Poryczałam się o poranku. Mniejsza o przyczynę,
możemy np. przyjąć na potrzebę tego tekstu, że to z powodu poniedziałku.
Pękła we mnie jakaś tama i jak się uruchomiłam,
tak nie mogę przestać wyć. W pracy musiałam nad sobą mniej więcej
panować, ale i tak chodzę z króliczymi oczami i szlarami wokół
nich. Nie podoba mi się, że doszło do tego w poniedziałek, bo
popularne porzekadło głosi, że jaki poniedziałek, taki cały tydzień. No ale nie jesteśmy
przesądni.
No więc – ryczę. Ryczę jak trąba jerychońska, a smutek
i rozżalenie wypychają ze mnie wilgoć przez oczy. Do nowych dochodzą
stare i przewlekłe żale. Wychodzą wszystkimi tkankami, wypełzają z najciemniejszych
głębin serca, a ja szlocham na akord.
Gdy byłam jeszcze w podstawówce, mój pierwszy chłopak
dokuczył pewnego razu naszej koleżance z klasy.
- Widzisz, co narobiłeś? Teraz przez ciebie płacze – szturchnęłam go.
- To niech płacze – wypalił. – Będzie mniej sikać.
To ja chyba nie będę sikać przez cały tydzień.

Przybij piatke, bo i ja dzisiaj rano ryczalam, ale z calkiem innych przyczyn, mianowicie z wscieklosci i bezsilnosci, bo przed oczami mialam te krecace sie kolka i kazda strona otwierala mi sie przez cala wiecznosc. Nie moglam komentowac na bloggerze, ani u siebie, ani u kogos. Nie zlicze, ile razy resetowalam ten szajs w nadziei, ze cos sie poprawi. Potem to wszystko jakos ustalo, naprawilo sie, ale co mnie nerwow kosztowalo, to tylko ja wiem.
OdpowiedzUsuńAle ostatnio i tak czesto wyje nad swoim gownianym losem.
To samo mawiała moja babcia Marianna, gdy któreś z dzieci płakało.
OdpowiedzUsuńMyślę, że płacz to taki wentyl dla duszy, gdyby nie łzy i szloch, to pękłoby serce lub dusza obumarła.
Mówiłam Ci, że czułość, to twoje drugie imię!
Albo może wrażliwość...?
UsuńAlbo... głupota. Też ładnie.
Każdemu się zdarza. Czasem trzeba sobie gałki oczne nawilżyć 😉 Ja ilekroć płaczę to potem się wk***m na siebie za to, że jestem mientka pipa😉 🤦♀️ Jestem raczej cholerykiem, więc częściej werbalnie wywalam co mnie gniecie i bardziej mi pomaga niż takie kapanie spod powiek... 🤷♀️
OdpowiedzUsuńJa też wywalam odgłosami paszczowymi, ale tym razem coś mi odkręciło kurek. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz płakałam, a dzisiaj nadrabiam z nawiązką.
Usuń