27 sierpnia 2026

258. Dwie strony medalu

Za zimno, za ciepło, za twardo, za miękko, za głośno, za cicho, za drogo, za tanio, za szybko, za wolno, za smutno, za wesoło, za blisko, za daleko, za sucho, za mokro, za wysoko, za nisko, za wcześnie, za późno, za słodki, za kwaśny, za słony, za gorzki, za mądry, za głupi, za lekki, za ciężki, za krótki, za długi, za luźny, za ciasny, za ładny, za brzydki, za chudy, za gruby, za łatwy, za trudny, za młody, za stary, zbyt banalny, zbyt oryginalny, zbyt miły, zbyt nieprzyjemny, zbyt kulturalny, zbyt arogancki…

Tradycyjnym sportem narodowym Polaków jest ponoć narzekanie. Mówi się, że jesteśmy w tej dziedzinie mistrzami i pewnie jest to prawda. Jak powszechnie wiadomo, mistrzowie sportowi zdobywają medale.

Należy jednak zwrócić uwagę na to, że każdy medal ma dwie strony.

Pierwsza Strona Medalu głosi, że nie lubimy osób narzekających. Narzekanie jest nielubiane, niepożądane, niechciane, złe. Odsuwamy się od ludzi, którzy narzekają i  sami uważamy, żeby nie być postrzeganymi jako osoba ciągle lamentująca. Boimy się, aby nie zarzucono nam negatywizmu. Przeszkadzają nam pesymizm, marudzenie, niedocenianie tego, co się ma. Komunikat „nie narzekaj” wzbudza w nas poczucie winy i wpędza w zamykanie się w sobie. Osoba, która to mówi, sygnalizuje przez to, że nie jest gotowa do udźwignięcia twojego problemu. Ludzie narzekający irytują i przygnębiają innych, którzy podświadomie chcieliby pomóc, a nie mają takiej możliwości.

Druga Strona Medalu wygląda tak. W epoce, w której każe się nam myśleć pozytywnie i starać się o „pozytywne wibracje”, psychologia wydaje niepopularną opinię: narzekanie jest zdrowym sposobem wyrażania tego, co się czuje i jakie ma się potrzeby. Jest narzędziem dającym wgląd w to, co jest dla nas ważne i pełni dobrą funkcję emocjonalną. Pozwala wyrazić smutek, niezadowolenie, złe samopoczucie, prowadząc wręcz do terapeutycznego oczyszczenia się z frustracji.

Zdaję sobie sprawę, że jestem pesymistką, przywaloną dodatkowo ponad dwudziestoletnią depresją. Stąd mam tendencje do narzekania i świadomość, że dla innych może to być upierdliwe. Staram się nad tym pracować i panować, ale wiadomo – czasami człowiek musi, inaczej się udusi.

90 komentarzy:

  1. W obecnym świecie za dużo mamy toksycznego pozytywizmu ,,nie przejmuj się, wszystko się samo ułoży, możesz wszystko wystarczy tylko chcieć, na nic nie jest za późno" i ciśniemy innych, żeby cały czas ćwiczyli wdzięczność i myśleli pozytywnie. W razie nie dostosowania się grozi nam zakwalifikowanie jako ,,toksyczna osoba, której należy unikać". Uzasadnione narzekanie jak najbardziej ma sens. Niemniej jednak ostatnio przeczytałam, że jeśli człowiek narzeka sporo i kręci się wciąż wokół tego samego tematu, to niestety zamyka się w błędnej pętli nakręcania się na to, że wszystko w życiu jest złe, a dodatkowo nasz umysł nie potrafi określić czy narzekamy na coś z przeszłości czy to znowu dzieje się tu i teraz. Odtwarzane wspomnienie (podczas narzekania) jest traktowane jako realne zagrożenie tu i teraz, a nasz umysł i ciało reagują na nie stresowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toksyczny pozytywizm występował w kulturze od dawna, ale w bardzo ograniczonych dawkach. Mam tu na myśli baśnie, pieśni, czy koloryzowane anegdoty. Nie śledziłem, w którym roku pojawił się zawód "coach", ten w sensie doradcy motywacyjnego, ale okazało się, że jest to żyła złota i można na tym oprzeć całkiem niezły biznes, bo korporacje potrzebują pracowników zmotywowanych. Poza tym na coachingu oparte są też poradniki, ponoć najchętniej kupowana grupa książek. Zamiast nieprzyjemnej terapii klient kupuje książkę, wybiera co mu pasuje, a odrzuca co mu nie pasuje i bywa tak, jak z pacjentem onkologicznym, któremu nie pasuje rzucenie tytoniu, marihuany i alkoholu.
      Ale nie wykluczam, że toksyczne myślenie powstało w sektach religijnych. To słynne "PANIE, TY SIĘ TYM ZAJMIJ", albo "TOBIE ZAWIERZAM" , to również stosunkowo nowa metoda, gdy okazało się, że sam strach (przed władzą) oraz kij i marchewka (piekło i niebo) nie wystarczą.
      Inny obszar, gdzie występuje często i od dawna toksyczny pozytywizm, to uzależnienia i marzeniowe podejście do rzeczywistości osób objętych działaniem nałogu. Ale tam występuje pewien dualizm, bo nieuzasadniony optymizm przeplata się tam z nieuzasadnionym pesymizmem. "Po co coś zmieniać, skoro i tak wszystko na nic". Gdy się zastanowisz nad ostatnim zdaniem, to okaże się, że ludzie używający go znajdują się też wśród nadmiernie narzekających z innych powodów, a i ci z marzeniowym podejściem do rzeczywistości również.
      Człowiek na różne sposoby próbuje radzić sobie ze stresem, dysonansem poznawczym, traumą. I niestety, daje to pole do popisu szarlatanom proponującym pozornie działające metody: narkotyki, sesje motywacyjne nastawione na zysk, a nie na dobro klienta, sesje religijne...

      Usuń
    2. @Burgundowy Kangur"- "Możesz wszystko", a nawet "każdy jest kowalem swojego losu" i "tylko od ciebie zależy..." to najbardziej wk***ące gadki świata. Nic od nas nie zależy, przypadek i zbieg okoliczności miotają ludźmi jak chcą.
      No. To sobie ponarzekałam 😅

      Usuń
    3. @Woland - Bardziej od narkotyków i religijnych absurdów (może dlatego, że od jednego i drugiego trzymam się z daleka) drażnią mnie te pseudopsychologiczne wywody o "poszukiwaniu szczęścia w sobie", o tym że świat to jeden wielki "cud", o tym, że "możesz wszystko" wraz z koniecznym, przyklejonym do twarzy sztucznym, hollywoodzkim uśmiechem. A może mi właśnie jest nie do śmiechu? A może mam problem nie do rozwiązania (tato mi umarł i nigdy go już nie zobaczę)? I może w moim życiu nie występuje "niekończące się pasmo sukcesów i radości" (brat mi podpowiedział, żeby tak mówić, to przynajmniej ludzi wkurzę 🤣).

      Usuń
  2. Ludzie często mylą zwykłą ocenę z narzekaniem. Tak, jakby był obowiązek wyrażać jedynie zachwyt, poparcie, pochwałę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to obowiązkowe zadowolenie z życia jest dla mnie wielką zakałą. Mam życie beznadziejne i tyle, do tego problemów nie ubywa, za to przybywa. Nie będę się uśmiechać, kiedy chce mi się płakać.

      Usuń
    2. @Dariusz, Pewnie tak, choć częściej spotykam narzekających, mylących narzekanie ze zwykłą oceną, dla których szklanka zawsze jest w połowie pusta. Bo, co prawda, nie ma obowiązku wyrażania jedynie zachwytu, poparcia, pochwały, to jest bardzo łatwe do wychwycenia, gdy ktoś koncentruje się na wyszukiwaniu minusów. Jak wejdziesz na "Antyconfiteora", to bez trudu zauważysz, że wyszukuję tam negatywów. Ale jest to blog antyklerykalny i dotyczy spraw, wobec których jestem bezsilny. I wiadomo, że autor, czyli ja jest antyklerykałem. A jak byś nazwał kogoś, kto w życiu wyszukuje samych negatywów??? W życiu, w którym ma przecież wybór, on decyduje, co robić, tylko ma zwyczaj znajdowania problemu na każde rozwiązanie.

      Usuń
    3. Wolandzie, przepraszam, że się wtrącę między wódkę a zakąskę, ale przeczytałam Twój komentarz i śmiem zwrócić Twoją uwagę na fakt, że bardzo często nie mamy wyboru. To jest mit.

      Usuń
    4. @Frau Be, To byś musiała mi podać przykłady braku wyboru, zwłaszcza tego bardzo częstego, bo ja niezbyt sobie mogę przypomnieć.

      Usuń
    5. Bardzo proszę. Nie mam wyboru między mieszkaniem a domem, bo nie stać mnie na dom. Nie mam wyboru między facetami, bo serce nie sługa, a ja kocham akurat tego, który odszedł. Nie mam wyboru między pracą i niepracowaniem, bo muszę z czegoś żyć. Życzysz sobie więcej?

      Usuń
    6. Wybór dotyczy tego, co robisz, a nie tego, co chciałabyś mieć, bo Ty mi piszesz o roszczeniowych marzeniach. To, że Cię na coś nie stać nie oznacza, że nie masz w ogóle wyboru, wybierasz to, co uważasz przy swoich ograniczeniach możliwości. Jeżeli jednak masz cel - dom, czyli dużo pieniędzy na niego, to możesz zmienić pracę, wziąć pracę dodatkową i zbierać, obciąć inne wydatki, byle tylko ciułać na dom. Ja bym nie wziął dodatkowej roboty, bo cenniejsze od domu jest dla mnie to, że mogę odpocząć, spędzić czas z żoną, z kotami, WYBIERAM spokój. Ty również ze swoich powodów WYBIERASZ niczego nie zmieniać. Ale np. mój chciwy kuzyn pracuje po 16 godzin na dobę i ma nie jeden, a dwa domy. Inna opcja mieszkania w domu, to opuszczenie mieszkania, które zajmujesz i wynajem/kupno domu na prowincji. Jeśli mieszkanie zajmowane przez Ciebie należy do Ciebie, możesz je wynająć bądź sprzedać, by uzyskać dodatkowe środki, jeśli nie, zostają Ci w kieszeni dodatkowe pieniądze, które do tej pory wydawałaś na wynajem lokum, które zajmujesz. Wybór jest aż nadto duży.

      Usuń
    7. Wielu rzeczy nie wiesz. I niech tak zostanie.

      Usuń
    8. To nie była próba doradzania, tylko pokazania, że wybór masz zawsze, dopóki jesteś wolną i niezależną osobą. Każdy ma ograniczenia i możliwości oraz wybór w ich zakresie.

      Usuń
    9. Wolandzie, Ty wiesz swoje i ja to szanuję, to Twoje niezbywalne prawo. Ja też wiem swoje i ok.

      Usuń
  3. Tak, każe nam się myśleć pozytywnie, tylko ilu z nas na pozytywne myślenie stać, skoro to życie jest tak zjebane? Jeśli ktoś nie myśli pozytywnie, to nie jest wynik jego chciejstwa, tylko tego, że los go wali po pysku... 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tutaj, niestety, mamy podobne doświadczenia. Wolałabym, żeby i Tobie, i mnie wiodło się w życiu po płatkach róż, a świat wokół nas był normalny. Tak, normalność by wystarczyła.

      Usuń
    2. Wiesz, może nawet nie na płatkach róż, ale żeby się wiodło... Tak jak większości ludzi. A my niestety trafiliśmy do puli tych, którym życie ciągle napieprza po ślepiach.

      Usuń
    3. I w ocenie innych nie mamy powodów do narzekania, więc nie może my tego robić.

      Usuń
  4. Tak, dwie strony medalu, w dodatku powodów do narzekania mamy chyba więcej, niż inne nacje.
    Staram sie nie narzekać, choć czasem wyłazi ze mnie prawdziwa zrzęda, ale jak nie marudzić, gdy naszą bolączka są toalety, płatne wszędzie oczywiście i skąd od razu masz mieć monety do automatu, a płatne, nie oznacza czyste!
    Ponarzekać nie jest najgorzej, skoro to wentyl, byle nie na wszystko i byle nie bez przerwy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego mamy więcej powodów do narzekania niż inne nacje?

      Usuń
    2. @Agniecha...
      to, że jakaś nacja narzeka więcej, to wcale nie znaczy, że ma więcej powodów... więc nie można odpowiedzieć na Twoje pytanie, bo jest źle zapytane :)

      Usuń
    3. Tylko żeby to narzekanie było przy okazji sprawcze, że np.: od tego toalety staną się czyste.
      Zachód narzeka na piśmie i do określonych instytucji. A skoro na piśmie to ten obdarzony czymś takim musi się oficjalnie ustosunkować.
      Opinia publiczba to siła, ale nie taka rozciapana tzn - wypchnięta z siebie niepozytywna energia.

      Usuń
    4. @Agniecha - nie wiem, może klimat taki, może geny, zawsze mieliśmy pod górkę; jak nie wojny, to komuna; lato za suche, zima za zimna...
      @ Ania, no właśnie , zachód narzeka na piśmie, a my uważamy pisma za donosicielstwo. Były kiedyś księgi życzeń i zażaleń, teraz jest FB, a czy obsmarowany zmienia się na lepsze?

      Usuń
    5. @ Jotko, naprawdę brudne i płatne toalety nie są największym problemem...

      Usuń
    6. @Agniecha, bo żyjemy w ***ujowym kraju, gdzie ani żyć, ani umrzeć.

      Usuń
    7. @Aniu, gdyby jakiekolwiek narzekanie było sprawcze, to w ogóle nie istniałby problem narzekania. A jednak nie o to chodzi. Jak może być sprawcze narzekanie na to, że zmarł mi tato i więcej go nie zobaczę albo na to, że miłość mojego życia ożeniła się z blondynką wyglądającą jak miś Colargol?

      Usuń
    8. @Jotko, kraj po prostu beznadziejny.

      Usuń
    9. No wiem, że toalety, to nie sprawa życia i śmierci, ale jeśli odpuszczamy drobiazgi, to i resztę zaczniemy odpuszczać.

      Usuń
    10. Nie masz pojęcia, ile ja odpuściłam...

      Usuń
  5. hmmm, wydaje mi się, że Polacy wręcz czują, że muszą sobie ponarzekać, by druga, ta słuchająca, strona poczuła się dobrze ,że komuś nie całkiem dobrze się wiedzie, bo taki przekaz jest łatwiejszy do zaakceptowania a nawet podbudowuje słuchaczy....spróbuj komuś powiedzieć , że ....hm...np. ma ładną sukienkę....zaraz usłyszysz, że się gniecie, traci kolor w praniu, a przecież tyle kosztowała etc...
    Mieszkałam w Południowej Ameryce całe wieki i tam odpowiedzią byłaby....gracias amiga iuśmiech od ucha do ucha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dziękuję i się uśmiecham, i nie zdradzam, że to z Temu za dwie dychy 🤣 😅

      Usuń
  6. Podrzucę Ci artykuł, który bardzo fajnie, przystepnie i skrótowo objaśnia mechanizm zbadany przez dra T.Bradberryego https://ozdrowiedbaj.pl/edukacja-zdrowotna/psychologia/narzekanie-nawyk-zarazliwy-i-szkodliwy-dla-zdrowia/ Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym artykule jest mowa o wdzięczności, ale nie napisali, komu należy być wdzięcznym. Wybrakowane to 😐

      Usuń
  7. To bardzo mądry, szczery i potrzebny post. Świetnie pokazuje, że narzekanie nie zawsze wynika z czystego negatywizmu czy chęci psucia komuś nastroju — czasem jest po prostu próbą powiedzenia: „jest mi trudno”, „czegoś mi brakuje”, „potrzebuję, żeby ktoś mnie usłyszał”.

    Bardzo trafna jest metafora dwóch stron medalu. Z jednej strony faktycznie nikt nie chce utknąć w rozmowie, która przypomina prognozę pogody z Mordoru, ale z drugiej hasło „nie narzekaj” potrafi zamknąć człowieka jeszcze bardziej. Bo co wtedy zostaje? Udawać, że wszystko jest cudownie, aż człowiek zacznie się dusić własnym „pozytywnym myśleniem”? No średni plan.

    Najbardziej porusza końcówka, bo jest w niej dużo samoświadomości i odwagi. Nie usprawiedliwiasz wszystkiego depresją, ale też nie odbierasz sobie prawa do przeżywania trudnych emocji. To bardzo autentyczne. I myślę, że wiele osób odnajdzie w tym tekście ulgę — przypomnienie, że czasem ponarzekać to nie wada charakteru, tylko zwyczajnie ludzka potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to średni plan 😅. Nie umiem i nie chcę udawać, nie potrafię oszukiwać, a najbardziej oszukiwać samej siebie. Tak się nie da, zwłaszcza gdy człowiekowi w ogóle nie chce się śmiać.

      Usuń
  8. Jeszcze chwila, a pomyślę, że depresja jest sposobem na nie narzekanie. Ilekroć z Tobą rozmawiam, to nigdy nie narzekasz!
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, bo ja bardzo lubię z Tobą rozmawiać i nie mam powodów do narzekania!

      Usuń
  9. Wydaje mi się, że i jedno i drugie jest potrzebne do utrzymania balansu w życiu. Kiedy któreś przeważa, to się okazuje, że jesteśmy jacyś tacy nienormalni. A ja uważam, że to normalny proces, tylko nikt nam nie wytłumaczył, jak radzić sobie z nadmiarem jednej ze stron. Jestem optymistką. Zawodową. Do szpiku kości. Na przestrzał. Do korzeni. Ale kiedy uzmysłowiłam sobie, że mogę pozwolić sobie na smutek, płacz, żal do świata i bycie słabszą, a nie zawsze hej do przodu, to właśnie wtedy, paradoksalnie złapałam pion. Jesteśmy jak wańki-wstańki. Dopóki ciężarek nas trzyma, to zawsze wstajemy. On nas reguluje w obie strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i dodam, że jeśli o nację chodzi, to nie wiem czy to ma znaczenie. Myślę, że wszędzie ludzie są podobni. Tylko nie wszędzie widzimy i doświadczamy, bo lecimy stereotypami, a takie narzekanie, czy inne emocjonalne obnażanie jest pozostawione dla najbliższych, zaufanych.

      Usuń
    2. No popatrz... ja mam PRAWIE tak jak Ty - jestem pesymistką. Zawodową. Do szpiku kości. Na przestrzał. Do korzeni
      Taka moja uroda, po tacie to mam. Za to mama jest jak Ty. Dla niej i dla Ciebie szklanka zawsze jest do połowy pełna, a dla mnie do połowy pusta.

      Usuń
    3. Ja mam też po tacie. Matka generowała nienawiść do świata i wkurw na wszystko i wszystkich. Mała korekta: dla mnie szklanka jest zawsze pełna. Oprócz wody jest tam powietrze.
      No i zobacz, dwie skrajności, czyli równowaga.

      Usuń
    4. Tak, to jest klasyka równowagi w przyrodzie 🤣

      Usuń
  10. jak wiesz, mam Syndrom Sierżanta Oddball'a /czyli Pollyanny w męskim wydaniu/, więc z definicji nie narzekam...
    ale generalnie to jest tak, jak ze wszystkim: jeśli myślisz, że są powody do narzekania, to są, a jeśli myślisz, że nie ma, to nie ma, i teraz tylko trzeba sobie coś wybrać... ja już wybrałem, choć nie skłamię również, gdy powiem, że samo jakoś się wybrało...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz u mnie nic nie chce się samo 😅.

      Usuń
  11. Mam wrażenie, że wszystkie nacje narzekają. Tylko mają inny sposób i ekspresję w okazywaniu niezadowolenia.
    Dla mnie obgadywanie innych to forma narzekania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zależy od tego, jaką osobę się obgaduje i w jaki sposób, bo zdarzyło mi się wiele razy mówić o kimś z podziwem, z szacunkiem, z radością, że jest taki, jaki jest.

      Usuń
  12. Inne nacje tez narzekaja jak maja do tego powod. Czasem tylko czlowiek chcialby otaczac sie pozytywnymi ludzimi a trafia na zrzedzacych czyli takich, ktorzy zauwazaja problem ale nie maja mozliwosci tego zmienic.
    Dla mnie gorsi sa ci, ktorzy klopoty zamiataja pod dywan aby ladnie wygladalo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy jeżeli człowiek nie ma możliwości czegoś zmienić, to jego narzekanie jest zrzędzeniem? Nie sądzę - wręcz odwrotnie! Tacy ludzie są najbardziej "uprawnieni" do narzekania.

      Usuń
  13. Ta druga strona medalu, to zbytnie uproszczenie. Owszem, narzekanie może być wyrażaniem tego, co się czuje albo myśli, pod warunkiem, że osoba narzekająca ma wgląd w siebie. Przy dość powszechnym braku kontaktu ze swoją strefą emocjonalną, może z tego wyjść zwykłe obwinianie w najlepszym wypadku, a w nieco gorszym, nakręcanie się w złości i czarnowidztwie. Gdy uderzę wielkim paluchem w szafkę nocną, to ujemna ocena zaistniałej sytuacji rozładuje moje napięcie, ale gdy zacznę się nakręcać, analizować po jaki siusiak ktoś w tym akurat miejscu postawił szafkę, to jeszcze może się zdarzyć, że nie zasnę z tych emocji i będę niewyspany, a to nie jest fajne i choć mógłbym na to ponarzekać, to zmęczy mnie to jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest uproszczenie, ale nie chciałam wypisywać elaboratów z podręcznika do psychologii. Ponadto liczę na inteligencję blogerów. Miejsce na dyskusję też jest.
      Niewyspania unikam jak tylko mogę, kocham spać i pić (jeść też) 😅. W ogóle mam hipersomnię, a nadciąga katastrofa - rok szkolny i znowu ten patologiczny budzik... O. I sobie ponarzekałam w ramach kontaktu z moją sferą emocjonalną 😅😃.

      Usuń
  14. Kluczowy wg. mnie jest sposób w jaki wyrażamy swoje myśli/oceny/ zdanie., w tym narzekanie.....;czas jaki poświęcamy na to, powtarzalność danej tematyki ...wałkowanie tego samego przy tych samych słuchaczach tymi samymi schematami może i świętego zirytować, czyniąc z niego w ten sposób ....ludzia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gremialnie narzekamy na pogodę, ceny, zdrowie. Nie da się nie narzekać :). Ale znam parę osób, które niezmiernie rzadko okazują swoje niezadowolenie nawet jeżeli mają ku temu słuszne powody i te podziwiam. Problemem jest sytuacja, kiedy dla kogoś narzekanie jest podstawą komunikacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama miałaby powody do narzekania, ale ani słówkiem nie piśnie i jest zadowolona z życia. Jej wrodzony optymizm mnie nieustannie zdumiewa.

      Usuń
  16. Narzekanie oczyszcza narzekającego 😃
    Obciąża adresatów.

    OdpowiedzUsuń
  17. Narzekać ludzka rzecz. Każdy na coś narzeka, nawet ten najszczęśliwszy. Fakt lepiej narzekać, że nowe Ferrari ma nie taki odcień burgundu jaki się chciało niż na to, że paliwo znowu podrożało..Tak czy siak narzekanie było, jest i będzie domeną ludzką 😆

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem akurat na etapie poszukiwania samochodu, bo mój ma już 22 lata, więc Ferrari... ten... tego...

      Usuń
    2. A ja dałam mojego ulubionego Coopera córce, żeby się cieszyła z jazdy kabrioletem, a sama jeżdżę starym Golfem. Też 20-letnim, Ale doskonale sobie radzi w trasie i w mieście. Do tego jest porysowany, powinnam kupić nowy, ale mi się nie chce szukać Nie narzekam😀

      Usuń
    3. Mój też jest porysowany, ale to nie jest największy problem, tylko ilość pieniędzy, które pcham w naprawy. Nie nadążam ze spłacaniem długów.

      Usuń
  18. Bo ja wiem, czy my takim narzekającym narodem jesteśmy? A może po prostu nas tak nie wytresowano jak reszty, że wszystko musi być piękne, wspaniałe, cudowne i kip smajling cały czas, nawet, kiedy śpisz. Ja też nie jestem jakąś super optymistką i czasem marudzę, ale cóż .... staram się znaleźć jakiś balans w tym wszystkim, chociaż łatwe to nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, moim zdaniem to jest tresura pod hasłem kip smajling, a my oczywiście musimy naśladować głupotę innych. Najlepiej porozstawiać tablice z zakazem narzekania.

      Usuń
  19. W robocie mam obok człowieka, który codziennie po kilka razy narzeka zawsze na ten sam jeden temat. Kiedyś (gdy przyszedł do pracy) myślałem że faktycznie na złe dni itp, ale gdy on tak codziennie to już olewam wszystkie jego narzekania.

    Jak dla mnie narzekanie nic nie zmieni, a na pewno nie na lepsze, więc staram się tego nie robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, każdy ma inny próg bólu. Jak w medycynie.

      Usuń
  20. Kiedyś w młodości, mój kolega założył swój biznes. Barek z galaretkami i rurkami z bitą śmietaną. Ja na utrzymaniu rodziców on na własnym. Poszedłem do niego w odwiedziny. Wypiliśmy nieco wódeczki on opowiadał o kłopotach z rozruchem i takie tam. W końcu zebrałem się na odwagę. Jak ci idzie ten biznes ? Ale tak naprawdę. Jak to jak ? Dobrze, przecież słyszysz, że narzekam.
    Wtedy dotarła do mnie ta prawda o narzekaniu rodaków. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Żyjemy w czasach, w których nawet rozpacz powinna mieć pastelowy filtr, a człowiek z problemem jest mile widziany pod warunkiem, że problem zostawi w szatni. „Nie narzekaj” bywa czasem troską, ale równie często jest eleganckim odpowiednikiem: „Cierp ciszej, bo psujesz mi nastrój”.

    Co innego wyrzucić z siebie kilka gorzkich zdań, a co innego urządzić z narzekania całodobową rozgłośnię i nadawać bez przerwy. Pierwsze pozwala złapać oddech, drugie potrafi zagłuszyć wszystko - także samego człowieka. Jednak wciskanie komuś z depresją recepty „myśl pozytywnie” przypomina leczenie złamanej nogi okładem z kolorowej tapety.

    Czasem nie potrzeba naprawiacza, coacha ani dostawcy pozytywnych wibracji. Wystarczy ktoś, kto usiądzie obok i nie ucieknie, gdy rozmowa nie pachnie lawendą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem "nie narzekaj" nie jest ani eleganckie, ani nie bywa troską. "Nie psuj mi nastroju" - to jest właściwe znaczenie.

      Usuń
  22. A ja właśnie ostatni stwierdziłam, że nie chcę narzekać bo w niczym nie pomaga, a tylko jeszcze bardziej przygniata. Jak mi coś nie pasuje to szukam rozruszania. A jeśli nie ma, to znaczy, że ma mus być i to akceptuję i idę dalej.
    Życie mnie już wystarczająco skopało żebym jeszcze sama sobie rzucała kłody pod nogi i narzekała na wszystko co nie wyjdzie, nie po mojej myśli etc.
    Jak mi się strona medalu nie podoba to sobie zalepię i zrobię swoją 🤣🤣🤣

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozpuszczania miało być ale czasem mi się podoba jak słownik chce być mądrzejszy 🤣🤣🤣

      Usuń
    2. Patrz no i wyjaśnienie jeszcze całkiem namieszało, Chryste panie. Jestem trzeźwa! I chyba zdrowa na umyśle aczkolwiek zaczynam sama wątpić 😂 muszę zacząć komentować z komputera bo telefon mnie sabotuje 🙈😅

      Usuń
    3. Nigdy nie korzystam z telefonu w sprawach blogowych 😊. Co do musu - nie umiem się godzić i nigdy się nie godzę ☹️

      Usuń
  23. I ja kiedyś za bardzo narzekałam.
    Na szczęście mi to przeszło...
    Tylko jak wytrzymać z ludźmi którzy ciągle narzekają?
    Powodzenia przed rozpoczęcieor "orki na ugorze"...czyli uczeniem cudzych dzieci...

    OdpowiedzUsuń
  24. Jakiś czas temu, grzebiąc w polskiej kulturze, odkryłam, że narzekanie ma też drugie dno, mitologiczne. Niektórzy naprawdę wierzą, że jeśli człowiek się czymś pochwali, zostanie mu to odebrane, że zawiść ma prawdziwą moc sprawczą (urok). Narzekanie więc jest sposobem na oszukanie "złego" i czasem zupełnie wyprowadza na manowce w temacie poznania drugiej osoby, zamienia się w styl życia, w sposób prowadzenia rozmów. Cóż ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś podobnego... O tym nie pomyślałam i nawet nie wiem, czy wiedziałam. To bardzo interesujące, cieszy mnie ten komentarz szczególnie!

      Usuń
  25. Aha, spróbuj głosić wszem i wobec, że jest Ci dobrze. Zaraz znajdą się osoby, które przekonają Cię, jak bardzo się mylisz. Cierpienie podobno uszczęśliwia, więc może wynajdywanie niedogodności to droga do szczęścia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie uszczęśliwia, tylko uszlachetnia. Ale co, jeśli ktoś już jest szlachetny?

      Usuń
  26. Wiesz co, zaskoczyłaś mnie. Dla mnie nie jesteś osobą narzekającą czy jakąś skrajną pesymistką. Dla mnie jesteś osobą, która ma pierońsko trzeźwy i celny osąd rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak jest, bo jestem realistką. No a realiści muszą być pesymistami, znając realia życia 😂

      Usuń
  27. No wiadomo że czasem człowiek musi. Byle nie za często 😉😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że może to zależy od ciężaru właściwego powodów do narzekania.

      Usuń
  28. Oj, jakbym czytała o sobie. Wkurza mnie dorabianie filozofii uśmiechu tam, gdzie życie nam daje po d.pie, jak mi źle, to mi źle, czemu mam udawać, że nie? No i wychodzi na to, że nie tylko narzekam, ale jeszcze muszę się tłumaczyć z tego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z niewiadomych powodów ludzie oczekują od innych, by dostosowali się do wyznaczonych ram. Miałam tak ostatnio na Facebooku. Ktoś zadał pytanie, odpowiedziałam zgodnie z prawdą i kilka osób wylało mi pomyje na głowę. Z jakiej paki? Gdybym skłamała pod publiczkę, byłoby lepiej?!

      Usuń
    2. Prawdopodobnie:( Ludzie nie oczekują (w większości) szczerości, tylko uspokojenia, że jest ok, że jest zgoda, że mają rację.

      Usuń
    3. A ja chromolę oczekiwania obcych ludzi, których nigdy w życiu nie spotkam. Nie będę wymyślać bzdur tylko dlatego, że ktoś nie może ścierpieć prawdy.

      Usuń
    4. Ha ha, dlatego tak dobrze się czyta to, co piszesz 😊

      Usuń
    5. Tak myślisz?... 🤔

      Usuń
    6. Plus styl? Się czyta 😊

      Usuń
    7. W takim razie niech się czyta dalej! 😉

      Usuń