17 lipca 2026

249. Stan używalności

Sprawa wygląda następująco.

Z wszystkich sił staram się wrócić do stanu używalności. Nie bardzo mi się to udaje, mam wakacje i najpodlejszy nastrój, a mimo to ciągnie mnie już do blogów. Zabieram się do napisania tej notki od kilku dni, podchodzę jak pies do jeża. Każda czynność sprawia mi trudność, nawet ukochane pisanie, jednak nie – nie poddam się i wygramolę się z tego Rowu Mariańskiego (Stachu, dziękuję Ci za doping! 😘), bo z doświadczenia wiem, że się da. Tylko nie zawsze szybko.

Bardzo serdecznie dziękuję tym, którzy do mnie w tym strasznym czasie dzwonili, esemesowali, pisali maile, wyrażali troskę i wsparcie na komunikatorach i w komentarzach na blogu. Jesteście wspaniali! 💕💕💕 Nawet te parę pozornie mało znaczących słów było dla mnie ważne, świadczące o tym, że są wśród Was liczne dobre dusze. Rozpraszało to także bardzo mroczne w tym czasie poczucie samotności. Przebieg epizodu depresyjnego generuje bowiem między innymi wyostrzenie wrażliwości. Pewni ludzie zawiedli, ci z mojego otoczenia w realu, ale Wy nie sprawiliście mi zawodu 💖 Założyliście mi na popękane serce opatrunek❤️‍🩹.

Zatem wracam, może nie od razu na pełnej petardzie, ale jednak.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz