Wojtyła wiedział – bez cienia wątpliwości. Udowadnia to
niezależny holenderski dziennikarz od lat mieszkający w Polsce, Ekke
Overbeek w książce Maxima culpa. Jan Paweł II wiedział. Bezkrytycznych
wielbicieli kościoła katolickiego uprasza się o niepodnoszenie larum,
że to kolejny element nagonki na kościół i podnoszenie ręki na największą
świętość narodową. Jaka to „świętość”, o tym poniżej.
Ks. Józef Loranc z archidiecezji małopolskiej za
pedofilię został wysłany przez Wojtyłę do klasztoru. Niestety, wpadł w ręce
wymiaru sprawiedliwości i spędził dwa lata w zakładzie karnym. Tylko dwa
lata za złamanie życia ofiarom! Po wyjściu z więzienia został przywrócony
do pracy i ciąg dalszy jego kariery wyglądał tak, że był przenoszony z parafii
do parafii, bo doświadczenie z odsiadką niczego go nie nauczyło.
Ks. Bolesław Saduś dopuszczał się nadużyć seksualnych wobec
chłopców na katechezach. Oczywiście był przenoszony z parafii do
parafii. Gdy matki uczniów zaczęły mówić, dostał w nagrodę przeniesienie do
Austrii, na probostwo. Taka spotkała go „kara”! Przenosił go oczywiście
wynalazca sakralnej seksturystyki, Karol Wojtyła, przy czym zataił przed
austriackim kardynałem przyczynę przeniesienia. Jest to klasyczny przykład
zamiecenia sprawy pod dywan, jak w wielu innych przypadkach.
Ks. Eugeniusz Surgent przez kilkadziesiąt lat molestował
dzieci w różnych małopolskich parafiach, będąc przenoszonym z jednej
do drugiej. Wojtyła wiedział o jego przestępstwach, obiecał sprawą się zająć,
no i się zajął – uciszył sprawę.
Wojtyła był informowany o przestępstwach zarówno przez
osoby świeckie, jak i przez księży. Wiedział o zbrodniach pedofilskich
jeszcze na długo przed obraniem go papieżem. Gdy został Janem Pawłem II,
w dalszym ciągu kontynuował politykę zamiatania przestępstw pedofilów pod
dywan. W świetle dokumentów, do których dotarł Overbeek, nie da się
dłużej podtrzymywać bajeczki o dobrotliwym staruszku oszukiwanym przez urzędników
watykańskich. Śledztwo dziennikarskie potwierdziło bez wątpienia, że Wojtyła
używał słowa „przestępstwo”, więc miał całkowitą świadomość, co się dzieje.
Źródła są wielorakie, w tym listy samego „świętego” papy. Mamy do
czynienia ze zjawiskiem masowym, a jednak Jan Paweł II nie odnosił się
do polskich przestępstw w ogóle, a do tych na świecie prawie w ogóle.
Za każdym zdaniem winni byli: społeczeństwo i zepsuta kultura Zachodu. Milczał
też na temat ofiar. Po raz pierwszy wydusił z siebie, że problem istnieje,
w 2001 roku, a więc pod koniec wieloletniego pontyfikatu, pod
naciskiem kardynała Ratzingera. Notabene, papież Franciszek też nie chciał
się zająć tą sprawą w Polsce, która była dla niego wielkim problemem.
Jemu też zależało na tuszowaniu przestępstw.
Można utyskiwać na odbrązowienie postaci naszego „santo subito”,
ale nie ulega wątpliwości, że był on odpowiedzialny za ukrywanie
pedofilii w kościele katolickim. W przeciwnym razie autor już by siedział
za oszczerstwa, pomówienia, upowszechnianie nieprawdy. Za nierzetelność
dziennikarską zaś wypadłby z zawodu.





Można o papieżu, można o życiu kościoła w ogóle. Polecam książki Artura Nowaka. Przygnębiająca lektura.
OdpowiedzUsuńKupiłam parę książek na te tematy i będę zgłębiać. O Nowaku słyszałam, jak przeczytam ten cały stos nowych książek (tak ze 30 egzemplarzy), to i jego sobie kupię.
UsuńNa pewno wiedział. W tym środowisku, jak i w środowisku polityków wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. Mają haki jedni na drugich, przez to przed nami grają nieświadome ofiary.
OdpowiedzUsuńOczywiście, że tak. Przecież nie był idiotą ani dzieckiem.
UsuńSkoro wiedziało tylu przed nim i po nim, to jak mógł nie wiedzieć?
OdpowiedzUsuńWybrano obecnie Rysia na biskupa krakowskiego, zapowiedział udostępnienie WSZYSTKICH AKT w sprawie pedofili w Kościele. Zobaczymy, co z tego wyniknie!
Pytanie, czy one w ogóle są i w jakim stopniu szczegółowe, nie mówiąc o prawdziwości. Może coś da się z nich wydłubać.
UsuńNie przeczytam, bo szkoda mi czasu na kk. Ale wiem, że ten dziennikarz i kilku innych nie myli się.
OdpowiedzUsuńA mnie to interesuje. Wszędzie, gdzie tylko można, trzeba krzyczeć o zbrodniach tej przestępczej organizacji, jaką jest kk - i być wiarygodnym.
UsuńMnie dziwi zdziwienie, że Wojtyła wiedział. Po pierwsze, droga awansu w hierarchii kościelnej, to droga łapówek (zwanych tradycyjnymi ofiarami), obrzydliwej wazeliny wobec swojego promotora, oraz usłużności i milczenia w sprawie afer. Wojtyła przeszedł przez wszystkie szczeble tego gówna. Znał plotki, udzielał spowiedzi, sam posiadał w rękach przeróżne dokumenty. To przesłanka pierwsza, że to łotr.
OdpowiedzUsuńPrzesłanka druga, to liczba pedofili, jaką Wojtyła awansował do najwyższych godności kapłańskich. Nie ma przywódcy cywilizowanego kraju, który by tak promował pedofili, jak Wojtyła.
Przesłanka trzecia, to jego podła natura. To papieskie łapska wymuszały na Anjezë Gonxhsie Bojaxhiu transfer pieniędzy, które powinny być przeznaczone na szpitale matki Teresy. To papieskie decyzje pozwalały na gwałcenie afrykańskich kobiet, robienie z afrykańskich zakonnic darmowych prostytutek dla afrykańskich duchownych, to jego decyzje sprzeciwiały się polityce higienicznej, zwłaszcza prewencji AIDS za pomocą prezerwatyw. Poza tym był samolubnym pyszałkiem. W samej tylko Polsce jest udokumentowanych 234 pomniki jego samego, które wystawił sobie za życia, tylko zapłacić skromnie nie zamierzał. Zresztą, to jakim był zarozumiałym bufonem, jak tępił każdy głos krytyki, jak się zacieszał, gdy po byle wystękanym zdaniu dostawał gromkie brawa pielgrzymów, to wszystko świadczy o tym, jakim był człowiekiem.
Dopiero przesłanką czwartą są śledztwa dziennikarskie, zeznania ofiar pedofilii, a także wyniki śledztw prokuratorskich z państw, które w przeciwieństwie do Polski, nie lizały po jajach tego pedofilskiego alfonsa (człowieka, który czerpie zyski z prostytucji, nawet jeśli nazywa je dobrowolnymi ofiarami, nazywamy alfonsem, jeśli zaś jest to prostytucja dziecięca, to nazywamy go pedofilskim alfonsem).
Widzisz, Ciebie dziwi zdziwienie, a mnie nie bardzo. Nasze społeczeństwo jest w bardzo dużym stopniu zajaniepawlizmowane. Trzeba pamiętać, że to bóstwo absolutne, przy którym JHWH i Jezus to takie tycie pikusie. JP II przede wszystkim! I tak, te pomniki stawiane mu za życia to proceder bez precedensu. I tak, Wojtyła był pyszałkiem, który nie protestował przeciw upomniczaniem go, a oczekiwanie na brawa po każdym pierdnięciu było aż nadto widoczne.
UsuńDroga do zaszczytów zakończyła się objęciem biskupstwa Rzymu, czyli tronu papieskiego przede wszystkim ze względów politycznych, o tym też trzeba pamiętać. Gdyby nie ówczesna sytuacja polityczna, jego "elekcja" byłaby wątpliwa i gówno by było, a nie oklaski i pomniki.
Matka Teresa to oddzielny temat. Na twarzy miała wymalowane zło i okrucieństwo, którego się dopuszczała.
Ja nigdy nie rozumiałam fenomenu JPII. No dobra, OK, to było chyba leczenie przez katolicką (katolową!) część Polski jakichś głupich kompleksów i to na globalną skalę - w czasach, gdy Polska siedziała pod pantoflem ZSRR. Pokolenie mojej babci (przynajmniej w mojej rodzinie) powiedziałoby chyba, że mnie diabeł opętał i zwiódł na manowce, a ja jestem zakałą rodziny - hihi. A już określenie "ojciec święty" na papieża to dla mnie jedno z największych światowych nieporozumień - ani ojciec, ani święty. Kolejna sprawa - obwoływanie papieży świętymi, głównie dlatego, że byli papieżami. Wiem, że ci wszyscy "święci" często przez większą część życia z przykładem do naśladowania nie mieli wiele wspólnego, ale też chore "nawrócenie" i "świętojebliwość" często polegające m.in. na nawoływaniu do nawrócenia nawet kosztem odwrócenia się od ludzi, którzy obiektywnie rzecz biorąc są dobrzy (ale skoro nie wierzą, to są źli) - to jest dopiero złe.
UsuńO, właśnie. Mnie również nigdy nie pociągał JP II i nie uległam zbiorowej histerii na tym tle. Kiedy obrano go papieżem, byłam w podstawówce, a w tym wieku ma się w odwłoku takie rzeczy i faktycznie po prostu mnie to nie interesowało. Później utrwalił mi się obraz osobnika przemawiającego strasznie nudno i monotonnie, więc specjalnie się nie wysilałam, żeby tego słuchać. Równie dobrze mógłby przemawiać Lenin i tyle samo by mnie to obeszło. Raz wyszłam na ulicę, żeby zobaczyć, jak "osoba z telewizji" przejeżdża papamobilem, z prostej ciekawości, ale równie dobrze mógł przejeżdżać Rudy 102 i też bym wyszła.
UsuńJa nawet wolałabym zobaczyć Rudego 102.
UsuńSzczerze mówiąc, ja też 😀 Kiedyś przejeżdżał przez nasze miasto i Janek (Gajos) rzucił mamie kwiat. Nie dziwię się, bo moja mama zawsze była piękną kobietą.
UsuńKatolicy sami sobie strzelaja w kolano, bo sa dwie mozliwosci: 1. nie wiedzial i pozwolil sie wodzic za nos tej tlustej zabie, ktora segregowala informacje przekazywane papiezowi, a wiec byl bezwolnym glupcem i jako taki nie nadawal sie na glowe kosciola. 2. wiedzial, a to swiadczy jedynie o tym, ze ze swieca szukac wiekszej kanalii. Tak zle a tak jeszcze gorzej.
OdpowiedzUsuńByl wsiowym plebanem, ktory zostal wybrany na papieza, bo pewne sluzby mialy w tym wlasny interes i sowicie Watykanowi za to konklawe posmarowala.
Tak, to był wybór polityczny. Wiadomo już, że tłusta ropucha kłamała, a zaszedł wariant 2. No, niestety. 30 lat tajenia przestępstw, czyli współudział!
UsuńCo wiedział JPII nie wiem, ale wierni wiedzieli. I cicho siedzieli. Czyja większa wina? "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (\(Mt\) 25, 40). Zaniechanie też jest grzechem.
OdpowiedzUsuńJak wiesz, jestem wierząca, ale wierzę w Boga, nie księży, choć spotkałam i takich z prawdziwego zdarzenia. Swoich chłopców od początku tego uczyłam, żeby przestrzegali 10ciu przykazań i to wystarczy.
Wychodzę z założenia, że każdy może wierzyć w coś/kogoś i nic mi do tego, natomiast kościół hierarchiczny jawi mi się jako przegniła na wskroś siatka zboczeńców i przestępców. Wiem, że istnieją tzw. "dobrzy księża", ale już sam fakt, że tkwią w tej zbrodniczej organizacji, za dobrze o nich nie świadczy.
UsuńI tu się mylisz. Powinni odejść ci, którzy z dawaniem dobrego przykładu nie wiele mają wspólnego, a pozostać prawdziwie wierzący.
UsuńKażdy kościół jest hierarchiczny. Czy powinny pozostać tylko meczety i synagogi?
Nie, ale piszemy o katolickim.
UsuńMoże faktycznie powinni odejść ci, którzy z dawaniem dobrego przykładu nie wiele mają wspólnego, a pozostać prawdziwie wierzący, ale ponieważ tak nie jest, ci prawdziwie wierzący ponoszą współodpowiedzialność.
do kościoła (Rz-kat.) i na religię do salki na plebanii przestałem chodzić w czwartej klasie... powód nie był jakiś sensacyjny, czy spektakularny... po prostu nic mi się nie zgadzało, gdy porównywałem to, co widziałem w otaczającym mnie świecie i to, co mówiono w kościele oraz na tych lekcjach... coś było nie tak, ale przecież nie z tym światem, tylko z tym, co mówiono... wtedy pewnie inaczej bym to opowiedział, słowami dzieciaka, ale z nikim o tym nie rozmawiałem... rówieśnicy mnie nie pytali czemu przestałem tam chodzić, a w domu dorośli o tym nie wiedzieli... za to już w szóstej klasie inni chłopacy zaczęli mnie namawiać, żebym przyszedł... pierwszy argument, że jest nowy "fajny ksiądz" nie przekonał mnie, ale drugi, że "piłkę daje" brzmiał bardzo interesująco... takie były czasy, że nikt nie miał porządnej piłki do gry w nogę, takiej bez cycka, niesznurowanej... nawet w szkole były piłki do gry w ręczną, ale nawet takiej do domu nikomu nie pożyczano... za to ksiądz po lekcji zostawiał nam tą piłkę, żebyśmy mogli sobie pograć na podwórku plebanii, tak przez niecałą godzinę, aż do końca kolejnej lekcji z inną grupą... uznałem, ze nic mi nie zaszkodzi pójść i się przekonać, czy chłopacy mówią prawdę... poszedłem... ale najpierw trzeba było spędzić te trzy kwadranse w salce na lekcji... więc spędzam i próbuję słuchać, co ten nowy ksiądz opowiada, nic z tego nie rozumiem, ale czas jakoś płynie... siedzę na końcu pierwszego rzędu ławek, zaś na końcu drugiego dwóch kolegów rozmawia po cichu... ksiądz coś im powiedział, zwrócił uwagę, to przestali, ale po chwili znowu gadają... więc ksiądz powoli idzie do nich, oni tego nie widzą, zajęci rozmową, nie widzą też, że z kieszeni, tak gdzieś z boku sutanny wyciąga pas, taki ni to wojskowy, ni to strażacki... to ja im tak po cichu krzyknąłem, żeby uważali, ale on już jest przy nich... tym pasem uderzył jednego tak przez twarz, przez głowę... wtedy zacząłem się pakować... chowam do teczki zeszyt, brulion taki, długopis i idę do drzwi... to on mnie pyta, gdzie idę, nie odpowiadam, to on krzyknął, żebym wracał na miejsce... to ja się odwróciłem i...
OdpowiedzUsuńjeny, takiej wiąchy, tak długiej i pełnej bluzgów nigdy w życiu nikomu nie posłałem, szczególnie dorosłemu... potem wyszedłem, nikt mnie nie zatrzymywał, nikt nie wyszedł za mną... powoli wróciłem do domu... nikomu o niczym nie powiedziałem... a chyba powinienem... albo w domu, albo wcześniej pójść na milicję, komisariat był zaraz niedaleko plebanii... ale skarżyć ni wolno, a kapować na milicję tym bardziej nie wolno... a teraz to już nie wiem... byłem wtedy dopiero dzieciakiem i nie wiedziałem, co powinienem zrobić... on, ten "fajny ksiądz" uderzył pasem mojego kolegę po twarzy... tak się nie robi... minęło tyle lat, już jest za późno na cokolwiek... tak tylko sobie teraz wspominam... nigdy potem już na tą plebanię nie poszedłem... do kościoła obok też już nie poszedłem... dopiero wiele, wiele lat później przyjechałem na pogrzeb Dziadka, ale to jest już osobna historia...
p.jzns :)
Nas uczył religii ksiądz alkoholik. Często przychodził pijany w trzy de i kazał nam iść do domu. To nam odpowiadało. Byłam bardziej uparta i dociekliwa niż Ty, bo długo, bardzo długo zadawałam pytania o to, co mi się nie zgadzało, a nie zgadzało się wiele. Świeccy odpadli w przedbiegach, bo u nich ani wiedzy, ani myślenia, biorą za dobrą monetę wszystko, co im wciśnie klecha. Ale wynajdowałam sobie najinteligentniejszych księży i żaden, nawet najsprawniejszy intelektualnie, nie udzielił mi satysfakcjonującej, przekonującej odpowiedzi. A chciałam być przekonana, do czegoś było mi to potrzebne i chyba wiem, do czego. Mniejsza o to. Na koniec przeczytałam Biblię od deski do deski i to było gwoździem do trumny katolicyzmu. Ta książka jest świetna do tego, żeby zabijać wiarę. Katole powinni ją czytać, ale tego nie robią. Gdyby nawet przeczytali, nie wyciągnęliby żadnych wniosków, bo nie myślą, są nauczeni, że nie wolno samodzielnie myśleć, od tego są istoty wyższe, czyli księża.
Usuńspoko, po pierwszej konstatacji, że się nie zgadza, która na tą chwilę wystarczyła, pojawiały się różne pytania, a moja uwaga szybko przekierowała się na Wschód, a łatwo nie było, bo nie było za bardzo z czego i od kogo pozyskiwać odpowiedzi... dość kluczową pozycją była taka gruba książka "Indie" z frazerowskiej serii popularnonaukowej, nie był to żaden "święty", nawiedzony tekst bynajmniej, ale z niego się dowiedziałem coś tam, tak szkicowo na temat tamtejszych religij i doktryn... najważniejsze było, że bardzo gładko i szybko przemknąłem nad rafą "katocentryzm"/"chrystianocentryzm", na niej utknęło, utyka i dalej siedzi większość ludzi areligijnych, bezwyznaniowych, popularnie zwanych /niezbyt ściśle/ ateistami... niezbyt ściśle, bo ateizm nie jest światopoglądem, tylko pewnym elementem światopoglądu... gdy tym ludziom powiesz "bóg", "religia", czy "kościół" oni to kojarzą tylko z jednym, są bardzo ograniczeni tym swoim uwarunkowaniem... ja tak nie kojarzę, gdy słyszę te słowa wyrwane z kontekstu, to od razu pytam: który bóg? jaka religia? o jaki kościół /sangha, zbór, etc synonimy/ się rozchodzi... ale gdy jeszcze byłem małolatem /czyli under 20/, to światopogląd miałem tak z grubsza ogarnięty i nadszedł etap szlifowania detali, trwający zresztą do tej pory, wciąż się uczę, niczym ten, no, jak mu tam?... ajtam, pukać to to, mniejsza z tym... jednym z ciekawszych odkryć było na przykład takie, że jest całe mnóstwo pytań, na które odpowiedzi wcale mi nie są potrzebne, na czarnek mi one :)
Usuńa tak a propos Biblii, ciekawostka taka... czy wiesz, że jak była kiedyś afera o podarcie rzekomej Biblii na scenie podczas koncertu, to ten muzyk wcale nie podarł Biblii?... on podarł jedynie jakąś książkę, czy zeszyt, atrapę, rekwizyt sceniczny mający odgrywać rolę... rolę czego?... nawet tego nie wiadomo, nigdy nie było jasno powiedziane podczas spektaklu, co ten rekwizyt ma udawać... nikt się nie pofatygował, aby podczas sprzątania po koncercie przejrzeć śmieci zebrane z sali... jest na ponad 100 procent pewne, że nikt by żadnych fragmentów tekstu owej Biblii by nie znalazł... w głowie się nie mieści, jacy ludzie potrafią być żałośni w swoim wbijaniu sobie i innym różnych ciemnot do łbów...
Nie uważam, żeby ktoś zakotwiczony na "rafie katocentryzmu/chrystianocentryzmu", byli ograniczeni. To proste zjawisko wynika z uwarunkowań kulturowych. Co najwyżej ktoś myśli o innych bogach albo innych kościołach dlatego, że ma szerokie horyzonty albo zainteresowania.
UsuńMnie na kształtowaniu światopoglądu zeszło długo, bardzo długo. Można powiedzieć, że to wielkie falowanie, przypływy, odpływy, poszukiwania prawdy o świecie, utwierdzenia, zawody, zadawanie milionów pytań. Lubię wiedzieć, że zrobiłam wszystko, co się dało.
Tej informacji o Nergalu (jeśli to o niego chodzi) i podarciu substytutu nigdzie nie znalazłam. Skąd ją wytrzasnąłeś?
jeśli ktoś ma szerokie horyzonty, to siłą rzeczy ktoś, kto ich nie ma jest ograniczony...
Usuńinformacji o Nergalu znikąd nie wytrzasnąłem, tylko uważnie się przyjrzałem tej sprawie i użyłem tej części mózgu, która zajmuje się logicznym rozumowaniem... Nergal podczas tego występu nigdy nie powiedział, że książka/zeszyt/skrypt, którą drze podczas konferansjerki między utworami to akurat egzemplarz Biblii... to tylko publika sobie wymyśliła znając niezbyt przychylne jego nastawienie do chrześcijaństwa... ale za to potem Nergal w żadnym wywiadzie nie próbował temu zaprzeczać, bo z przyczyn marketingowych ta interpretacja bardzo mu pasowała... zaś samego rekwizytu, tego, co zen zostało nikt potem nie oglądał, a ludzie sprzątający salę nigdy nie przyglądali się śmieciom pozostałym po koncercie... na samym filmiku kręconym z dość daleka też nie widać, co to w ogóle było...
obecnie ludziom tak się utrwalił schemat interpretacji tej sytuacji, że nie sposób, aby umieli spojrzeć i zobaczyć, co się tak naprawdę stało...
"jeśli ktoś ma szerokie horyzonty, to siłą rzeczy ktoś, kto ich nie ma jest ograniczony...". Nie, to nie tak. Norma to jest, powiedzmy, poziom neutralny. Szerokie horyzonty to coś ponad, wartość dodana. A ograniczeni są ludzie poniżej poziomu neutralnego.
UsuńW sumie to niewiele mogę powiedzieć o Nergalu, bo po prostu nie byłam na tym koncercie. Znalazłam tylko artykuły na ten temat, że rzucał kartkami czy strzępami w widownię i to ludzie znajdujący się na widowni byli źródłem informacji. No ale w sumie co z tego wynika? Nic. Kiedyś uparłam się, że przeczytam Biblię. Była to bardzo gruba i niewygodna księga o nieporęcznym formacie. Przede wszystkim więc pozbawiłam ją okładek, a potem sukcesywnie oddzierałam te kartki, które już przeczytałam i dawałam je na makulaturę, słusznie zakładając, że więcej przez to arcydzieło nie będę się przedzierać. Czy to czyni ze mnie przestępcę? "Grzesznika" Kurde, przecież to tylko książka! Trochę kiepskiej jakości papieru. Że to obraża uczucia religijne? A ilu milionów ludziom obrażono człowieczeństwo, gdy kościół palił na stosach książki, zwłaszcza naukowe?! Wielkie mi halo, bo ktoś podarł Biblię czy nie Biblię.
Od lat wiadomo, że wiedział, ale do wielu katolików, szczególnie tych starej daty, to nigdy się nie przebije, bo dla nich prawda o JPII to jeden z wielu lewackich ataków na kościół 😉
OdpowiedzUsuńTak, dokładnie tak. Od razu martyrologia i jęki, jak to katolicy są prześladowani. Paradoksalnie, są "prześladowani" przez obiektywną prawdę. A z faktami się nie dyskutuje.
UsuńŁatwiej wrzeszczeć o prześladowaniu niż uderzyć we własną pierś 😉 Nawet gdyby im machać dowodami przed oczami to oni i tak do końca będą to wypierać.
UsuńTak, bo mają już tak uszczelnione umysły, że są nieprzemakalne. Nic się nie przeciśnie, żadna myśl.
UsuńSzczególnie że są utwierdzani w przekonaniu że mają rację, a cała reszta to wrogowie ojczyzny i kościoła 😉
UsuńA wszystko bierze się z braku myślenia, odporności na wiedzę i tchórzostwa, bo nie potrafią stawić czoła obiektywnym faktom. Powtarzają tylko ulubioną śpiewkę o ataku na świętości. Te ataki to pewnie też wina Tuska.
UsuńJak nie Tuska, to lewaków. Oni mają swoich dyżurnych wrogów i zawsze na kogoś można zwalić 😉 Bruksela, geje, Żydzi, kosmici, Niemcy itd. 😂
UsuńKominiarze, rowerzyści, Putin, Merkel i don Pedro - szpieg z Krainy Deszczowców.
UsuńJestem rzymskim katolikiem ale larum nie podniosę.
OdpowiedzUsuńPewnie, że wiedział i załatwiał te sprawy tak, jak w tamtych czasach się je w kościele załatwiało. Nie wiem od kiedy konkretnie pedofilia zaczęła być karana a nie zamiarana pod dywan nawet w świecie świeckim, bo u nas ( w mojej dawnej pracy) sporo braciszków dobierających się do własnych sióstr - kuzynek ( bo były pod ręką) , czy nawet tatusiów...trafił się też dziadek molestujący wnuka, nie ponieśli żadnych prawnych konsekwencji- bo rodziny taiły. Toż o tym wtedy się nie mówiło. Na pewno wstyd i opinia publiczna...
Wojtyłła wiedział i załatwiał to w ramach w jakich mógł załatwić.
Według mnie kobiety - matki, które poświęcają swoje dzieci molestującym (obojętnie komu), to zwyrodniałe sucze.
UsuńTrudno się wypowiedzieć, bo akurat pracowałam w takim dziecięcym środowisku niespecjalnie zdrowym moralnie. Ci rodzice też niekoniecznie wyedukowani, nieuświadomieni, ale to nie tylko w takich rodzinach miało miejsce.
UsuńPrzy tym poście nasunęło mi się parę myśli na temat.
Mieliśmy dziewczynkę 13 latkę. Ładną o miłej aparycji, przy której padło podejrzenie, że ojciec korzysta. Raz się ponoć przy pedagog sypnęła...
Wiesz? To są tak zawiłe i drażliwe sprawy, że jak się zacznie opisywać od podszewki to ludziom z boku nie chce się zawiłość tych problemów w głowie pomieścić. Kiedyś kiedy pisałam w komentarzu jak to wygląda to się naładowani emocją ludzie czepnęli, że bronię pedifilów, bo pokazałam też mechanizm działający od strony ofiary. Dla mnie dziecko jest nietykalne...trzeba bronić, ale czasami się nie da z wielu powodów.
Wracając do tej naszej dziewczynki. Matka zrzucała winę na dzieciaka, bo dorasta, ładna się robi...w domu faceci i co zrobić. Krew nie woda i facet nie wytrzymać.
Dzieciak nie chciał mówić, bo co by się nie gadało i jak nie chroniło ofiarę, to zawsze w jakiś sposób boli. Dziecko rodzinę traktuje jako wyznacznik normy. Czyli dla tej dziewczynki to, co z nią robiono było jej normą. Pedagog, psycholog szkolny uświadamiali ją ... ( kobiety) działli w tym kierunku aby się otworzyła i nie udało się.
Tyle ile można było zrobić na tamten czas,:tyle się zrobiło...
I aż strach czasami bierze, że ktoś mógłby to teraz na swój dzisiejszy stan świadomości odkopać i nam zarzucić: " No i co bydlaki ? Nic z tym nie zrobiliście!".
Wojtyłła nie krył...przenosił...takie procedury wtedy istniały. I tym czym mógł się posługiwał. Świadomość ludzi była wtedy też inna- nie wiadomo było co z takim ptysiem robić.
A ja myślę, że to nie inna świadomość ani nie brak narzędzi, tylko zwyczajnie zła wola. Tak ze strony wspomnianych rodzin, jak i ze strony Wojtyły.
UsuńDrugi przypadek. Tata wykształcony zajmujący wysokie stanowisko. Mama wykształcona, ale z zawodu zrezygnowała. Siedziała w domu i wychowywała dzieci aby zły świat nic im nie zrobił. Oddana rodzinie na maxa... taka pani bez kontaktów, bo rodzinka pochłaniała ją całkowicie.
UsuńOjciec pracował...matka wychowywała a 17 letni synio zabawiał się z 11-10 letnią siostrą. Dziewczynę olśniło, że źle się bawią, kiedy zaczęła dojrzewać, czyli parę lat brachol ją wykorzystywał. W końcu w tym dojrzewaniu zdecydowała się ona ujawnić sprawę rodzicom. Zareagowali natychmiast, on zakończył ten swój proceder ale....którego dzieciaka mieli się rodzice z chaty pozbyć? Z którego zrezygnować? Podać na policję, że zboka w domu mają? Po prostu chłopak miał nieprzeciętne potrzeby i korzystał z tego (kigo) co jest.
Przykryli ci rodzice to wszystko pierzynką miłości. Otulili swoje dzieciątka, bo kochali oboje. Myśleli, że miłość to wszystko uleczy.
On wyrósł na silnego samca. Znalazł partnerkę. Żyje im się nieźle. Ona rozłożyła na łopatki swoje małżeństwo. Zamykając się seksualnie na męża. Miał, że tak powiem dostęp tylko wtedy, kiedy ona zapragnęła potomstwa. A po wszystkim furtka zamknięta.
Miłość jej rodziców niczego nie uleczyła.
Ostatnio rozmawiając o tym próbowała bronić brata, że hormony go roznosiły, że był szczeniskiem...wszystko to prawda. Tylko,:że to był 17 letni szczeniak i nie potrafił odróżnić w realu dobra od zła?
Powinni byli zaprowadzić i jego, i ją, do psychologów. I niestety, nie należało synusia chronić. Powinien ponieść odpowiedzialność karną.
UsuńOczywiście teoretyzujesz? Bo praktyka wygląda tak, jak opisuje.
UsuńZawsze wiemy jak inni powinni postąpić...gorzej się dzieje kiedy to my musimy praktycznie to przejść .
I nie chodzi mi o Wojtyłłę. Poruszał się w obszarze pewnych procedur i wytycznych. Gdyby on palcem nie kiwnął ( nie przenosił ) wtedy oburzenie na niego jako człowieka byłoby jak najbardziej uzasadnione, a tak ... to czasami człek może się wnerwić, że to tak prymitywne pod względem pewnej świadomości czasy były.
@Ania, zapomniałaś dodać, że opisujesz praktykę ŚRODOWISK PATOLOGICZNYCH: środowiska menelskie, odludne enklawy degeneratów (wioski i osady na uboczu), domy uciech dla dyktatorów, kościół Wojtyły, klasztory i parafie katolickie, wojsko. Zawsze tam, gdzie obowiązuje zasada "TYLKO NIE MÓW NIKOMU". Nie TAKIE BYŁY CZASY, tylko TAK JEST W ŚRODOWISKACH PATOLOGICZNYCH.
UsuńZa to całkiem mnie rozśmieszyłaś mówiąc o tym, że "zawsze wiemy, jak inni powinni postąpić", bo chyba nie ma drugiego takiego BUCA na Świecie, który by tak dokładnie wiedział i mówił, JAKI INNI MAJĄ POSTĄPIĆ, co Wojtyła. Śmiało decydował się na poświęcenie kobiet w ciąży, kobiet w Afryce, ludzi prześladowanych przez reżimy w Ameryce Południowej, rodaków w walce z komuną (NIE LĘKAJCIE SIĘ). Wiedział czy się bzykać w gumce, czy bez, czy wolno odejść od przemocowego alkoholika, czy nie wolno. Wiedział nawet który film można oglądać, a którego nie wolno. I chętnie się zgadzał na ofiary jego wojtyłowych przekonań.
Wolandzie, bo kk to w dużej mierze patologiczna rodzina była i jest.... oraz praktyka Wojtyły była szeroooka, nawet światowa. i nie usprawiedliwia go system patologii polskich. absolutnie.
Usuńno i mnie zawsze mdli, gdy słyszę, że w afryce to biją mmurzynów...jako argument.
Woland...
UsuńPowiedz to tej matce, która poświęciła się rodzinie...a potem niespodzianka bo jedno z dzieci ma taki pociąg seksualny, że radzi sobie z tym jak radzi. Takie czasy...takie rozmowy o seksie w domach..takie tabu. I tylko pilssss nie pitol,że otwatre damasznie rozmowy z młodymi o "trudnych" sprawach to tradycja polskich ( choć nie tylko) domów.
Powiedz tej pani, że stworzyła patolską rodzinę. I teraz powinna patola odstrzelić.
Pracowałam z ludzmi z patologii i wiem jak ten niepatologiczny świat sobie z tym radzi.
Teatralna...
UsuńTak można mu zarzucić, że będąc już na takim stanowisku nie poszukał sposobu na zmianę tej sytuacji w kościele. Miał już wówczas odpowiednie narzędzia chociażby w postaci władzy. A pisał odezwy o niekrzywdzeniu niewinnych i Listy pouczające do grzeszników
Ale to trzeba by było zbadać. I na ten temat są już chyba różne wydane dokumenty. Trzeba poczytać...
A kto wie...może doczekasz czasu zemsty i JPII zdetronizują z piedestału świętych? Oni tam od czasu do czasu rewidują te świętości.
Woland
UsuńCzytam na raty twoje wywody.
W pewien sposób każdy z nas ma JAKIEŚ rodzinne patolstwa. Wystarczy , że ktoś wychowywał się w chacie z alkoholikiem- drzewiej nazywanym pijakiem- alkoholik to było za mocne określenie- ten , kto pił był TYLKO pijakiem. I już można komuś takiemu przyczepić łatkę kogoś wzrastającego w patolskom środowisku. Że aż się odważę...pochodzisz z takiego ?
Bo gdzieś coś w komentarzach twoich mi się obiło.
I uprzedzając...tak... ja pochodzę...od wykrochnalonego, wyprasowanego na kancik, wypachnionego urzędnika alki. I dodam, bo złoŝliwców w necie multum...nie, nie przeżyłam seksualnych wykorzystywań.
@Ania, czy Ty zdajesz sobie sprawę, jak rozśmieszają mnie Twoje próby zmiany tematu z pedofilskiego alfonsa Wojtyły na jakąś panią, której nie znam, czy też na moją rodzinę? Nie będę też rozmawiał o rodzinie Twojej, bo tematem notki jest pewien nadęty arogant z Podbeskidzia. Sprawa Wojtyły jest prosta: Nasz papież - Polak - Góral z Wadowic wypromował na najwyższe podległe sobie stanowiska taką liczbę zboków, że tylko afrykańscy i azjatyccy dyktatorzy, jak libijski Kadafi lub koreański klan Kimów może się z nim mierzyć. W tym samym czasie Polska, tak w okresie PRL, jak i w okresie transformacji ustrojowej też miała swoje władze, ale żeby taką liczbę dewiantów w ministerstwach ktoś obsadził, to jest mi nie wiadomo. Owszem, toczy się sprawa syna Kurskiego, jakieś tam plotki były o gustującym w podkarpackich agencjach towarzyskich Kuchcińskim, ale gdzie tu się porównywać z Wojtyłą i jego patologicznym dworem. Nie te stanowiska, nie ta skala, nie to miejsce w społeczeństwie. Przede wszystkim zaś brak tu systemowej ochrony pedofilów, jak w kościele Wojtyły.
UsuńCo ciekawe, to kościół katolicki protestował za Wojtyły i protestuje do dziś przeciw edukacji seksualnej, a Ty mi tutaj wypisujesz o seksie, jako tabu usprawiedliwiającym pedofilską mafię papieża-Polaka. Sam Wojtyła zabraniał edukacji, więc jest współodpowiedzialny za skutki tego zakazu.
Że się tak wtrącę boczkiem. @Ania. Jaka zemsta? To tylko sprawiedliwość. Nic więcej. Odnośnie rodzin patologicznych. Pochodzę z rodziny alkoholików. Większość nie żyje. Część już nie pije. Ojciec był zawodowym wojskowym. Kiedyś nie powiedziałby nikt, że patologia. Ale patologia to nie tylko melina. Te wykształcone, bogate domy z poświęconymi karierami przez matki też są patologiczne. Ona wychowywała, ale nie wychowała. Poza tym, to taki przykład z doopy. Tu chodzi o wysoki stołek, który mógł i powinien zareagować odpowiednio, bo miał narzędzia do tego. Ale jedyne co zrobił, to rozmydlił wszystko, ukrył co się dało i taki mamy skutek, że w Polsce kk jest bezkarny. W 100% zgadzam się z Wolandem. Jak dla mnie każda religia śmierdzi sektą na kilometr.
UsuńWoland ;)
UsuńCzy ty wiesz jak bawi mnie AKURAT twoja opowieść o znanym ci Wojtlle a nie bawi (sorry jednak bawi cię , ale... nie kręci) moja opowieść o jakiejś tam pani , której pedifilstwo przytrafiło się pod własną strzechą.?
Kozak z ciebie...hałubce, przytupy i ą, ę pochukiwania...jakbyś miał faktycznie wiele do powiedzenia, bo gazety nie tylko polskie czytasz.. wiem wredna jestem.
Znam pedofilstwo nie z kościoła, nie zaprzeczę,;że go tam nie ma, ale ze środowiska świeckiego. Nie wydaje mi się aby pedifile kościelni różnili się w działaniu od świeckich. Ten sam mechanizm, takie samo podchodzenie ofiary, tylko teren poszukiwań i zbrodni inny. I takie samo rozprawianie się z danym procederem przez ludzi, którzy się o tym dowiadują. Rodziny zamiatały, bo wstyd, bo nie uwierzą, bo co SOMSIADKI powiedzą, bo ChYBA NIC SIĘ NIE STAŁO. MOŻE DA SIĘ Z TEGO WYROSNĄĆ???
I my - stykający się z dziećmi tak krzywdzonymi, też mogliśmy działać tylko w obrębie określonych pocedur. Sprawy zaczęły nabierać innego kolorytu, kiedy wzięto się za moralizujący kościół. Rozdmuchiwano, bo pedofilstwo wszelakie też kiedyś miało się nieźle ale nie dmuchano na niego. Było sobie- pedofila brano ta kraty- ale bez huku i fajerwerków. Teraz nawet programy tekewizyjne o łapaniu pedofilów powstały- no i dobrze. Kiedy zabrano się za kościół, wypłynęły przy okazji problemy, że mie tylko tam tak się dzieje, ale szatana w kościele wzięto za rogi i ten przyćmił szataństwo np.: w rodzinach.
Kościół to siedlisko... i tak nam grajcie! Tego chcemy słuchać!
Dla mnie pedofil to ta sama " sucz" nie ważne już gdzie.
Dopiero od momentu rozdmuchiwania pojawiły się programy uświadamiające dzieci w świeckich placówkach. Ale nie był tam przedstawiony tylko nietoperek ksiądz w czarne sutannie, ale braciszek, tatuś , wujek...przyjaciel rodziny. Bo z reguły osoby,:do których dzieci mają zaufanie im to robią. Dziecko musi znać pedofila ciut inaczej niż np.: tylko poprzez katechetę w szkole, albo poprzez to, że odprawia Mszę. Dziecko z reguły zna kogoś takiego ciut lepiej.
Dobra a teraz twoja wiedza...weź się nie pogrążaj. Masz głupków przed sobą, którzy poddadzą się przewodnictwu, bo Woland to napisał? Oczywiście te podane przez ciebie świeckie przypadki to przecież takie tam... pomińmy.
Słowa w stylu " taka ilość..." " kalifat"...czy jakaś inna ilość...wystarczą jako pewnik twoim fanom , a że ja do tego kręgu nie należę, więc wybacz widzę to jsko odtańczenie skomplikowanego dość zgrabnego hołubca.
Wkurzyło mnie baaardzo takie hop siup nadanie przez ciebie miana patologii przypadkom, które opisałam. Z pierwszym nie będę nawet dyskutowała, przy drugim mnie ruszyło.
Aniu, pedofilia ZAWSZE jest patologią. Równie godną potępienia tak w środowiskach świeckich, jak i kościelnych. Chodzi o to, co kto z tym robi. Opisana przez Ciebie matka jest w równym stopniu co Wojtyła. Bo to nie oni powinni rozstrzygać, co z tym zrobić. Dodatkowo obrzydzeniem napawa mnie taka mać, która kładąc na szali dwoje dzieci, które kocha, woli złożyć w ofierze to, które już jest ofiarą, a nie winowajcę. Obrzydliwa sucz.
UsuńOpisana przeze mnie matka...tu mam dylemat, bo z jednej strony wiek chłopaka wskazuje, że jakąś orientację w temacie wina- kara - nie można- nie dotyjaj... powinien już mieć. Z drugiej kojeżanka ucząca czegoś co jest chyba przygotowaniem do życia w rodzinie, opowiadała mi ostatnio jak wielu tych młodzików prtychodzi do niej np.: z taką prośbą o pomoc" Niech mi pani pomoże jakąś znaleźć , bo nie wyrabiam".
UsuńI to jest w sumie fuj, że myśli o kobiecie ( bo "jakąś") w kategoriach rozładowania seksualnego napięcia. Można mu wskazać agencję, odesłać z problemem do ojca...no nie wiem już jak.
Ale jakby nie było. Problem istnieje...i może różnie się stać. I być może u takich "dzieciaków" to niekoniecznie znowuż pedofilne upodobania?
Od diagnozy także są odpowiednie instytucje. Rolą rodziców jest nawiązać z nimi współpracę.
UsuńRacja Frau Be :)) Odpowiednie instytuacje , czyli też nie my od nadawania etykiet : " patol, nie patol".
UsuńI A rodziny? Oj ... to delikatna sprawa. Tam z reguły rządzą czucia i one kierują a nie formalizm i instytucjonalizm.
Nic podobnego. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu, patologia jest patologią i przez to, że nazwiemy gówno fiołkiem, nie przestanie śmierdzieć. Trzeba działać, a nie zamiatać pod dywan.
UsuńZnam doskonały przykład tego, jak rodzice pięknie współpracowali z pedagogami i psychologami, chodziło o mojego ucznia. Rodzice płakali żrącymi łzami, ale byli konsekwentni i dlatego wygrali bitwę o syna. To są mądrzy ludzie, a nie rozlazłe kapcie.
I takich znam co współpracują. Takich co :" Do pani Jasi zawsze dziecko poślą bo jej ufają" ale może to nie zaufanie do danej instytucji, ale właśnie znajomość ludzi, którzy tam pracują. A bywa i tak, że :" do jej ździry nie wysyłaj. Zatrzymała się w wiedzy 10 lat temu.".
UsuńJak ze wszystkim Frau Be.
Tylko nie o wszystkim jest konieczność krzyczenia, aby świat usłyszał. O tym - jest.
UsuńKonieczność była jak najbardziej, bo i tym "domowym" pedofilom dobrano się przy okazji do skóry. Ogólnie w kwestii pedofilii wiele się zmieniło i pouświadamiało ludzi. Wszystko to rozwój, proces. Życie idzie do przodu.
UsuńTylko Frau Be...nie róbmy dobrze jednym ( tak mi mów, to miód na moje serce...i dopierdol) zapominając o drugich. Życie to my ...ludzie.
Nie robię dobrze nikomu. Potępiam tych, od których wiele zależy i wybierają źle.
Usuń@Ania, głupio wygląda, gdy wyśmiewasz znajomość osoby publicznej (Karola Wojtyły), której związki z pedofilami, a w szczególności ich osobiste promowanie, branie od nich łapówek w postaci "tradycyjnych ofiar", przenoszenie ich z parafii na parafię dla umożliwienia dalszego zbrodniczego procederu, opisało całkiem sporo dziennikarzy śledczych, z których w Polsce największy rozgłos zyskali bracia Sekielscy, Ekke Overbeek, Frederick Martel, Artur Nowak. Nawet Michał Wiśniewski, który przez kilka tygodni prowadził w swym domu reality show, ani ta pani, co w Big Brotherze gołą pupę pokazywała, nie jest tak dobrze znana, jak Wojtyła. Mogę Aniu zadać sobie trud wyszukania pedofili chronionych i promowanych przez Wojtyłę, pod warunkiem, że PRZYRZEKNIESZ TU PRZY WSZYSTKICH, ŻE ODSZCZEKASZ SWOJE INWEKTYWY, bo póki co nie dałaś powodu, bym sądził, że jesteś warta mojej pracy, bo ja poświęcę czas, a Ty to olejesz. Oczywiście na gorąco mogę rzucić takie nazwiska pedofilów i gwałcicieli, jak kardynał Gulbinowicz, arcybiskup Wesołowski, arcybiskup McCarrick, o. Marcial Maciel (szef i założyciel Legionu Chrystusa), ks. Eugeniusz Makulski (pierwszy kustosz i budowniczy bazyliki w Licheniu), ks. Cybula (spowiednik Wałęsy), prałat Jankowski (kapelan gdańskiej Solidarności), arcybiskup Paetz. To co..., lecimy dalej? To czekam na przyrzeczenie odszczekiwania, bo mojego czasu szkoda.
UsuńŚmieszy mnie również to, że oburzasz się, że nazywam jakieś środowisko patologią, a później sama mi opisujesz patologiczne zachowania tego środowiska. Co tam napisałaś? Cytuję: "Znam pedofilstwo nie z kościoła, nie zaprzeczę,;że go tam nie ma, ale ze środowiska świeckiego. Nie wydaje mi się aby pedifile kościelni różnili się w działaniu od świeckich. Ten sam mechanizm, takie samo podchodzenie ofiary, tylko teren poszukiwań i zbrodni inny. I takie samo rozprawianie się z danym procederem przez ludzi, którzy się o tym dowiadują. Rodziny zamiatały, bo wstyd, bo nie uwierzą, bo co SOMSIADKI powiedzą, bo ChYBA NIC SIĘ NIE STAŁO. MOŻE DA SIĘ Z TEGO WYROSNĄĆ???"
No mówię Ci, wcale nie patola! Tam nieco wyżej ktoś próbował Cię uświadomić, że różne są rodzaje patologii, ale zdaje się, że Ci umknęło, bądź celowo zignorowałaś tę informację.
Co mnie jeszcze śmieszy? Że ciskasz się rzucając już nie tylko we mnie inwektywami, ale też i komentatorek, które tu się postanowiły wypowiedzieć. Z dziką satysfakcją czytam Twe zmyślenia o jakimś moim przywództwie. Podoba mi się też przytyk do mojej wiedzy, bo wiesz Aniu, skoro wyglądasz jak wyglądasz na tle tego faceta bez wiedzy, to nie jest to fajny obraz.
Aniu, ja nie poddaję w wątpliwość przypadków pedofilii w kręgach świeckich. Nie wiem, skąd Ci się to wzięło. Ja po prostu nie dyskutuję o ludziach, których nie znam. Ale jak sama pisałaś, pedofile świeccy bili wrzucani do więzień. Natomiast jak przypominam ja, banda degeneratów od Wojtyły systemowo chroniła pedofili. Oczywiście komunistyczna bezpieka to wykorzystywała, bo zrobić z kościelnego pedofila agenta inwigilującego to środowisko było bardzo prosto - facet się bał zdemaskowania publicznego. Stąd zarówno ks. Cybula, jak i Jankowski byli TW. A wystarczyło po prostu zgłosić ich do prokuratury i wydalić ze stanu kapłańskiego. Mafia Wojtyły była samonakręcającą się maszynką - jedno przestępstwo pociągało za sobą następne. A wszystko przez "genialnego stratega" Wojtyłę.
Wojtyła powinien zostać oświęcony, szybciorem. i tłumaczenie katolików, że robił co mógł oraz, wszyscy tak robili mnie i śmieszy i oburza jednocześnie.
OdpowiedzUsuńi dodam subtelnie że car wiedział o niedoli ruskiego ludu...
Usuńna pewno tam mamrotał, że po co się te dzieci tak na kolanka księdzu pchają.
UsuńAbsolutnie powinien zostać "odświęcony" i to z hukiem. Ciemnemu ludowi łuski z oczu nigdy nie spadną, bo tak zostali zindoktrynowani. JP II bardziej święty od całej trójcy z Matką Boską pospołu. Czczą bałwana (to określenie biblijne).
Usuń@Frau Be...
Usuńto wcale nie chodzi o jakieś tam "odświęcanie", cokolwiek by to miało znaczyć... zacznijmy od tego, co to w ogóle znaczy "świętość", czy "święta/y"?... to znaczy coś lub ktoś bardzo dla nas ważne... to może być stworzenie żywe, rzecz, dzień w kalendarzu, czynność, to może być jakieś abstrakcyjne pojęcie... nie wiem, czy wszyscy, ale całe mnóstwo ludzi ma coś takiego, co jest dla nich takie bardzo ważne... dla nas na przykład święte, czyli bardzo ważne są koty... nasze koty, czy też wszystkie koty świata... i git jest... za to dla pewnej, jakiejś tam wąskiej /mniej lub bardziej/ grupki ludzi bardzo ważny jest Lolek Kremówa, czyli K. Wojtyła... może jako osoba fizyczna, a może jako wspomnienie jedynie, dla nas to nie ma znaczenia... nic z tym nie zrobimy, nie zmienimy tego... istotne jest tylko to, żeby nie dać sobie wcisnąć, że dla nas, normalnych ludzi, ten Lolek ma być święty, czyli bardzo ważny... bo nie jest ważny... ten ktoś, czy to coś nas po prostu nie obchodzi... nie jest dla nas kompletnie istotne, że dla jakichś tam wyznawców jakiejś dziwnej religii to coś/ktoś jest święte... i na tym koniec, nie zajmujemy się tym, mamy na głowie ważne sprawy, niektóre nawet bardzo ważne, czyli święte... po co marnować sobie czas na zajmowanie się cudzą iluzją, lepiej ten czas przeznaczyć na mizianie, głaskanie, czy tarmoszenie naszych kotów - to nigdy nie jest marnowanie tego czasu :)
Hrrrrrrr TFU! Cały mój komentarz. Sekta. Mafia, albo i gorzej, bo bez żadnych zasad. Ani moralnych, ani innych.
Usuńzwykłe patologiczne chujki Nat, i już.
UsuńTak, mafia, bo ma strukturę i zachowania mafijne oraz powiązania ze światem przestępczym, jak choćby matka Teresa, że o Watykanie nie wspomnę.
Usuń@PKanalia - "odświęcanie" olbrzymi ma wymiar społeczny. Rzesze ludzi ciągną na piedestał współwinnego rozlicznych zbrodni. Może przynajmniej jakiejś części otworzyłyby się oczy.
UsuńMiałam dzisiaj nie wchodzić na blogi, ale taki żeś tytuł zapodała...
OdpowiedzUsuńTak, teraz już powszechnie wiadomo, że wiedział o pedofilii w kościele i pomagał sprawy tuszować, więc dla mnie żadnym szokiem to nie jest.
Dawniej było prościej z tym zamiataniem pod dywan, bo jeżeli tematem nie zajęła się gazeta, nikt o niczym nie wiedział, więc nie gadano tyle. Święty był święty. A gazety były trzymane za pyski.
Fałszowanie dokumentów i przenoszenie do innych parafii, to był najprostszy sposób oddawania swawoli seksualnej na wolność i hulaj dusza pedofila.
Zastanawia mnie tylko, czy papieże faktycznie mają taką władzę absolutną jak się mówi, czy to też raczej dyktando i muszą śpiewać jak im się zagra. Przecież to jest polityka, nie żadna świętość.
A Karol - też wszyscy wiedzą - w SS działał i nikogo to dziś nie zastanawia? Jakie wyniósł z tych przygód myśli o bliźnim? Jak bardzo go w ogóle obchodził drugi człowiek?
Nieeeee aż tak? Myślisz, że katolicy wysadziliby w powietrze Overbeeka? Albo rozjechali tirem? Albo nożownik? Nie, nie wydaje mi się. Zabójstwa by nie było, co najwyżej jakieś protesty czy obrażanie najwyżej.
Pamiętaj, że wśród fundamentalistów zawsze mogą się trafić totalne zjeby.
UsuńNo tak, polityka – patrz morderstwo prezydenta na scenie.
UsuńSwój swego chroni. Przenoszenie do innych parafii przecież nie jest formą kary, lecz zabiegiem imitującym działanie. W praktyce w grę wchodzą układy i pieniądze. Czarna mafia ma się wciąż dobrze.
OdpowiedzUsuńAle świadomość ludzi rośnie i ten stan dobrego samopoczucia mafii nie będzie trwał wiecznie.
UsuńNo niestety ... i to wszystko prawda...
OdpowiedzUsuńWłaśnie, prawda, a są tacy, którzy polemizują z oczywistymi faktami.
Usuń