25 stycznia 2026

216. Trollolollo!

Czy zdarzyło się Wam kiedykolwiek zostać nazwanymi trollami? Mnie tak, choć dawno. Jak wszystkim znającym mnie blogerom wiadomo, piszę to, co myślę, bez zbędnego upiększania i nazywania łajna fiołkiem. Raz się komuś moja szczera opinia nie spodobała, a podtrzymanie przeze mnie swojego zdania doprowadziło w końcu do otrzymania miana trolla. I kij z tym, było, minęło, nie zatrzymuję się nad ocenami tumanów, którzy nie wiedzą, kim jest troll. Z koniem się nie kopie, a z głupim nie dyskutuje.

Dobrze by było wiedzieć, gdzie przebiega granica między trollowaniem a wyrażaniem opinii. Różnica polega na intencji.

Kim jest troll? Jest to osoba, która nie chce włączyć się do dialogu czy dyskusji, bo nie jest tym zainteresowana. Jej działanie obliczone jest na zamierzony efekt - wywołanie złości, wytrącenie z równowagi, sprowokowanie kłótni, ośmieszenie piszącego. Nie ma nic sensownego do powiedzenia, nie uznaje argumentacji merytorycznej, gra wyłącznie na emocjach. Testuje granicę ludzkiej wytrzymałości, psuje rozmowę innym, aby sprowadzić ją do poziomu rynsztoka. Nie dąży do dyskusji, tylko do awantury. Krzyczy zamiast myśleć. Jego wypowiedź niczego nie wnosi, nie mówi nic o świecie, a jedynie o nim samym: z deficytem uwagi, źle znoszącym sprzeciw, sfrustrowanym, zakompleksionym, nieempatycznym, o niskim poczuciu wartości, impulsywnym, zawistnym, nieprzestrzegającym norm społecznych, złośliwym, prowokującym, agresywnym, a do tego nudzącym się.

Znakomitym przykładem trolla był nękający mnie osobnik podpisujący się nickiem "Sigmawagon". Jego denna pisanina nie była nastawione na prowadzenie dyskusji czy wygłaszanie opinii. Potrafił multiplikować jeden komentarz setki razy. Po co? To już kwestia jego niezaspokojonych potrzeb psychologicznych. To działanie obliczone było na wytrącenie mnie z równowagi, utrudnienie mi "życia" blogowego, spowodowanie frustracji, narażenie na stratę czasu (kasowanie setek jego wypocin).

Najskuteczniejszą bronią przeciwko trollowi jest niekarmienie go, ignorowanie. Troll "zagłodzony" umiera albo przenosi się na inne miejsce żerowania. Nie karmiłam Sigmawagona, cierpliwie sprzątałam jego rzygi i w końcu on sam siebie pozamiatał.  nawet przysłał mi maila z przeprosinami napisanego ludzkim językiem. Tylko nie myślcie, że to jest post jemu poświęcony. On jest tylko dobrym przykładem.

Prawdziwy troll

5 komentarzy:

  1. Prowadze bloga juz 16 rok i miewalam trolle, dopoki nie wykluczylam z komentowania anonimy, od tego czasu mam swiety spokoj, bo osoby podpisane nawet, jesli maja odmienne zdanie, kulturalnie dyskutuja. Anonimy czuja sie w pelni bezkarne, choc nie sa, bo zawsze mozna je namierzyc. Mnie nikt jeszcze trollem nie nazwal, choc na fb bylam juz ruska onuca, z tym, ze mam w odwloku opinie osob, ktore swoje odmienne zdanie wyrazaja epitetami zamiast argumentow.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko jestes przewrazliwiona.
      :))) wg "pomocnika" AI znaczy "Znak :) to popularny emotikon (emotikon tekstowy) używany w komunikacji elektronicznej, który oznacza uśmiech, zadowolenie, życzliwość lub radość. Należy go czytać jako uśmiechniętą buźkę (przekręcając głowę o 90 stopni w lewo: : to oczy, a ) to usta). "

      Usuń
    2. Sacrebleu i facepalm! Skasowałam, zamiast coś dodać. Wykasuj to proszę, dodam komentarz jeszcze raz, gdy będę miała chwilę czasu ;)

      Usuń
  3. Właśnie skasowałam komentarze pewnej anonimki, która mnie bardzo nie lubi, nie ona pierwsza pewnie i nie ostatnia...

    OdpowiedzUsuń