny eksperymentów genetycznych) istota wymyśliła, nie mam pojęcia, ale mózg mi po prostu wybuchł 🤯.

Ręce opadają, na głupotę nie poradzisz, a co dopiero na brak poczucia humoru. Kapitalny homonim, puszczam w świat:)
OdpowiedzUsuńJak słyszę o uczuciach religijnych robi mi się słabo. Pomijając, że nie sposób tego zdefiniować, nikt nie szanuje moich ateistycznych.
OdpowiedzUsuńRęce i cycki opadają jak listopadowe liście i nie jest zajefajnie.
Już dawno nie jestem w żadnych fejsbuczanych grupach, bo się nie nadaję.
W ogóle nie nadaję się do grup, w sanatorium niektóre mądrzejsze ode mnie żegnały się przed jedzeniem, jedna chciała klepać paciorki.
ZUS dał mi ten pobyt za mój życiowy owoc. Więc było słabo. 🙂↕️
Generalnie w tym kraju życie jest słabe.