15 października 2025

194. Czacha dymi

Czy zauważyliście, że czaszka stała się dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych motywów dekoracyjnych? Nie rozumiem tego. Ani to ładne, ani konotacje z tym związane nie są fajne... Na nagrobkach - rozumiem. Na transformatorach (wraz ze skrzyżowanymi piszczelami) jako ostrzeżenie przed śmiertelnym zagrożeniem - rozumiem. Ale nie rozumiem dzisiejszych czaszkobrewerii.

Niby czaszka była niegdyś symbolem śmierci i przemijania, a dziś mamy rok 2025, nie epokę średniowiecza i dance macabre, ale co się właściwie tak naprawdę zmieniło? Nic. Czaszka pozostaje przede wszystkim czymś obrzydliwym, bo trupim.

Zapewne jej transformacja z oznaki grozy i ohydy w element estetyczny wynika z jakichś trendów społecznych i może artystycznych, ale dla mnie to wciąż pozostaje niezrozumiałe i trudne do zaakceptowania. Tak, wiem, co kto lubi i w ogóle de gustibus...

Czaszka jako symbol przemijania i śmierci od zawsze występowała w kontekście filozoficznym i religijnym. Na przykład w epoce baroku, w malarstwie i rzeźbie pojawiał się wątek „vanitas” – przypomnienia o nieuchronności śmierci (Vanitas vanitatum et omnia vanitas - jeśli pamiętacie ze szkoły - znaczy Marność nad marnościami i wszystko marność i pochodzi z biblijnej Księgi Koheleta).

Adriaen von Utrecht - Vanitas

Współcześnie motyw ten jakby przeszedł proces dekontekstualizacji, został oderwany od strachu i obrzydzenia, traktuje się go raczej jako wyraz indywidualizmu i nonkonformizmu.

Wiadomo, że wpływ kultury masowej i subkultur jest w tej materii istotny. Rock, metal, punk czy gotyk uczyniły czaszkę symbolem buntu, niezależności i wyłamywania się z norm społecznych. W tym kontekście czaszka jest manifestacją stylu życia i postawy wobec świata.

Jako atrakcyjny leitmotiv czaszka stała się atrakcyjna wizualnie. Pojawia się we wszelkich projektach graficznych, biżuterii, ubraniach, tatuażach, dziecięcych piórnikach i skarbonkach, plecakach, kubkach, dekoracjach ceramicznych, samochodach, butach, meblach czy nawet jako dekoracja wnętrz. Dodatkowo współczesne interpretacje często łączą ją z kolorami, wzorami czy elementami florystycznymi. Jako mocny znak, świetnie sprawdza się w memach i ilustracjach. Łączy się je z różami, innymi kwiatami, zegarami, figurami geometrycznymi, napisami, innymi motywami zdobniczymi. Tkaniny w czaszki, czekoladki w kształcie czaszek, naklejki z czaszkami, czaszki na obramowaniach luster, ozdobny papier ryżowy z czaszkami, dekoracyjne neony z wizerunkiem czaszki, czaszki ze sztucznego tworzywa pakowane w zestawy - wszystkie chwyty dozwolone Pokrywa się je kwiatami czy wzorami geometrycznymi, co sprawia, że stają się one dekoracją zarówno mroczną, jak i "stylową". Z tym, że to nie dla mnie.


Czy popularność czaszki wiąże się z naszym współczesnym podejściem do śmierci? Zamiast przerażać albo obrzydzać, ma służyć kulturze popularnej?! Jakoś tego nie czuję.

Co o tym sądzicie? Mnie się to bardzo nie podoba.

62 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Świat już dawno przestał zauważać granice dobrego smaku.

      Usuń
  2. Nie zauważyłem za bardzo tej popularności, ale obracam się w bardzo ograniczonym rejonie. Zjawisko wydaje mi się bardzo niesympatyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest niesympatyczne. Być może u Was tej mody nie ma, ale Europa jest zaczaszkowana na amen.

      Usuń
  3. Może czaszka jako obudowa mózgu, w którym mieści się mądrość człowieka, ma właśnie ją symbolizować jako tryumf nad śmiercią? Tyle tylko, że mądrość każdego z nas przemija, a śmierć dopadnie bez względu na wszystko. A może ma przypominać "Memento mori"? Tak czy inaczej wizerunek czaszki, napawa mnie lękiem. Spóźnione życzenia z okazji Dnia Nauczyciela. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, Iwonko.
      Co innego dzisiaj zaprząta mi głowę i nie jest to w żadnym razie przyjemne.

      Usuń
  4. Mnie tam czachy sie podobaja, choc ani mysle ich kupowac i zdobic nimi wlasne srodowisko. Moze gdybym miala wiecej miejsca w domu, sprawilabym sobie taka dekoracje, np. ze szkla, ale nie mam, wiec swoj mroczny charakter musze uzewnetrzniac w inny sposob.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mieści mi się w głowie, że to się może podobać. A ja mam dużą głowę.

      Usuń
  5. Myślę sobie ze doszla do nas wraz z Dia de Los Muertos. Czaszki bym sobie w domu nie postawiła, bo ja jestem z tych zestrachanych. ale nie przeszkadza mi podejscie artystyczne wręcz podoba. I jest to oswajanie ze śmiercią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paskudztwo. Tu nie Meksyk, nawet kontynent nie ten.

      Usuń
    2. nie, no Hamlet to jest mój ulubiony Dramat Szekspira. :-)

      Usuń
    3. A ja nie cierpię Szekspira.

      Usuń
  6. Czaszki to tez nie mój klimat, jak Halloween, to raczej dynie, czarne koty i czarownice, ewentualnie duchy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego wszystkiego czarne koty najlepsze.

      Usuń
    2. jeden mnie dziś poharatał na okoliczność jesiennego odrobaczania, ale nie czarny, tylko ten bardziej biały, taki łaciaty... czarne akurat grzecznie współpracowały, już pojęły brak innych opcji... za to srebrny, kudłaty, on to ma japę jak ksiądz tacę na cołaski, bardzo mądre kocisko...

      Usuń
    3. Kotowie są mądrzy, to dogmat!

      Usuń
    4. koty różnie się zachowują przy zabiegach natury medycznej, czy też pielęgnacyjnej... jedne wściekle się bronią, mają przy tym sporo racji, bo sytuacja jest dla nich nietypowa, być może zagrażająca... inne z kolei znoszą to spokojnie, jakby świetnie wiedziały, że to dla ich dobra, okazują też tym sposobem zaufanie opiekunowi... zabawne w tym jest to, że jedne i drugie zachowanie postrzegane jest jako mądre...
      nasz srebrny miałkun szalenie spokojnie znosi czesanie, kontrole antykleszczowe, podawanie piguły, wizyty u weta, czy też samą podróż w transporterze do tego weta... ale jest to wybiórcze... mnie pozwala robić ze sobą wszystko, czasem tylko cicho auknie podczas czesania, gdy grzebień zbyt mocniej szarpnie jakiś włos... jednak do niektórych osób nie podejdzie, mowy też nie ma o dotykaniu... jak to się popularnie mówi kot /pies, czy inny zwierzak/ zna się na ludziach...
      kiedyś miałem kotkę, która była znakomitą testerką panienek przyprowadzanych do domu... do jednych podchodziła chętnie, nieraz od razu meldowała się na kolanach i mruczała jak traktor... inne omijała szerokim łukiem, unikała ich, fukała, buczała, okazywała niechęć... to działało... z tymi drugimi potem jakoś szybko wiązały się potem jakieś kłopoty... bezbłędnie trafiała, której warto jeszcze poświęcić uwagę, a którym za tą uwagę podziękować...
      trafnie też testowała kawałki kupionego mięsa, także rybiego, albo różne wyroby garmażeryjne... w tamtych czasach z jakością bywało różnie, a ludzki węch jest marny w porównaniu z kocim... jedne akceptowała, a przy innych dawała jasny komunikat "to jest kupa", kot wtedy robi taki gest łapką po podłodze, jakby zakopywał kupę... od razu było wiadomo coś można śmiało jeść, a co od razu wywalić, go grozi co najmniej uszczerbek na zdrowiu...
      ale wracając do tych panienek, to raczej nie o zapach chodziło... co prawda kwestia higieny lub używanych kosmetyków sporo mówi o danej osobie, ale to nie jest dość ścisły związek... jakby nie było każda panienka ma prawo się czasem spocić lub nie trafić z jakimś kosmetykiem... kocica wyczuwała po prostu wibracje, od razu wiedziała, że nawet gdy taka panienka ładnie pachnie, to nadal może być złą kobietą, lub jakąś co najmniej nieciekawą...

      Usuń
    5. Wystarczy, że znajdę się w czyimś mieszkaniu, gdzie jest kot, ten zaraz rzuca się do obwąchiwania moich butów, bardzo szczegółowego i dokładnego. To świadczy o wiedzy nabytej drogą węchu o moich trzech futrach. potem wyrażają swój stosunek do owych. Przeważnie oceniają pozytywnie, odchodząc od obuwia z ogonem w pytajnik. Tylko jeszcze najpierw upewniają się, czy na pewno nie przyniosłam ogoniastego zagrożenia ze sobą 😜

      Usuń
  7. Deko ...... co? ;) Mnie się też nie podoba i tyle. Nie rozumiem tej mody na fascynacje czaszkami. Aczkolwiek z racji nauczanego przedmiotu, mam w pracowni sporo czaszek zwierzęcych. I niektórzy moi uczniowie chodzą specjalnie po lasach i szukają kości różnych zwierząt, żeby je sobie wypreparować, jeden nawet sobie zrobił naszyjnik z ptasich czaszek. Ale to są przyszli technicy weterynarii, oni mają nieco inne spojrzenie na doczesne szczątki, zwierząt przede wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co deko? Dekoracje chyba.
      Wszelcy medycy, ludzcy i zwierzęcy, obcując na co dzień z chorobami i śmiercią, ulegają zobojętnieniu - aż do cynizmu.

      Usuń
    2. dekontekstualizacja ..... łomatko, co to za słowo ;) nigdy go nie słyszałam, chociaż sens zrozumiałam ;)

      Usuń
    3. O. To dobrze, bo już chciałam Ci tłumaczyć 😀

      Usuń
    4. ja mam tak ze swoimi tatuażami: jedne dla mnie coś znaczą, coś symbolizują, zaś inne mają znaczenie jedynie estetyczne, po prostu ładny motyw, ładny wzorek... nie widzę jednak żadnego powodu, aby jedne uważać za lepsze, inne za gorsze...
      aha, i mam nawet czaszkę, tylko nie ludzką, lecz szerszenia, nieco stylizowaną, ta akurat nic nie oznacza, to jest akurat to drugie, ładny wzorek...

      Usuń
    5. Wolałabym całego szerszenia. Najlepiej na zdjęciu, nie w postaci tatuażu.

      Usuń
  8. Pełna zgoda. Choć - jak dla mnie - nawet na grobie motyw czaszki i innych kości wprowadza raczej zbędny niepokój i wskazówkę, że ktoś wierzy, że śmierć ciała to rozpad i totalny koniec i że "nie ma już nic". W życiu bym takie motywu nie zafundowała i to osobie bliskiej na miejscu jej spoczynku. Czaski, kości, całe szkielety, wizualizacje innych tkanek są dla mnie normalne jedynie w miejscach, w których ludzie uczą się z jakiegoś powodu o ludzkim ciele

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ludzkim albo zwierzęcym.
      Jako grobowy motyw czaszka pojawiała się raczej w dawniejszych wiekach, jako swoiste memento. Teraz chyba nikt tego nie praktykuje, przynajmniej ja nie widziałam.

      Usuń
  9. może miałem dziwny dzień /żesz mi kurwa rewelacja, LOL/, ale mimo to wcale tak tego nie sensuję... jakoś nie widzę zalewu czaszek jako motywów zdobniczych dookoła i nie chce mi się do Oblęcina, bo wszędzie same jebane czaszki mnie otaczają, niczym piczki wodza Amazonek z Dubaju... albo może jest tak, że mi te czaszki spowszedniały i nie widzę ich już, bo odleciałem w kompletnie innym kierunku?... bardzo możliwe, ja tam niekłótliwy jestem...
    jednak mimo wszystko na pierwsze pytanie tekstu odpowiadam zdecydowanie, że nie zauważyłem... jeszcze dla pewności zajrzę do... do gdziekolwiek... choćby do lodówki, ale tam też nie ma, bo tam z reguły niewiele jest w tej wersji socjalizmu... a dup na mieście, sporym zresztą /bo akurat dziś tam byłem/ widziałem sporo i żadna nie miała nigdzie czaszki, aczkolwiek do majtek im nie zaglądałem - bo może tam mają jakieś tatuaże, czy cóś, tak artystycznie prowokacyjnie, czy też po babskiej złości zrobione?...
    nie, wróć... mam na biurku taki młynek do Medycznej w tej stylistyce, ale to się nie liczy, to przypadek, pamiątka taka sprzed lat... stoi sobie, bo stoi, tak ma być...
    ergo: dramatyzuuujesz... bardzo fajnie zresztą...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha, miałem kiedyś taką czarną bandanę w białe czachy, w pewnych kręgach były one modne... ale potem te chustki zniknęły z rynku, pojawiły się jakieś nowe, nieco inną kreską był wzór kreślony... i te nowe się nie przyjęły, uważaliśmy je za krindź, wiochę i w ogóle... ale czy sam wzorek niósł dla nas jakąś symbolikę?... to już raczej była dość indywidualna sprawa, dla mnie po prostu wzorek znaczył sam siebie, nic poza tym...

      Usuń
    2. Tak myślę, że to zalew tego motywu powoduje, że się go już nie zauważa. Ale nawet Hallo Kitty przerabiają na czachy.
      Serio żadna z widzianych kobiet nie miała czaszki? 🤣 To mózgów chyba też nie miały 🤣 🤣 🤣

      Usuń
  10. Nie zauważyłam zalewu czaszek, ale ja nie bywała w wielkim świecie jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, niebywała. Po prostu tego się już nie zauważa.

      Usuń
  11. Kazdy z nas ma inne poczucie ,, estetyki,, cos sie podoba, a cos nie, a jak jeszcze dojda do tego jakies przekazywane z pokolenia na pokolenie tematy tabu lub utrwalone w pamieci zachowania innych na widok czegoś....przyjmuje sie to- za część siebie lub odrzuca-- budujac siebie-rysujac w ten sposob swoj obraz/osobowosc.
    Ta wzorzysta czacha jest i owszem, ale jako szlaczek dla dzieci klas poczatkowych-bym ne polecała...Jeszcze sie naogadaja....:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta druga czaszka to przeniesienie Día de Muertos z meksykańskiej kultury do popkultury. W Meksyku czaszka jest symbolem odrodzenia. Kolorowe czachy z cukru, calaveras de dulce, opatrzone imionami zmarłych przodków, są np. zjadane przez rodzinę i przyjaciół. Kościół pożenił to święto z 1/2 listopada, ale meksykański kult przodków pozostał (przy czym radosność święta wcale nie musi być meksykańska, ale właśnie może być starym importem europejskim -- zanim kościół katolicki rozgościł się w Europie na stałe, nasi przodkowie traktowali dzień zmarłych bardziej jako święto rodzinne, niż coś, co przeraża, w końcu wyobrażenie śmierci było znormalizowane, inaczej niż teraz, gdy żądzą wrażliwcy).

    Czaszka na biurku? Mogłabym mieć. Podobnie jak mogłabym trzymać prochy bliskich w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja napisałam rządzą tak, jak napisałam? Dziżas end Meły!

      Usuń
    2. @Monika, ale mogłabyś mieć prawdziwą czaszkę czy coś w kształcie czaszki, zrobione z drewna, kamienia, szkła itp.?
      Co do prochów, też nie mam oporów żeby trzymać urnę w domu. Tylko jak dla mnie, różnica między czaszką a prochami jest taka, że prochy jednak trzymasz w jakimś naczyniu, opakowaniu, nie gmerasz w nich paluszkami, a taka prawdziwa czaszka mogłaby mnie prowokować żeby ją pogłaskać, a to już wydaje mi się trochę, hmm, dziwne? 😉🫣

      Usuń
    3. Moja córka kiedyś podłubała czaszce w nosie.
      Widziałam kiedyś program o kobiecie, która trzymała w domu urnę z prochami męża i te prochy po trochę zjadała. Dżizas!

      Usuń
    4. @Aśka, prawdziwą. Ale nie chciałabym mieć czaszki osoby bliskiej (pewnie z takiego powodu, że wolałabym zapamiętać ją inaczej).

      Usuń
    5. @FrauBe, lubię oglądać na youtube Ask A Mortician. Ta pani ma życzenie, że chciałaby pochówek naturalny, oraz nie ma nic przeciwko temu, żeby ją zjadły zwierzęta. W związku z tym pokazywała jedno takie miejsce w USA, gdzie pan przerabia prochy ludzkie na karmę dla różnych zwierząt leśnych (zanurzyła paluszek w takiej karmie i spróbowała, podobno była ok).

      Usuń
    6. O, Santa Madonna, Mater Dei!

      Usuń
  13. W stylistyce motocyklowej motyw czaszki jest bardzo popularny. Nie wiem, może symbolizuje to, że motocykliści balansują na granicy i śmierci się nie boją? Ja jako człowiek ceniący sobie życie, wybieram elementy ozdoby motocykla czy swoje ubrania bez tego motywu. Może nie chcę kusić losu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe. Albo po prostu jesteś estetą 😀

      Usuń
  14. Mam taką kolorowankę z czachą w maki (już nawet nie pamiętam skąd ją wytrzasnęłam, bo wciąż dokserowuję, od lat) - to jest mój debeściak na arteterapii, jak dzieciaki chcą to kolorować, to muszą być naprawdę pracowite i wykonać szereg innych prac. czacha czy dymi, czy nie - jest OK.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdecydowanie czaszka nie mieści się w moich kanonach piękna.
    Powiedziałabym nawet, że jej widok zdecydowanie mnie odrzuca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Mnie też odrzuca. Owszem, spowszedniała, ale ja nie gustuję w czaszkach.

      Usuń
  16. Mi czaszki nie przeszkadzają. Wręcz lubię. Nie ma to żadnych podtekstów, ani znaczeń i odniesień no chyba że do tych blackmetalowych kapel z mojego mema. Dla mnie to po prostu zwykła rzecz. Czy ładna? Rzecz gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee... Mój gust jakoś się z Twoim nie zgadza 💀

      Usuń
  17. Czaszka zawsze będzie kojarzyć się ze śmiercią i jakkolwiek by jej nie przedstawiać, to zawsze będzie tym trącić. Zresztą czym innym może trącić coś, co stanowi element naszych szczątków? 😅

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - szczątków. Gdyby nie śmierć, nie byłoby ich.

      Usuń
  18. Okropne to! Ale , jeśli komuś się podoba - nic mi do tego, natomiast sam bym tego nie eksponował nigdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo jak i ja... Poza tym coś, co kojarzy sie ze śmiercią raczej szczęścia nie przyniesie... 🙄

      Usuń
    2. @Tomek - ja też uważam, że okropne. Co się zaś tyczy podobania się, to trzeba mieć gust dosyć osobliwy.

      Usuń
    3. @Stasiek - głównie o tę śmierć chodzi, ale i o "walory estetyczne". Bezsensowne.

      Usuń
  19. Dla mnie też nie! Walorów estetycznych nie widzę żadnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako i ja nie dostrzegam.

      Usuń
    2. Walory estetyczne w czaszkach widzą ludzie, którzy mają nie równo pod sufitem 😅

      Usuń
    3. Też tak uważam. A jeszcze bardziej nierówno pod sufitem maja producenci oczaszkowania dla dzieci. I rodzice, którzy mówią: "Patrz, jaka fajna czacha!" i kupują dzieciakowi taki poroniony przedmiot.

      Usuń
  20. sporo ciuszków z powtarzającymi się w długich ciągach czaszek można zauważyć. nie wiem po co. może to ta alternatywna uroda wymaga, więc o piękno trzeba pytać tych alternatywnych. prócz własnej głowizny nosić przy sobie zapas na czarna godzinę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrzebniejsza od samej czaszki byłaby jej zawartość.

      Usuń
  21. Myslę, że to działanie intuicyjne, musimy oswajać jakoś śmierć, która jest immanentną częścią naszego życia (sic!). Osunęliśmy się od śmierci skrywając ją w kaplicach pogrzebowych, izolując od niej dzieci ("dzieci raczej nie powinny uczestniczyć w pogrzebach"), ukrywając w szpitalach. Ja jeszcze pamiętam trzy dni czuwania z trumną w domu, rodzice zabierali nas na nie, jeszcze mój tato kiedy po burzliwej walce z raczyskiem, w końcu odpoczął, miał tzw "puste noce" tu gdzie mieszkam. I może ta fascynacja motywami funeralnymi, jest podprogowym dążeniem do scalenia śmierci i życia znów w jedno w naszym świadomym umyśle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś mi to nie wygląda...
      Ale trumna w domu i to przez trzy dni to jakiś niepojęty koszmar.

      Usuń