02 czerwca 2026

243. Wszyscy kłamią

Nie wiem, jak Wy, ale ja kocham Gregory'ego House'a. Jest cudownie cyniczny i gardzi głupotą. Jednak nie moja miłość do doktora House’a jest przedmiotem moich dzisiejszych przemyśleń, a jego sztandarowe hasło: „Wszyscy kłamią”.

Na ten temat zostały przeprowadzone badania. Przeciętny człowiek kłamie od 2 do 200 razy dziennie. No tak, wystarczy, że powiem nielubianej koleżance "miło cię widzieć" albo wieszakowi na ciuchy (chodzącemu kościotrupowi, znaczy się), że pięknie wygląda w tej garsonce. I co? Już mamy 2!
Po co kłamiemy? Z wygody, ze strachu, żeby podrasować swój wizerunek, uniknąć konsekwencji, zdobyć korzyści. Niektórzy ludzie są mitomanami, jak jedna koleżanka polonistka z mojej szkoły. Istnieją także drobne nieprawdy wypowiadane z grzeczności lub troski o innych. Wszyscy kłamią, choć nie zawsze robią to w złych intencjach. To po prostu cecha cywilizacji, która ucieka się do uprzejmych kłamstewek, żeby nie sprawić komuś przykrości. No bo gdyby ludzie zaczęli mówić sobie wyłącznie szczerą prawdę, większość relacji rozpadłaby się przed najbliższym czwartkiem.

Jesteście prawdomówni? Na pewno?

Prawda wygląda tak, że niemal każdy codziennie wypowiada zdania, które są bardziej rytuałem niż prawdziwym komunikatem. Na przykład:

„Musimy się kiedyś spotkać”. Nie, nie musimy. Obie/oboje o tym wiemy. To zdanie wcale nie oznacza chęci spotkania, jest tylko pustym konwenansem.

Dzieciątko o poranku: „Zaczekaj na mnie, już wychodzę”. To jedno z jej największych osiągnięć. Stoi jeszcze w ręczniku, suszy włosy, szuka drugiego buta i dopiero zastanawia się, czy umyć zęby, ale już informuje, że wychodzi. W rzeczywistości od wyjścia dzieli ją jeszcze minimum dwadzieścia minut i kryzys egzystencjalny przy wyborze ubioru.

Mnożymy też kłamstwa gastronomiczne w stylu: „Pyszne!”. To szczególnie popularne podczas rodzinnych spotkań. Ciotka podaje ciasto o konsystencji mokrego tynku, ale wszyscy zgodnie cmokamy z uznaniem, bo nikt nie chce zostać tym, który zniszczył rodzinne święta jednym szczerym wyznaniem.

Standardowe pytanie: „Co słychać?” wcale nie oznacza troski o czyjś stan. Nikt nie oczekuje zwierzeń i szczerej odpowiedzi. Klasycznie należy odpowiedzieć: „W porządku”, nawet jeśli piętnaście minut wcześniej płakało się nad rachunkiem za prąd.

A kłamstwa zawodowe? „Zapoznamy się z pani CV i oddzwonimy.” Nie oddzwonią. „Chętnie to zrobię”. Nie, wcale nie mam ochoty na dodatkowe, niepłatne zadania!

Albo: „Przeczytałam/em regulamin”. Nie. Nikt nie przeczytał. Klikając „Akceptuję” przy regulaminie liczącym 148 stron, wyrażam dokładnie taką samą prawdę jak politycy PiS w czasie kampanii wyborczej.

Znajomemu umiera ktoś bliski i od razu składamy mu kondolencje: „Bardzo ci współczuję”, „Przykro mi”. Nie. Nie współczuję i nie jest mi przykro, raczej bardzo mi z tego powodu wszystko jedno, bo nawet tej osoby nie znałam.

My, komentujący na blogach też kłamiemy, np. udając, że dany post nas interesuje, że podobają nam się byle jak zrobione zdjęcia, że akceptujemy niechlujny język albo notki pisane przez AI.

Kiedy komuś dziękuję za coś, za co nie czuję się wdzięczna, słyszę: „Nie ma za co”. Owszem, nie ma za co, ale tak wypada.

Setki małych kłamstw istnieją codziennie i mają się dobrze. Być może nawet są konieczne, bo prawda prawdą, ale ktoś przecież musi mi powiedzieć, że ładnie wyglądam 😁 🤣.

Ciekawe jest także bardzo często występujące zjawisko – okłamywanie samego siebie. Niestety, nie posiadam tej umiejętności, a przydałaby się, aby móc wyprzeć niewygodne fakty albo uwierzyć w rzeczy, które poprawiłyby mi samopoczucie.

Oczywiście hasło „wszyscy kłamią” nie oznacza, że każdy człowiek jest zły lub nieuczciwy, pokazuje raczej, że drobne nieprawdy są częścią codziennych relacji międzyludzkich.

To właściwie dobrze, czy źle?

5 komentarzy:

  1. Ciekawy temat poruszyłaś. Dlatego , być może, milczenie jest złotem?
    Własnie trafiłam na kilka ,,myśli, wynotowanych wiele lat temu, i zamieszczę je u siebie, a jedna z nich głosi:człowiek ma wolny wybór miedzy cnotą a grzechem, ale nie wczesniej aż się stanie człowiekiem naprawdę,, I tu zaczynaja się schody rozważań ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie. Przejdziemy się po tych schodach!

      Usuń
  2. Ja powiedziałabym raczej - nie mówimy całej prawdy, ale kłamiemy także, zależnie od okoliczności.
    Przypomniałaś mi czas, gdy moja mama chorowała na raka. Miały przyjść panie z opieki paliatywnej, więc w pokoju mamy miałam posprzątać, bo była strasznym chomikiem.
    Gdy chowałam do kartonu ubrania, które wisiały na wieszakach na drzwiach od szafy, powiedziała: ale nie chowaj ich głęboko, bo jeszcze je założę, prawda?
    Miałam powiedzieć, że nie ma opcji, bo jej dni są policzone? Nie przeszłoby mi to przez gardło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oczywiste w takiej sytuacji. Ludzie w chorobach potrzebują nadziei, wsparcia i optymizmu.

      Usuń
  3. I tylko prawda nas wyzwoli 🫣 o ile dobrze pamiętam nie posiłkując się netem to cytat z Biblii.
    Uważam się za w miarę szczerą osobę, miałam dwie siostry i kiedy któraś z nas coś zbroiła, np stłukła szybę, ojciec najpierw ode mnie rozpoczynał przesłuchanie bo było wiadomo, że się przyznam jeżeli byłam winowajcą, kiedy milczałam 😁
    Nie kłamię w ważnych sprawach, ale dużo rzeczy przemilczam a to też rodzaj kłamstwa czyż nie ?

    OdpowiedzUsuń