Szanowne (?) Życie!
Piszę, bo rozmowa z Tobą w cztery oczy nic nie daje (głównie dlatego, że Ty nie masz oczu, a ja coraz częściej nie mam siły i ochoty).
Pozwól, że zacznę od podziękowań, bo podobno tak wypada. Dziękuję Ci za te wszystkie rzekome „szanse”, które wyglądały podejrzanie podobnie do problemów. Świetny kamuflaż, naprawdę. Gdyby istniał konkurs na kreatywne utrudnianie egzystencji, miałobyś złoto, srebro i jeszcze Grand Prix publiczności!
Doceniam też Twoją konsekwencję. Naprawdę imponujące, jak potrafisz dostarczać dokładnie tego, czego nie zamawiałam. Marzenia? Proszę bardzo — w wersji demo niedziałającej po jednym użyciu. Spokój? Tylko w pakiecie z niepokojem. Sprzedaż wiązana.
Muszę przyznać, że masz świetne poczucie humoru. To ten rodzaj dowcipu, w którym pointa pojawia się po kilku latach i okazuje się, że to ja jestem przedmiotem żartu. Bardzo śmieszne.
Chciałabym również poruszyć kwestię organizacji. Czy naprawdę konieczne jest kumulowanie wszystkiego złego naraz? Czy istnieje jakaś opcja rozłożenia tragedii na raty? Bo obecny model zaczyna wyglądać jak nielegalny eksperyment na mojej psychice.
Niepokoi mnie też Twoja skłonność do powtórek. Jeśli coś już raz było złym pomysłem, to naprawdę nie trzeba tego testować ponownie w innej konfiguracji. To nie jest kreatywność, to jest karuzela z porażkami.
A skoro jesteśmy przy temacie — czy mogłobyś przestać wysyłać mi sytuacje i wydarzenia-lekcje, o które nie prosiłam? Rozumiem ideę rozwoju, ale czy naprawdę każda umiejętność musi być okupiona frustracją, zmęczeniem i ciężkim kryzysem egzystencjalnym? Może dałoby się wprowadzić wersję „light”? Taką bez skutków ubocznych w postaci zwątpienia w sens czegokolwiek?
Na koniec mam jedną skromną prośbę: jeśli już musisz mnie zaskakiwać, spróbuj czasem zrobić to pozytywnie. Wiem, brzmi jak fantasy i science fiction razem wzięte...
Z wyrazami umiarkowanego szacunku i dużą nieufnością
Frau Be
P.S. Jeśli to wszystko ma jakiś głębszy sens, to byłoby miło dostać chociaż trailer, taki, który wreszcie zdradza, o co w tym wszystkim chodzi, a nie tylko pokazuje losowe sceny z gatunku „dramat egzystencjalny z elementami absurdu”.
P. S. 2 Ech, Życie, żebyś Ty mordę miało...!

Jak się ma tytuł notki do treści listu?
OdpowiedzUsuńRzuć okiem na P. S. 2.
UsuńNadal mam wątpliwości: to byś mu mordę obiła?!…
UsuńNo oczywiście! I to jeszcze jak...
UsuńMam tylko nadzieję, że po takim liście, życie się wreszcie opamięta...
OdpowiedzUsuńJa już raczej nie mam.
Usuń