Nie wiem, jak to jest u Was,
ale mnie często dopada myśl, że ten czy ów człowiek jest dziwakiem albo ma
dziwaczne nawyki. Co to właściwie znaczy? „Dziwny człowiek” to zwykle ktoś, kto
odstaje od tego, co większość uważa za normalne. Problem w tym, że zarówno
„normalność”, jak i „dziwność” są bardzo względne — dla jednych dziwakiem
będzie człowiek rozmawiający z roślinami, a dla innych ktoś, kto
codziennie o szóstej rano biega po osiedlu w stroju banana. Dziwny
człowiek zachowuje się nietypowo, ma oryginalne przyzwyczajenia, mówi lub
myśli inaczej niż większość, ma specyficzne zainteresowania, rytuały czy
obsesje. Jeden zjada wafelki warstwami, jakby odprawiał jakiś religijny rytuał,
drugi rozmawia z roślinami w doniczkach albo w ogrodzie. Inny je
frytki od najkrótszej do najdłuższej albo odwrotnie (preferowałabym odwrotnie 😁), jeszcze inny nie
nadepnie na linię między płytkami chodnika albo musi sześć razy sprawdzić, czy
na pewno zamknął drzwi.
Mój własny wujek, zamiast
zrobić sobie mocniejsze okulary, z uporem maniaka zakłada dwie pary
jednocześnie – jedne na drugie. Dzieciątko absolutnie nikomu nie pozwala
dotykać swoich włosów, nawet fryzjerowi. Mama ogląda wszelkie prognozy pogody
na wszystkich możliwych kanałach, jakby sądziła, że w ciągu 10 minut
nastąpi nagły zwrot akcji i nad Rzeszowem pojawi się tornado albo
klimat zmieni się na śródziemnomorski. Miś Mamusi co chwilę zagląda do
lodówki, stoi i gapi się, jakby sądził, że kiełbasa rozmnoży się
przez pączkowanie albo że znajdzie tam sens życia. Babcia przed położeniem się
spać sprawdzała przestrzeń pod łóżkami, czy aby na pewno jest pusta, a następnie
szczelnie zamykała okna w obawie, że po rynnie mógłby wdrapać się
złodziej. Moja teściowa prasowała skarpetki, a BMŻ składał pedantycznie w kosteczkę
majtki.
Ja:
- ostrzę noże po każdym użyciu,
- maniakalnie kupuję nożyczki,
- godzinami odkładam pójście do wc z narażeniem
pęcherza na trzaśnięcie, bo akurat na nogach śpi mi Niffty i nie chcę
zranić jej uczuć,
- często, rozmawiając przez telefon, w popłochu szukam…
telefonu w przekonaniu, że go zgubiłam,
- liczę schody przy każdym
wejściu,
- jem wszystko osobno (np. najpierw
ziemniaki, potem surówka),
- mówię do siebie na głos,
- wącham książki, gazety i nowe
zeszyty,
- pamiętam przypadkowe
szczegóły sprzed 15 lat, ale nie pamiętam, po co weszłam do kuchni,
- zjadanie kanapki lub pizzy
zaczynam od obgryzienia skórki chleba albo brzegów pizzy,
- nałogowo liczę rzeczy,
obojętnie jakie: siedzenia w autobusie, drzewa przy drodze, wagony pociągu,
okna w blokach, sztachety w płocie, płytki w łazienkach i tysiąc
innych rzeczy,
- w teatrze, filharmonii,
autobusie i innych miejscach muszę siedzieć w pierwszym rzędzie,
- przy robieniu zdjęć uważam,
żeby nie weszła mi w kadr żadna ludzka jednostka, zdjęcia z ludźmi
kasuję (z wyjątkiem tych zrobionych celowo),
- nie mam w mieszkaniu
ani jednej rośliny,
- jeżeli nie wystawię nóg spod
kołdry, duszę się,
- cokolwiek do jedzenia ma
„kompozycję warstwową”, jem warstwami: wafle, markizy, ciasta tortowe, Raffaello…
- nienawidzę, kiedy ludzie nie
zasuwają za sobą krzeseł.
Co ciekawe, wielu ludzi uznawanych za dziwnych bywa też postrzeganych
jako kreatywnych, inteligentnych, autentycznych w sposobie bycia, mniej
podatnych na presję społeczną (no to się dowartościowałam 😂). A czasem „dziwny człowiek” to po prostu
ktoś, kto przestał udawać normalność tak skutecznie jak reszta 😅.

A jeśli w autobusie nie ma wolnego miejsca z przodu?
OdpowiedzUsuńAkurat wąchanie książki jest fajne, też lubię 😁
To stoję. To znaczy stałam drzewiej, bo w sumie to jeżdżę samochodem.
UsuńWiesz, kiedyś słyszałem teorię, że każdy z nas jest mniej lub bardziej pierdolnięty, ale większość potrafi świetnie się maskować 😉 Ja od zawsze odbiegałem od normy i gdy sobie uświadomiłem, że owa norma jest wyjątkowo wykolejona, przestało mi to przeszkadzać. Dobrze mi z tym, że nie jestem taki jak wszyscy. Tylko kurwa chciałbym być przy tym i szczęśliwy... Ale to najwyraźniej nie jest mi pisane.
OdpowiedzUsuńMam to samo, od zawsze. Lubię chadzać własnymi drogami. I tak, dziwak, czy nie dziwak - każdy chciałby być szczęśliwy.
UsuńNosz cholera jasna, zabrakło minutę i znów miałbym pierwszy komentarz u Ciebie! 🙄
OdpowiedzUsuńMiej pretensje do Tomka 🤣
Usuń😂 Ja z kolei w szafie mam wszystko powieszone - spodnie, swetry, t-shirty, koszulki na ramiączkach itd. Żadnego składania w kostkę. U mnie nawet torebki wiszą.
OdpowiedzUsuńA pranie na balkonie koniecznie ładnie strzepnięte, powieszone równiutko, najlepiej jednowarstwowo, żeby szybciej schło i nie było pogniecione (to też oszczędność prasowania). Chyba nie muszę dodawać, że klamerki muszą być dobrane parami i jest idealnie, kiedy kolorem pasują do koloru danej rzeczy 🫣
To takie dwa pierwsze z brzegu, ale znalazłoby się tego od groma, strony by zabrakło. Z liczeniem mam podobnie, do kwiatów gadam, nie toleruję kwiatów sztucznych w domu i też gadam do siebie (ze sobą?) 😁😁