10 stycznia 2026

213. Mózg na haju, czyli prażona kukurydza

Żyjemy w epoce cyfryzacji, w wiecznym pędzie, w hałasie i pośród nieustannie bombardujących nas bodźców. Na ulicach, w środkach komunikacji, w kinach, teatrach i filharmoniach – dosłownie wszędzie – widzimy ludzi z nosami w telefonach i ze słuchawkami na lub w uszach. Dlaczego wyciągają smartfony w autobusach, podczas lekcji, w czasie spektaklu w teatrze? Teleepidemia zatacza coraz większe kręgi.

Co w tym czasie dzieje się w środku, w czeluściach czaszki? Otóż mózg, nasze centrum zarządzania, atakowany podnietami, mocno stymulowany, odczuwa coś w rodzaju odurzenia i euforii, czyli jest na regularnym haju. W końcu, napastowany z wszystkich stron, zaczyna się zawieszać. Chwila odpoczynku – i od nowa zaczyna się ta sama polka: scrollowanie, odbieranie informacji, chłonięcie obrazów i dźwięków…W końcu pojawiają się problemy z koncentracją, deficyt uwagi, bóle głowy, bezsenność, nawet spadek odporności.

Gdy przegrzana mózgownica ulega przeciążeniu, człowiek przestaje rozumieć, co czyta, szwankuje pamięć, uczenie się staje się niemożliwe. Do zera spadają zainteresowania, codzienne zadania zostają odstawione na bocznicę. Silnie pobudzony mózg zaczyna gonić w piętkę, zaczynają się problemy z koncentracją i zaburzenia uwagi.

W 2011 roku badacz z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, David Levy, wprowadził termin „popcornowy mózg”. W „popcornowym mózgu” myśli skaczą jak pchły, skupiają krótkotrwałą uwagę na jednym temacie i zaraz przeskakują na drugi, z niego na trzeci, czwarty, piąty… I tak dalej. Stąd wzięła się nazwa – naukowiec porównał rozproszone myśli do ziaren kukurydzy, które chaotycznie strzelają i zmieniają się w popcorn.

Dla „popcornowego mózgu” to, co kiedyś było normą (np. zdolność koncentracji, skupienia uwagi na dłużej, łatwość uczenia się), stało się ciężkim wysiłkiem. Nie wróży to dobrze na przyszłość, za 10 lub 20 lat postęp cyfryzacji sprawi, że konsekwencje będą prawdopodobnie tragiczne: ludzkość, niestety, masowo zgłupieje do szczętu (choć patrząc na niektóre jednostki, trudno uwierzyć, że nie zdurniały już tak, że bardziej się nie da).

I co Wy na to? Czy ktoś dostrzega u siebie objawy "popcornowego mózgu"?

54 komentarze:

  1. Zastanawiam się co ze mną nie tak, skoro jadąc autobusem, albo u lekarza w poczekalni, wolę poczytać książkę bądź z kimś pogadać twarzą w twarz niż gapić się w telefon. Ale może dlatego jeszcze z moją pamięcią jest w miarę ok i w miarę rozumiem, co czytam i co do mnie mówią (chyba, że jest to typowo młodzieżowy slogan, ale języki obce to coś, do czego nigdy nie miałam głowy). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że wszystko z Tobą jest tak. Masz normalny mózg, a nie kaszankę 🙃

      Usuń
    2. Zapewniam Cię, że wszystko z Tobą jest tak. Masz normalny mózg, a nie kaszankę 🙃

      Usuń
  2. No coz, nie nosze ze soba ksiazek, bo sa za ciezkie, wiec w poczekalniach scrolluje telefon. W domu czytam papierowe, a na spacerach czy przy sprzataniu slucham audiobookow. Nie mam obaw o swoj mozg, bo zostal wytrenowany w czasach jeszcze normalnych i nie jest mi trudno przelaczac sie z durnowatego ogladania internetow na klasyczne myslenie. Ale ta obecna technika powoli zaczyna mnie przerastac, nie nadazam i nawet nie chce. Najgorsze jednak jest to, ze jestem do tego przez polityke zmuszana, teraz juz wszystko jest online.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przynajmniej jesteśmy wygrane jeśli chodzi o przełączanie trybów 😄

      Usuń
  3. Hmmm, technologia mnie nie przeraża, korzystam i lubię. Czytam i papier i na czytniku. Scroluję, przeglądam, oglądam i słucham. Ale umiem się z tego wyłączyć. Pewnie to analogowa przeszłość zachowuje równowagę. Ale z kolei Młody już w pełni z cyfrowego świata, ale ma tak samo. A i dyskusje prowadzimy ciekawe. Dzisiaj zaczęliśmy od "Na zachodzie bez zmian", przez Di Caprio, dokumenty kryminalne, a na Stowarzyszeniu umarłych poetów skończyliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo my szczęśliwie jesteśmy z pokolenia analogowego i umiemy się przełączać z jednego trybu na inny. Ale mózg popcornowy robi się od przebodźcowania i na to nikt nie ma wpływu. Taki świat. I będzie jeszcze gorszy.

      Usuń
  4. dostrzegam owszem ale nie u siebie :-DDD
    ja jestem też analogowa bardzo. więc raczej nie ma zagrożenia...czytam w papierze, czytam ze zrozumieniem :-)))
    natomiast doceniam możliwość czytania zawsze i wszędzie, słuchania powieści, muzyki. nie scroluje interentu, mediów społecznościowych, nie siedze na fb...nawet nie czytam ostatnio wiadomości, mogę więc robić co chcę, z technologia online. brać i odstawiać, gdy mam dość, nie ona rządzi mną ale odwrotnie. a że jestem dość krytyczna...
    oraz nie narzekam na za dużo czasu, wręcz odwrotnie, nie mam nudy czy brak mi towarzystwa. wręcz odwrotnie,
    (ja jestem życiem prawdziwym przebodzcowana))
    bo to też powody do siedzenia w internetach ludzi starszych, im to jeszcze bardziej syfi w głowach niż młodym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko prawda. Tylko co mają zrobić Ci samotni? Nie każdy chce udzielać się w kółku różańcowym...

      Usuń
  5. Z technologią nie mam problemów. Pracuję z osobami, które mają z tym niejakie problemy, ale właśnie dlatego z nimi pracuję, że nie ogarniają, więc mnie to nie dziwi. Nie sądzę, aby niemożność skupienia się galopowała, popcornowy mózg to nowa, chwytliwa nazwa starych problemów. Faktem jest, że próbujemy edukować wszystkich, szkolnictwo jest obowiązkowe, tymczasem niektórzy ludzie byli nieogarami i nimi będą, zmienią się tylko gadżety. Ciekawe, że u uczniów, którzy są uzależnieni od przeglądania Internetu jest wyraźna skłonność do podniet identycznych jak u ich dziadków, do dramy, do stawiania siebie w centrum wydarzeń "pani kierpcowa, pani kierpcowa, szybko, pani zobaczy, za oknem, może to karetka, może to straż, może policja, może samochód na czterech kółkach, taki zielony!! pani dupcowa, pani dupcowa, człowiek idzie, z dwiema nogami, przeszedł i tak dziwnie na mnie spojrzał!?".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super spostrzeżenie i nie ukrywam, że bliskie mojemu postrzeganiu ludzi.

      Usuń
  6. 😂😂😂😂
    dokładnie tak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pod postem Moniki byc powinno

      Usuń
    2. Tak, domyśliłam się i w całej rozciągłości się z tym zgadzam.

      Usuń
  7. Zdanie napisane przez Teatralną " powody do siedzenia w internetach ludzi starszych, im to jeszcze bardziej syfi w głowach" jest krzywdzące, bo ci starzy przeżyli większość życia bez internetu i dawali sobie radę, to gdyby go zabrakło, nie zginęliby. Nie jestem pewna, czy młodzi pozbawieni fb, yt. poradziliby sobie z jakąkolwiek sprawą. Czy mózg ludzi korzystających w dużej ilości z technologii nazwiemy "popcornowym" czy też inaczej, pewne jest, że za duża ilość bodźców działa na niego negatywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młode pokolenia uważam za stracone, nie wiem, co będzie dalej. Może mózgi nie wytrzymają nadmiarowych bodźców i ludzie będą umierać?

      Usuń
  8. Byliśmy w kinie, obok niemłoda para, ona ciągle w telefonie, nie wiem co wyniosła z filmu.
    Z moich obserwacji wynika, że ludzie chyba odgradzają się od świata tymi słuchawkami, ptaków nie słyszą, karetki nie słyszą, wołania o pomoc pewno tez nie...a my potem musimy rywalizować o uwagę uczniów z telefonem, tabletem i z czym tam jeszcze.
    Mózgu popcornowego chyba nie mam, nie skroluję czy jak tam , czasami zapominam zabrać telefon ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój telefon też często zostaje w domu. My, przez większość życia analogowi, jeszcze jakoś przędziemy. Chociaż w szkole dostaję stanowczo za dużo bodźców.

      Usuń
  9. nauczyłem się korzystać z mediów na laptopie, więc w telefonie świat mi niepotrzebny. więc nie skroluję, nie poświęcam każdej wolnej chwili i do łazienki wychodzę bez łączności ze światem. na zewnątrz także - o zgrozo - potrafię wyjść bez telefonu i nawet tego nie zauważyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed chwilą napisałam Jotce, że i mój często zostaje w domu. My jesteśmy pokolenie analogowe, więc może pokonamy popcorn.

      Usuń
  10. Artykuł trafia w sedno i trudno z nim polemizować. To, co opisuje – „popcornowy mózg” – widać dziś praktycznie wszędzie: ludzie ciągle przewijają ekrany, odbierają setki bodźców naraz, a mózg nie nadąża. Efekty są łatwe do zauważenia – problemy z koncentracją, szybkie znużenie, trudność w przyswajaniu nowych informacji.

    Najbardziej niepokoi mnie, że to dotyczy wszystkich, nie tylko młodych – tempo życia i cyfrowa presja stają się standardem, a my rzadko dajemy sobie czas na wyciszenie i refleksję. To, co kiedyś było naturalną zdolnością – skupienie uwagi, przyswajanie wiedzy, umiejętność koncentracji – teraz wymaga świadomego wysiłku.

    Artykuł przypomina, że jeśli nie zadbamy o „higienę cyfrową” i równowagę między bodźcami a odpoczynkiem, konsekwencje mogą być poważne. To nie jest tylko problem teoretyczny – warto już teraz wprowadzać proste nawyki: przerwy od ekranów, czas offline, świadome wyciszenie. Mózg, jak każde narzędzie, potrzebuje treningu i regeneracji, żeby działać sprawnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to już trwa. Obejmuje nie tylko młode pokolenia. Zjawisko jest bardzo problematyczne. Wiele starszych osób potrafi się przed tym obronić, ale młodzi są bezbronni.

      Usuń
  11. Bardzo trafne i dające do myślenia spostrzeżenia. Coraz częściej łapię się na tym, jak trudno skupić uwagę na jednej rzeczy bez odruchowego sięgania po telefon. „Popcornowy mózg” to niestety znak naszych czasów – nadmiar bodźców zamiast pomagać, zaczyna nas paraliżować. Może warto częściej robić cyfrowy detoks i wracać do ciszy, książek, natury i prawdziwych rozmów.

    Pozdrawiam serdecznie, Iwona 🧑‍🌾

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to bardzo trudne do opanowania zjawisko. Trzeba się przed nim bronić. Najgorzej ma młode pokolenie...

      Usuń
  12. Już i tak za ludzi myśli Google i sztuczna inteligencja, więc totalne zdebilenie niewiele pogorszy, bo coraz mniej chętnie używają mózgów. 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bingo! Bo bodźce bodźcami, nie można tego lekceważyć, ale jak ktoś jest tumanem beż przebodźcowania, to przebodźcowanie tym bardziej mu nie pomoże.

      Usuń
  13. Do niedawna miałam za telefon Samsunga Solida i barzo sobie jego solidność chwaliłam. To telefon tylko do dzwonienia i smsów i miałabym go dalej, gdyby moja sieć nie wymusiła zmiany kolejnym punktem gie ;D. Cały mój światek wstrzymał oddech licząc że przesiądę się na smart lub i, ale przesiadłam się na Hammera Military i znów żyję sobie beztrosko poza zasięgiem, gdyż jest to telefon do dzwonienia i rzucania we wroga (choć solid był poręczniejszy). Net mam w PC-cie, a fifirifi od niedawna wymusiła na mnie tv polsat, bo chcąc utrzymać cyfrowość telewizyjną zmuszona byłam kupić router. Goście się cieszą, ja szaleję, bo urządzenie wydaje szczególny wysoki pisk, którego większość nie słyszy, ja tak : ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko. Moja córka by tego pisku nie zniosła. Rodzice mieli kiedyś taki piszczący router, makabra. Z tym, że ja na wysokie dźwięki jestem obojętnie. Natomiast zabijają mnie basy. W radiu samochodowym wyłączyłam je do zera.

      Usuń
  14. Odkąd są te telefony, homo sapiens sapiens ma sprawniejsze kciuki 😜 stwierdził jakiś naukowiec.
    Eee tam, idę poczytać książkę. Analogiczną, papierową. Czasami jednak łapie się na tym, że chcę kartkować w czytniku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tylko papier. No i długopis. Czytanie i pisanie po staremu. Kocham!

      Usuń
    2. Sprawniejsze kciuki - bardzo słuszna obserwacja.
      Pora przemianować kciuk na "palec klikający".

      Usuń
    3. Sprawniejsze kciuki i... wdowi garb u nastolatka.

      Usuń
  15. Jakoś daję radę. Jeszcze…😉

    OdpowiedzUsuń
  16. To, czy i jak korzystamy z "dobrodziejstw", zależy do pewnego stopnia tylko od nas. Pracując na kompie i załatwiając sprawy urzędowe na smartfonie, można czas wolny spędzać totalnie analogowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak słusznie zauważyłaś, że tylko do pewnego stopnia. Istnieją bowiem bodźce od nas niezależne oraz wymuszone.

      Usuń
    2. Takowe zawsze istniały; to, że wynaleziono kiedyś samochody nie znaczyło, że wszyscy od razu zaczęli z nich korzystać i to nie tylko ze względów finansowych. To, że powstały kiedyś maszyny do szycia, nie znaczyło, że od razu wszyscy krawcy zaczęli z nich korzystać. Warto korzystać z tego "do pewnego stopnia". Wisły kijem nie zawrócisz. Postęp i zmiany są coraz bardziej szalone, to fakt, ale pomyśl ,że na świecie nadal są rejony, gdzie nie ma łatwego dostępu do smartfonów, komputerów itd. Tam jednak mają inne zmartwienia, jak praca po 12 godzin na dobę (albo i więcej, również dotyczy to niepełnoletnich) za pół miski ryżu czy innej zupy

      Usuń
    3. Problem nie leży w jakości, tylko w ilości bodźców, którymi jest bombardowany. I tak, trzeba nauczyć się korzystać rozsądnie z "dóbr", ale nie na wszystko masz wpływ. Mnie na przykład wkurza do białości taki elektroniczny billboard na mojej ulicy. Daje po oczach tak jasnym i jaskrawym światłem, że okulary słoneczne nie pomogą. W dodatku miga, bo reklamy na nim się zmieniają, a i ludzie na nich się ruszają. Można dostać kociokwiku. Przy sąsiedniej ulicy też znajduje się drugie takie gówno. I na to, że można od samego tego zwariować, nie mamy wpływu.

      Usuń
    4. Tak, ale to raczej inny problem, niż ten, którego dotyczy Twój wpis. A swoją droga myślałam, że zakaz dużych reklam i billboardów w miastach obowiązuje w większej liczbie miast... W Krakowie musieli takie zlikwidować, obok tych z wyklejanymi papierowymi reklamami itd... Nie można tam u Was złożyć jakiegoś projektu obywatelskiego przeciwko takim reklamom?

      Usuń
    5. Może można, nie wiem. Warto by się zorientować.

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, jedna z matematyczek w mojej szkole nawet w czasie lekcji nie wypuszcza telefonu z ręki, osobiście widziałam niejeden raz. Tylko że telefony to nie wszystko. Te billboardy, jaskrawe i migające reklamy, przesycone barwami telewizory gigantycznych rozmiarów... Okrutnie mnie to bardzo drażni.

      Usuń
    2. Faktycznie, to już chorobliwe uzależnienie.Telefony są wszechobecne a ich właściciele oderwani od rzeczywistości,
      zapatrzeni bezmyślnie w ekran, nawet nie dostrzegają tego co się dookoła dzieje. Nawet nie wiedzą, że jedzą, bo to też obserwuję, szczególnie w szybkożerniach.
      Najbardziej jednak wkurzały mnie telefony w pracy. Robota po łebkach i telefony w dłoń! Wyłączenie totalne, bez reakcji na wołanie czy dzwonek...Szok! I to nie była młodzież.
      Telewizja, to kolejny ogłupiacz.
      Migające obrazy i krzykliwe reklamy, do tego wszechobecna polityka i bylejakość stały się normą.Taki teraz świat !!!

      Usuń
    3. A te elektroniczne billboardy na ulicach? Walą p oczach jaskrawym i migającym światłem, można oszaleć od samego tego.

      Usuń
    4. Codziennie koło takiego się przemieszczam, dostaję białej gorączki.

      Usuń
  18. Problemy z koncentracją, deficyt uwagi, bóle głowy, bezsenność, spadek odporności... Tak, mam to wszystko, ale nie jako skutek teleepidemii lecz choroby i leczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to jest zupełnie inna sprawa. Współczuję Ci bardzo, przechodzę to z mamą po pierwszej dawce chemii.

      Usuń
  19. Mózg popcornowy - oooo, taki właśnie posiadam i nie jest to wpływ internetu, ale przyszło z wiekiem - mam na myśli ilość lat, nie wieko od trumny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Przebodźcowało Cię w tej kangurowni?

      Usuń
  20. Czytałem gdzieś, że ludzki mózg nie jest przygotowany do odbioru tylu wiadomości. Ponoć kiedyś statystyczny człowiek poznawał około 150 ludzi przez całe życie. Łatwo to było spamiętać, a teraz ? Bez listy kontaktów na smartfonie, ani rusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja poznałam o wiele więcej ludzi, te 150 osób to zaledwie cztery, może pięć klas. Wszystkich uczniów zawsze pamiętam, przynajmniej dopóki chodzą do szkoły. Ostatnio odwiedziła mnie uczennica z pierwszego rocznika, jaki uczyłam. Ma 47 lat... Często zdarza się, że spotykam dawnych uczniów, którzy pracują w różnych instytucjach. Ale nie mam ich w smartfonie. Natomiast prawdę piszesz, że ludzki mózg nie jest w stanie pochłonąć tylu bodźców, płynących przecież nie tylko z telefonów. Chyba że unika się ich, a tego, czego nie da się uniknąć, używa się rozsądnie.

      Usuń
  21. jeśli zobaczysz mnie z dziobem utkwionym w srayfonie, najczęściej w podróży lub czekającego na tą podróż na jakiejś stacji, czy przystanku, to najprawdopodobniej gram wtedy w brydża... brydż to nie jest jakaś tam gra typu stukawka-pukawka, to nie jest oglądanie śmiesznych kotów, ani gołych bab /ostatnio zresztą na tiktoku baby zwykle są ubrane, ale za to pierdzą/, brydż to jeden z najsensowniejszych umysłowych /obok go, szachów, warcabów stupolowych i xiangqi/ jakie ludzkość wymyśliła... tu nie ma scrollingu dla samego scrollingu, brydż nie robi popcornu z mózgu, ale wprost przeciwnie: zarządza tym mózgiem jak należy... więc mam grube przesłanki uznać, w odpowiedzi na Twoje ostatnie pytania, że daleko mi do dysfunkcji, którą opisałaś...
    nie powiem, że te grube przesłanki to sto procent pewności, bo są też ludzie, którzy w te sporty umysłowe grają debilnie, losowo, jak w stukawkę - pukawkę, ale to już jest osobna historia...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń