Mówimy, że ktoś przeklina albo posługuje się wulgarnym
językiem. Przekleństwa i wulgaryzmy są ze sobą utożsamiane, a niesłusznie.
Jaka to różnica? – można zapytać. Ano, taka:
Na zachętę przykład: mówiąc „kurwa mać”, używam tylko
wulgarnego języka, ale gdy złorzeczę „niech go szlag trafi!”, to już jest
przekleństwo. Czaicie bazę?
Otóż wulgaryzm jest słowem lub wyrażeniem nieprzyzwoitym, obraźliwym albo nieakceptowalnym społecznie. Koniec, kropka.
Przekleństwo natomiast ma charakter religijny, magiczny, służy wyrażeniu życzenia komuś nieszczęścia (z rzadka szczęścia).Tak więc, o ile słowo powszechnie widywane na murach w różnorodnych wariantach ortograficznych (od „chuj” po „hój”) jest wulgaryzmem, o tyle moje ulubione żydowskie powiedzenie: „Obyś rósł jak rzodkiewka – głową w dół!” jest przekleństwem, chociaż nie zawiera wulgaryzmów.
Stąd:
- gdy mówimy „dupa”, „debil”, „gnida”, „srać”, „jebać”, „skurwysyn”,
„rzygać”, „lizać się”, to stosujemy wulgaryzmy,
- gdy mówimy „niech cię diabli!”, „niech cię piorun strzeli”,
„niech to szlag trafi”, „oby się twoje słowa w gówno obróciły”, ,,niech
zdycha w męczarniach”, „do licha!”, „sto lat!”, „na zdrowie!”, to
przeklinamy. Tak, te dwa ostatnie to też przekleństwa 😁.
Czy mieliście tego świadomość?
Znacie jakieś oryginalne wulgaryzmy albo przekleństwa?


różnice między wulgarną ekspresją emocji i przekleństwem jak najbardziej rozumiem, aczkolwiek w mowie potocznej czasem te rzeczy utożsamiamy... na przykład takie "kurwa żesz jego w piździe ogryzek!!!" wielu ludzi nazwie przekleństwem, choć wcale nim nie jest...
OdpowiedzUsuńtylko znalazłem pewną nieścisłość:
czy czasownik "lizać (się)" naprawdę uważasz za wulgaryzm?... to jaki jest niewulgarny zamiennik na czynność polegającą na dotykanie czegoś językiem ruchem posuwającym ten język po tym czymś?...
słowo "debil" też jest mocno do dyskusji... używane często jako epitet, ale czy wulgarny?...
ja oryginalnie wynalazłem kiedyś "co jest do ladacznicy mizeryji?" jako lajtowy odpowiednik "...do kurwy nędzy?"...
oryginalnie też jest przekleństwo "obyś czarkiem zarósł/osła!"... nawet nie próbuję sobie wyobrazić kogoś, komu z każdego miejsca na ciele wyrasta coś tak ohydnego, jak właśnie czarnek...
anegdota:
prekursorem partii PiS była partia PC /porozumienie centrum/, ale nie jest to do końca prawda, bo na samym początku było Porozumienie Obywatelskie Centrum, szybko jednak ktoś się zorientował, że akronim "poc" oznacza penis w wulgarne wersji w języku jidysh...
skoro przy temacie, to nie może zabraknąć moje Dziadka/RIP/, który z zawodu był szewcem... co mówi stereotyp na temat języka, którym na co dzień ponoć posługują się panowie szewcowie?... wiemy... jednak Dziadek ten stereotyp obalał, bo był szalenie niespotykanie łagodnym człowiekiem i siłą spokoju, zaś największy hardkor w jego wykonaniu rzadziej niż raz na rok stosowany brzmiał "psiakrew!"...
p.jzns :)
tak jeszcze dorzucę, że gdy jeździłem kiedyś na Węgry, to powrocie uwielbiałem używać publicznie słowa "basszameg" /czytaj: bozmek /w tłumaczeniu z grubsza: pierdolić to/, które tam wywoływało grubą aferę, a w Polsce cisnąłem sobie na luzie...
Usuńi jeszcze pewien okrutny żart, którego kiedyś byłem świadkiem... do Polski swego czasu przyjeżdżało sporo rumuńskich Cyganów "na łapę". czyli żebrać... nie znali języka, czasem więc prosili Polaków, żeby im napisali kartkę z manifestem w stylu "pomóżcie, zbieram na coś tam, etc" i któregoś dnia skini, tacy dawni konfederaci pobili jakąś kobitkę, bo miała na kartce tekst "chuj wam dupę"...
Czasownik "lizać się" używany jest zamiast "całować się". To owszem, jest wulgarne.
UsuńCzarnek w charakterze narośli mnie przerósł 🤣 🤣 🤣 🤣 🤣
gdzieś tam czułem, że chodzi o lizaniu się w znaczeniu całowania się, ale to moim zdaniem jest już próba używania słowa "wulgarność" w innym znaczeniu, na przykład mawia się o niektórych kobietach, że mają "wulgarną urodę", czego zresztą nie czuję, więc pozostanę przy swoim stanowisku...
Usuń...
pomysł na czarneka jako narośli trochę jest zainspirowany z zewnątrz opowiadaniem, starym horrorem autorstwa E.L.White'a "Lukundu"... motyw jest taki, że murzyńska wiedźma rzuca na kogoś klątwę, w wyniku której ofiara zaczyna porastać takimi czarnekami które mają głowy i krzyczą doprowadzając ją do szalenstwa...
"Wulgarny" wziął się z łaciny ("vulgaris", czyli pospolity). Pospolitość dotyczyła przed wiekami plebsu, bo "wyrażał się" właśnie lud z najniższego szczebla drabiny społecznej.
UsuńKlątwa czarneka jest straszna i potężna. Oby nigdy nikt jej na mnie nie rzucił!
W dzisiejszych czasach granice miedzy przeklenstwami a wulgaryzmami staly sie plynne, teraz wulgaryzmow uzywa sie w roli przecinkow albo innych znakow interpunkcyjnych. Kiedys wulgaryzmami poslugiwali sie patole i inne marginesy, teraz nie brzydza sfer wyzszych i ludzi wyksztalconych.
OdpowiedzUsuńKiedy bylam mala, babcia czesto w ramach przeklinania uzywala zwrotu psiakosc, ale juz psiakrew bylo mocniejsze, a cholera czy cholera jasna to juz sie przy dzieciach nie wypowiadalo.
nieprawda... w dzisiejszych czasach nadal jest jasne, czy jakaś fraza jest wypowiedzeniem życzenia, aby coś stało, a jaka jest po prostu wulgarnym słowem lub jest serią... Frau wytłumaczyła to bardzo klarownie i łatwiej już się nie da... przekleństwa zawierają takie słowa, jak "niech", "oby", "obyś", przekleństwem może też być tryb rozkazujący np. "jebać to!"... ale już stwierdzenie, że ktoś "się wyjebał (na śliskim chodniku)" nie jest przekleństwem, tylko pewną konstatacją wulgarnie wyrażoną, z pewną dozą emocjonalności, bo upadek na chodniku jest przeważnie czymś przykrym dla upadającego, choć niekoniecznie dla obserwatora...
Usuńp.s. akurat mój dziadek "cholera!" nie używał, bo to faktycznie kiedyś był wulgaryzm, raz na parę lat zdarzało mu się jedynie "choroba!"...
Usuńza to w przedszkolu urszulanek za wypowiedzenie słowa "majtki" stałem kiedyś w kącie...
natomiast płynne jest, co w ogóle wartościujemy jako wulgaryzm... obecnie stand uperki i raperki dość na luzie operują słowem "pizda"... chyba jest to kwestia okoliczności, czyli nie w każdej sytuacji pizda brzmi brzydko...
Tak, to brzydkie slowo, ale ostatnio u nas dosc czesto uzywane, oczywiscie w wersji niemieckiej. Bo mianowicie kanclerz ma na glowie cos w rodzaju damskiego owlosienia lonowego, co poskutkowalo przezwiskiem P***a Fritz.
Usuńczy po niemiecku też jest to słowo używane?... bo zawsze znałem tylko "Fotze", ale szczerze mówiąc niewiele wiem na ten temat, w sensie jak "to" się nazywa po niemiecku na co dzień... a chcę dobrze zrozumieć, co rozumiesz przez "wersją niemiecką"...
UsuńTak, to wlasnie okresla zewnetrzne pierwotne zenskie organy plciowe, czasem pisownia jest przez V, ale obie wersje sa prawidlowe.
Usuńokay, to sprawa wyjaśniona...
Usuńza to pierwotne /pierwszorzędowe/ żeńskie organy płciowe to akurat są jajniki, my rozmawialiśmy o organie drugorzędowym :)
Slowo-klucz: zewnetrzne, wiec raczej nie jajniki, ja swoje nosze wewnatrz.
Usuńfakt, żeńskie zewnętrzne pierwszorzędowe organy płciowe po prostu nie istnieją... ale co ja Ci będę wytykał palnięcia pudla, skoro już to zauważyłaś, przecież nie chodzi o to, żeby się na kimś znęcać....
UsuńNie pisalam o pierwszorzedowych, a o pierwotnych :)))
Usuńpierwszorzędowe, pierwotne lub prymarne - to akurat synonimy, gdy mowa jest o cechach płciowych, których fizyczną manifestacją są organy lub narządy...
UsuńZnam jeden wulgaryzm, za który bym karała więzieniem - jest to słowo 'zajebisty'. Kropka.
OdpowiedzUsuńto słowo to zaiste był pierwszy kamyk, który urwał się z tamy blokującej napór brzydkich słów do języka medialnego, publicznego, można by rzec dozwolonego społecznie...
UsuńRzadko, bardzo rzadko używam, ale moje ulubione "szlag coś tam/mnie trafia" mam w dwóch wersjach:) Na bluzie "Szlak mnie trafia" i rysunek górki, a w życiu codziennym mówionym stosuję z niemiecka "schlagen trafen":) A z wulgaryzmów spolszczone "urwał nać", to chyba rozpoznajesz:) Dla mnie to ta sama ekspresja, ale dla uszu ewentualnych postronnych brzmi łagodniej:)
OdpowiedzUsuńJa też używam "urwał nać" 😅
UsuńO kurwa... Na szczęście ja na co dzień staram się używać języka, który nawet najwrażliwsze uszka jest w stanie pieścić i nikt mi do cholery nie udowodni, że jest inaczej! 😉
OdpowiedzUsuńA już poważniej, to większość Polaków i tak nie ma świadomości że to nie jedno i to samo, ale za to nadużywamy ich chętnie i przy każdej możliwej okazji.
Zdecydowanie za dużo. Czasem w piśmie to licentia poetica, ale w mowie to już czysta tragedia.
UsuńBo nasi rodacy nie znają umiaru i potrafią używać wulgaryzmów zamiast przecinków, a wtedy faktycznie uszy bolą od słuchania.
UsuńOj, bolą. Co ja się nasłucham w szkole...
UsuńW szkole to chociaż uwagę możesz takiemu delikwentowi wstawić za przeklinanie 😉
UsuńTaaa... Uwagę. Oni to mają głeboko gdzieś, śmieją się tylko. Nawet naganne zachowanie na koniec roku nic im nie robi, więc maja wywalone.
UsuńGdyby zachowanie miało wpływ na promocję do następnej klasy to inaczej by ćwierkali 😉
UsuńNie te czasy. Dzisiaj uczeń i rodzice mogą wszystko, natomiast nauczyciel nic. No i mamy to, co mamy.
UsuńA potem rodzice mają pretensje, że szkoła niewystarczająco wychowuje ich pociechy... 🙄
UsuńWychowanie należy w pierwszej kolejności do rodziców/opiekunów prawnych.
UsuńTak, ale dziś mało który rodzic ma czas wychowywać dzieci i liczą że szkoła zrobi to za nich. Tyle że nikt nauczycielom za wychowywanie cudzych narośli nie płaci.
UsuńWspółcześni rodzice najchętniej oddaliby dzieci na tydzień do szkół i mieliby z czapy.
UsuńI tak mają, bo kupują dzieciom komputery/smartfony, tylko po to by nie zawracały im głowy 😉
UsuńWłaśnie tak. A potem pretensje do szkoły. Pewnych rzeczy po upływie czasu nie da się już odwrócić, chyba że specjalistycznym leczeniem.
UsuńCzyli wulgaryzmy są mniej groźne, bo nie zawierają złego przekazu dla innych.
OdpowiedzUsuńZapożyczyłam o Chmielewskiej: cholery i piegów można dostać!
A przekleństwa? obyś cudze dzieci uczył; żeby cię wszy oblazły...
Tak. Mnie przeklął w liceum nauczyciel języka niemieckiego: "Obyś cudze dzieci uczyła!" No i teraz mam przewalone.
Usuńjest jeszcze przekleństwo "obyś był głupi i miał wszy jak ruskie czołgi"... nigdy nie potrafiłem dojść, o co chodzi z tymi wszami: czy mają być tak wielkie, czy to te czołgi są przez nie zamieszkane?...
Usuńalbo żydowskie:
obyś miał wielki pałac z milionem komnat, w każdej było milion łóżek i oby cię co noc cholera rzucała po tych wszystkich lóżkach...
albo ze szkoły, z liceum:
obyś miał żonę głupszą i brzydszą niż Z /pewien nielubiany koleś, jego nazwisko/...
To żydowskie mi się podoba 🙂 🙂 🙂
UsuńDowcip żydowski też jest świetny!
UsuńJeszcze mi się przypomniało: niech mu ziemia lekką będzie; niech ci pan Bóg w dzieciach wynagrodzi.
To o wynagradzaniu w dzieciach jest straszliwą klątwą!
Usuńjak kiedyś brałem ślub, to potem składano życzenia i podszedł kumpel ze swoją kobitką i ona nam zażyczyła "wielu dzieciaków", czy coś w tym guście, co ja skwitowałem pytaniem: "za co nas nie lubisz?", LOL...
UsuńNo i słusznie. Co to w ogóle ma być za życzenie?! Pachnie całkowitym brakiem taktu.
UsuńMoja babcia stosowała takie przekleństwo: "Idź do boru pestki zbierać!" co na język dzisiejszy należałoby przetłumaczyć jako "spadaj" z grubsza.
OdpowiedzUsuńpestki zbierać, albo drewniane liście pompować - mega... trzeba przyznać, że eufemizmy, czyli ulajtowione zamienniki mogą być czasem naprawdę pomysłowe...
UsuńJa znam "spadaj na drzewo banany prostować" i "spadaj na drzewo liście pompować". Zbieranie pestek mnie zachwyciło.
UsuńW takim razie ja nie przeklinam. Za to kurwuję mocno i wcale mi z tym źle nie jest. Innych też używam. Nie ograniczam się. Ostatnio po koreańsku. Często pomagają spuszczać powietrze z baloników emocji. Wolę tak, niż jak kulturalny wszem i zawsze psychopata, który napięcie eliminuje mordobiciem. Aczkolwiek potrafię wyrażać się pięknie i bez wulgaryzmów. Przeklinam też czasami.
OdpowiedzUsuńJa nadużywam przekleństw kierowanych do innych użytkowników jezdni 😅
UsuńJa tez wydzieram sie na innych uzytkownikow, ale oni mnie na szczescie nie slysza, zreszta i tak by nie zrozumieli, bo rzucam paniami lekkich obyczajow i zewnetrznymi pierwotnymi cechami puciowymi po polsku.
UsuńMnie też nie słyszą, choć czasem chciałabym, żeby usłyszeli.
UsuńOooo za kierownicą to mi się włącza level 10. A też tak macie, że najpierw drzecie japę i wyzywacie ze trzy pokolenia wstecz, a potem z uśmiechem mówicie dziękuję? Ale powiem tylko, że w UK jeździ mi się mega komfortowo. Serio. Bardzo rzadko spotykam jakiegoś gbura, nikt nie trąbi, a jedyny wielki minus to to, że jeżdżą bez świateł. Nawet czasem już o zmierzchu. Powywieszałabym za jajca na najwyższej gałęzi.
UsuńNo nie, nie uśmiecham się. Przy levelu 10 szukam pod fotelem siekiery 🪓.
UsuńNajważniejsze przekleństwo: Obyś cudze dzieci uczył!
OdpowiedzUsuńA wulgaryzm: kurtka na wacie. Serio. Mój ojciec tak gadał jak był wkurzony na maxa.
Wiem coś o tej klątwie, zostałam nią dotknięta. Przeklął mnie w LO profesor od języka niemieckiego, bo byłam jego "towarem eksportowym", a na maturę i tak wybrałam język rosyjski, bo mi się podobał.
UsuńNo, to był test dla Admina Bloggera i nie oznaczyli Ci bloga jako kontrowersyjnego. Aż boję się napisać tu jakiś wulgaryzm, ani wspomnieć o tej rzodkiewce, bo być może taka moja uroda że przyciągam cenzorów.
OdpowiedzUsuńMyślisz, że zablokowaliby Ci tekst z powodu rzodkiewki...? 🤔
UsuńOjciec mojej koleżanki ( resocjalizator w więzieniu) kiedy nie mógł sobie z czymś- kimś dać rady. Spuszczał emocje nazywając to coś- kogoś: " arcy chujem". To nie był zwykły "chuj". To był kosmiczny Level w chujostwie.
OdpowiedzUsuńPiękna rzecz. Oj, nie chciałabym być resocjalizatorem!
UsuńOj,oj, czasem ,, bierze mnie nerw,, na siebie lub sytuację, wiec sobie pod nosem ,,pomstuje,, . ale coraz rzadziej w stosunku do ludzi....Zdarzylo mi sie nazwac kogos ,,skurwielem,, oj,oj joj....ale to nie ja, to to co we mnie siedzi ukryte i czasem daje znać gdy zerwie se ze smyczy.
OdpowiedzUsuńWe mnie często się gotuje i to właśnie z powodu ludzi. Gdzie muszę sie powstrzymywać, tam muszę, w innych wypadkach sobie nie krzywduję 😉
UsuńNiech ci Allah pchły rozmnoży!- może być?😉
OdpowiedzUsuńPrzepiękne!!! 😅
UsuńOj, pamiętam z programu Grupy Rafała Kmity - i niech ci się teściowa rozmnoży! Choć, jak ma się dobra teściową, to jest to raczej dobre życzenie :D
UsuńO, ja też sobie przypomniałam. W moim wypadku byłoby to piękne życzenie, nie klątwa.
UsuńZnam wulgaryzmy, ale nie mogę ich zacytować
OdpowiedzUsuńBo kiedyś sobie postanowiłam, że na blogach tego czynić nie będę.
Rozumiem i szanuję 🌻🌻🌻
UsuńHmm...ale że "sto lat" i "na zdrowie" to przekleństwa ? Tego nie wiedziałam. Co więc mówić, gdy ktoś kichnie, żeby nie przeklinać ? Może : "pomyślności" ?
OdpowiedzUsuńAle to wcale nie jest złe przekleństwo, życzyć można także dobrego.
UsuńUważam, że lepiej poprzeklinać, niż życzyć komuś źle.
OdpowiedzUsuńChyba tak.
UsuńA to nie to samo, idąc za wpisem? Lepiej chyba powiedzieć: lepiej być wulgarnym, niż życzyć komuś źle - o to chodzi?
UsuńMyslę, że chodziło właśnie o to.
UsuńGdy byłe bardzo mały, miałem 10 lat może, a może i nie, religii nauczał mnie organista-antysemita. Przy okazji omawiania różnych znanych i bezpiecznych fragmentów Ewangelii, co chwilę wtrącał historyjkę o tym, jacy to Żydzi są podstępni, głupi, źli i niedobrzy. Co ciekawe, zbyt mały byłem, by się zorientować, że to antysemityzm, i że tzw. "Święta Rodzina", to też byli Żydzi (o tym jakoś zapomniał wspomnieć). W każdym razie jedna z historyjek antysemickich dotyczyła klątwy: Otóż twierdził, że najgorszą żydowską klątwą jest "Oby cię okradli na pogrzebie twojego brata". Nigdy nie miałem okazji zweryfikować tej opowieści, ale klątwa jest jak się patrzy. Z kolei mój kolega, którego odciągnąłem od pracy nauczyciela w-f, pomagając mu zdobyć pracę w Irlandii, opowiedział mi (to historia sprzed lat 20) o klątwie używanej przez uczniów i między uczniami w jego szkole: "Czary-mary, chuj ci w wary". Sam zaś od czasu do czasu, zwłaszcza gdy mówię o Jarosławie K., Zbigniewie Z., Antonim M., czy też Tadeuszu Batyrze, posługuję się klątwą o rodowodzie wojskowo-medycznym, zapożyczoną od kolegi w czasach, gdy był świeżo upieczonym absolwentem WAM i oficerem: "Chuj mu w dupę i karabin na plecy". Zdarza mi się kogoś przekląć słowami: "Siusiak z nim". A mój ulubiony wulgaryzm? Chyba inspirowany skeczem kabaretowym "kupa, stolec, gówno, kał", mówione jednym cięgiem.
OdpowiedzUsuńŻydowska klątwa bardzo mi się spodobała. Tej "Czary, mary..." nie znałam, ale teraz będę używać 😅
UsuńMój brat mawia: "Chuj mu w dupę i paczka pomarańczy na otarcie łez". A ja sama, ortodoksyjnie niewyrażająca się niecenzuralnie, gdy się wkurzyłam, to mówiłam wespół z koleżanką podobny ciąg: "Gówno, dupa, siku, kupa". To było jeszcze w liceum.
W oryginale, który przerobiłem na mój ciąg było "żart, dowcip, humoreska, skecz", potrzebne są 4 wyrazy bliskoznaczne.
UsuńO, to fajna zabawa! Spróbuję sobie potworzyć takie ciągi.
UsuńDziękuję za uporządkowanie tego chybotliwego gruntu.
OdpowiedzUsuńPrzekleństwa... sporo z nich to wezwanie sił wyższych aby sobie ułatwić rozładowanie emocji - o jej! o jejku! o Matko!święty Jacku z pierogami!
Wulgaryzmy - ciekawi mnie porównanie językowe. Kiedyś oglądałem norweski film z napisami - na ekranie aktor przez dwie minuty wykrzykiwał coś z wściekłością - napis - jedno słowo == fuck.
Mam wrażenie, że wulgaryzmy są jak poezja, okropnie trudno je dobrze przetłumaczyć, żeby zachować i ducha, i literę...
UsuńMogę zapytać brata, jaki jest norweski odpowiednik "fuck". Oni mają takie popularne przekleństwo "helvete", co znaczy "piekło" (domyślnie nasze "niech to piekło i szatani!").
UsuńU mnie jest "helvetti" (=pieklo) i wyrywa sie wtedy gdy sytuacja umyka spod kontroli. Sama zauwazylam, ze na mnie nie dzialaja przeklenstwa w innym jezyku bo nie znam kulturowego czy emocjonalnego podloza, bardziej mnie smiesza. Dobrze jest znac kilka dla wlasnego bezpieczenstwa. Sama moglabym sobie pozwalac po polsku... tylko, ze i tego nie umiem i nie mam potrzeby.
UsuńPodobne te języki. Nawet ja już nauczyłam się helvetać.
UsuńPosluchaj sobie po szwedzku, szczegolnie z akcentem i podzialem na sylaby. Buzia sama sie usmiecha zamiast zloscic.
UsuńMhm...
UsuńNo, posłuchałam, ale jakoś nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Norwegowie, jak mi się wydaje, mówią to z dużo większą mocą.
UsuńNie będę kłamać, bywam wulgarna, zwłaszcza odkąd mieszkam na wsi. Ale jakoś to tej pory nie zastanawiałam się nad tym, czy używam wulgaryzmu, czy przeklinam. Choć w domu rodzinnym, jak zdarzało mi się użyć słowa na k... (oznaczające panią lekkich obyczajów), to słyszałam, że mam nie przeklinać. Okazuje się, że byłam więc na swój sposób posłuszna - nie przeklinałam ;)
OdpowiedzUsuń"Przeklinanie" funkcjonuje w wersji obiegowej, potocznej. Może dlatego, że wynika z niwiedzy.
UsuńPewnie tak, choć jak widać po jednej z osobie z moje rodziny, nawet poloniści o tym nie wiedzą, a ponoć powinni mieć większa wiedzę o naszym "dobru narodowym" (języku) większą od przeciętnego Kowalskiego
UsuńPowinni, bez dwóch zdań.
UsuńKolejny przykład na to, że magia jest prawdziwa!
OdpowiedzUsuńTo znaczy, że działa...?
UsuńMiałam sąsiada, który używał całych wiązanek wulgaryzmów, ale one nie są do powtarzania, zbyt kwieciste:)
OdpowiedzUsuńJa sobie dawałam upust najczęściej w pracy, kiedy brakowało mi już sił i nerwów, zawsze gdzieś w ustronnym miejscu, sam na sam ze sobą. Pomagało rozładować emocje:)
Praca to najgorsza rzecz w życiu, więc to zrozumiałe 🤗
UsuńMagia na codzień tzn każdego dnia można ją spotkam. Samo życie. Zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńTak, Krysiu. Samo życie.
UsuńDziękuję za odwiedziny na moim blogu. Pozdrawiam serdecznie
UsuńAleż nie ma za co! Cała przyjemność po mojej stronie.
UsuńNie, nie miałem świadomości, ale w pracy czasem mówię do klienta: " czy może pan w mojej obecności nie używać słów powszechnie uznanych za wulgarne?" - gdy rzuca kurwami oto 😁
OdpowiedzUsuńNo i dobrze mówisz, to właśnie są wulgaryzmy.
UsuńOby ci wsadzili rozrzażony pręt zimnym końcem w tyłek. Czemu zimnym? Żebyś nie mógł go wyjąć!
OdpowiedzUsuń🤣 🤣 🤣
UsuńMoże to dziwne, ale publicznie nie używam wulgarnych słów...
OdpowiedzUsuńTo wcale nie jest dziwne. Tak powinno się postępować.
UsuńRóżnicę rozumiem ale na co dzień w mowie potocznej myślę że większość postawiłaby znak równości między wulgaryzmem a przekleństwem. Ciekawe przekleństwa, wulgaryzmy? Aż muszę pomyśleć...
OdpowiedzUsuńOstatnio dzieci w szkole stosują ukryte wulgaryzmy, np kur warszawski.
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie, oczywiście 🙂
Dłuższy czas temu funkcjonowało "kur zapiał" 😉
Usuń