24 maja 2026

241. Na dowolnie wybranym boku

„A tymczasem leżę pod gruszą

na dowolnie wybranym boku

i mam to, co na świecie najświętsze –

święty spokój.”

Tak wyśpiewała Maryla Rodowicz, można powiedzieć, że moje życiowe motto. Zawsze powtarzam, że moim ulubionym świętym jest święty spokój.

Święty spokój oznacza dla mnie ciszę i bycie samą w danym momencie. Żeby nikt niczego ode mnie nie chciał. Żeby nikt niczego do mnie nie mówił, bo musiałabym odpowiedzieć, a nie chce mi się otwierać gęby. Żebym mogła robić to, na co właśnie mam ochotę.

Już kiedy byłam nastolatką, izolowałam się w mieszkaniu, zamykając drzwi od mojego pokoju. Pamiętam, jak tato dociekał, pytając mamę: „Dlaczego ona się tak zamyka?” Nie wiem, czy znalazł odpowiedź.

Izolacja czy samotność mają złą reputację, a niesłusznie. Potrafią być spokojne, wygodne i przyjemne. W dzisiejszych czasach są wręcz luksusem. Lubię samotność, bo w niej wszystko zwalnia, a ja nie znoszę się śpieszyć. W samotności można tak po prostu być, bez tłumaczenia się, bez ciągłego reagowania, bez konieczności dopasowywania się do cudzych humorów i oczekiwań. To właśnie samotność daje święty spokój. Świat bez przerwy hałasuje, tymczasem ja kocham ciszę i uważam ją za najpiękniejszą muzykę. W ciszy mogę wreszcie usłyszeć siebie. Pomyśleć. W samotności jest czas na własne zainteresowania i własne tempo życia. Można czytać książkę przez pół dnia, pić kawę, pisać wiersz, pisać post na blog, wymyślać nowości do art journala, głaskać koty albo nic nie robić i wcale nie jest to strata czasu, ale konieczny odpoczynek. Samotność także nie ocenia. Nie daje mi niechcianych dobrych rad, nie pyta, dlaczego słucham podcastów Filipa Chajzera albo dlaczego jem kanapki z żółtym serem o dwudziestej trzeciej trzydzieści. W samotności można być sobą w najbardziej zwyczajnej wersji – w dresie, zmęczonej, rozczochranej, milczącej i kompletnie niegotowej na kontakty z ludźmi. Poza tym… ja bardzo dobrze czuję się we własnym towarzystwie i nawet lubię ze sobą pogadać. Nie potrzebuję niczym zagłuszać pustki, bo nie ma jej we mnie.

Dlatego lubię samotność. Nie dlatego, że nie lubię ludzi. Po prostu czasem najbardziej potrzebuję chwil, w których nikt niczego ode mnie nie chce. Święty spokój jest dziś dobrem luksusowym. Ludzie zachowują się tak, jakby odpoczynek był czymś podejrzanym. Tymczasem święty spokój to nie lenistwo, tylko chwila, w której człowiek odzyskuje energię. Nie musimy być przez cały czas "produktywni".

Odnoszę wrażenie, że ludzie boją się ciszy, bo wtedy zostają sami ze swoimi myślami. Zagłuszają je telewizorem, muzyką, rozmowami telefonicznymi o niczym. Boją się… siebie?

124 komentarze:

  1. "Ludzie zachowują się tak, jakby odpoczynek był czymś podejrzanym. Tymczasem święty spokój to nie lenistwo, tylko chwila, w której człowiek odzyskuje energię. Nie musimy być przez cały czas "produktywni".
    jezusmaria piszesz o mnie. od jakiegoś czasu sama siebie strofuję, serio. i chyba się dziś przywiążę do materaca na tarasie, żeby nic nie robić tylko czytać 😂
    Uwielbiam chodzić w gaciach od piżamy, sote, słuchać ogrodu i książek w uchu.
    Nie no nie da rady nic robić rączkami przy okazji, taka skaza 😅jak wiadomo. zaraz puszcze posta o wczorajszym nicnierobieniu 🤣
    Ja uwielbiam być sama. i dbam o takie dni. coraz częściej wyrywam je życiu.
    Zadałam ci dwa pytania pod poprzednim postem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja grzecznie odpowiedziałam 😅
      Już dawno ustawiłam sobie priorytety w ten sposób: jeżeli mam do wyboru męczyć się czymś i odpocząć to wybieram odpoczynek. Ja jestem ważniejsza od odkurzacza!

      Usuń
  2. Bycie tylko ze soba nie oznacza samotnosci. Samotnosc to potrzeba drugiego czlowieka (ludzi) z przyczyn jakichs niespelniona.
    W zyciu potrzebna jest rownowaga rowniez w kontaktach z soba i ludzmi. Swiety spokoj? Co to takiego? Jedna mysl i nawet zwykly spokoj zaklocony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja umiem praktykować nabożnie święty spokój, cha, cha!

      Usuń
    2. No to tylko "szczescboze"!

      Usuń
    3. Chyba szczęść w barze!

      Usuń
    4. Przyszlo mi do glowy (z borzym szczesciem), ze samotnosc jest latwiejsza niz zycie w parze czy wiekszej rodzinie (z tesciami wlacznie) bo tam ani swietego spokoju sie nie znajdzie. Ani innego spokoju chuba, ze rozwod.
      Ale jest nadzieja. Maz moze byc bogaty, zapracowany, tolerancyjny, hobbystalub zwyczajnie pokojowy i wtedy mozna pozyc leniwie bez granic.

      Usuń
    5. Niestety, mój mąż nie był bogaty ani zapracowany, za to sprawdził się jako psychiczny przemocowiec i flejtuch do plus nieskończoności.

      Usuń
  3. Ludzie są różni i mam świadomość, że dla niektórych to może być dziwactwo, ale ja też lubię święty spokój. Czasem trzeba uciec od tego popieprzonego świata i pobyć samemu ze sobą, bo inaczej człowiekowi do reszty by odpierdzieliło. To taka forma higieny psychicznej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej bym tego nie ujęła: to forma higieny psychicznej! Zwłaszcza, kiedy ludzie dali albo dają popalić. Poza tym ja w szkole jestem przebodźcowana ludźmi, 860 uczniów i 100 nauczycieli to nieprawdopodobny tłum.

      Usuń
    2. Ludzie autentycznie potrafią męczyć. Są co prawda jednostki, które nie potrafią bez ludzi funkcjonować, ale myślę, że nawet oni mają czasem dość. Każdy musi czasem uciec, bo nadmiar bodźców przez dłuższy czas po prostu zaczyna na nas źle wpływać.

      Usuń
    3. Tak, nawet od ukochanych najbliższych trzeba przynajmniej raz w roku odpocząć.

      Usuń
    4. Czasem najbliżsi bywają bardziej męczący niż obcy. Z tym że obcemu łatwiej powiedzieć żeby wyp......😅

      Usuń
    5. Zdecydowanie łatwiej. U mnie odpoczynek od najbliższych dzieje się często. Gdy dzieci były małe, wyjeżdżałyśmy z koleżankami na trzytygodniowe wczasy bez mężów. Obecnie moja córka włóczy się weekendowo i urlopowo, a ja mam w wolnej chacie doskonałe samopoczucie. Co nie oznacza, że nie cieszę się z jej powrotów.

      Usuń
    6. Żeby tak jeszcze problemy trzymały się od Ciebie z daleka to ten święty spokój faktycznie byłby spokojem przez duże "S".

      Usuń
    7. Zdecydowanie! Chętnie odpoczęłabym na dłużej od ukochanych najbliższych problemów 😅

      Usuń
    8. Miejmy nadzieję że w końcu odpuszczą... 🙄

      Usuń
    9. Miejmy. Moja mama mówi, że póki życia, póty nadziei i że nadzieja umiera ostatnia.

      Usuń
    10. I tego się trzymajmy, bo gdyby nie ta nadzieja to pewnie zaczęlibyśmy się masowo wieszać... 🙄

      Usuń
    11. Mnie by się nic nie stało, bo sznur by się urwał, jestem ciężka 🤣

      Usuń
    12. Ze mną nie było by problemu bo posiadam odpowiednio mocne liny 😅

      Usuń
    13. Dobra, wierzę Ci na słowo, ale przestań... Zmieńmy temat, bo ten jest... brrr...!

      Usuń
    14. Tak, wieszanie, nawet w poniedziałek, to nie jest najlepszy temat 😉

      Usuń
    15. Ależ można wieszać w poniedziałek! Na przykład pranie, ubrania w szafie na wieszakach, obrazki na gwoździach, półki na wkrętach z dyblami... 😅

      Usuń
    16. I na takim wieszaniu poprzestańmy 😅

      Usuń
    17. Oczywiście, że tak! Nawet mam dzisiaj w planie pranie.

      Usuń
    18. A przydałoby mi się, żeby ktoś powiesił mi dodatkowe półki na książki 😅

      Usuń
    19. Tu już fachowiec od wieszania potrzebny 😉

      Usuń
    20. Wystarczyłby mój brat, tylko że go tu nie ma.

      Usuń
    21. W takim razie może jakiś sąsiad, który wie jak prawidłowo trzymać młotek? 😉

      Usuń
    22. Jeden sąsiad z piętra zmarł w Poniedziałek Wielkanocny, a drugi to kompletna łamaga, nawet kiedy chodzi, to boję się, że mu jakaś część odpadnie 😁
      Ale na parterze mieszka swój chłop, on mógłby to zrobić. Tylko tych półek nie mam 😂

      Usuń
    23. Znaczy się na razie są tylko w planach? 😅 Grut że w tym towarzystwie przynajmniej jeden sprawny chłop się znajdzie 😉

      Usuń
    24. No, w planach, ale muszę się tym planom dokładnie przyjrzeć. W planach są również generalne porządki z myciem okien, ale... to na razie plany. Jak wiadomo, jestem mistrzynią prokrastynacji.

      Usuń
    25. Niebawem będziesz miała ponad dwa miesiące wolnego to może i na sprzątanie chwilkę znajdziesz 😉

      Usuń
    26. Jak nie posprzątasz to też sie świat nie zawali 😉😂

      Usuń
    27. Do tej pory się nie zawalił, to nie zawali się nadal 😅

      Usuń
    28. A raczej nikt Ci testu białej rękawiczki nie zrobi 😉

      Usuń
    29. W tych sprawach moja mama jest bezwzględna! Ale aktualnie jest w szpitalu, to nie przyjdzie 😎

      Usuń
    30. Czyli nie wdałaś się w nią jeśli chodzi o porządek 😅

      Usuń
    31. Ani ja, ani mój brat. Pedantyzm mamy i taty doprowadził w naszym dzieciństwie do przedawkowania, codziennie byliśmy pędzeni do sprzątania na błysk, a już soboty to był horror. No i przedawkowanie zaowocowało organicznym wstrętem do sprzątania, więc jesteśmy bałaganiarzami 😁

      Usuń
    32. Mnie specjalnie nie goniono a i tak mam wstręt do sprzątania 😂

      Usuń
    33. To oznaka normalności 😅

      Usuń
  4. Jestem ZA!!! Święty spokój to element ludzkiego życia, którego jest zbyt mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego uważnie wydzieram go i praktykuję przy każdej okazji!

      Usuń
  5. O dokładnie, też tak mam i też uwielbiam tę piosenkę :). Prawdopodobnie mam cechy autystyczne. Jestem introwertyczką, mam bogaty świat wewnętrzny, więc ten zewnętrzny tylko czasem jest mi potrzebny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie, też tak mam, więc może obie jesteśmy autystyczne 😊 Trochę żartuję, bo pani psycholog, która zna mnie od lat, twierdzi, że nie jestem w spektrum.

      Usuń
  6. Chyba podsłuchałaś naszą ostatnią rozmowę na podobny temat.
    Wszyscy nam wmawiają, że powinniśmy stadnie, do ludzi, do wesołego towarzystwa itd.
    A czy to źle, człowiek potrzebuje być sam i na własnych warunkach? przecież w tłumie nie słychać nawet własnych myśli!
    Ja lubię ludzi i lubię spotkania, ale nie codziennie i nie w licznym gronie, dość tego miałam w pracy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... Na co dzień pracuję w ulu, pomiędzy prawie tysiącem szerszeni. Wystarczy!

      Usuń
  7. Nie lubiłam samotności, jednak teraz popadłam w marazm, więc mi nie przeszkadza. Oczywiście dawniej szukałam jej dla higieny psychicznej, jak już ktoś napisał, obecnie jednak jest stałym elementem mojego życia.
    Nigdy nie zagłuszam ciszy muzyką, , to moja wielka pasja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy ze sobą wiele wspólnego! 😘

      Usuń
    2. No, ja też. To, co piszesz u siebie, jest żywcem o mnie.

      Usuń
    3. Mamy bardzo podobne przeżycia mimo odmiennych sytuacji życiowych.

      Usuń
    4. Na to właśnie wygląda.

      Usuń
    5. Podobnie czujemy, chyba w tym rzecz.

      Usuń
    6. I prawdopodobnie mamy ten sam albo podobny stopień wrażliwości.

      Usuń
    7. O tym samym pomyślałam!

      Usuń
    8. I to też świadczy o podobieństwie 😅. Nawet myślimy tak samo.

      Usuń
    9. A wszystko dzięki blogom :)

      Usuń
    10. Dzięki blogom to tylko nasze spotkanie i poznanie się 😊

      Usuń
    11. To bardzo dużo, dobry początek :)

      Usuń
    12. Chyba nawet bardzo dobry 😊

      Usuń
    13. Uśmiechnęłam się, tak niewymuszenie :)

      Usuń
    14. I to jest dobra wiadomość 🤗

      Usuń
    15. A jak dziś u Ciebie? :)

      Usuń
    16. Dziękuję, całkiem dobrze. Bywało dużo gorzej.

      Usuń
  8. Święty spokój to też moje ulubione święto. Niektórzy chcą na bezludną wyspę, ja chcę na bezludną planetę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Chociaż parę osób na tej bezludnej planecie mogłoby być - tych ulubionych. Na wszelki wypadek 🤣

      Usuń
  9. ów Święty Spokój przez lata wspinał się po drabinie moich priorytetów, aż wdrapał się na sam szczyt, zaś gdy przesiedliłem się z Wawy na głuchą wiochę, gdzie metaforyczne psy dupami szczekają to wyszło, że już go mam....
    samotności nie lubię, bo nie jestem masochistą... masochiści mają wszystko na opak i jest im dobrze, jak jest im źle...
    za to lubię samość, czyli pobyć sobie czasem sam, tak miałem zawsze... i to nie ma nic wspólnego z moją mizantropią, czyli niechęcią do gatunku naga małpa... ja nie lubię ludzi, za to lubię, wręcz kocham osoby... niektóre, wybrane...
    aha, jeszcze jedno... ludzie na przykład są głupi i mają na imię Dupa /gatunek, niech nikt nie bierze tego osobiście (połowa i tak weźmie, bo są właśnie głupi)/ i na wskutek tego nieraz nie rozumiąm znaczenia słowa "samotność"... samotność to nie jest stan fizyczny, tylko stan ducha, przykry zresztą, z powodu bycia samemu, realnie lub iluzyjnie urojeniowo... stan fizyczny nazywa się "samość" lub "bycie samemu"... ale jak już wspomniałem, ludzie są głupi etc i wielu uporczywie nazywa to "samotnością"... dlaczego?... bazowy powód już podałem, zaś pochodny jest taki, że roją sobie, iż jak człowiek jest sam, to koniecznie musi się źle czuć... a to nieprawda, hogwash i bullshit...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czuję się źle sama, oczywiście, że hogwash i bullshit.
      Napisałaś zdanie, które żywcem wyrwałeś z mojej psyche: "ja nie lubię ludzi, za to lubię, wręcz kocham osoby... niektóre, wybrane...". Podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami!

      Usuń
    2. ja kiedyś lubiłem imprezy, bogate życie towarzyskie, ale potem to stało się tak nudne, niezależnie od składu osobowego ekipy zresztą, że dałem sobie z tym siana...

      Usuń
    3. Ze mną było tak samo. Wydaje mi się, że to przychodzi z wiekiem, ale też może być efektem znudzenia się. Moja mama mimo 79 lat i raka pozostaje imprezowa i korzysta z życia nawet zaraz po chemii 😊. Może to ona ma rację... Ale korzystanie z życia to przecież nie tylko imprezowanie. Każda przyroda ma swoje...

      Usuń
    4. nie wiedzieć czemu słowo "imprezowanie" ludzie zwykle kojarzą z destrukcyjną rozrywką, czyli po prostu alkoholem... a przecież imprezować można na wiele innych sposobów... z drugiej strony ludzie dobrze kojarzą, bo ludzie nie umieją się bawić bez kielicha... jak pamiętam czasy, gdy zaczęły nudzić mnie imprezy, to chyba głównie ten alkohol mnie nudził... bo jest nudny, jak pisał Witkiewicz... a że innych imprez wtedy było niewiele, to się nagle samoistnie zrobił taki dziwny łącznik skojarzeniowy...
      teraz trochę się zmieniło, jest wiele fajnych imprez bez ani kropelki tego trującego narkotyku... tylko, że ja się zmieniłem... umiem się świetnie bawić sam i nie jestem wtedy samotny, albo w bardzo niewielkim gronie... zaś imprezować mi się po prostu nie chce...

      Usuń
    5. Mnie się imprezowanie kojarzy z alkoholem tylko w przypadku młodzieży. Samo pojęcie imprezy jest baaardzo pojemne. Dziś rozpowszechniło się słowo "event", ale ja je czniam.

      Usuń
    6. ja używam słowa event, ale w stosunku do wydarzeń publicznych: koncert, zawody sportowe, wiec wyborczy, spotkanie autorskie, czy różne takie inne... do spotkań towarzyskich kompletnie mi nie pasuje, nawet jak się zrobi z tego zadyma na pół dzielnicy...

      Usuń
    7. p.s. przykład: ślub kolegi z wojska to /wg. mnie/ to nie jest event... ale jeśli celebryci z robią z tego show w centrum miasta, to już to słowo ma rację bytu...

      Usuń
    8. Mnie się też wydaje, że "event" pasuje do grubszej imprezy, takiej publicznej, choć są też "eventy" zamknięte. Tak czy siusiak, nienawidzę tego słowa i nie używam go.

      Usuń
    9. ja używam, bo jest krótkie... tak w ogóle, to mi nie przeszkadzają angielszczyzmy, te krótkie, bo są praktyczne... zaczyna mnie dopiero uwierać, gdy staje się to u kogoś przesadną manierą, choćby te słynne "kejsy do kara"...

      Usuń
    10. Ja mam alergię na to. Może to zboczenie zawodowe?

      Usuń
    11. wal to, rób swoje, co się przejmujesz, i tak jesteś fajna...

      Usuń
    12. I to mi się podoba! 😅

      Usuń
    13. aha, a tą alergię zauważyłem, więc czasem się droczę rozmyślnie :)

      Usuń
    14. Z kolei ja wiem, że Ty wiesz i też się z Tobą droczę 😅

      Usuń
    15. i jest drocznie, droczne droczynalia, jedna wielka droczność...

      Usuń
    16. Bardzo ładnie. Doroczne Droczne Droczynalia 😎

      Usuń
  10. Samotność to termin bardzo pojemny, niosący z sobą wiele różnych treści. Jest spora różnica między samotnością z wyboru, a taką będącą wynikiem przykrego faktu, że nie ma nikogo, kto by się chciał z nami przyjaźnić, czy choćby spotkać na gruncie zwykłej znajomości. Dobrze, jeśli takie osoby całkiem walienowane i osamotnione lubią samotność. Ale co, jeśli nie lubią? Kiedyś słyszałem w radiu wypowiedź jakiegoś psychologa czy psychoterapeuty, że osoby starsze powinny powinny pomyśleć o terapii, która im pomoże oswoić się z samotnością i polubić życie bez innych ludzi. Może to właściwa droga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To racja, jeżeli chodzi o pojemność. Mogę uściślić, że lubię być sama w domu, sama w pokoju, sama gdzieś tam jeszcze, ale niekoniecznie samotna w sensie totalnego wyalienowania. Lubię ludzi, których... lubię albo kocham. Tłum mi do życia niepotrzebny.
      Samotność bez wyboru to oczywiście udręka dla ludzi, którzy potrzebują innych ludzi. Na szczęście ja ich mam całkiem dużo. Blogerów też do nich zaliczam i bywam tylko na blogach autorów przeze mnie lubianych.

      Usuń
  11. A mnie to obojętne 😃 Lubię być sama ze sobą, tak fizycznie, nie nudzę się, ale potrafię też w tłumie wyłączyć się i nie przeszkadza mi obecność innych. Odcinam się mentalnie i nie ma dostępu, chociaż jestem na wyciągnięcie ręki 😁 Ale mam sporo znajomych dla których kilka godzin samotności w domu to katorga. Zaraz zaczyna się dzwonienie i molestowanie o wspólne wyjście, przyjście etc.
    Co do muzyki czy innych dźwięków to niestety musi u mnie coś grać, ale to raczej dlatego, że podrywam się na jakieś niespodziewane hałasy, odgłosy, nawet jeśli to jest dźwięki telefonu czy domofonu. Taka kompletna cisza raczej mnie wkurza, bo mam wrażenie, że podświadomie czekam na jakiś nieoczekiwany dźwięk, cały czas zwarta i gotowa 😄🤷‍♀️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłum mnie przeraża i dusi. Mam ochotę wiać z krzykiem.

      Usuń
    2. Nie, no ogólnie też się nie pcham w tłum. Wszelkiej maści koncerty, marsze, pochody itp. to zupełnie nie moja bajka. Dla mnie tłum to kilkanaście osób w poczekalni czy lekko zapchany autobus. Bardziej chodzi mi o wyłączenie się nawet w większym towarzystwie 😄

      Usuń
    3. Wyłączanie się mam opanowane do perfekcji i w ogóle wyłączam się jakby automatycznie, nawet w rozmowie jeden na jeden. Zastanawiam się, czy to nie jakaś choroba.

      Usuń
    4. Zrobi się groźnie gdy automatycznie zaczniesz odpowiadać nie słuchając pytań 😄

      Usuń
    5. Raczej spotykam się z pyszczeniem Dzieciątka, że jak zwykle jej nie słucham 😅 Możliwe, że nabiorę wprawy w automatycznym odpowiadaniu na niewysłuchane pytania. Póki co, mam do perfekcji opanowane rozmawianie przez sen. Rano niczego nie pamiętam. Dzieciątko przychodzi, prowokuje mnie i toczymy normalny dialog, tyle że gadam bez sensu 🤣

      Usuń
    6. Dzieciątko też gada przez sen, ale chgw, do kogo. Od małego.

      Usuń
  12. Grupa wzajemnej adoracji świętego spokoju powiększa się :-) . Sztuką jest znaleźć takiego partnera zyciowego, by z kimś być tak jakby się było samemu. Hasłowe, ,nic co ludzkie nie jest mi obce,, ma w tutaj swoje znaczenie. Zrozumienie, że bycie ,,inną wersją siebie,, jest równie naturalne jak wersja wyjściowa ,,na pokaz,,. (niekoniecznie na celebrycką ściankę).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam partnera życiowego, co zwiększa szanse na święty spokój. Gdy się jest z kimś, to trzeba się opowiadać, np. "wychodzę do Anki, będę o osiemnastej". A tak - nic nie muszę.

      Usuń
    2. Też należę do osób dla których wymiana informacji ma znaczenie i nie jest to problemem, gdy jest własciwa osoba obok. Niewłaściwa- podświadomie działa jak hamulcowy. Na wiele dziedzin życia codziennego.
      Ale wiem, że można dobrze trafić i to jest pocieszajace, mimo że mnie już nie dotyczy ta sfera.

      Usuń
    3. Ja trafiałam wyłącznie do dupy.

      Usuń
  13. Raczej lubię przebywać między ludźmi . Jak napisał Młynarski -
    Gdybym miał powiedzieć wam
    Dokąd gonię, dokąd gnam
    Ja odpowiedź jedną mam
    Gnam do ludzi
    Zdarza się jednak od czasu do czasu, że potrzebuje chwile samotności , ale ograniczone czasowo. Mówię do siebie czasem: Boże żeby nikt ode mnie nie chciał nic chociaż przez godzinę. Z reguły to się nie udaje, bo najbliżsi mają inne plany. Wracam więc do rzeczywistości nucąc sobie dalej Młynarskiego -
    Bo chodź się trafiają wśród
    Ludzi często nieźli trut
    Nieźli trutnie
    Choć mnie nieraz wkurzą i
    Zdrowo mi napsują krwi
    W sumie z nimi fajnie mi
    Absolutnie, absolutnie
    Co zaś się tyczy jedzenia o późnych porach, to przypominam, że pingwiny to są jaskółki które jadały po 18 -tej.
    Smacznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, pingwin też człowiek i rację bytu ma 😊 🐧

      Usuń
  14. Mogłabym napisać, że wyjęłaś mi ten tekst z głowy :) Nie zawsze tak było, ale kiedy zaczęłam chorować...a nie lubię się tłumaczyć...tak właśnie jest. I tak się zastanawiam: czemu ludzie nie potrafią po prostu uwierzyć? zaufać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytanie. Pewnie dlatego, że jesteśmy podłym gatunkiem i dobrze wiemy, na co nas stać: na kłamstwo, obłudę, złodziejstwo, morderstwo, brak skrupułów i całą masę innych wątpliwych zalet. To nas czyni nieufnymi i obawiam się, że w pewnym sensie jest to zaleta, taka samoobrona psychiczna.

      Usuń
  15. W tym temacie możemy przybić sobie piątkę! W pełni podzielam Twoje zdanie. Uściski przesyłam ♥️

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham ciszę, cisza to dla mnie szum wiatru, odgłosy padających kropel i świergot ptaków, mogą nawet sroki skrzeczeć :) W domu ciszę zagłuszam, bo moje myśli są z kolei zbyt głośne, tedy w tle leci telewizor, sama siedzę przy kompie i czasami słucham radia z komórki:) O byciu samej, o swobodzie jaką ona daje napisałaś w punkt. Mam swoją podartą ukochaną koszulę w którą się przebieram skoro tylko zamknę za sobą drzwi, czasami w tej koszuli idę do sąsiadki, kiedy wola, przyjdz na kawę, ona z kolei zawsze w eleganckiej sukience I z makijażem .Trochę ją podziwiam, a trochę współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szum wiatru, deszczu, śpiew ptaków, nawet odgłosy burzy z piorunami to dla mnie także cisza. Ciszę generuje po prostu bycie samą.

      Usuń
  17. Dla mnie święty spokój to rodzaj anarchii. Lubię być zadaniowa i mieć czas wypełniony obowiązkami.. Tylko takimi, które sobie sama narzucam. Nie podoba mi się, gdy ktoś organizuje moje życie. Ponad 30 lat prowadzenia własnej działalności ukształtowało moją postawę życiową. Lubię swoją pracę i chętnie ją wykonuję.
    Wykonywałam, powinnam powiedzieć.. Teraz prawie trzy miesiące opiekuję się chorym mężem. Nie jest zajmujący. jestem pomagam asystuję. Mam bardzo dużo wolnego czasu. Ogród, piękną naturę wokół.. Ale nic mi się nie chce.. Jestem taka zmęczona, jak śpiewała kiedyś Kora..... paranoja jest goła.. Wiem, że jestem psychicznie zmęczona.
    a z literatury japońskiej lubiłam Kraina śniegu iYasunari Kawabata i Ballada o miłości Mishima Yukio. Bo kolejne miłości były dla mnie najważniejsze.
    Powodzenia dla Mamy. Moja zmarła w wieku 69 lat.. Nie chciałabym swoich córek zostawiać tak wcześnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie chce umierać za wcześnie, w każdym wieku chce się żyć. Moja teściowa zmarła w wieku 59 lat, to było dla mnie straszne, bo ją bardzo kochałam.
      "Balladę o miłości" też czytałam, "Krainy śniegu" chyba nie albo nie pamiętam.
      Moja natura jest raczej hrabiowska, nie lubię pracy i męczę się w niej. Kuźwa, moje babki, prababki, praprababki itd. nic nie musiały, a mnie rewolucja październikowa tak urządziła! I czystki etniczne na Ukrainie. I teraz muszę, a nie lubię czegokolwiek musieć, jak Ty. Wrrr.

      Usuń
  18. Jakbym widziała samą siebie... Tą dawną i obecną. Lubię ciszę, być czasem sama ....
    I znowu podobieństwa. Chyba w końcu napiszę tą opowieść o nas i o dacie urodzenia. Ale wybiorę tylko jedną "dziedzinę". Bo inaczej pisałabym bez końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś wybrała więcej, byłoby ciekawiej :-)

      Usuń
  19. Oj, to musiałabym napisać książkę....

    OdpowiedzUsuń
  20. W końcu mogę komentować. Jesteśmy podobne, Kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Co jakiś czas mnie wywala i nie mogę się zalogować. Dzisiaj, o dziwo, jestem zalogowana sama z siebie.

      Usuń
    2. Niezbadane są wyroki Blogspotu.

      Usuń
  21. Cisza jest bardzo potrzebna. <3

    OdpowiedzUsuń