No tak, rechocze. Ze studni na Rynku wydobywa się rechot, a gdy do niej zajrzeć, można zobaczyć ogromną miedzianą ropuchę.
![]() |
| Ropucha Romilda w studni |
Inne miasta mają smoki i bazyliszki
(gady), a my mamy oryginalnie – płaza! W historii miasta istnieje
żabia legenda. Otóż zanim powstał Rzeszów, tereny, na których został założony,
były porośnięte lasami i poprzecinane rozlewiskiem Wisłoka. Te wilgotne,
podmokłe tereny nazywano rechowiskami. Podobno to od nich miasto wzięło swoją
nazwę. Chóry kumkających żab i ropuch słyszalne były w całej okolicy.
Tak więc powstały już gród otoczony był tajemniczymi bagnami i mokradłami.
W niewyjaśnionych okolicznościach zniknęła tam małżonka księcia, która
zapędziła się w tę okolicę wraz ze świtą w czasie polowania
(dobrze jej tak!), a po niej woje i inni śmiałkowie wysłani na
poszukiwania. Zdesperowany książę wyruszył więc sam na poszukiwanie, a gdy
dotarł nad bagnisko, żabi rechot ułożył się w ostrzeżenie: „Uciekaj!”
Książę ocalił życie, zwiewając stamtąd w podskokach. Tajemnica polegała na tym,
że mieszkającymi tam milionami żab i ropuch władała królowa – gigantyczna ropucha.
Gdy do jej królestwa zbliżali się ludzie, porywała ich i zamieniała w żaby.
Od ropuszej królowej uwolnił miasto dopiero tajemniczy przybysz grający na flecie.
Odczarował ludzi pozamienianych w płazy, a grą na flecie uśpił wielką
ropuchę i grał tak długo, aż jej sen zamienił się w sen wieczny
(podlec jeden! 😑) Uznano, że same żaby
nie są zagrożeniem, wręcz przeciwnie, potrafią ostrzec i uratować
człowieka przed zagrożeniem. Rechot przedzierzgnął się więc z uciążliwego
hałasu w znak opieki.
Żab było coraz więcej i więcej,
a miejsce to nazwano Żabnikiem. Gdy do Rzeszowa przyjeżdżał ktoś z zewnątrz,
drogę wskazywał mu specjalny człowiek, który starał się przebić przez
głośny rechot gwizdaniem. Bezpośrednio pod Rzeszowem znajduje się wieś Pogwizdów,
która właśnie od tej czynności wzięła nazwę. To już nie legenda.
Dziś w rzeszowskich podziemiach
mieszka sympatyczna Ropucha Romilda, która opowiada historię miasta, a sama
jest strażniczką legendy. Pilnuje podziemnych przejść i dróg wodnych, które
niegdyś łączyły miasto z fosą zamkową. Również w podziemiach znajduje się
interaktywne kino, prezentujące wystawy płazów i gadów. Po drodze
można spotkać gadżety wydające żabie i ropusze odgłosy.
W samym Rzeszowie, w licznych
ciekach wodnych, stawach i w Wisłoku mieszkają głównie: żaby zielone,
żaby brunatne, ropuchy szare, ropuchy zielone i ropuchy paskówki. Są to
pożyteczne zwierzątka, zjadające ogromne ilości owadów i ślimaków. Wszystkie
płazy objęte są ochroną i trzeba przyznać, że bardzo podoba mi się
społeczna inicjatywa polegająca na przenoszeniu ich w bezpieczne miejsce,
gdy znajdą się na ulicy.
![]() |
| Żaba na studzience |
![]() |
| Żaba w pobliżu Rzeszowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji |
![]() |
| Siostra Romildy w podziemiach |









Romilda nieco do sowy podobna, ale legenda przedniej jakości!👏
OdpowiedzUsuńRopuchy tak mają. Są bardzo mądre, dlatego upodabniają się do sów 🤣
UsuńNie mam nic przeciwko 🐸🐸, ale osobiście jako maskotkę miasta wolę nasze krasnale 😄 Ale legenda piękna, zaś czegoś nowego się człowiek dowiedział 😃
OdpowiedzUsuńJa tam wolę żaby. Przynajmniej istnieją i kumkają 😉
UsuńCzy chcesz mi wmówić, że krasnale nie istnieją??! 🤔 😡
Usuńkrasnale są, jak najbardziej... i nie tylko sikaniem do piwa się zajmują...
UsuńAle to skrzaty sikają do piwa!
UsuńAlez to piwo sika z piwosza samo! :))) Krasnale i skrzaty to tylko kolorowe czapeczki nosza.
Usuńa do czego sikają gnomy?... do czapeczek?...
Usuń@Aśka - ja tam żadnego nie widziałam - na całe szczęście dla nich. Nie cierpię krasnoludków, bo są kurduplami. W dzieciństwie z lubością wyobrażałam sobie, że je torturuję, a na koniec zabijam 😋
Usuń@PKanalia - nie do piwa, tylko do mleka!
Usuń@Agniecha, nie skrzaty, ale krasnoludki właśnie!
Usuń@Frau, bo Ty zła dziewczynka byłaś 😈 i dlatego sikały Ci do mleka 😂🤡
UsuńNie sikały. Natomiast zła kobieta to ja jestem do dzisiaj i jestem z tego dumna! 🦚
UsuńJak wiesz bardzo lubię Rzeszów bo to miasto moich rodziców i wszystkich moich wakacji na Staromiesciu u babci Broni.
OdpowiedzUsuńKoniecznie muszę zobaczyć tę żabę w studni na Rynku... I te inne...
Może uda mi wreszcie w tym roku usiąść nad Wislokiem albo Pod Kasztanami...
Byłoby pięknie!
Usuńu nas na wsi płazów nie ma, bo na górce, to suszej jest, niż tam niżej górki... ale jaszczurki /zwinki i padalce/ są... od zajebania... a kto nie nie wierzy, to nasz Kudłaty przyniesie i pokaże... wczoraj mi przyniósł dwie, żywe, jedną, potem drugą... znaczy ja w jaszczurki wierzący jestem, nie musiał, ale uznał, że się nudzę, więc do zabawy mi przyniósł... to się bawiłem, w łapanego tiszertowego i w krzaczory wynoszonego... tak, żeby Kudłaty nie widział, bo złapie i przyniesie jeszcze raz...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
W jaszczurki to i ja wierząca jestem 🤣
UsuńFajna legenda :). Ja mam rechowisko w ogrodzie - taki mały stawik, w którym co roku odbywają się żabie gody. Aktualnie mamy tam zatrzęsienie kijanek. Potem całe to towarzystwo, czyli maciupcie żabki, będą wędrować w drugą stronę, w pobliskie zarośla. Piszę żabki, a tak po prawdzie to są chyba ropuchy brunatne. Widywałam też u nas rzekotki i grzebiuszki ziemne.
OdpowiedzUsuńBorze szumiący, jak cudnie! Ubolewam bardzo nad nieposiadaniem ogrodu.
UsuńUraczyłaś nas legendą, a ja odwdzięczę się reklamą:
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=WkavReH4LE0
Cudna reklama! 🐸 🐸 🐸 🐸 🐸
UsuńUwielbiam ropuchy😃
OdpowiedzUsuńOraz wyslalam.
Byle nie były to stare katoropuchy 😂
UsuńJesteś wielka!
jestem wielka, ze dałam rade wysłać tak szybko ...😅bo sie namnożyło ostatnio różności. niestety nic nie napisałam osobiście, musisz mi wybaczyć, następnym prazem napisze osobiście, przyrzekam :-***
Usuńa ropuchę mieliśmy jedna oswojoną nazywała się Bożena i lubiła ogądac u nas telewizje.
UsuńWybaczam, jak się kocha, to się wybacza :-))
UsuńTa Bożena była cztero-, czy dwunożna?
Sporo tych żab i fajna legenda!
OdpowiedzUsuńW naszym parku są dwa stawy i na jednym w maju słychać bardzo głośne rechotanie.
Uwielbiam, gdy idę wzdłuż Wisłoka, słuchać żabiego koncertu.
UsuńPiękne te żabska ze złotymi oczami. W Dolnej Saksonii, mieliśmy w pobliżu miasteczko Bodenwerder, znane przez barona Münchhausen, tam koło jego rodzinnego domu, teraz ratusza, był stawek i rzeczka z tymi żabami że złotymi uszami. Uwielbiałam stać na mostku i przyglądać się im. Czasami rechotali, bo w słoneczny dzień to raczej rzadko.
OdpowiedzUsuńCzy to ten Münchhausen od zespołu Münchhausena?
UsuńŻaby są cudowne! 🐸 🐸 🐸
Tak, zakłamany baron.
UsuńPsychopata być może.
UsuńŻaby są OK, w trawie, w stawie, wszędzie i cały czas, dopóki nie muszę ich dotykać :)
OdpowiedzUsuńNo co Ty?! Żabeczki są bardzo miłe w dotyku, ciepłe i miękkie... 🐸 🐸 🐸
UsuńJedna bez wątpienia taka jest - Kermit. Reszta... błeee!
UsuńDotykałeś Kermita?!
UsuńNie, ale wiem, że jest z materiału.
UsuńJa nie wiem, co jest z tymi chłopami... Żaby się boją, myszy się boją...
UsuńŻaby są okropne. Tu Rzeszów ma u mnie minusa 😜
OdpowiedzUsuńCo takiego?! Żaby??? Okropne?????
UsuńTa zniewaga krwi wymaga! 😡
Bardzo sympatyczna legenda.
OdpowiedzUsuńTak przy okazji...jaka jest różnica między żabą a ropuchą?
Gatunkiem! I cechami fizycznymi. Żaby są smuklejsze i mają długie łapki, a ropuchy są krępe, krótkonogie, mało skoczne, nieruchawe i pokryte takimi jakby pryszczami 😀.
UsuńŚliczne te żaby... na odległość.
OdpowiedzUsuńZastanowiłem się i nie mogę sobie przypomnieć kiedy ostatni raz widziałem żabę?
Chyba dawno.
Muszę zadowolić się słuchaniem ==> https://www.youtube.com/watch?v=g4yMjYWyxd8
Ale dlaczego na odległość?
UsuńObawiam się, że gdybym się zbliżył żaby by zamilkły a ja wpadłbym w błoto.
UsuńCo z Wami jest, chłopaki? Żab się boicie?!
UsuńSam nie wiem co lepsze, chrząszcz ze Szczebrzeszyna, czy żaba z Rzeszowa 😅 W przypadku żaby przynajmniej jest szansa, że się w pięknego księcia zamieni, a taki chrząszcz? 😉
OdpowiedzUsuńZa to chrząszcz jest artystą, gra na skrzypcach i w ogóle pasuje do żab, może im akompaniować w czasie koncertu 😅 🐸 🦗
UsuńFaktycznie, skrzypce z rechotem świetnie by się komponowały 😅 O tym, że Rzeszów z żab słynie dowiedziałem się dzisiaj, bo do tej pory to miasto kojarzyło mi się głównie z Tobą 😅 Można by rzec, że jesteś wyjątkową rzeszowską żabką 😉
UsuńOch, jak miło! Rzeszowska Żabka. Żabusia. Żabeczka. Chyba się przechrzczę z Frau Be na Rzeszowską Żabkę!
UsuńTo dość ryzykowne, bo jak komuś podpadniesz to przezwie Cię ropuchą 😉 A poza tym już się przyzwyczaiłem do Frau Be 😉
UsuńNo, skoro stały bywalec tak mówi, to tak musi być! Zawsze trzeba słuchać publiczności.
UsuńTak, nawet jeśli bywa marudna 😉 Występujesz pod tą ksywką już tak długo, że chyba wszystkim było by się trudno przestawić 😅
UsuńMogliby myśleć, że zniknęłam z blogosfery.
UsuńSzczególnie tym, którzy za Tobą nie przepadają, dało by to kilka minut radochy 😉
UsuńA niech spier*** w podskokach 🔪🪓🔫. Nikomu nie każę ani czytać moich postów, ani mnie lubić 😅
UsuńMam wrażenie, że Ci którzy nas nie lubią, jednocześnie nie potrafią żyć bez wchodzenia na nasze blogi 😂
UsuńTo całkiem możliwe. Taka wsiowa mentalność - podglądanie zza firanki.
UsuńSzczególnie widoczne u wyborców PiSu, którzy muszą zaglądać na "lewackie" strony, żeby zobaczyć co ci "zdrajcy Polski" wypisują 😂
UsuńBardzo słuszna uwaga. Tego właśnie nie rozumiem. Nie pasuje mi, nie podoba mi się, to nie czytam! Musiałabym upaść na głowę, żeby oglądać TV Republikę i wchodzić na blogi oszołomów. Mam o wiele więcej przyjemnych zajęć albo nieprzyjemnych, ale koniecznych. Wystarczy, że muszę żyć w tym grajdole, nie potrzeba mi się więcej wk***ać.
UsuńFakt i bez tego mamy od cholery powodów by się wkurwiać, albo dołować.
UsuńO, no właśnie. Samo życie w tym popieprzonym kraju dołuje.
UsuńBo gdzie by nie spojrzeć tam jedno wielkie gówno... 🙄
UsuńTylko w Wisłoku nie ma gówna, są kaczki, łabędzie, łyski, perkozy i kormorany, a żabia orkiestra symfoniczna i chór dają piękne, polifoniczne koncerty. Chodzę teraz do pracy piechotą, bo trzeba trochę się ruszać, a paliwo i tak wściekle drogie. Idę wzdłuż rzeki i słucham. Ten żabio-ropuszy koncert bardzo dobrze mi robi na psychikę. Od razu jest jakby bardziej optymistycznie. Uwielbiam te rechoty. Przyroda jednak leczy i jest bardzo ważna.
Usuńw starych żartach było coś na kształt bajki o żabie - żabierz ręce gówniarzu.
OdpowiedzUsuńale podoba mi się koncepcja pochodzenia nazwy Rzeszowa i Pogwizdowa też.
Też mi się podoba, ale niestety, językoznawcy mają inne zdanie. Twierdzą otóż, że miasto wzięło nazwę od założyciela osady, Rzecha. Ale co oni tam wiedzą! Ja im nie wierzę.
UsuńTo sympatyczne, że miasta wracają do swej historii. Tej na serio i tej mniej poważnej. Przecież to jest coś co je wyróżnia spośród ustawionych stadami identycznych Lidlów i Biedronek i galerii handlowych.
OdpowiedzUsuńTak i to mnie bardzo cieszy. Faktycznie, miasta są przegaleriowane przebiedronowane, przelidlowane, przeleroymerlinowane, przeauchanione itd.
Usuńa mnie żabki kojarzą się pozytywnie i podobają mi się zdjęcia
OdpowiedzUsuńMnie też, lubię żabki i ropuszki!
UsuńWłaśnie wróciłam z mojego miasteczka, gdzie nad jeziorem trwał nieustanny żabi koncert.
OdpowiedzUsuńAle takich żab jak w Rzeszowie nie ma...
Pozdrawiam wyczekiwanym deszczem
U nas słonecznie, deszczu ani widu, ani słychu. Odpozdrawiam błękitem nieba :-)
UsuńRechoczace miasto czyli rozesmiane na maxa.
OdpowiedzUsuńTeż tak mi się kojarzy :-)
UsuńRzeszów, zatem ,....rechotaniem i kumkaniem stoi.. :-)
OdpowiedzUsuńRe-re-kum-kum, re-re-kum-kum...
UsuńPożyteczne bydlątka! Kiedy będę u przyjaciół w Kolbuszowej, koniecznie muszę wybrać się posłuchać tego rechotu!
OdpowiedzUsuńNad Nil 🐊
UsuńDźwięk rechotu żab to dla mnie dźwięk wakacji, słonecznej pogody i rzeki albo morza. Ciekawe jak smakuja żaba? Podobno jak kurczak...
OdpowiedzUsuńPrzestań! Nawet nie myśl przy mnie o takich rzeczach.
UsuńCzyli Rzeszów żabami stoi!
OdpowiedzUsuńIleż to już czasu nie słyszałam rechotu żab...
A ja często słyszę, idąc brzegiem Wisłoka, np. do pracy.
UsuńRechot żab pozytywnie mi się kojarzy, w przeciwieństwie do na przykład ludzkiego rechotu. Ciekawe, czemu nazywamy to tym samym słowem.
OdpowiedzUsuńNie wiem. A co, też jesteś mizantropką?
UsuńBywam
UsuńTo tak jak ja.
UsuńLubię słuchac żab, jest ich dużo w moim podmokłym lesie ze strumykiem. I świetna ta żabia legenda, ta nazwa rechowisko bardzo mi się podoba, jest kreatywna. :)
OdpowiedzUsuńWczoraj wracałam z pracy wzdłuż Wisłoka i słuchałam żabiego koncertu. Cudowny!
UsuńLegenda świetna! I chyba nie byłam jeszcze w Rzeszowie... Uściski ♥️
OdpowiedzUsuńNo to chyba najwyższy czas być! 😊
Usuń