„Drodzy państwo, pracujemy w
niedoczasie!”. Jeszcze maj się nie zaczął, a mnie już dźwięczy w uszach
to zdanie, którym pogania nas Napoleon (przewodniczący zespołu o wzroście siedzącego psa) przy
sprawdzaniu matur. Na karku czuję już gorący oddech OKE, podczas gdy sama „pracuję
żyję w niedoczasie”. Zarobiona jestem po kokardę i kradnę życiu czas
dla siebie bardzo nieregularnie, choć robię, co mogę. Opóźnienia na blogach –
Waszych i moim własnym – mam straszne i generalnie to hańba mi. Ale spróbuję
nadrobić.
1. Składam zaległe podziękowania
należne wszystkim tym, od których dostałam kartki świąteczne. To chyba
najstarsza z niezałatwionych na blogu spraw ciążąca mi na sumieniu
(chociaż Dzieciątko twierdzi, że ja sumienia nie mam). Niniejszym DZIĘKUJĘ!
![]() |
| An |
![]() |
| JoAnka |
![]() |
| Jotka |
![]() |
| Stanley Maruda |
![]() |
| Tom |
2. Równie stara, pamiętająca
czasy Mojżesza kwestia to historia nagrody, którą – tak uznała Iwona Zmyślona –
wygrałam w jej konkursie wielkanocnym. Zmyślona i Zmyślna ta Istota
podchwyciła na moim blogu wzmiankę o różowej klawiaturze Dzieciątka oraz
moim marzeniu o niebieskiej. I co zrobiła? Tęże niebieską klawiaturę
mi ufundowała jako nagrodę! Iwonko, nie dość, że jesteś Zmyślona, to
jeszcze Szalona! Dziękowałam Ci już przez telefon, ale oficjalne podziękowania również
Ci się należą! DZIĘKUJĘ! Patrzcie wszyscy i podziwiajcie, jaki wypas!!!
- Z czego ona się tam śmieje? –
zapytał Miś Mamusi.
- Może zobaczyła się w lustrze
– odpowiedziała Mamusia Misia.
Kurtyna.
(Słowo daję, lubię tę rodzinkę,
jak mawia klasyk, czyli Wujek Kacperek.)
4. A teraz wyobraźcie sobie taką
scenę. Jestem u siebie w domu, rozmawiam przez telefon z Mamusią
Misia, która jest u siebie. Miś Mamusi w sąsiednim pokoju (u Mamusi
Misia w domu) rozmawia – również przez telefon – z Bratową.
Mamusia Misia (do mnie): Dzwoniła
ciotka, nad morzem paskudna pogoda, nawet krupy lecą z nieba.
Ja: O, aż krupy!
Mamusia Misia: Nie trupy, tylko
krupy!
Miś Mamusi (w tle, nie wiadomo,
do kogo): Jakie kupy?
Bratowa (do Misia Mamusi): Czy ty
jesteś normalny?!
5. Rozmawiam z Mamusią Misia,
siedząc obok niej na wersalce.
Ja: Jakiś kijowy mam nastrój.
Mamusia Misia: Kup sobie pół
litra, to ci szybko przejdzie.
No i jakże tej rodzinki nie kochać?!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz