14 stycznia 2026

214. Niecodziennik cz. 8 pt. "Pięćdziesiąt siedem (,) minus siedemdziesiąt oraz dieta cukierkowa

Czyli tak:

1. Mama po chemii wymiotuje całodobowo. Nawet po łyku wody. Jęczy, że ona tego nie przeżyje. Nic nie je. Zażyte tabletki przeciwwymiotne nie mają szansy zadziałać, bo natychmiast wracają, skąd przyszły (no, niezupełnie tam). Mama nie przeżyje, a ja razem z nią. Tak bym chciała móc wziąć to na siebie, ja jestem silna, a ona taka delikatna i krucha...

Równolegle w czasie chemię bierze moja bratowa. Je za dwoje i jak mówi mój brat, "tylko dupa z lodówki sterczy" :) A jedna pacjentka z sali, w której leżała mama, dziarsko wychodziła na zewnątrz na papierosa, a potem robiła sobie kawę i ze smakiem wypijała. Tymczasem była to jej... PIĘĆDZIESIĄTA SIÓDMA chemia. Piąty rok leczenia. Podziwiam ją.

2. Z powodu słabości mamy jestem odcięta od komputera, który spoczywa na biurku w maminym pokoju (który dawno temu był mój). Nie chcę jej męczyć światłem, więc nawet otwieram na oścież drzwi od łazienki, które zasłaniają światło z dużego pokoju, gdzie urzęduję. Toteż życie objęło mnie chwilowo detoksem cyfrowym, nad czym ubolewam potrójnie, bo jestem odcięta od Waszych i mojego blogów, komentarze jestem zmuszona ścibolić w telefonie, czego serdecznie nienawidzę i od czego dostaję szału, a na dodatek nie mam jak słuchać ulubionych podkastów.

3. Zrobiłam badania genetyczne. Oprócz geniuszu nie wykryto żadnych zagrożeń poza podwyższonym ryzykiem zachorowania na raka jajnika. Zakazali mi jedzenia mięsa (o, wielce mi, i tak nie jem!) i nakazali ograniczyć albo wykluczyć nabiał. Chyba się nie myli, ja żyję nabiałem. To co według nich mam jeść? Cukierki?!

4. Podkarpacie i Lubelszczyzna zostały upośledzone przez zimę najhojniej. Oto fotka fragmentu Dzieciątka. Zgadnijcie, gdzie ma nogi.

Robiąc codzienne kursy do sklepów, aptek, do domu, do pracy, za każdym razem muszę odśnieżać samochód. W dziesięć minut potrafi być doszczętnie zasypany. Mój rekord odśnieżania auta wynosi osiem razy w ciągu jednego dnia. Absolutnym skandalem jest fakt, że w mieście  wojewódzkim od wielu dni nie widać ani jednego pługa. Na jezdniach koleiny, samochodem rzuca, chodniki nieodśnieżone, parkingi nieodśnieżone, samochody zakopane w śniegu, a te, które jeżdżą, nie mają gdzie zaparkować, przynajmniej te z napędem na sam tył.
Dziś Dzieciątko, z którym pojechałam do Kauflandu, rzuciło niezobowiązująco:

- Ty się ciesz, że nie mieszkasz w Jakucku, tam jest minus siedemdziesiąt stopni.

- No i fajnie - ucieszyłam się. - To ja bym chciała tam mieszkać, przynajmniej zamknęliby szkoły i miałabym z głowy chodzenie do pracy.

- Tylko że tam szkoły zamykają przy minus pięćdziesięciu. I przy minus czterdziestu dziewięciu musiałabyś samochód odśnieżać i biec przed nim z łopatą - Dzieciątko bezlitośnie rozwiało moje marzenia.

Kurtyna.

12 komentarzy:

  1. Jeden na chemię reaguje lepiej, inny gorzej. Trzymajcie się dzielnie. 🍀
    Potwierdzam, Lubelszczyzna oberwała od zimy porządnie po dupie, a dziś jeszcze przyszedł mi alert że czekają nas marznące deszcze... Jakby bez nich nie było ślisko... 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do niczego taka zima. Nie chcę, nie lubię, nie życzę sobie!
      U nas też ma być lodowisko, jeszcze tego mi brakowało.

      Usuń
    2. Nim się obejrzymy znowu będzie wiosna. Trzeba zacisnąć zęby i przeczekać 😉

      Usuń
    3. Zaciskam już od jesieni. Na razie - oby do ferii!

      Usuń
  2. Nogi Dzieciatka opciente czy zaryte w sniegu po biodra? Strasznie wspolczuje Twojej Mamie, a Ty przemysl ewentualnie pozbycie sie jajnikow, bo po co Ci one, skoro stanowia zagrozenie. Na cukierkach daleko nie zajedziesz, ja mam podobnie, z miesa moge zrezygnowac, ale tez zyje nabialem i gdybym miala, musiala przestac go jesc, to bym sie targnela na swoje zycie, bo jak zyc bez nabialu.
    A w Jakucku chyba dzialaja jakies plugi.
    U mnie chwilowo zima dala odetchnac, mamy +9°C i snieg poszedl w PiSdu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby jeszcze PiS chciał pójść w PiSdu...
      Zobaczę co powiedzą genetyk i ginekolog, pokażę im te 8 stron wydruków. Każda operacja to ingerencja w organizm i jakieś tam ryzyko.
      Przypomniało mi się, że jest jeszcze "trawa", czyli warzywa i owoce. Jedno i drugie bardzo lubię. Z tym, że nie podejmuję się jeść jarmużu, marchewki i granatów. Kiedyś teść powiedział mi, że odżywiam się jak krowa, bo żrę tyle tej "trawy". Zrewanżowałam mu się komentarzem, że je zupę z psiej miski (takiej metalowej) i się obraził. Jest wysoce uraźliwy, jak mawiała teściowa.

      Usuń
    2. Aha, nogi Dzieciątka stoją w śniegu. Niczego nie obcinałam, to białe do samego spodu zdjęcia to śnieg.

      Usuń
  3. Pierwszy raz od 9 lat cieszę się, że nie mam możliwości wychodzenia z domu. Ja się nie znam na komputerach, ale Ty jesteś w tym oblatana, poszukaj forum wsparcia dla ludzi biorących chemię, może tam znajdziesz wskazówki jak inni sobie radzą z wymiotami. Trzymam kciuki jak zawsze. Mamie kup taką opaskę na oczy, modną w Ameryce, gdy te wszystkie "gwiazdy i gwiazdeczki" chcą się wysypiać, wtedy światło z Twojego pokoju nie będzie jej przeszkadzało. Można kupić na Allegro(skopiowałam obrazek, ale nie chce się wkleić).

    OdpowiedzUsuń
  4. Śniegu wam dowaliło, u nas po poniedziałkowej ślizgawicy temperatury poszły w górę i śnieg znika; jedynie stoki Eierberge nieco jeszcze pokryte.
    Mama... poproscie o receptę na środki przeciwwymiotne w formie czopków, ondasetron jest w tej formie, tak samo vomex_ dimenhydrat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tabletki na wymioty taka sobie sprawa, jak cierpiący nic w żołądku utrzymać nie potrafi. Się dziwię, że nie ma takich medykamentów w formie tabletek, listków, rozpływających się w buzi. Aby mieć coś na szybko w domu.

      Usuń
  5. Znajoma opowiadała, że jej mama zawsze po chemii w początkowym okresie miała okres bycia ,niejadkiem, potem wspomagała się odpowiednimi produktami, które wzmacniały organizm i była w stanie przyjąć i strawić. Stopniowo wracała do swojej ,diety, i ulubionych posiłków. Także..czas zrobi swoje.
    Co do p.3...pozostają Ci warzywka, kasze, makarony itp. węglowodany owocowe. No i ulubione jaja! Bez nich ani rusz! Wydłubię wirtualnie wszystkie żółtka....Jakaś namiastka nabiału musi być. No i golnij sobie kielonek dobrego oleju z samego rana! Od razu poczujesz się lepiej. Poważnie....poślizg w przełyku i wyściółka błon żołądka...
    Tyle ciocia dobra rada...Ale jest nad czym się zastanowić...
    U mnie też ,dało do pieca, ze śniegiem. Brodzę ,a,la czapla w wodzie.

    OdpowiedzUsuń
  6. A propos Jakucka.
    Dzwoni znajomy z Moskwy do znajomego w Jakucku
    - Ponoć zimno tak bardzo u Was
    - No jest jakieś minus 25 stopni
    - A w wiadomościach mówili że prawie minus 40
    - A chyba że na zewnątrz

    Dalej chcesz do Jakucka? Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń