17 listopada 2025

202. Wesolutkie AGD

Kiedyś świat był prosty. Miałam czajnik, nalewałam wody, stawiałam na gazie. Woda się zagotowała, kawa gotowa. Koniec. A dzisiaj? Kupiłam czajnik elektryczny i dostałam do niego książkę grubszą niż „Władca Pierścieni”. Dowiedziałam się, że przed pierwszym użyciem muszę czajnik umyć, ale nie zanurzając go w wodzie. Nie wolno gotować mniej niż pół szklanki, ale też nie wolno gotować pełnego. Nie wolno dotykać, kiedy gorący. Nie wolno używać do niczego innego niż gotowanie wody, co trochę podcięło mi skrzydła, bo akurat miałam ambitny plan ugotować w nim jambalayę.

Pralka to już nie urządzenie, ale centrum dowodzenia NASA. Kiedyś były gałki: „pranie”, „płukanie”, „wirowanie”, „temperatura”. Teraz programów jest tyle, że mam wrażenie, że pralka wie o moich ubraniach więcej niż ja. Mam m.in. tryby: „bawełna bardzo brudna”, „bawełna lekko brudna”, „syntetyki średnio obrażone”, „wełna melancholijna” i „program eko, który pierze trzy dni, żeby oszczędzić dwie krople wody”.

Prawdziwym mistrzem instrukcji jest odkurzacz, ten, co sam jeździ. Zanim odpaliłam, aplikacja w telefonie kazała mi zarejestrować urządzenie, połączyć je z Wi-Fi, narysować mapę mieszkania i jeszcze nadać mu imię. Bo przecież jak inaczej odkurzacz ma wiedzieć, że jest Włodzimierzem? Dopiero wtedy zaczął jeździć. Do czasu, aż wciągnął skarpetkę Dzieciątka i doznał kryzysu egzystencjalnego, sygnalizując w aplikacji: „Error 34 – obiekt niepożądany w mechanizmie obrotowym”. Matko. Kiedyś człowiek po prostu się schylał, wyciągał skarpetkę z rury i koniec.

No i oczywiście wisienka na torcie – smartfon. Tu instrukcji już w ogóle chyba nikt nie czyta, bo i tak nikt tego nie zrozumie. Zresztą wszystko „jest intuicyjne”. Tak. Dopóki nie okazało się, że włączyłam latarkę, która świeci od tygodnia, a bateria znikła szybciej niż moje postanowienia noworoczne.

Mikrofalówka to już absolutna klasyka. Kupiłam ją, bo myślałam: „Co może być trudnego we włożeniu jedzenia, naciśnięciu guzika i wyjęciu gorącego?”. Ale nie. Instrukcja powiedziała mi, że nie wolno wkładać metalowych przedmiotów (kto by się spodziewał!), że niektóre talerze są „półmikrofalowe”, a jedzenie trzeba przykrywać specjalną przykrywką, bo inaczej zginę w Armagedonie. A i tak kończy się tym, że moja zupa jest gorąca jak lawa na brzegach talerza, a w środku zimna jak serce urzędnika skarbowego.


Ekspres do kawy wymaga wejścia na poziom filozoficzny. Dawniej parzyło się kawę „zalewajkę”. Teraz ekspres każe mi wybierać spośród kilkunastu rodzajów napojów, o których nigdy nie słyszałam. „Czy chcesz lungo, ristretto, flat white, macchiato czy latte artystyczne w kształcie łabędzia?” A ja po prostu chciałam pół kubka zwykłej kawy, którą mogłabym dopełnić mlekiem. W dodatku ekspres codziennie przypomina, że „Czas na odkamienianie”, więc musiałam kupić specjalny płyn droższy niż sam ekspres. I po co mi to było?

Nie wiem, jak Wam, ale mnie instrukcje obsługi tylko dodają pracy. Bo zamiast zrobić kawę, grzać obiad czy poczytać blogi, tracę pół życia na studiowanie, jak do tego w ogóle dojść. No ale w sumie mamy XXI wiek – epokę, w której do używania sprzętu AGD trzeba mieć co najmniej dyplom z inżynierii kosmicznej. A dawniej człowiek po prostu robił kawę, pranie i podgrzewał jedzenie w garnku. Dziś najpierw kurs on-line, potem instalacja aplikacji, a na końcu i tak trzeba zadzwonić do sąsiada, żeby pokazał, jak to włączyć.


Jestem nieco przerażona, bo w planie mam zakup air frayera i SodaStream.

99 komentarzy:

  1. Frajer brzmi dosyć znajomo!🤭

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko frajery kupują air frayery ! 😅

    OdpowiedzUsuń
  3. Następnym krokiem będzie lodówka, która za Ciebie zrobi listę zakupów, z instrukcją jak do promu kosmicznego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wykluczam, ale - odpukać w niemalowane - moja skromna lodóweczka spisuje się super.

      Usuń
  4. czytałaś o wibratorze, który najpierw trzeba zarejestrować w uprzednio ściągniętej aplikacji?...
    to właśnie przeczytałaś...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rewelacja ! 😂 😂 😂
      Dobrze, że nie używam takich gadżetów - nie toleruję ciał obcych 😎

      Usuń
    2. natomiast ostatnio mam kłopot z telefonem... zaktualizowałem system i okay, nie się nie dzieje, nic się nie zmieniło... poza jednym... gdy go włączę, to na wyświetlaczu pojawiają mi się jakieś obrazki, których wcale nie zamawiałem... nie, żadna tam reklama, na szczęście nic z tych rzeczy... po prostu ekstra tapeta wstępna, która ma cieszyć moje oko na dzień dobry... tylko, że nie cieszy, jedynie z baterii żre i ja tego nie chcę, ale pojęcia nie mam, jak to wyłączyć... próbowałem wczoraj, tak na szybko... ni cholery... a nie chcę na chama, bo przy okazji rozreguluję pięć innych rzeczy... zaraz przymierzam się do porządnego pogadania z tym telefonem... może w necie będzie jakaś instrukcja?...

      Usuń
    3. tak w ogóle, to jak w opisie jakiegoś urządzenia lub programu, aplikacji jest coś na temat "intuicyjnej" obsługi, to już wiadomo, że majty pełne śmiechu, LOL...

      Usuń
    4. No, dokładnie tak.
      Próbowałeś w ustawieniach ekranu? Bo to pewniej nie jest tapeta, tylko wygaszacz, dlatego żre. Sprawdź, czy nie masz włączonego wygaszacza ekranu, a jeżeli jest, to go wyłącz.

      Usuń
    5. już... uff, saperska robota... wreszcie wyłączyłem aktywną tapetę i jest już tylko ta moja stała, po staremu... ale co się naszukałem, to moje :)

      Usuń
    6. Grunt, że znalazłeś. Czy przydałam się w charakterze instrukcji?

      Usuń
    7. tak pośrednio, bo jednym okiem sam szukałem, a drugim zaglądałem do neta...

      Usuń
    8. ...i dostałeś zeza rozbieżnego 🤣

      Usuń
    9. przy moich szypułkach szybko sobie z tym radzę...

      Usuń
    10. zimno, zgaduj dalej :)

      Usuń
    11. zlituję się... ani krab, ani inny taki stwór... inkarnacja Latającego Potwora Szpagetti też nie... było inaczej... dawno, dawno temu na Ziemię przyleciała wycieczka z Proximy, ludzie bardzo miło ich przyjęli i była akademia... zaś moja prapra...pra...prabcia zapomniała się była w pilotem tej wycieczki...

      Usuń
    12. I co? Spodobało się na Ziemi? 🛸 👽

      Usuń
  5. Nie od dziś powtarzam, że dawniej nie tylko robiono trwalsze, ale i łatwiejsze w obsłudze, natomiast teraz by obsłużyć najzwyklejszy wydawało by się sprzęt trzeba poświęcić godziny na studiowanie instrukcji obsługi, a i to nie gwarantuje sukcesu... 🙄 Mam wrażenie, że ten cały rozwój technologiczny zmierza do tego byśmy do reszty ochujeli... 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak. Strach się bać, co jeszcze nas do tego ochujenia będzie prowadzić.

      Usuń
    2. Za dekadę albo dwie stworzą takie sprzęty, które będą samodzielnie myśleć, a wtedy człowiek będzie sie bał położyć spać, żeby go mikrofalówka we śnie nie udusiła 😂

      Usuń
    3. Przestań, bo jeszcze mnie ten SodaStream w nocy dwutlenkiem węgla poczęstuje!

      Usuń
    4. Lepiej uważaj, bo ja już kilkakrotnie spotkałem się w internecie ze stwierdzeniem, że niebawem te wszystkie urządzenia przejmą kontrolę nad światem a ludzi uczynią niewolnikami 😉 Choć akurat nimi w pewnym sensie już jesteśmy... 🙄

      Usuń
    5. Najgorzej człowieka trafia szlag na to, że w tym kraju większość traktowana jest jak niewolnicy, a tak zwane "elyty" rozbijają się np. Maybachami.

      Usuń
    6. Mam nadzieję, że odkurzacz mnie nie wciągnie. Żywię nadzieję, że jestem na to za duża 😅

      Usuń
    7. Tak traktują naród, jak ten naród im pozwala siebie traktować.🙄

      Usuń
    8. Pieprzę "naród". Mają, czego chcieli.

      Usuń
    9. Po wyborach prezydenckich i ja pieprzę ten naród, bo ludzie którzy byli w stanie wybrać sobie kibola na prezydenta nie zasługują na lepszy los.

      Usuń
    10. Tylko dlaczego kosztem połowy społeczeństwa?

      Usuń
  6. I to wszystko aby zaoszczedzic czlowiekowi czasu... pieniedzy, ulatwic zycie... Czlowiek w calosci na to sobie zasluzyl!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, no, pieniędzy to na pewno nie zaoszczędzi 😅

      Usuń
  7. wsiądź do samochodu - jeśli elektronika Ci pozwoli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samochodem jeżdżę na co dzień, elektronika mi o tyle pozwala, że pojazd nie najmłodszy.

      Usuń
  8. W nowej kuchni mam nowy sprzęt, jeszcze nie przeczytałam instrukcji, nie wiedziałam, że mikrofala jest tak skomplikowana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie nie jest, a w praktyce różnie bywa 😅

      Usuń
  9. Polecam air fryer 😀 Tylko instrukcję sobie daruj, leć intuicyjnie 😁😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zrobię, moja intuicja w tych sprawach jest wywalona w kosmos 🤣

      Usuń
  10. Mam taką dziwną przypadłość, że czytając wszelkiego rodzaju instrukcje (nie tylko do AGD) zaczynają mi łzawić oczy ;) Wykonuję telefon do Przyjaciółki, która wszystko wie i nie ma alergii na prozę instruktażową. I szafa gra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest przypadłość bardzo pożyteczna, tak uważam 😀

      Usuń
  11. Czajnik elektryczny posiadam od ponad 20 lat i działa bezproblemowo. Odkurzacze mam tradycyjne, smartphone dopiero od 3 lat (wcześnie nie potrzebowałem), ma 7 lat i działa super, a mikrofalówki od początku lat 90. XX wieku—tak długo, jak nie wkładam do nich nic metalowego, działają przez bez zarzutu wiele lat (jedna, "Panasonic", ma 26 lat). Express do kawy—nie-elektryczny, firmy „Bialetti”, stawia się na gazie i kawa przepyszna! Natomiast po posiadaniu 2 grillów gazowych, które po kilku latach zaczęły szwankować i poszły na śmieci, od 5 lat posiadam prosty na węgiel i jest doskonały.

    Pralka i suszarka mają 26 lat, są super i JA mam kontrolę, NIE one. Natomiast moja przyjaciółka kupiła taki nowoczesny zestaw pralki i suszarki. Krótkie i małe pranie, które mi zajmuje od 20 do maksymalnie 30 minut, u niej trwało prawie 2 godziny i NIC nie można było zrobić, aby coś przyśpieszyć. To gorzej, niż chore!

    Co do tworzenia się kamienia—miałem z tym problemy przez lata w czajniku. Odkąd zacząłem filtrować wodę (filtrami „Brita”), kamień zniknął—więc może warto w to zainwestować, bo rzeczywiście działają.

    Co do samochodu, to mój ma ponad 20 lat, jedyna automatyczna rzecz to skrzynia biegów (bo inaczej nie potrafiłbym jeździć); drzwi są na klucz, okna na korbki, itd. W razie czego już spędziłem wiele czasu czytając o nowych samochodach i odwiedziłem kilku dealerów. To są po prostu komputery na kółkach—a co najgorsze, sporo nabywców narzeka już po kilku dniach na małe problemy komputerowe. Były wypadki, że nie można było samochodu ruszyć, bo… nie było zasięgu komórkowego! A jeden z modeli samochodu, którego kupno rozważam, może nagle sam podjąć decyzję przejęcia kierowani, aby ominąć jakąś przeszkodę—czego nie poczuję, bo moja kierownica nawet się nie drgnie! Toteż dbam o mój wehikuł, aby jak najdłużej mi służył.

    Tak więc ja nadal jeszcze mocno stoję przynajmniej na jednej nodze w końcu XX wieku i jakoś nie widzę, aby moje życie z tego powodu było gorszej jakości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też nie jest.
      Co do samochodu, mój ma 21 lat i na razie dobrze się czuje, nie ma nawet cienia rdzy. Ma skrzynię biegów manualną, nie umiałabym jeździć automatem 😎

      Usuń
    2. "nie umiałabym jeździć automatem"

      A co tu "umieć"? Po prostu wsiada się i jedzie...

      Usuń
    3. @Jack - I do tego jedna noga odpoczywa 😉

      Usuń
    4. @Aśka-i do tego w ręku można cały czas trzymać kubek z kawą!

      Usuń
    5. @Jack - No jeśli te argumenty FrauBe nie przekonają, to już nie wiem co by mogło 😂

      Usuń
    6. Nie przekonały mnie. Jedna noga będzie wypoczęta, a druga przemęczona! Kawa chlapie! Poza tym, ja lubię ruszać wajchą!

      Usuń
    7. Kubek z kawą zakrywa się wieczkiem i nie chlapie. Druga noga też może wypoczywać, gdy wrzuci się cruise control (tempomat po polsku, w/g słownika). W moim samochodzie nadal jest wajcha-z "P" trzeba ją przesunąć na "D" i samochód jedzie! W nowszych przyciski. Cud, że jeszcze kierownica nie jest na guziki. Ale niedługo w ogóle nie będzie, bo po co?

      Usuń
    8. I czym wtedy będziemy jeździć? Mój brat ma samochód samoparkujący, myślałam, że umrę ze strachu, gdy parkował (samochód, nie brat).

      Usuń
    9. "I czym wtedy będziemy jeździć? "

      Samochód sam będzie jeździł. A my ze strachu za nim... na rowerze!

      Usuń
    10. Nie ma mowy! Prędzej będę pilotować Jumbo Jeta niż wsiądę na rower!

      Usuń
  12. Sodastream mam od tygodnia i to proste jest. I zachwalam niniejszym. Nad frajerem się zastanawiam, ale raczej zanabędę multifunkszyn Ninja 100 w 1. Mnie instrukcje nie przeszkadzają i nie przerażają. Zmywarkę już 3 razy sama naprawiałam. Lubię udogodnienia, ale nie wszystko mi się podoba. Na przykład nie mogłabym jeździć autem z automatyczną skrzynią biegów i bez odtwarzacza CD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nat, że się tak wetnę, auto w automacie to poezja! 😁 Pomijam, że trochę więcej pali, ale chodzi mi o wygodę. Ja się przesiadłam już kilkanaście lat temu i raczej bym nie zamieniła. Podobnie jak moja kumpela - po jednym już nie wróciła do manualnego 🙂

      Usuń
    2. Dziewczyny, ja tak jak Natt, nie umiałabym jeździć automatem. Jestem średniowieczna i koniec! 😀

      Usuń
    3. @Natt, wypróbowałam SodaStream u brata i też mam pozytywne wrażenia.

      Usuń
    4. U mnie raczej nie było wyboru: pierwszy samochód był automatyczny, mało kto posiadał manualny i nie bardzo chciał mnie na nim uczyć (co świetnie rozumiem), do dzisiaj nie potrafię—co nie stanowi żadnego problemu: większość opcji, oferowanych w obecnych samochodach, nie byłaby możliwa w przypadku samochodów z manualną skrzynią biegów. Mój znajomy w Polsce przejeździł ponad 20 lat manualnym, potem w Toronto był kurierem (tak, non-stop w korkach) i sam przyznawał, że ręka, a szczególnie lewa noga go bolą, jednak cały czas obawiał się (?) automatyków. Wreszcie kupił i powiedział, że nigdy więcej manualnego!

      @Natthimlen – mój odtwarzacz CD się popsuł niestety już po gwarancji, ale i tak wszystkie CD konwertuję na MP3 i słucham przez radio (używając transmitera), albo przez głośnik Bluetooth. Obecnie samochody nie posiadają zresztą CD player.

      Usuń
    5. @Aśka - tak, wiem, wszyscy mi to mówią. Jechałam raz automatem w Polsce jeszcze. Straszne przeżycie. Serio, ja uwielbiam manuale, mam wtedy kontrolę nad autem. No nie poradzę :)
      @Frau - no i wszystko jasne! Soda fajna. Trochę zwlekałam, bo musiałam pomyśleć, czy aby aż tak lubię gazowane, ale mnie przekonuje Młody, który lubi i ekonomia - odkupiłam używkę z dwiema butlami i butelką. Za grosze, bo 50 zł w przeliczeniu.
      @Jack - pewnie gdyby mnie nauczono na automacie, to bym lubiła. Ale jednak poczciwy maluch był tylko w wersji retro. I tak mi zostało. A co do muzyki to najczęściej używam spotify, ale mam mnóstwo CD, które ładuję do auta i słucham całych płyt. Nowe auta nie mają CD, ale na nowe mnie nie stać :D

      Usuń
  13. Lubię instrukcje obsługi, przede wszystkim lubię gdy są naprawdę instrukcjami, tzn. opisują jak coś działa w sposób łatwy i zrozumiały (mam problem z instrukcjami, które brzmią tak, jakby były napisane właśnie przez kogoś, kto nie lubi czytać instrukcji -- po instrukcji od razu poznać, czy autor jest w stanie ułożyć myśli po kolei). Moja mama ma inaczej, ona najpierw musi ponaciskać, a dopiero potem bierze instrukcję i oczywiście się wkurza, bo przeskakuje co drugie zdanie, albo czyta od tyłu. Ale mama jest prawdopodobnie w spektrum, jestem o tym przekonana odkąd zapoznałam się z podstawowymi objawami, więc nic mnie już nie dziwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich nie znoszę zwłaszcza odkąd słowa pisanego w nich ani na lekarstwo, za to same obrazki, z których nic nie wiadomo. Nie przywykłam do takiego czytania. Poza tym aktualnie instrukcje obsługi przybierają kształt książek napisanych we wszystkich językach świata i zanim znajdzie się po polsku, to można umrzeć ze starości.

      Usuń
  14. Radzisz sobie z instrukcjami i obsługą sprzętu skoro w planach zakup kolejnych gadżetów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam wyjścia. Albo sobie radzę, albo wkopuję w to Dzieciątko 😁

      Usuń
  15. Frajer u mnie w domu od ub.r.; pojawił się dzięki Współlokatorowi i pomimo mojej wcześniejszej doń awersji, "skradł moje serce i show" 🤪
    Najlepsze instrukcje obsługi ma Ikea i tego będę się trzymać. Obrazkowe 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. Właśnie w tej chwili opublikowałam odpowiedź na komentarz Moniki, m.in. na temat instrukcji obrazkowych. Nie umiem czytać obrazków, umiem litery.

      Usuń
  16. Wiele instrukcji jest napisanych przez ludzi, siedzących w temacie przez dekady i kompletnie nie potrafią się wczuć w przeciętnego, nie-technicznego użytkownika. Kiedyś firma produkująca amatorskie przekaźniki krótkofalowe zatrudniła kilku zwykłych krótkofalowców, aby napisali instrukcję do nowego radia, jakoby była świetna.

    Najlepsze są instrukcje firm azjatyckich. Zazwyczaj ich angielskie wersje są napisane w taki sposób, że można ze śmiechu paść! Ostatnio widziałem instrukcję w kilkunastu językach—od razu było widać, że wersja polska i angielska (i zapewne pozostałe też) była w 100% przetłumaczona przez AI.

    A instrukcje samochodowe są niczym książki Stephena Kinga (w ilości stron, NIE treści). Na przykład Honda Pilot posiada instrukcję na temat nawigacji, 117 stron i instrukcję obsługi, 805 stron. Kto to czyta? Z pewnością NIE moja partnerka, która pojęcia nie ma na temat komputeryzacji samochodu (czasami tylko mówi, że sam hamuje, przyśpiesza i „odzywają się jakieś sygnały”).

    Raz zaparkowaliśmy samochód blisko krawędzi klifu i ją poprosiłem, żeby zaciągnęła hamulec ręczny, tak na wszelki wypadek – jeśli, nie daj Boże, samochód się potoczy, może zjechać prosto na nasz namiot.

    — Nie wiem, jak to zrobić — powiedziała rozbrajająco.

    Następnego dnia rozmawialiśmy ze strażnikiem parku i nadmienił, że musiał kilka razy wyciągać samochody z naszego biwaku – bo zjechały z klifu!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie bardziej współczesne samochody mają chyba jakiś pstryczek zamiast dźwigni hamulca ręcznego. Przynajmniej moja Psiapsi tak ma.

      Usuń
    2. Tak, był przycisk, jakoś do tego ostatecznie doszliśmy. A w nowszym modelu biegi się zmienia też za pomocą pstryczków.

      Usuń
  17. Nastraszyłaś mnie!
    Już dawno nie kupiłem żadnego AGD i boję się pomyśleć co to będzie jak coś się popsuje.

    OdpowiedzUsuń
  18. These are all great! Thank you so much for sharing! I also love your blog background, it is beautiful and serene!

    OdpowiedzUsuń
  19. Trzeba się przyzwyczaić do nowości technicznych, nie ma wyjścia. A frajera i sodówę kup, ułatwiają życie. Musisz wejść w kontakt z przystojnym panem, aby nauczył Cię obsługi, instrukcji nie tykaj, szkoda Twojego czasu.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne. Pan musi zostać włączony do akcji!

      Usuń
  20. Oj tak, z tą pralką to się zgodzę. Nie kupuję takich, które są z NASA bo mnie na nie nie stać, ale jakiś czas temu teściowej posypała się pralka, a więc szybko w internecie z mężem znaleźliśmy za grosze ktoś oddawał pralkę. Nie była mocno stara, ale sprzedający po remoncie łazienki wymieniał również sprzęty. Wzięliśmy, przywieźliśmy, wstawiliśmy i zonk. Jak tego używać? Wielka naklejka żeby sobie zainstalować aplikację. Zrobiłam to, ale krzyczy, że nie rozpoznaje urządzenia. No to bez aplikacji, próbujemy, oglądamy. Blokada jakaś, czujniki, UJE MUJE DZIKIE WĘŻE ;D Ostatecznie rozgryźliśmy, ale trochę to zajęło. Aż się boje pomyśleć jak funkcjonują te najnowsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie mów, niech moja wiekowa pralka służy mi jeszcze przez następny wiek!

      Usuń
  21. Świetny tekst pokazujący, że wcale, nie jest nam łatwiej z tymi nowinkami technicznymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wcale nie łatwiej! Ja to jeszcze jakoś ogarniam, ale starsi ludzie, zwłaszcza samotni... Dla nich to wielki problem.

      Usuń
    2. Jakiś czas temu zastanawialiśmy się, jak sobie mogą poradzić z elektroniką komputerową, którą naszpikowane są nowe samochody starsze osoby, które do tej pory jeździły „tradycyjnymi” samochodami i które może nawet nie posiadają smartphone, komputera czy tabletu. Czytałem też artykuł, jak facet chciał kupić swojej wiekowej mamie nowy samochód i w rezultacie wybrał dobry, ale używany i starszy model, bez żadnych bajerów.

      Zresztą znam osoby w moim wieku, które do tej pory nie używały Internetu i jeżeli w ogóle posiadają telefony komórkowe, to takie najprostsze, aby móc jedynie zadzwonić.

      Usuń
    3. Mhm. Nie chce mi się wierzyć, że istnieją ludzie w przedziale wiekowym od 0 do 50+, którzy nie mają założonego maila albo nie potrafią go wysłać czy ściągnąć załączników. Musi mi się to jednak pomieścić w głowie - multum takich jest choćby wśród rodziców moich uczniów. Głowa mała. Ale to oznacza, że jest potrzeba upraszczania pewnych rzeczy, a nie komplikowania. Mój kolega prowadzi np. darmowe kursy obsługi smartfona dla emerytów i uważam, że to bardzo dobra inicjatywa.

      Usuń
    4. Istnieją. Szczególnie powyżej 60 lat, znam takie osoby-bo nie były mi w stanie wysłać ani e-mail, ani załącznika, ani zdjęcia. Ba, nawet nie miały pojęcia, co to jest faks i nawet sobie nie dały wytłumaczyć, jak do mnie go wysłać np. ze punktów oferujących takie usługi. Na szczęście udawało mi się im wytłumaczyć, jak przesłać do mnie list pocztą-jednak i ta czynność czasami im się nie udawała i list tylko cudem dochodził pod mój adres-albo był do nich z powrotem zwracany.

      Kursy to wspaniała rzecz, jeżeli się potrafi dobrze wytłumaczyć. Niektórzy na sam widok komputera (czy telefonu) dostają zawroty głowy, też osobiście spotkałem.

      Swego czasu specjalnie dla osób starszych robiono b. proste piloty do TV czy DVD. Miały dosłownie kilka przycisków (głośność, zmiany kanałów, włącznik). Ale obecnie coś takiego chyba nie byłoby możliwe.

      Usuń
    5. Osoby po sześćdziesiątce mają prawo czegoś nie umieć, bo to przeważnie ludzie, którzy nie pracują albo nie pracowali nigdy przy komputerze i w ogóle wolniej percepują, wolniej przyswajają wiedzę, wolniej się uczą. To naturalne. Ale już moja mama (78 lat) czy o 5 lat starszy tato - bez problemu wszystko ogarniają (tzn. ogarniali, bo tato zmarł, ale mama nadal ogarnia). Bałam się nawet, kiedy mój brat sprezentował mamie iPhone'a, bo to zawsze system inny od Androida, ale sama sobie z nim poradziła, twierdząc, że to proste. Podziwiam ją 🤗

      Usuń
    6. Przynajmniej część dzisiejszych osób 60+ (zwłaszcza tych w przedziale 60-70), były jeszcze w wieku produkcyjnym, gdy Internet stał się dostępny dla mas (kafejki internetowe, pierwsze modemy, Internet z kablówki itd.), część z nich miała wtedy jeszcze dorastające dzieci (jak ktoś miał dziecko pod trzydziestkę lub po trzydziestce, to jeszcze je wychowywał, będąc między 40-50 lat). Mieli wiec szanse poduczyć się choć podstaw, jak właśnie e-mail, czytanie wiadomości, itd. Rozumiem, że ktoś świadomie ogranicza korzystanie z sieci do minimum, ale niestety Wisły kijem nie zawrócimy. Wypada coś tam kumać z Internetu, nawet będąc dzisiaj po 60, a przed 70.

      Usuń
    7. No, niestety, życie i wysokie tempo rozwoju technicznego narzucają taką konieczność.

      Usuń
  22. Swego czasu napisałaś, że mieszkanie jest małe. Gdzie więc mieszczą się te kupione już sprzęty(mikrofala, ekspres) i jak zamierzasz poradzić sobie z kolejnymi, o zakupie których myślisz?

    OdpowiedzUsuń
  23. Haha, wpis fantastyczny i jak zwykle - w punkt! Uściski 🙂

    OdpowiedzUsuń
  24. Zakup SodaStream, czy czegoś podobnego jeszcze przemyśl, ale nie z powodu instrukcji, zakazów i nakazów, ale ceny (opłacalności) Jeszcze 3 dni temu poważnie myślałam o zakupie takiego utrojstwa dla całej rodzinki pod choinkę, ale potem sprawdziłam: ceny samego urządzenia, nabojów, wody w kranie i gazu do gotowania wody (tu trzeba zainwestować dodatkowo albo w filtr na kran albo przegotować wodę przed jej "nagazowaniem", przecież surowej nie zaryzykuję mimo wszystko - zwłaszcza po tym, jak ostatnio gdzieś w Polsce poinformowano ludzi, że mają jakieś bakcyle w wodzie w kranie dopiero po kilku dniach od odkrycia) i wyszło mi, że przy ilości pitej u nas w domu wody butelkowanej i jej aktualnych cenach po prostu nie zawsze się to wszystko opłaca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbowałam to u brata i bardzo przypadło mi do gustu. My pijemy bardzo dużo wody, niegazowanej nie przełknę. I zawsze ta butelka jest pod ręką.. Całymi latami nosiłam zgrzewki butelek do samochodu, a potem po jednej butelce na górę. To naprawdę ułatwi nam życie.

      Usuń
    2. Tak czy siak, przelicz sobie jeszcze wszystko, pamiętając, że jak podrożeje woda butelkowana, podrożeje i cała reszta, w tym woda w kranie - o to mi chodzi. Np. dla mojej teściowej woda z takiego urządzenia jest za mało gazowana, a ona też bez gazu nie lubi. Jeśli chodzi o bycie eko, kupujemy po prostu w większych butlach, bo wystarcza na dłużej i przelewamy do mniejszych (np. dla młodej do szkoły). Zdarza się po prostu, że nie wszystkich stać, aby być totalnie eko, nie przy tych cenach

      Usuń
    3. Zobaczymy, jeszcze córka niech się wypowie.

      Usuń
  25. :-)))
    no więc tak, pralka, lodówka widomo nie ma życia bez tych sprzętów i chuj.
    chyba że wolisz nad rzekę z kijanką?
    widzę, że bez ekspresu, który mieli kawkę rano na miły dzionek i poranek, też nie ma życia, i bez Paprocha, tak się nazywam mój, bo jak tak bez imienia, zwariowałaś?
    "odkurzaczy" 4 mam. każdy sie przydaje i każdy ma co robić. bez czajnika elektr. sobie nie wyobrażam, bo ten na gaz sie rozkręcał i rozkręcał i się czekalo...i proces był niebezpieczny.
    za to kuchennych nie używam wcale.
    i uwielbiam gdy pralka i Paproch do mnie przemawiają. a na smartfona szkoda mi kasy. mam fajny samsundzek telefonik i chętnie go używam. a nawet nadużywam znaczy się uzależniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na całe szczęście nie jestem telefonozależna.
      Masz rację, trzeba będzie nadać imiona sprzętom. Przemyślę to!

      Usuń
  26. Rewelacyjnie to wszystko opisałaś!!!! Moje uznanie. Mam podobne przemyślenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Piekarnik mam od 10 lat a niedawno odkryłam, że mogę w nim też ugotować ziemniaki....zrobić jedzenie na parze ( nie potrzebny mi do tego specjalny garnek na parę)..... i wiele innych odjazdowych rzeczy np.: podgrtać talerze przed włożeniem na nie obiadu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienawidzę mojego piekarnika, odkąd mam to elektryczne gówno. Pluję sobie w brodę, że nie kupiłam kuchenki gazowej.

      Usuń
  28. Witaj końcówką listopada
    Niestety nowości techniczne będą coraz bardziej 'ułatwiać" nam życie. A te instrukcje...
    Rozumiem, że plujesz sobie w brodę. Ja się uparłam i mam kuchenkę gazowo-elektryczną. Z piekarnika praktycznie nie korzystam. Nienawidzę piec.
    Musiałam sprawdzić, co nowego chcesz sobie kupić. Nie ogarniam tych nazw
    Pozdrawiam ciepło i życzę udanych Andrzejek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dziękuję, ale nie wybieram się na żadne andrzejki.

      Usuń