04 sierpnia 2026

253. Jątrew, szurzy i paszenog

W przedostatnim moim poście Iwona Zmyślona użyła rzadko już dzisiaj spotykanego wyrazu „świekra”. Wzruszyło mnie to i spodobało mi się, więc pogrzebałam głębiej. A gdy się już dogrzebałam, to dym z czachy poszedł i mózg stanął mi w poprzek. No bo tak:

Moja Psiapsi mówi takie dziwne rzeczy jak „stryjenka” i „wujenka”, co u nas w ogóle nie funkcjonuje. W codziennej mowie używam wyrazów: „mama”, „tato”, „teściowa”, „teść”, „siostra”, „brat”, „babcia”, „dziadek”, „ciotka”, „wujek”, „kuzyn”, „kuzynka” i na tym koniec. Tymczasem są to spore uproszczenia, które dokonały się w języku z biegiem czasu. Niektóre nazwy pokrewieństwa i powinowactwa przechowują jeszcze gwary ludowe, ale chyba też już coraz mniej. Tymczasem dawniej przywiązywano dużą wagę do stopni pokrewieństwa i powinowactwa, co znajdowało odbicie właśnie w mowie.

W okresie staropolskim rozróżniano przede wszystkim podział na „kądziel” i „miecz”. Krewni „po kądzieli” to rodzina ze strony matki, a „po mieczu” – ze strony ojca. I teraz tak.

Przodkowie matki to „kognaci”, a ojca – „agnaci”. Już w tym momencie czuję się, jakbym rozpoczynała naukę zupełnie obcego języka w Duolingo.

Im dalej w las, tym więcej drzew. Mama i tato to „macierz” i „ojciec”. Ok, może być. Ale już ich dzieci to „czędo”, bez względu na płeć. Wnuki to „wnęka” i „wnęk”, a dziadkowie – „babka” i „dziad”. Jak mogłabym mówić na mojego ukochanego dziadka „dziadu”?!

Rodzice żony nazywali się „cieścią” i „cieściem”, natomiast rodzice męża „świekrą” i „świekrem”. Swoją synową nazywali „snechą”, snecha zaś na siostry męża mówiła „zełwy”, a na braci „dziewierze”. Nadążacie? Bo ja już nie 😅. Jeżeli bracia męża mieli żony, były to „jątrwie”. Z kolei dla męża siostra jego żony była „świeścią”, a brat „szurzym”. Mąż świeści to „paszenog” (w tym momencie ocieram pot z czoła)… I jedziemy dalej.

Brat ojca był „stryjem”, jego żona „stryjenką”, a brat matki „wujem” (analogicznie jego żona to „wujenka).

Dzieci rodzeństwa to „nieściora” i „nieć”, zamienione później na „synowicę” i „synowca” (potomstwo brata) oraz „siostrzeniec” i „siostrzenica” (dzieci siostry).

Mąż ciotki to „pociot” lub „naciot” (za nic nie powiem tak wujkowi !), a kuzynostwo to „pociotki”.

Mąż siostry to „swak”. Siostry babki nazywano „praciotkami”, a braci dziadków „wielkimi stryjami” lub „wielkimi wujami”.

Pozostawiam Was zapewne z bólem głowy, przepraszam, nie chciałam! Sama po napisaniu tego tekstu mam we łbie cyrk, a w doopie karuzelę.