16 maja 2026

239. Wszyscy jesteśmy dziwni

Nie wiem, jak to jest u Was, ale mnie często dopada myśl, że ten czy ów człowiek jest dziwakiem albo ma dziwaczne nawyki. Co to właściwie znaczy? „Dziwny człowiek” to zwykle ktoś, kto odstaje od tego, co większość uważa za normalne. Problem w tym, że zarówno „normalność”, jak i „dziwność” są bardzo względne — dla jednych dziwakiem będzie człowiek rozmawiający z roślinami, a dla innych ktoś, kto codziennie o szóstej rano biega po osiedlu w stroju banana. Dziwny człowiek zachowuje się nietypowo, ma oryginalne przyzwyczajenia, mówi lub myśli inaczej niż większość, ma specyficzne zainteresowania, rytuały czy obsesje. Jeden zjada wafelki warstwami, jakby odprawiał jakiś religijny rytuał, drugi rozmawia z roślinami w doniczkach albo w ogrodzie. Inny je frytki od najkrótszej do najdłuższej albo odwrotnie (preferowałabym odwrotnie 😁), jeszcze inny nie nadepnie na linię między płytkami chodnika albo musi sześć razy sprawdzić, czy na pewno zamknął drzwi.

Mój własny wujek, zamiast zrobić sobie mocniejsze okulary, z uporem maniaka zakłada dwie pary jednocześnie – jedne na drugie. Dzieciątko absolutnie nikomu nie pozwala dotykać swoich włosów, nawet fryzjerowi. Mama ogląda wszelkie prognozy pogody na wszystkich możliwych kanałach, jakby sądziła, że w ciągu 10 minut nastąpi nagły zwrot akcji i nad Rzeszowem pojawi się tornado albo klimat zmieni się na śródziemnomorski. Miś Mamusi co chwilę zagląda do lodówki, stoi i gapi się, jakby sądził, że kiełbasa rozmnoży się przez pączkowanie albo że znajdzie tam sens życia. Babcia przed położeniem się spać sprawdzała przestrzeń pod łóżkami, czy aby na pewno jest pusta, a następnie szczelnie zamykała okna w obawie, że po rynnie mógłby wdrapać się złodziej. Moja teściowa prasowała skarpetki, a BMŻ składał pedantycznie w kosteczkę majtki.

Ja:

- ostrzę noże po każdym użyciu,

- maniakalnie kupuję nożyczki,

- godzinami odkładam pójście do wc z narażeniem pęcherza na trzaśnięcie, bo akurat na nogach śpi mi Niffty i nie chcę zranić jej uczuć,

- często, rozmawiając przez telefon, w popłochu szukam… telefonu w przekonaniu, że go zgubiłam,

- liczę schody przy każdym wejściu,

- jem wszystko osobno (np. najpierw ziemniaki, potem surówka),

- mówię do siebie na głos,

- wącham książki, gazety i nowe zeszyty,

- pamiętam przypadkowe szczegóły sprzed 15 lat, ale nie pamiętam, po co weszłam do kuchni,

- zjadanie kanapki lub pizzy zaczynam od obgryzienia skórki chleba albo brzegów pizzy,

- nałogowo liczę rzeczy, obojętnie jakie: siedzenia w autobusie, drzewa przy drodze, wagony pociągu, okna w blokach, sztachety w płocie, płytki w łazienkach i tysiąc innych rzeczy,

- w teatrze, filharmonii, autobusie i innych miejscach muszę siedzieć w pierwszym rzędzie,

- przy robieniu zdjęć uważam, żeby nie weszła mi w kadr żadna ludzka jednostka, zdjęcia z ludźmi kasuję (z wyjątkiem tych zrobionych celowo),

- nie mam w mieszkaniu ani jednej rośliny,

- jeżeli nie wystawię nóg spod kołdry, duszę się,

- cokolwiek do jedzenia ma „kompozycję warstwową”, jem warstwami: wafle, markizy, ciasta tortowe, Raffaello…

- nienawidzę, kiedy ludzie nie zasuwają za sobą krzeseł.

Co ciekawe, wielu ludzi uznawanych za dziwnych bywa też postrzeganych jako kreatywnych, inteligentnych, autentycznych w sposobie bycia, mniej podatnych na presję społeczną (no to się dowartościowałam 😂). A czasem „dziwny człowiek” to po prostu ktoś, kto przestał udawać normalność tak skutecznie jak reszta 😅.

7 komentarzy:

  1. A jeśli w autobusie nie ma wolnego miejsca z przodu?

    Akurat wąchanie książki jest fajne, też lubię 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To stoję. To znaczy stałam drzewiej, bo w sumie to jeżdżę samochodem.

      Usuń
  2. Wiesz, kiedyś słyszałem teorię, że każdy z nas jest mniej lub bardziej pierdolnięty, ale większość potrafi świetnie się maskować 😉 Ja od zawsze odbiegałem od normy i gdy sobie uświadomiłem, że owa norma jest wyjątkowo wykolejona, przestało mi to przeszkadzać. Dobrze mi z tym, że nie jestem taki jak wszyscy. Tylko kurwa chciałbym być przy tym i szczęśliwy... Ale to najwyraźniej nie jest mi pisane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo, od zawsze. Lubię chadzać własnymi drogami. I tak, dziwak, czy nie dziwak - każdy chciałby być szczęśliwy.

      Usuń
  3. Nosz cholera jasna, zabrakło minutę i znów miałbym pierwszy komentarz u Ciebie! 🙄

    OdpowiedzUsuń
  4. 😂 Ja z kolei w szafie mam wszystko powieszone - spodnie, swetry, t-shirty, koszulki na ramiączkach itd. Żadnego składania w kostkę. U mnie nawet torebki wiszą.
    A pranie na balkonie koniecznie ładnie strzepnięte, powieszone równiutko, najlepiej jednowarstwowo, żeby szybciej schło i nie było pogniecione (to też oszczędność prasowania). Chyba nie muszę dodawać, że klamerki muszą być dobrane parami i jest idealnie, kiedy kolorem pasują do koloru danej rzeczy 🫣
    To takie dwa pierwsze z brzegu, ale znalazłoby się tego od groma, strony by zabrakło. Z liczeniem mam podobnie, do kwiatów gadam, nie toleruję kwiatów sztucznych w domu i też gadam do siebie (ze sobą?) 😁😁

    OdpowiedzUsuń