28 maja 2026

242. Moje miasto rechocze

No tak, rechocze. Ze studni na Rynku wydobywa się rechot, a gdy do niej zajrzeć, można zobaczyć ogromną miedzianą ropuchę.


Ropucha Romilda w studni
Inne miasta mają smoki i bazyliszki (gady), a my mamy oryginalnie – płaza! W historii miasta istnieje żabia legenda. Otóż zanim powstał Rzeszów, tereny, na których został założony, były porośnięte lasami i poprzecinane rozlewiskiem Wisłoka. Te wilgotne, podmokłe tereny nazywano rechowiskami. Podobno to od nich miasto wzięło swoją nazwę. Chóry kumkających żab i ropuch słyszalne były w całej okolicy.

Tak więc powstały już gród otoczony był tajemniczymi bagnami i mokradłami. W niewyjaśnionych okolicznościach zniknęła tam małżonka księcia, która zapędziła się w tę okolicę wraz ze świtą w czasie polowania (dobrze jej tak!), a po niej woje i inni śmiałkowie wysłani na poszukiwania. Zdesperowany książę wyruszył więc sam na poszukiwanie, a gdy dotarł nad bagnisko, żabi rechot ułożył się w ostrzeżenie: „Uciekaj!” Książę ocalił życie, zwiewając stamtąd w podskokach. Tajemnica polegała na tym, że mieszkającymi tam milionami żab i ropuch władała królowa – gigantyczna ropucha. Gdy do jej królestwa zbliżali się ludzie, porywała ich i zamieniała w żaby. Od ropuszej królowej uwolnił miasto dopiero tajemniczy przybysz grający na flecie. Odczarował ludzi pozamienianych w płazy, a grą na flecie uśpił wielką ropuchę i grał tak długo, aż jej sen zamienił się w sen wieczny (podlec jeden! 😑) Uznano, że same żaby nie są zagrożeniem, wręcz przeciwnie, potrafią ostrzec i uratować człowieka przed zagrożeniem. Rechot przedzierzgnął się więc z uciążliwego hałasu w znak opieki.

Żab było coraz więcej i więcej, a miejsce to nazwano Żabnikiem. Gdy do Rzeszowa przyjeżdżał ktoś z zewnątrz, drogę wskazywał mu specjalny człowiek, który starał się przebić przez głośny rechot gwizdaniem. Bezpośrednio pod Rzeszowem znajduje się wieś Pogwizdów, która właśnie od tej czynności wzięła nazwę. To już nie legenda.

Dziś w rzeszowskich podziemiach mieszka sympatyczna Ropucha Romilda, która opowiada historię miasta, a sama jest strażniczką legendy. Pilnuje podziemnych przejść i dróg wodnych, które niegdyś łączyły miasto z fosą zamkową. Również w podziemiach znajduje się interaktywne kino, prezentujące wystawy płazów i gadów. Po drodze można spotkać gadżety wydające żabie i ropusze odgłosy.

W samym Rzeszowie, w licznych ciekach wodnych, stawach i w Wisłoku mieszkają głównie: żaby zielone, żaby brunatne, ropuchy szare, ropuchy zielone i ropuchy paskówki. Są to pożyteczne zwierzątka, zjadające ogromne ilości owadów i ślimaków. Wszystkie płazy objęte są ochroną i trzeba przyznać, że bardzo podoba mi się społeczna inicjatywa polegająca na przenoszeniu ich w bezpieczne miejsce, gdy znajdą się na ulicy.


Żaba na studzience

Żaba w pobliżu Rzeszowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji

Siostra Romildy w podziemiach

91 komentarzy:

  1. Romilda nieco do sowy podobna, ale legenda przedniej jakości!👏

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ropuchy tak mają. Są bardzo mądre, dlatego upodabniają się do sów 🤣

      Usuń
  2. Nie mam nic przeciwko 🐸🐸, ale osobiście jako maskotkę miasta wolę nasze krasnale 😄 Ale legenda piękna, zaś czegoś nowego się człowiek dowiedział 😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam wolę żaby. Przynajmniej istnieją i kumkają 😉

      Usuń
    2. Czy chcesz mi wmówić, że krasnale nie istnieją??! 🤔 😡

      Usuń
    3. krasnale są, jak najbardziej... i nie tylko sikaniem do piwa się zajmują...

      Usuń
    4. Ale to skrzaty sikają do piwa!

      Usuń
    5. Alez to piwo sika z piwosza samo! :))) Krasnale i skrzaty to tylko kolorowe czapeczki nosza.

      Usuń
    6. a do czego sikają gnomy?... do czapeczek?...

      Usuń
    7. @Aśka - ja tam żadnego nie widziałam - na całe szczęście dla nich. Nie cierpię krasnoludków, bo są kurduplami. W dzieciństwie z lubością wyobrażałam sobie, że je torturuję, a na koniec zabijam 😋

      Usuń
    8. @PKanalia - nie do piwa, tylko do mleka!

      Usuń
    9. @Agniecha, nie skrzaty, ale krasnoludki właśnie!

      Usuń
    10. @Frau, bo Ty zła dziewczynka byłaś 😈 i dlatego sikały Ci do mleka 😂🤡

      Usuń
    11. Nie sikały. Natomiast zła kobieta to ja jestem do dzisiaj i jestem z tego dumna! 🦚

      Usuń
  3. Jak wiesz bardzo lubię Rzeszów bo to miasto moich rodziców i wszystkich moich wakacji na Staromiesciu u babci Broni.
    Koniecznie muszę zobaczyć tę żabę w studni na Rynku... I te inne...
    Może uda mi wreszcie w tym roku usiąść nad Wislokiem albo Pod Kasztanami...

    OdpowiedzUsuń
  4. u nas na wsi płazów nie ma, bo na górce, to suszej jest, niż tam niżej górki... ale jaszczurki /zwinki i padalce/ są... od zajebania... a kto nie nie wierzy, to nasz Kudłaty przyniesie i pokaże... wczoraj mi przyniósł dwie, żywe, jedną, potem drugą... znaczy ja w jaszczurki wierzący jestem, nie musiał, ale uznał, że się nudzę, więc do zabawy mi przyniósł... to się bawiłem, w łapanego tiszertowego i w krzaczory wynoszonego... tak, żeby Kudłaty nie widział, bo złapie i przyniesie jeszcze raz...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna legenda :). Ja mam rechowisko w ogrodzie - taki mały stawik, w którym co roku odbywają się żabie gody. Aktualnie mamy tam zatrzęsienie kijanek. Potem całe to towarzystwo, czyli maciupcie żabki, będą wędrować w drugą stronę, w pobliskie zarośla. Piszę żabki, a tak po prawdzie to są chyba ropuchy brunatne. Widywałam też u nas rzekotki i grzebiuszki ziemne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Borze szumiący, jak cudnie! Ubolewam bardzo nad nieposiadaniem ogrodu.

      Usuń
  6. Uraczyłaś nas legendą, a ja odwdzięczę się reklamą:

    https://www.youtube.com/watch?v=WkavReH4LE0

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam ropuchy😃
    Oraz wyslalam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle nie były to stare katoropuchy 😂
      Jesteś wielka!

      Usuń
    2. jestem wielka, ze dałam rade wysłać tak szybko ...😅bo sie namnożyło ostatnio różności. niestety nic nie napisałam osobiście, musisz mi wybaczyć, następnym prazem napisze osobiście, przyrzekam :-***

      Usuń
    3. a ropuchę mieliśmy jedna oswojoną nazywała się Bożena i lubiła ogądac u nas telewizje.

      Usuń
    4. Wybaczam, jak się kocha, to się wybacza :-))
      Ta Bożena była cztero-, czy dwunożna?

      Usuń
  8. Sporo tych żab i fajna legenda!
    W naszym parku są dwa stawy i na jednym w maju słychać bardzo głośne rechotanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam, gdy idę wzdłuż Wisłoka, słuchać żabiego koncertu.

      Usuń
  9. Piękne te żabska ze złotymi oczami. W Dolnej Saksonii, mieliśmy w pobliżu miasteczko Bodenwerder, znane przez barona Münchhausen, tam koło jego rodzinnego domu, teraz ratusza, był stawek i rzeczka z tymi żabami że złotymi uszami. Uwielbiałam stać na mostku i przyglądać się im. Czasami rechotali, bo w słoneczny dzień to raczej rzadko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to ten Münchhausen od zespołu Münchhausena?
      Żaby są cudowne! 🐸 🐸 🐸

      Usuń
    2. Tak, zakłamany baron.

      Usuń
    3. Psychopata być może.

      Usuń
  10. Żaby są OK, w trawie, w stawie, wszędzie i cały czas, dopóki nie muszę ich dotykać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty?! Żabeczki są bardzo miłe w dotyku, ciepłe i miękkie... 🐸 🐸 🐸

      Usuń
    2. Jedna bez wątpienia taka jest - Kermit. Reszta... błeee!

      Usuń
    3. Dotykałeś Kermita?!

      Usuń
    4. Nie, ale wiem, że jest z materiału.

      Usuń
    5. Ja nie wiem, co jest z tymi chłopami... Żaby się boją, myszy się boją...

      Usuń
  11. Żaby są okropne. Tu Rzeszów ma u mnie minusa 😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co takiego?! Żaby??? Okropne?????
      Ta zniewaga krwi wymaga! 😡

      Usuń
  12. Bardzo sympatyczna legenda.
    Tak przy okazji...jaka jest różnica między żabą a ropuchą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gatunkiem! I cechami fizycznymi. Żaby są smuklejsze i mają długie łapki, a ropuchy są krępe, krótkonogie, mało skoczne, nieruchawe i pokryte takimi jakby pryszczami 😀.

      Usuń
  13. Śliczne te żaby... na odległość.
    Zastanowiłem się i nie mogę sobie przypomnieć kiedy ostatni raz widziałem żabę?
    Chyba dawno.
    Muszę zadowolić się słuchaniem ==> https://www.youtube.com/watch?v=g4yMjYWyxd8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dlaczego na odległość?

      Usuń
    2. Obawiam się, że gdybym się zbliżył żaby by zamilkły a ja wpadłbym w błoto.

      Usuń
    3. Co z Wami jest, chłopaki? Żab się boicie?!

      Usuń
  14. Sam nie wiem co lepsze, chrząszcz ze Szczebrzeszyna, czy żaba z Rzeszowa 😅 W przypadku żaby przynajmniej jest szansa, że się w pięknego księcia zamieni, a taki chrząszcz? 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to chrząszcz jest artystą, gra na skrzypcach i w ogóle pasuje do żab, może im akompaniować w czasie koncertu 😅 🐸 🦗

      Usuń
    2. Faktycznie, skrzypce z rechotem świetnie by się komponowały 😅 O tym, że Rzeszów z żab słynie dowiedziałem się dzisiaj, bo do tej pory to miasto kojarzyło mi się głównie z Tobą 😅 Można by rzec, że jesteś wyjątkową rzeszowską żabką 😉

      Usuń
    3. Och, jak miło! Rzeszowska Żabka. Żabusia. Żabeczka. Chyba się przechrzczę z Frau Be na Rzeszowską Żabkę!

      Usuń
    4. To dość ryzykowne, bo jak komuś podpadniesz to przezwie Cię ropuchą 😉 A poza tym już się przyzwyczaiłem do Frau Be 😉

      Usuń
    5. No, skoro stały bywalec tak mówi, to tak musi być! Zawsze trzeba słuchać publiczności.

      Usuń
    6. Tak, nawet jeśli bywa marudna 😉 Występujesz pod tą ksywką już tak długo, że chyba wszystkim było by się trudno przestawić 😅

      Usuń
    7. Mogliby myśleć, że zniknęłam z blogosfery.

      Usuń
    8. Szczególnie tym, którzy za Tobą nie przepadają, dało by to kilka minut radochy 😉

      Usuń
    9. A niech spier*** w podskokach 🔪🪓🔫. Nikomu nie każę ani czytać moich postów, ani mnie lubić 😅

      Usuń
    10. Mam wrażenie, że Ci którzy nas nie lubią, jednocześnie nie potrafią żyć bez wchodzenia na nasze blogi 😂

      Usuń
    11. To całkiem możliwe. Taka wsiowa mentalność - podglądanie zza firanki.

      Usuń
    12. Szczególnie widoczne u wyborców PiSu, którzy muszą zaglądać na "lewackie" strony, żeby zobaczyć co ci "zdrajcy Polski" wypisują 😂

      Usuń
    13. Bardzo słuszna uwaga. Tego właśnie nie rozumiem. Nie pasuje mi, nie podoba mi się, to nie czytam! Musiałabym upaść na głowę, żeby oglądać TV Republikę i wchodzić na blogi oszołomów. Mam o wiele więcej przyjemnych zajęć albo nieprzyjemnych, ale koniecznych. Wystarczy, że muszę żyć w tym grajdole, nie potrzeba mi się więcej wk***ać.

      Usuń
    14. Fakt i bez tego mamy od cholery powodów by się wkurwiać, albo dołować.

      Usuń
    15. O, no właśnie. Samo życie w tym popieprzonym kraju dołuje.

      Usuń
    16. Bo gdzie by nie spojrzeć tam jedno wielkie gówno... 🙄

      Usuń
    17. Tylko w Wisłoku nie ma gówna, są kaczki, łabędzie, łyski, perkozy i kormorany, a żabia orkiestra symfoniczna i chór dają piękne, polifoniczne koncerty. Chodzę teraz do pracy piechotą, bo trzeba trochę się ruszać, a paliwo i tak wściekle drogie. Idę wzdłuż rzeki i słucham. Ten żabio-ropuszy koncert bardzo dobrze mi robi na psychikę. Od razu jest jakby bardziej optymistycznie. Uwielbiam te rechoty. Przyroda jednak leczy i jest bardzo ważna.

      Usuń
  15. w starych żartach było coś na kształt bajki o żabie - żabierz ręce gówniarzu.
    ale podoba mi się koncepcja pochodzenia nazwy Rzeszowa i Pogwizdowa też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się podoba, ale niestety, językoznawcy mają inne zdanie. Twierdzą otóż, że miasto wzięło nazwę od założyciela osady, Rzecha. Ale co oni tam wiedzą! Ja im nie wierzę.

      Usuń
  16. To sympatyczne, że miasta wracają do swej historii. Tej na serio i tej mniej poważnej. Przecież to jest coś co je wyróżnia spośród ustawionych stadami identycznych Lidlów i Biedronek i galerii handlowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i to mnie bardzo cieszy. Faktycznie, miasta są przegaleriowane przebiedronowane, przelidlowane, przeleroymerlinowane, przeauchanione itd.

      Usuń
  17. a mnie żabki kojarzą się pozytywnie i podobają mi się zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie wróciłam z mojego miasteczka, gdzie nad jeziorem trwał nieustanny żabi koncert.
    Ale takich żab jak w Rzeszowie nie ma...
    Pozdrawiam wyczekiwanym deszczem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas słonecznie, deszczu ani widu, ani słychu. Odpozdrawiam błękitem nieba :-)

      Usuń
  19. Rechoczace miasto czyli rozesmiane na maxa.

    OdpowiedzUsuń
  20. Rzeszów, zatem ,....rechotaniem i kumkaniem stoi.. :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Pożyteczne bydlątka! Kiedy będę u przyjaciół w Kolbuszowej, koniecznie muszę wybrać się posłuchać tego rechotu!

    OdpowiedzUsuń
  22. Dźwięk rechotu żab to dla mnie dźwięk wakacji, słonecznej pogody i rzeki albo morza. Ciekawe jak smakuja żaba? Podobno jak kurczak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestań! Nawet nie myśl przy mnie o takich rzeczach.

      Usuń
  23. Czyli Rzeszów żabami stoi!
    Ileż to już czasu nie słyszałam rechotu żab...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja często słyszę, idąc brzegiem Wisłoka, np. do pracy.

      Usuń
  24. Rechot żab pozytywnie mi się kojarzy, w przeciwieństwie do na przykład ludzkiego rechotu. Ciekawe, czemu nazywamy to tym samym słowem.

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubię słuchac żab, jest ich dużo w moim podmokłym lesie ze strumykiem. I świetna ta żabia legenda, ta nazwa rechowisko bardzo mi się podoba, jest kreatywna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj wracałam z pracy wzdłuż Wisłoka i słuchałam żabiego koncertu. Cudowny!

      Usuń
  26. Legenda świetna! I chyba nie byłam jeszcze w Rzeszowie... Uściski ♥️

    OdpowiedzUsuń