Nie rozumiem, co tu (w naszym popieprzonym kraju) się odjaniepawliło. Od dawna słucham na YouTube różnych podcastów, czasem oglądam filmiki. Było w miarę normalnie, ale do czasu. Od pewnego momentu moją uwagę przyciąga i bezmiernie wkurza nowa moda: wyciszanie albo gwiazdkowanie pewnych wyrazów. Na przykład: „narkotyki”, „seks”, „samobójstwo”, „zabijać”, „śmierć”, „Mefedron”, „kokaina”, „heroina”, „amfetamina”, „powiesić się”, „zgon”, dealer”, „pornografia”, „trup”, „gwałt”, „prostytucja”, „pobić”…
Dlaczego te słowa nagle stały się
nielegalne? Jeżeli youtuber nie wygłuszy ich albo upubliczni je w formie
pisanej (nawet na Facebooku to widać, nie trzeba youtubera!) i nie wygwiazdkuje,
automatycznie zostanie zablokowany.
Co jest grane, do cholery?! Po jakiego grzyba to kontrolowanie, skoro nie są to nawet wulgaryzmy i skoro wszyscy tych słów używają, wszyscy je znają (nawet dzieci) i są w pełni legalne w języku polskim. Czy wymuszony zakaz sprawi, że rzeczy i zjawiska znikną? Co to ma być? Cenzura? Kolejny przejaw poprawności politycznej? Kolejna chora dyrektywa unijna? Czy zwyczajnie kogoś poj***ało?

YouTube potrafi stosować demonetyzacje za użycie słowa Izrael albo Netanjahu 😂 Te algorytmy są popieprzone. Sam na własnej skórze się przekonałem dostając od Facebooka trzykrotnie bana za obrazki pokazujące piekło wojny. Ale już ten sam Facebook nie ma problemów z ludźmi publikującymi porno, które kilka razy zgłaszałem, dostając odpowiedź że nie narusza standardów. 😂 Gdyby nasze platformy blogowe wprowadziły podobne rozwiązania to szybko zakończyłbym karierę, bo bynajmniej nie jestem z tych, którzy uważają na słowa 😂
OdpowiedzUsuńPodejrzewam, że i ja bym skończyła z hukiem.
UsuńNa szczęście blogerom zostawia się więcej wolności i oby się to nie zmieniło, bo szkoda by było stracić takie poletko gdzie można bez umiaru rzucać kurwami w otaczającą nas rzeczywistość.
UsuńKurwy to chyba drobnostka w porównaniu ze gwałtem albo narkotykami 😂
UsuńŚwietny tekst — w punkt opisuje absurd, który coraz częściej rzuca się w oczy. Najbardziej trafne jest zwrócenie uwagi na różnicę między zakazem mówienia o czymś a samym zjawiskiem. Przecież ocenzurowanie słowa „śmierć”, „gwałt” czy „narkotyki” nie sprawi, że te problemy przestaną istnieć. Wręcz przeciwnie — możliwość normalnego, rzeczowego rozmawiania o trudnych tematach jest potrzebna. Dobrze, że ktoś to głośno i bez owijania w bawełnę zauważa.
OdpowiedzUsuńTylko że co z tego, że ktoś to zauważa, skoro skala absurdu rośnie?
UsuńPamiętaj, że to wszystko dla naszego dobra i żeby świat był lepszy :D
OdpowiedzUsuńPamiętam, że na Onecie, gdy jeszcze miał platformę blogową, była cenzura w komentarzach i nawet zwykła dupa musiała być przez ó żeby przeszła . Ale w tekście blotki można było pisać co się chce.
UsuńO, tak, świat z całą pewnością stanie się lepszy, gdy będziemy cenzurować słowa!
UsuńJa też miałam blog na Onecie i pamiętam, że za bardzo nie można było się wyrażać, ale to chodziło o wulgaryzmy, trochę inna grupa wyrazów. To mnie nie wkurzało, najgorsze były polecenia na stronie głównej Onetu. Jak się mnie czepili, to co drugi tekst polecali i nie było życia. Na blog wchodziły tłumy, w tym wszelkiej maści cepy i robili mi burdel.