Ciekawe, czy zgadniecie, co to
jest.
Tak, macie rację, to jest
śmietnik. Na podłodze i na biurku. Ale to nie byle jaki śmietnik. Ponieważ
choruję i siedzę w domu, to w miarę sił staram się robić
coś pożytecznego. Czyli bałagan. No dobra, żartuję. Uznałam, że najwyższy czas
zabrać się za robienie kartek świątecznych i dałam sobie na to
tydzień. Właśnie zakończyłam pierwszy etap, najbardziej precyzyjny i upierdliwy
– wycinanie elementów do przyklejania. Opadłam z sił, ale jutro znowu będę
próbowała coś sklecić. Może zacznę klejenie…


W miarę blisko byłam, bo pomyślałam, że robisz ozdoby świąteczne, ale to mi z kolei za bardzo do Ciebie nie pasowało...
OdpowiedzUsuńChylę czoła! Mało kto (przynajmniej z mojego pokolenia) wysyła kartki, nie mówiąc o własnoręcznej robocie. Super :)
To tak w ramach hobby. Prace plastyczne wyciszają mnie i pozwalają być "tu i teraz", bez zbędnych, nie zawsze wesołych myśli.
UsuńZgadłam, że to ścinki po twojej twórczości plastycznej.
OdpowiedzUsuńNa pewno zrobisz bardzo pomysłowe kartki!
Nie wiem, chyba raczej dosyć tradycyjne. Ale nie powiem, jest to frajda, takie robienie, jeśli wszystko przygotowujesz sama. Taką samą frajdę miałam, tworząc urodzinową kartkę dla Iwony Zmyślonej.
Usuńhej, tylko się nie przemęczaj !!! nu nu nu. tylko sobie choruj. tfu
OdpowiedzUsuńzdrowiej znaczy
Robię wszystkie trzy rzeczy. Przemęczam się (he, he, leżeniem do góry dnem z książką i w wolnych chwilach wycinankami), choruję i zdrowieję. To ostatnie na razie kiepsko mi idzie.
Usuń