09 listopada 2025

200. Niech to szlag!

Mówimy, że ktoś przeklina albo posługuje się wulgarnym językiem. Przekleństwa i wulgaryzmy są ze sobą utożsamiane, a niesłusznie. Jaka to różnica? – można zapytać. Ano, taka:

Na zachętę przykład: mówiąc „kurwa mać”, używam tylko wulgarnego języka, ale gdy złorzeczę „niech go szlag trafi!”, to już jest przekleństwo. Czaicie bazę?

Otóż wulgaryzm jest słowem lub wyrażeniem nieprzyzwoitym, obraźliwym albo nieakceptowalnym społecznie. Koniec, kropka.

Przekleństwo natomiast ma charakter religijny, magiczny, służy wyrażeniu życzenia komuś nieszczęścia (z rzadka szczęścia).

Tak więc, o ile słowo powszechnie widywane na murach w różnorodnych wariantach ortograficznych (od „chuj” po „hój”) jest wulgaryzmem, o tyle moje ulubione żydowskie powiedzenie: „Obyś rósł jak rzodkiewka – głową w dół!” jest przekleństwem, chociaż nie zawiera wulgaryzmów.

Stąd:

- gdy mówimy „dupa”, „debil”, „gnida”, „srać”, „jebać”, „skurwysyn”, „rzygać”, „lizać się”, to stosujemy wulgaryzmy,

- gdy mówimy „niech cię diabli!”, „niech cię piorun strzeli”, „niech to szlag trafi”, „oby się twoje słowa w gówno obróciły”, ,,niech zdycha w męczarniach”, „do licha!”, „sto lat!”, „na zdrowie!”, to przeklinamy. Tak, te dwa ostatnie to też przekleństwa 😁.

Czy mieliście tego świadomość?

Znacie jakieś oryginalne wulgaryzmy albo przekleństwa?


103 komentarze:

  1. różnice między wulgarną ekspresją emocji i przekleństwem jak najbardziej rozumiem, aczkolwiek w mowie potocznej czasem te rzeczy utożsamiamy... na przykład takie "kurwa żesz jego w piździe ogryzek!!!" wielu ludzi nazwie przekleństwem, choć wcale nim nie jest...
    tylko znalazłem pewną nieścisłość:
    czy czasownik "lizać (się)" naprawdę uważasz za wulgaryzm?... to jaki jest niewulgarny zamiennik na czynność polegającą na dotykanie czegoś językiem ruchem posuwającym ten język po tym czymś?...
    słowo "debil" też jest mocno do dyskusji... używane często jako epitet, ale czy wulgarny?...
    ja oryginalnie wynalazłem kiedyś "co jest do ladacznicy mizeryji?" jako lajtowy odpowiednik "...do kurwy nędzy?"...
    oryginalnie też jest przekleństwo "obyś czarkiem zarósł/osła!"... nawet nie próbuję sobie wyobrazić kogoś, komu z każdego miejsca na ciele wyrasta coś tak ohydnego, jak właśnie czarnek...
    anegdota:
    prekursorem partii PiS była partia PC /porozumienie centrum/, ale nie jest to do końca prawda, bo na samym początku było Porozumienie Obywatelskie Centrum, szybko jednak ktoś się zorientował, że akronim "poc" oznacza penis w wulgarne wersji w języku jidysh...
    skoro przy temacie, to nie może zabraknąć moje Dziadka/RIP/, który z zawodu był szewcem... co mówi stereotyp na temat języka, którym na co dzień ponoć posługują się panowie szewcowie?... wiemy... jednak Dziadek ten stereotyp obalał, bo był szalenie niespotykanie łagodnym człowiekiem i siłą spokoju, zaś największy hardkor w jego wykonaniu rzadziej niż raz na rok stosowany brzmiał "psiakrew!"...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jeszcze dorzucę, że gdy jeździłem kiedyś na Węgry, to powrocie uwielbiałem używać publicznie słowa "basszameg" /czytaj: bozmek /w tłumaczeniu z grubsza: pierdolić to/, które tam wywoływało grubą aferę, a w Polsce cisnąłem sobie na luzie...
      i jeszcze pewien okrutny żart, którego kiedyś byłem świadkiem... do Polski swego czasu przyjeżdżało sporo rumuńskich Cyganów "na łapę". czyli żebrać... nie znali języka, czasem więc prosili Polaków, żeby im napisali kartkę z manifestem w stylu "pomóżcie, zbieram na coś tam, etc" i któregoś dnia skini, tacy dawni konfederaci pobili jakąś kobitkę, bo miała na kartce tekst "chuj wam dupę"...

      Usuń
    2. Czasownik "lizać się" używany jest zamiast "całować się". To owszem, jest wulgarne.
      Czarnek w charakterze narośli mnie przerósł 🤣 🤣 🤣 🤣 🤣

      Usuń
    3. gdzieś tam czułem, że chodzi o lizaniu się w znaczeniu całowania się, ale to moim zdaniem jest już próba używania słowa "wulgarność" w innym znaczeniu, na przykład mawia się o niektórych kobietach, że mają "wulgarną urodę", czego zresztą nie czuję, więc pozostanę przy swoim stanowisku...
      ...
      pomysł na czarneka jako narośli trochę jest zainspirowany z zewnątrz opowiadaniem, starym horrorem autorstwa E.L.White'a "Lukundu"... motyw jest taki, że murzyńska wiedźma rzuca na kogoś klątwę, w wyniku której ofiara zaczyna porastać takimi czarnekami które mają głowy i krzyczą doprowadzając ją do szalenstwa...

      Usuń
    4. "Wulgarny" wziął się z łaciny ("vulgaris", czyli pospolity). Pospolitość dotyczyła przed wiekami plebsu, bo "wyrażał się" właśnie lud z najniższego szczebla drabiny społecznej.
      Klątwa czarneka jest straszna i potężna. Oby nigdy nikt jej na mnie nie rzucił!

      Usuń
  2. W dzisiejszych czasach granice miedzy przeklenstwami a wulgaryzmami staly sie plynne, teraz wulgaryzmow uzywa sie w roli przecinkow albo innych znakow interpunkcyjnych. Kiedys wulgaryzmami poslugiwali sie patole i inne marginesy, teraz nie brzydza sfer wyzszych i ludzi wyksztalconych.
    Kiedy bylam mala, babcia czesto w ramach przeklinania uzywala zwrotu psiakosc, ale juz psiakrew bylo mocniejsze, a cholera czy cholera jasna to juz sie przy dzieciach nie wypowiadalo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieprawda... w dzisiejszych czasach nadal jest jasne, czy jakaś fraza jest wypowiedzeniem życzenia, aby coś stało, a jaka jest po prostu wulgarnym słowem lub jest serią... Frau wytłumaczyła to bardzo klarownie i łatwiej już się nie da... przekleństwa zawierają takie słowa, jak "niech", "oby", "obyś", przekleństwem może też być tryb rozkazujący np. "jebać to!"... ale już stwierdzenie, że ktoś "się wyjebał (na śliskim chodniku)" nie jest przekleństwem, tylko pewną konstatacją wulgarnie wyrażoną, z pewną dozą emocjonalności, bo upadek na chodniku jest przeważnie czymś przykrym dla upadającego, choć niekoniecznie dla obserwatora...

      Usuń
    2. p.s. akurat mój dziadek "cholera!" nie używał, bo to faktycznie kiedyś był wulgaryzm, raz na parę lat zdarzało mu się jedynie "choroba!"...
      za to w przedszkolu urszulanek za wypowiedzenie słowa "majtki" stałem kiedyś w kącie...
      natomiast płynne jest, co w ogóle wartościujemy jako wulgaryzm... obecnie stand uperki i raperki dość na luzie operują słowem "pizda"... chyba jest to kwestia okoliczności, czyli nie w każdej sytuacji pizda brzmi brzydko...

      Usuń
    3. Tak, to brzydkie slowo, ale ostatnio u nas dosc czesto uzywane, oczywiscie w wersji niemieckiej. Bo mianowicie kanclerz ma na glowie cos w rodzaju damskiego owlosienia lonowego, co poskutkowalo przezwiskiem P***a Fritz.

      Usuń
    4. czy po niemiecku też jest to słowo używane?... bo zawsze znałem tylko "Fotze", ale szczerze mówiąc niewiele wiem na ten temat, w sensie jak "to" się nazywa po niemiecku na co dzień... a chcę dobrze zrozumieć, co rozumiesz przez "wersją niemiecką"...

      Usuń
    5. Tak, to wlasnie okresla zewnetrzne pierwotne zenskie organy plciowe, czasem pisownia jest przez V, ale obie wersje sa prawidlowe.

      Usuń
    6. okay, to sprawa wyjaśniona...
      za to pierwotne /pierwszorzędowe/ żeńskie organy płciowe to akurat są jajniki, my rozmawialiśmy o organie drugorzędowym :)

      Usuń
    7. Slowo-klucz: zewnetrzne, wiec raczej nie jajniki, ja swoje nosze wewnatrz.

      Usuń
    8. fakt, żeńskie zewnętrzne pierwszorzędowe organy płciowe po prostu nie istnieją... ale co ja Ci będę wytykał palnięcia pudla, skoro już to zauważyłaś, przecież nie chodzi o to, żeby się na kimś znęcać....

      Usuń
    9. Nie pisalam o pierwszorzedowych, a o pierwotnych :)))

      Usuń
    10. pierwszorzędowe, pierwotne lub prymarne - to akurat synonimy, gdy mowa jest o cechach płciowych, których fizyczną manifestacją są organy lub narządy...

      Usuń
  3. Znam jeden wulgaryzm, za który bym karała więzieniem - jest to słowo 'zajebisty'. Kropka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to słowo to zaiste był pierwszy kamyk, który urwał się z tamy blokującej napór brzydkich słów do języka medialnego, publicznego, można by rzec dozwolonego społecznie...

      Usuń
  4. Rzadko, bardzo rzadko używam, ale moje ulubione "szlag coś tam/mnie trafia" mam w dwóch wersjach:) Na bluzie "Szlak mnie trafia" i rysunek górki, a w życiu codziennym mówionym stosuję z niemiecka "schlagen trafen":) A z wulgaryzmów spolszczone "urwał nać", to chyba rozpoznajesz:) Dla mnie to ta sama ekspresja, ale dla uszu ewentualnych postronnych brzmi łagodniej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurwa... Na szczęście ja na co dzień staram się używać języka, który nawet najwrażliwsze uszka jest w stanie pieścić i nikt mi do cholery nie udowodni, że jest inaczej! 😉
    A już poważniej, to większość Polaków i tak nie ma świadomości że to nie jedno i to samo, ale za to nadużywamy ich chętnie i przy każdej możliwej okazji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie za dużo. Czasem w piśmie to licentia poetica, ale w mowie to już czysta tragedia.

      Usuń
    2. Bo nasi rodacy nie znają umiaru i potrafią używać wulgaryzmów zamiast przecinków, a wtedy faktycznie uszy bolą od słuchania.

      Usuń
    3. Oj, bolą. Co ja się nasłucham w szkole...

      Usuń
    4. W szkole to chociaż uwagę możesz takiemu delikwentowi wstawić za przeklinanie 😉

      Usuń
    5. Taaa... Uwagę. Oni to mają głeboko gdzieś, śmieją się tylko. Nawet naganne zachowanie na koniec roku nic im nie robi, więc maja wywalone.

      Usuń
    6. Gdyby zachowanie miało wpływ na promocję do następnej klasy to inaczej by ćwierkali 😉

      Usuń
    7. Nie te czasy. Dzisiaj uczeń i rodzice mogą wszystko, natomiast nauczyciel nic. No i mamy to, co mamy.

      Usuń
    8. A potem rodzice mają pretensje, że szkoła niewystarczająco wychowuje ich pociechy... 🙄

      Usuń
    9. Wychowanie należy w pierwszej kolejności do rodziców/opiekunów prawnych.

      Usuń
    10. Tak, ale dziś mało który rodzic ma czas wychowywać dzieci i liczą że szkoła zrobi to za nich. Tyle że nikt nauczycielom za wychowywanie cudzych narośli nie płaci.

      Usuń
    11. Współcześni rodzice najchętniej oddaliby dzieci na tydzień do szkół i mieliby z czapy.

      Usuń
    12. I tak mają, bo kupują dzieciom komputery/smartfony, tylko po to by nie zawracały im głowy 😉

      Usuń
    13. Właśnie tak. A potem pretensje do szkoły. Pewnych rzeczy po upływie czasu nie da się już odwrócić, chyba że specjalistycznym leczeniem.

      Usuń
  6. Czyli wulgaryzmy są mniej groźne, bo nie zawierają złego przekazu dla innych.
    Zapożyczyłam o Chmielewskiej: cholery i piegów można dostać!
    A przekleństwa? obyś cudze dzieci uczył; żeby cię wszy oblazły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Mnie przeklął w liceum nauczyciel języka niemieckiego: "Obyś cudze dzieci uczyła!" No i teraz mam przewalone.

      Usuń
    2. jest jeszcze przekleństwo "obyś był głupi i miał wszy jak ruskie czołgi"... nigdy nie potrafiłem dojść, o co chodzi z tymi wszami: czy mają być tak wielkie, czy to te czołgi są przez nie zamieszkane?...
      albo żydowskie:
      obyś miał wielki pałac z milionem komnat, w każdej było milion łóżek i oby cię co noc cholera rzucała po tych wszystkich lóżkach...
      albo ze szkoły, z liceum:
      obyś miał żonę głupszą i brzydszą niż Z /pewien nielubiany koleś, jego nazwisko/...

      Usuń
    3. To żydowskie mi się podoba 🙂 🙂 🙂

      Usuń
    4. Dowcip żydowski też jest świetny!
      Jeszcze mi się przypomniało: niech mu ziemia lekką będzie; niech ci pan Bóg w dzieciach wynagrodzi.

      Usuń
    5. To o wynagradzaniu w dzieciach jest straszliwą klątwą!

      Usuń
    6. jak kiedyś brałem ślub, to potem składano życzenia i podszedł kumpel ze swoją kobitką i ona nam zażyczyła "wielu dzieciaków", czy coś w tym guście, co ja skwitowałem pytaniem: "za co nas nie lubisz?", LOL...

      Usuń
    7. No i słusznie. Co to w ogóle ma być za życzenie?! Pachnie całkowitym brakiem taktu.

      Usuń
  7. Moja babcia stosowała takie przekleństwo: "Idź do boru pestki zbierać!" co na język dzisiejszy należałoby przetłumaczyć jako "spadaj" z grubsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pestki zbierać, albo drewniane liście pompować - mega... trzeba przyznać, że eufemizmy, czyli ulajtowione zamienniki mogą być czasem naprawdę pomysłowe...

      Usuń
    2. Ja znam "spadaj na drzewo banany prostować" i "spadaj na drzewo liście pompować". Zbieranie pestek mnie zachwyciło.

      Usuń
  8. W takim razie ja nie przeklinam. Za to kurwuję mocno i wcale mi z tym źle nie jest. Innych też używam. Nie ograniczam się. Ostatnio po koreańsku. Często pomagają spuszczać powietrze z baloników emocji. Wolę tak, niż jak kulturalny wszem i zawsze psychopata, który napięcie eliminuje mordobiciem. Aczkolwiek potrafię wyrażać się pięknie i bez wulgaryzmów. Przeklinam też czasami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadużywam przekleństw kierowanych do innych użytkowników jezdni 😅

      Usuń
    2. Ja tez wydzieram sie na innych uzytkownikow, ale oni mnie na szczescie nie slysza, zreszta i tak by nie zrozumieli, bo rzucam paniami lekkich obyczajow i zewnetrznymi pierwotnymi cechami puciowymi po polsku.

      Usuń
    3. Mnie też nie słyszą, choć czasem chciałabym, żeby usłyszeli.

      Usuń
    4. Oooo za kierownicą to mi się włącza level 10. A też tak macie, że najpierw drzecie japę i wyzywacie ze trzy pokolenia wstecz, a potem z uśmiechem mówicie dziękuję? Ale powiem tylko, że w UK jeździ mi się mega komfortowo. Serio. Bardzo rzadko spotykam jakiegoś gbura, nikt nie trąbi, a jedyny wielki minus to to, że jeżdżą bez świateł. Nawet czasem już o zmierzchu. Powywieszałabym za jajca na najwyższej gałęzi.

      Usuń
    5. No nie, nie uśmiecham się. Przy levelu 10 szukam pod fotelem siekiery 🪓.

      Usuń
  9. Najważniejsze przekleństwo: Obyś cudze dzieci uczył!
    A wulgaryzm: kurtka na wacie. Serio. Mój ojciec tak gadał jak był wkurzony na maxa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem coś o tej klątwie, zostałam nią dotknięta. Przeklął mnie w LO profesor od języka niemieckiego, bo byłam jego "towarem eksportowym", a na maturę i tak wybrałam język rosyjski, bo mi się podobał.

      Usuń
  10. No, to był test dla Admina Bloggera i nie oznaczyli Ci bloga jako kontrowersyjnego. Aż boję się napisać tu jakiś wulgaryzm, ani wspomnieć o tej rzodkiewce, bo być może taka moja uroda że przyciągam cenzorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że zablokowaliby Ci tekst z powodu rzodkiewki...? 🤔

      Usuń
  11. Ojciec mojej koleżanki ( resocjalizator w więzieniu) kiedy nie mógł sobie z czymś- kimś dać rady. Spuszczał emocje nazywając to coś- kogoś: " arcy chujem". To nie był zwykły "chuj". To był kosmiczny Level w chujostwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna rzecz. Oj, nie chciałabym być resocjalizatorem!

      Usuń
  12. Oj,oj, czasem ,, bierze mnie nerw,, na siebie lub sytuację, wiec sobie pod nosem ,,pomstuje,, . ale coraz rzadziej w stosunku do ludzi....Zdarzylo mi sie nazwac kogos ,,skurwielem,, oj,oj joj....ale to nie ja, to to co we mnie siedzi ukryte i czasem daje znać gdy zerwie se ze smyczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We mnie często się gotuje i to właśnie z powodu ludzi. Gdzie muszę sie powstrzymywać, tam muszę, w innych wypadkach sobie nie krzywduję 😉

      Usuń
  13. Niech ci Allah pchły rozmnoży!- może być?😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, pamiętam z programu Grupy Rafała Kmity - i niech ci się teściowa rozmnoży! Choć, jak ma się dobra teściową, to jest to raczej dobre życzenie :D

      Usuń
    2. O, ja też sobie przypomniałam. W moim wypadku byłoby to piękne życzenie, nie klątwa.

      Usuń
  14. Znam wulgaryzmy, ale nie mogę ich zacytować
    Bo kiedyś sobie postanowiłam, że na blogach tego czynić nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmm...ale że "sto lat" i "na zdrowie" to przekleństwa ? Tego nie wiedziałam. Co więc mówić, gdy ktoś kichnie, żeby nie przeklinać ? Może : "pomyślności" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to wcale nie jest złe przekleństwo, życzyć można także dobrego.

      Usuń
  16. Uważam, że lepiej poprzeklinać, niż życzyć komuś źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie to samo, idąc za wpisem? Lepiej chyba powiedzieć: lepiej być wulgarnym, niż życzyć komuś źle - o to chodzi?

      Usuń
    2. Myslę, że chodziło właśnie o to.

      Usuń
  17. Gdy byłe bardzo mały, miałem 10 lat może, a może i nie, religii nauczał mnie organista-antysemita. Przy okazji omawiania różnych znanych i bezpiecznych fragmentów Ewangelii, co chwilę wtrącał historyjkę o tym, jacy to Żydzi są podstępni, głupi, źli i niedobrzy. Co ciekawe, zbyt mały byłem, by się zorientować, że to antysemityzm, i że tzw. "Święta Rodzina", to też byli Żydzi (o tym jakoś zapomniał wspomnieć). W każdym razie jedna z historyjek antysemickich dotyczyła klątwy: Otóż twierdził, że najgorszą żydowską klątwą jest "Oby cię okradli na pogrzebie twojego brata". Nigdy nie miałem okazji zweryfikować tej opowieści, ale klątwa jest jak się patrzy. Z kolei mój kolega, którego odciągnąłem od pracy nauczyciela w-f, pomagając mu zdobyć pracę w Irlandii, opowiedział mi (to historia sprzed lat 20) o klątwie używanej przez uczniów i między uczniami w jego szkole: "Czary-mary, chuj ci w wary". Sam zaś od czasu do czasu, zwłaszcza gdy mówię o Jarosławie K., Zbigniewie Z., Antonim M., czy też Tadeuszu Batyrze, posługuję się klątwą o rodowodzie wojskowo-medycznym, zapożyczoną od kolegi w czasach, gdy był świeżo upieczonym absolwentem WAM i oficerem: "Chuj mu w dupę i karabin na plecy". Zdarza mi się kogoś przekląć słowami: "Siusiak z nim". A mój ulubiony wulgaryzm? Chyba inspirowany skeczem kabaretowym "kupa, stolec, gówno, kał", mówione jednym cięgiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żydowska klątwa bardzo mi się spodobała. Tej "Czary, mary..." nie znałam, ale teraz będę używać 😅
      Mój brat mawia: "Chuj mu w dupę i paczka pomarańczy na otarcie łez". A ja sama, ortodoksyjnie niewyrażająca się niecenzuralnie, gdy się wkurzyłam, to mówiłam wespół z koleżanką podobny ciąg: "Gówno, dupa, siku, kupa". To było jeszcze w liceum.

      Usuń
    2. W oryginale, który przerobiłem na mój ciąg było "żart, dowcip, humoreska, skecz", potrzebne są 4 wyrazy bliskoznaczne.

      Usuń
    3. O, to fajna zabawa! Spróbuję sobie potworzyć takie ciągi.

      Usuń
  18. Dziękuję za uporządkowanie tego chybotliwego gruntu.
    Przekleństwa... sporo z nich to wezwanie sił wyższych aby sobie ułatwić rozładowanie emocji - o jej! o jejku! o Matko!święty Jacku z pierogami!
    Wulgaryzmy - ciekawi mnie porównanie językowe. Kiedyś oglądałem norweski film z napisami - na ekranie aktor przez dwie minuty wykrzykiwał coś z wściekłością - napis - jedno słowo == fuck.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że wulgaryzmy są jak poezja, okropnie trudno je dobrze przetłumaczyć, żeby zachować i ducha, i literę...

      Usuń
    2. Mogę zapytać brata, jaki jest norweski odpowiednik "fuck". Oni mają takie popularne przekleństwo "helvete", co znaczy "piekło" (domyślnie nasze "niech to piekło i szatani!").

      Usuń
    3. U mnie jest "helvetti" (=pieklo) i wyrywa sie wtedy gdy sytuacja umyka spod kontroli. Sama zauwazylam, ze na mnie nie dzialaja przeklenstwa w innym jezyku bo nie znam kulturowego czy emocjonalnego podloza, bardziej mnie smiesza. Dobrze jest znac kilka dla wlasnego bezpieczenstwa. Sama moglabym sobie pozwalac po polsku... tylko, ze i tego nie umiem i nie mam potrzeby.

      Usuń
    4. Podobne te języki. Nawet ja już nauczyłam się helvetać.

      Usuń
    5. Posluchaj sobie po szwedzku, szczegolnie z akcentem i podzialem na sylaby. Buzia sama sie usmiecha zamiast zloscic.

      Usuń
    6. No, posłuchałam, ale jakoś nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Norwegowie, jak mi się wydaje, mówią to z dużo większą mocą.

      Usuń
  19. Nie będę kłamać, bywam wulgarna, zwłaszcza odkąd mieszkam na wsi. Ale jakoś to tej pory nie zastanawiałam się nad tym, czy używam wulgaryzmu, czy przeklinam. Choć w domu rodzinnym, jak zdarzało mi się użyć słowa na k... (oznaczające panią lekkich obyczajów), to słyszałam, że mam nie przeklinać. Okazuje się, że byłam więc na swój sposób posłuszna - nie przeklinałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Przeklinanie" funkcjonuje w wersji obiegowej, potocznej. Może dlatego, że wynika z niwiedzy.

      Usuń
    2. Pewnie tak, choć jak widać po jednej z osobie z moje rodziny, nawet poloniści o tym nie wiedzą, a ponoć powinni mieć większa wiedzę o naszym "dobru narodowym" (języku) większą od przeciętnego Kowalskiego

      Usuń
    3. Powinni, bez dwóch zdań.

      Usuń
  20. Kolejny przykład na to, że magia jest prawdziwa!

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam sąsiada, który używał całych wiązanek wulgaryzmów, ale one nie są do powtarzania, zbyt kwieciste:)
    Ja sobie dawałam upust najczęściej w pracy, kiedy brakowało mi już sił i nerwów, zawsze gdzieś w ustronnym miejscu, sam na sam ze sobą. Pomagało rozładować emocje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca to najgorsza rzecz w życiu, więc to zrozumiałe 🤗

      Usuń
  22. Magia na codzień tzn każdego dnia można ją spotkam. Samo życie. Zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Krysiu. Samo życie.

      Usuń
    2. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Ależ nie ma za co! Cała przyjemność po mojej stronie.

      Usuń
  23. Nie, nie miałem świadomości, ale w pracy czasem mówię do klienta: " czy może pan w mojej obecności nie używać słów powszechnie uznanych za wulgarne?" - gdy rzuca kurwami oto 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze mówisz, to właśnie są wulgaryzmy.

      Usuń
  24. Oby ci wsadzili rozrzażony pręt zimnym końcem w tyłek. Czemu zimnym? Żebyś nie mógł go wyjąć!

    OdpowiedzUsuń
  25. Może to dziwne, ale publicznie nie używam wulgarnych słów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wcale nie jest dziwne. Tak powinno się postępować.

      Usuń
  26. Różnicę rozumiem ale na co dzień w mowie potocznej myślę że większość postawiłaby znak równości między wulgaryzmem a przekleństwem. Ciekawe przekleństwa, wulgaryzmy? Aż muszę pomyśleć...
    Ostatnio dzieci w szkole stosują ukryte wulgaryzmy, np kur warszawski.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie, oczywiście 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dłuższy czas temu funkcjonowało "kur zapiał" 😉

      Usuń