26 lipca 2026

251. Od pierwszego wejrzenia

To jest tak. Patrzysz, widzisz pierwszy raz i już wiesz, że to będzie miłość dozgonna. Strzała Amora przeszywa szybciej, niż zdążysz pomyśleć. Macie tak?

Jakby tak się zastanowić, parę takich strzał utkwiło we mnie na dobre. Ciekawe, jakie strzały tkwią w Was?

Zakochać się od pierwszego wejrzenia można w człowieku, ale i w zwierzęciu, w roślinie, w przedmiocie, w zapachu, w miejscu, w zjawisku…

Tak pokochałam od pierwszej chwili na zawsze Króla Popu, gdy po raz pierwszy usłyszałam piosenkę „Say, Say, Say”, śpiewaną przez niego z Paulem McCartneyem. Byłam wtedy w ósmej klasie - dzisiaj jestem... mhm... ciut starsza.

Tak zakochałam się na wieki w Warszawie i Maderze, gdy po raz pierwszy postawiłam tam stopę.

 

Tak pokochałam moją Teściową, gdy po raz pierwszy powiedziałam jej „dzień dobry”. Była moją najlepszą przyjaciółką do śmierci.

Tak zakochałam się w zapachu Light Blue Dolce & Gabbana, gdy po raz pierwszy dotarła do mnie jego smużka. Zmieniam zapachy dla urozmaicenia, ale to do tego właśnie zawsze wracam. To mój zapach.

Tak pokochałam Blondyna Mojego Życia… Niestety, wygląda na to, że dozgonnie.

Tak zakochałam się w Rutgerze Hauerze, gdy bardzo, bardzo dawno po raz pierwszy zobaczyłam go w „Ślepej furii”. Pozostał na zawsze moim najulubieńszym aktorem.

Tak pokochałam „Rusałki” Witolda Pruszkowskiego, gdy po raz pierwszy zobaczyłam w oryginale to niesamowite światło. Żadne zdjęcie go nie odda.

A Wasze miłości od pierwszego (do ostatniego) wejrzenia, którym jesteście wierni? Jestem ich bardzo ciekawa.


1 komentarz:

  1. 1. Budapeszt. Kocham od pierwszego wejrzenia miłością dozgonną.
    2. Chłopi, znaczy ci Reymonta.
    3. Nędznicy, ci od V. Hugo
    4. Tina Turner.
    5. Fiona.
    Kolejność przypadkowa.

    OdpowiedzUsuń