Wszyscy
Polacy słyszeli o warszawskim Cmentarzu Powązkowskim, jednak chyba mało
kto wie o istnieniu „Małych Powązek” w Rzeszowie. Terminem tym
określany jest tzw. Stary Cmentarz – zabytkowa nekropolia, w której od
1909 r. nie dokonuje się już pochówków. Leży w samym tętniącym życiem
centrum miasta. Przechodzimy obok niego setki, może tysiące razy, ale większość
mija go w pośpiechu, w zamyśleniu nad własnymi sprawami.
A szkoda. Jest to miejsce fascynujące historią i urodą.
Rzeszowski
Stary Cmentarz należy do najstarszych w Polsce. Został założony
w 1792 r. W podobnym czasie powstawały inne znane polskie
nekropolie: Cmentarz Powązkowski w Warszawie (1790 r.), Cmentarz
Łyczakowski we Lwowie (1786 r.), Cmentarz Rakowicki w Krakowie
(1803 r.), Cmentarz na Rossie w Wilnie (1869 r.). Znaczna
część nagrobków charakteryzuje się walorami artystycznymi, gdyż zostały
wykonane przez wybitnych artystów rzeszowskich, krakowskich i lwowskich.
Od 1968 r. Stary Cmentarz podlega ochronie prawnej i figuruje
w rejestrze dóbr kultury.
Podobnie
jak na warszawskich Powązkach, 1 listopada każdego roku organizowana jest
kwesta, z której dochód w całości przeznaczony jest na ratowanie tego
pięknego miejsca, zniszczonego przez czas, działania wojenne i rządy PRL.
Zajmuje się tym Stowarzyszenie Opieki nad Starym Cmentarzem w Rzeszowie
i chwała jego założycielom za tę inicjatywę. W pewnej mierze udało
się już odrestaurować fragmenty cmentarza. Czyste alejki toną w zieleni,
na ławeczkach wypoczywają na wiosnę i w lecie – jak w parku –
dorośli z książkami i gazetami w rękach, matki z dziećmi
śpiącymi w wózkach, staruszkowie drobiący chleb gołębiom i wszyscy
ci, którzy szukają spokoju w samym centrum miasta. Sporo zabytkowych
nagrobków zostało już odnowionych, inne czekają na swoją kolej. Niektóre
z nich pozostają bezimienne, a znakomita część kryje szczątki ważnych
osobistości i mieszczan rzeszowskich, którzy tworzyli historię miasta.
Spoczywają na nim przedstawiciele różnych wyznań chrześcijańskich: katolicy,
prawosławni, protestanci. Łącznie pochowano tu 40 000 osób, w tym
ofiary walk wyzwoleńczych i nalotów bombowych. Wiele grobów należy do
uczestników Wiosny Ludów, insurekcji kościuszkowskiej, powstania listopadowego,
powstania styczniowego.
Nekropolia
ta odegrała swoją rolę i kulturze – tutaj nakręcono finałową scenę „Trędowatej”
w reżyserii Jerzego Hoffmana – pogrzebu Stefci Rudeckiej. Rolę jej grobu
spełnił sarkofag rodziny Drezińskich w kwaterze XI. Grób długoletniego
skarbnika magistratu rzeszowskiego został udekorowany białymi kwiatami, a za
nim ustawiono atrapę ogrodzenia cmentarza.
| To tutaj "pochowano" Stefcię Rudecką. |
Nieopodal
bramy znajduje się grupa nagrobków stylizowanych na greckie stele.
Pomnik Ludwiki z Holtzerów Odrobinowej przedstawia płaskorzeźbioną rodzinę zmarłej pogrążoną w żałobie. Kobieta spogląda na swoich bliskich z obłoków, a jej postać otacza wąż – symbol nieśmiertelności. Zwieńczeniem nagrobka jest urna, oczywisty znak śmierci. Mąż, Jerzy Odrobina, pożegnał żonę w 1834 roku, uwieczniając ten fakt w poetyckim epitafium:
„Stań przechodniu, uczciy te ostatki
Tu płacze mąż cney żony
Czułej dzieci matki.
Co dla nich naydroższego
W tym się grobie mieści
Wszystko im śmierć zabrała
Nie wzięła boleści.”
Pobliski nagrobek Tekli Konarskiej zdobi piękna rzeźba greckiego boga snu – Hypnosa, pogodnego młodzieńca o delikatnej urodzie, jakby od niechcenia gaszącego pochodnię będącą symbolem płomienia życia ludzkiego.Z nagrobka Tomasza Bachmanna podrywa się do lotu gołąbek z rozpostartymi skrzydłami – symbol ludzkiej duszy. Przypomina w ten sposób, że tylko ciało jest śmiertelne, duch zaś ulatuje ku Bogu, aby z nim wieść życie wieczne.Niezmiernie wzruszające są epitafia poświęcone dzieciom i ich nagrobki. Za najbardziej ujmujący na całym cmentarzu grób uważam miejsce spoczynku małej dziewczynki. Rzeźbiarz umieścił na misternie wykonanej z kamienia poduszeczce postać małego, śpiącego dziecka z puklami kręconych włosów. Na kamiennej tablicy zrozpaczony ojciec, Franciszek Janik, kazał wyryć inskrypcję:
„Tu śpi mój Aniołek,
Wandzia moja miła.
Śmierć mi Cię skarbie drogi na wieki
uśpiła.
Duszyczka Twa w niebie w cherubinów
rzędzie
Niech orędowniczką u Pana mi będzie.”
Gdzie
indziej zaś, na grobie dwójki dzieci, rodzice wypisali:
„Staś i Anusia
Zająców ukochane dziatki
Zgasły w życia zaraniu,
By siać Panu kwiatki.
1892 – 1898”
Pożegnało swe dzieci wielu innych rodziców. Znalazłam jeszcze i takie epitafia:
„Jak poranna rosa,
Jak podcięte kwiatki,
Tak zgasła dziecina,
A z nią szczęście matki.
Ignalek Pik
Przeżywszy lat trzy
Zmarł 6 stycznia 1888 r.”
„Zabrałeś nam, o Boże, dziecinę kochaną
I żyć kazałeś z krwawą w sercu raną.
Daj siły krzyż dźwigać, błagamy Ciebie,
Daj wiarę, że kiedyś połączysz nas w
niebie.
Julo Grzymała Dzierżanowski
Uczeń gimnazyum
wypadkiem zastrzelony
1882 – 1894”
I jeszcze dwójka dzieci, Staś i Anusia:
Na uwagę zasługują detale o bogatej symbolice: urny, draperie żałobne, krzyże i kolumny w kształcie uschniętych, sękatych drzew, wianki kwiatów i liści, złamane kolumny, kotwica (znak nadziei), płaczki i anioły przeprowadzające dusze ludzi do nieba lub czuwające nad ich snem, a także biało-czerwone chorągiewki z datami powstań, w których wzięli udział zmarli.
| To wspólny grobowiec powstańców styczniowych |
Kocham stare cmentarze, więc kiedy będę w Rzeszowie, postaram się nań zajrzeć
OdpowiedzUsuńSmutno się zrobiło na blogu. Mimo upływu lat ,te nagrobki i epitafia nadal poruszają do głębi. W tych rzeźbach i napisach zawarte jest tyle emocji.
OdpowiedzUsuńCiekawe,czy wzruszy kogoś widok gipsowego koszmarka, jakie teraz widuje się na nekropoliach.
Przepiękna nekropolia. Sztuka dawno minionych lat nadal chwyta za serce. Podobny jest cmentarz Kerepesi w Budapeszcie.
OdpowiedzUsuńCiekawe, że od tylu lat nieczynny, a nie został zabudowany. Działka nie należała do KK?
OdpowiedzUsuń