No dobrze. Chcieliście wiedzieć,
gdzie podziewałam się w czasie wakacji, to macie. Bez opisów, bez
walenia miliona zdjęć. Zaledwie z grubsza zasygnalizowane miejsca.
Niemcy:
 |
| Drezno - Zwinger i mój zacny tył w pełnej okazałości |
 |
| Drezno - Pałac Rezydencyjny |
 |
| Drezno - jeden z dziedzińców pałacowych i właściwa osoba na właściwym miejscu |
 |
| Szwajcaria Saksońska - kamienny Most Bastei |
 |
| Szwajcaria Saksońska - formacje skalne Bastei, między którymi chodziliśmy kamiennym mostem |
Francja:
 |
| Awinion - Pałac Papieży |
 |
| Kamienne miasteczko Baux-de-Provence - chwilka w cieniu |
 |
| Pozdrowienia z Baux-de-Provence |
 |
Akwedukt Pont-du-Gard zbudowany bez grama zaprawy, na zasadzie grawitacyjnej |
 |
| No tak, to też ja (i Pont-du-Gard przy okazji) |
 |
| Nimes - kolejne Koloseum w moim życiu |
 |
| Drink hotelowo-łóżkowy podczas piżama party |
 |
| Jedna z rozlicznych prowansalskich mydlarni |
 |
| Nicea |
 |
| Nicea - jakiś przejaw gigantomanii |
Włochy:
 |
| Genua - katedra san Lorenzo |
 |
| Genova Nervi |
 |
| Camogli |
 |
| Łyk odpoczynku w Camogli |
 |
| San Fruttuoso |
 |
"Jest długie lato w Portofino..."
No. To już wiecie.
A ja tymczasem jestem zwiędła, zmotywowana na
poziomie minus dziewiętnaście i mam energię mokrego papieru toaletowego. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz