1. A oto klasyka debila. Na zdjęciu poniżej wyglądam tak, a nie inaczej, bo jedna moja koleżanka uznała, że szkoda, żeby takie ładne i długie włosy (moje) marnowały się bez loków i fal. Przyniosła mi taki artefakt, który zobowiązałam się użyć. No to użyłam i z tego tytułu ujrzałam w lustrze wzorcowy okaz kretyna.
Zignorowałam obraz i poszłam
w tym spać – zgodnie z instrukcją. Faktycznie, rano, po zdjęciu tego
patentu, ujrzałam się piękną, polokowaną i pofalowaną jak falowana
blaszka. Przez chwilę miałam złudzenia co do pokazania się tak atrakcyjną
ludziom. Zupełnie jakbym zapomniała o tym, że moje włosy mają właściwości
drutów telefonicznych. Zanim zeszłam z drugiego piętra i dotarłam do
samochodu zaparkowanego przed blokiem, po lokach i falach nie było
już śladu. Owłosienie głowowe prezentowało się jak zwykle.
2. Jakiś czas temu przyszła BEZCENNA
przesyłka od Teatralnej. W niej zaś osobiście przez Nią sfilcowane
kolczyki. Matulu, jakie cudne! Teatru, do końca świata Ci się nie wypłacę!
💖💖💖💖💖
3. Stałam się również posiadaczką
zacnego kubka. Niby takie zwyczajne, nie za ładne nic, a motywuje
jak cholera! Szukajcie motywacji na zdjęciu, a znajdziecie 😅.
4. W pergoli śmietnikowej zalągł się
menel. Od trzech tygodni mieszka tam, robi pod siebie, a nad nim unoszą się
roje much. Wiadomo, że śmietniki same z siebie nie pachną fiołkami,
tym bardziej w lecie, gdy jest gorąco i wszystko rozkłada się z prędkością
światła. Kloszard przebija stawkę znacząco, nie każdy potrafi AŻ TAK
śmierdzieć. Współczuję sąsiadom, których okna wychodzą na stronę śmietnika. Dodatkowo
łachmyta jest agresywny i ludzie zwyczajnie boją się chodzić ze śmieciami.
Powiadomiona administracja na monity mieszkańców odpowiedziała, że… nie mogą
nic z tym zrobić, bo gość jest agresywny. No, zajebiaszczo. To kto ma nam
pomóc?! W ubiegłym roku zgłaszałam, że do mieszkania wlatują mi szerszenie
(ja bym się z nimi dogadała, ale boję się o koty). Oddzwoniła za
jakiś czas pani, informując mnie o tym, że odbyła spacer, obejrzała krzak
bzu rosnący przed naszymi oknami i nie widziała żadnego gniazda. To
by było na tyle. Idiotka.
5. Właśnie wykipiałam mleko w mikrofalówce. Żądam pomnika.




Super wyglądasz, choć to pierwsze zdjęcie jest wręcz rozbrajające 😅😅😅 Kubek z mądrym przekazem i nie dziwie sie że potrafi Cię zmotywować. Mieć wyjebane to najprostsza droga do spokoju ducha 😉
OdpowiedzUsuńJakoś polubiłam to pierwsze zdjęcie, rzeczywiście jest rozbrajające, śmiać mi się chce 😆. Natomiast kubek jest absolutnie motywujący. Widzisz, ja działam na marchewkę, a na kij od razu się zatrzymuję. Do wszystkiego muszę mieć motywację. Do życia też. Maksyma z kubka jest życiową maksymą syna mojej przyjaciółki. Ma chłopak rację!
UsuńZ tym kijem i marchewką, to chyba źle rozumiemy to powiedzenie. Kij i marchewka występują razem, bo marchewkę przywiązywało się do kija i tak go mocowano, że był przed osiołkiem i razem z nim się poruszał. Biedny osiołek ;)
UsuńNie, rozumiemy dobrze. Powiedzenie o kiju i marchewce jest metaforą zachęty i kary.
UsuńTak, patrząc na to pierwsze zdjęcie trudno się nie uśmiechnąć 😅 Dobrze że potrafisz tą motywację nawet w czymś takim jak kubek znajdować. Oby starczyło Ci jej na długo.
UsuńWiesz, sam kubek może i nie motywuje, ale to hasło na nim jest szalenie pożyteczne i z wszystkich sił próbuję je wcielać w życie. Na Facebooku też ku pamięci ustawiłam sobie podobne hasło 😅
UsuńBo to najlepsza recepta na spokój w życiu. Wiadomo, że nie na wszystko można mieć wyjebane, ale na to co nas niszczy i wypala trzeba się starać 😉
UsuńTrzeba i ja to wiem, i staram się. A jakie to trudne, to sam najlepiej wiesz.
UsuńPrzetrwałaś już tyle ataków tej cholery, że jesteś nie do pokonania 😉 To depresja powinna się bać Ciebie! 😉
UsuńKupię sobie kałacha na czarnym rynku i ją zastrzelę 💣.
UsuńGdyby tak się dało to sprzedaż kałachów by przeżywała spory rozkwit 😉 Niestety wewnętrzna walka nie jest taka prosta.
UsuńTo może dynamit... bomba wodorowa... armata?...
UsuńA co do menela, jak zrobi się zimno to się i tak będzie musiał wyprowadzić, bo wiata śmietnikowa to kiepskie schronienie na chłodne miesiące. Teraz mu dobrze i może srać pod siebie, ale to do czasu 😅
OdpowiedzUsuńZapewne masz rację, ale do zimy jeszcze daleko... 😅
UsuńKubek przyniósł mi na myśl piosenkę Zenka z Kabanosa pt. ,,Buraki".
OdpowiedzUsuńCo do usuwania os/pszczół/szerzeni to samo było w moim poprzednim miejscu zamieszkania. Administrator poszedł zobaczyć do sąsiadów nad nami, gdzie było gniazdo. I też mniej więcej tak samo powiedział, gniazdo puste, nie ma os. Ręce opadają.
Pozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
O, bardzo lubię tę piosenkę 😅
UsuńWychodzi na to, że wszelkie administracje potrafią jedynie podwyższać opłaty.
A obecna wyrzuciła budynek, w którym mieszkam ze swoich zasobów. Wyjaśnili to pismem tak napisanym, że nic nie wyjaśniał. Podnieśli czynsz, nie dbają już o pewne rzeczy dookoła budynku. Ale już mamy plan, żeby załozyć własną wspólnotę mieszkańców, będą niższe czynsze, nie będzie zatrudniania firm do robienia rzeczy głupich (na przykład mycie powierzchni garażu latem co dwa miesiące, to chyba jakaś firma powiązana z prezesem musi być). Także tak.
Usuń
UsuńNo faktycznie, mycie powierzchni garażu to czysty absurd!
Ciekawa jestem, jak można wyłączyć budynek z administrowania. Są na to jakieś podstawy prawne? Nie no, Polska to naprawdę dziki kraj.
Jeszcze zimą, jak jest śnieg, błoto to ma sens jakiś. Ale teraz, ewidentne wyciąganie kasy od mieszkańców.
UsuńPrzypomnieli sobie w spółdzielni, że w 2018 roku jakieś pomieszczenie ostatnie wydzielono spod ich opieki. Ale czemu czekali tyle to nie wiem. W sumie nawet prawnicy mieszkający w tym budynku nie wiedzą, na spotkaniu w tej sprawie nie do końca wiedzieli jak to wyjaśnić. Czekamy na opinię eksperta i po wakacjach pewnie będziemy głosować w tej sprawie. Bo chodzi też o przejęcie funduszu remontowego od spółdzielni.
Ta spółdzielnia to jest ta sama od bloku przy ulicy Hirszfelda chyba 1 lub 2 w Warszawie, o którym mówili w radio i w TV. Bo od wielu lat są zaniedbania techniczne i teraz ludzie mają tam szczeliny między podłogą i ścianą na szerokość stopy chyba. Nadzór budowlany zakazał mieszkania, a spółdzielnia nadal walczy, uważa, że to za daleko idąca interwencja. Ręce opadają po prostu.
UsuńAaa, jeżeli to spółdzielnia, to rzeczywiście może być denna, ze spółdzielniami różnie bywa. Mój blok podlega pod miasto (MZBM).
UsuńDo niedawna było w miarę OK. Ale na zebraniach walnych było tyle kłótni, problemów, że ludzie siedzieli od 18 do 6 rano kolejnego dnia kiedyś. @_@ Nie dało się chodzić tam. Raz byłem i mi wystarczy. Może jak będziemy mieli swoje zarządzanie będzie łatwiej o kompromisy.
UsuńWszędzie wygląda to tak samo. Na zebraniach wszyscy się żrą między sobą i biją pianę, a czas płynie nadaremnie.
UsuńA u mnie jeszcze jak chciano odwołać prezesa ds. technicznych to zawiązały się grupki, jedne za nim, inne przeciwko. I przepychanki były. Wojna totalna.
UsuńPoza tym zamiast załatwiać mniejsze sprawy w komitecie blokowym czy podobnych organizacjach wyciągano te problemy na zebraniu walnym. Można by książkę napisać o tym.
Wszystko to jest bez sensu. Istnieje wielu ludzi, którzy chcą rządzić, nawet na szczeblu rodzinnym. I będą się między sobą wykłócać do skończenia świata.
Usuń:0 O rety. Miałem już wyjechać z filozofią nihilizmu i tak dalej, że nic nie ma sensu i wszystko to d..a czarna za przeproszeniem. Ale przypomniałem sobie, że dopiero co się pojawiłaś na powierzchni życia, a ja też w sumie mam ostatnio humor zmienny, więc nie napiszę już nic więcej w takim klimacie.
UsuńNie mniej dostrzegam coraz więcej powiązań moich z myślą Ciorana na przykład. No ale może zaproponuję jakiś element czerpania z życia, znajdowania przyjemności w nim i napiszę, że warto robić to, co się lubi. :) Ja na przykład dużo staram się spać, jeść i czytać, a do tego słucham muzyki. I jest mi z tym dobrze.
UsuńNo, mnie najbliżsi są Cioran, Schopenhauer i... Diogenes 😅
UsuńTak, masz rację, na to samo wpadłam już jakiś czas temu. Robię to, co lubię - na co dzień tyle, na ile pozwoli mi czas, a w wolne dni - ile tylko mi się zechce. Teraz mam wakacje i odbijam sobie za cały rok. Odsypiam zaległości, wróciłam do blogowania (kocham pisać). Co jeszcze lubię robić? Jeść, tak 😅, owszem. A z mniej przyziemnych zajęć to czytanie książek, zen doodling, art journal, pisanie wierszy, fotografowanie, słuchanie i oglądanie podcastów.
Usuń^_^ Niezłe zgrupowanie filozofów.
UsuńJa wakacje ostatnie to miałem na studiach chyba, to powoli nieznane dla mnie słowo. :D Ale nie narzekam. Po pracy co teraz mam jestem w stanie jeszcze co nieco porobić. ^_^ Jedzenie i spanie to moje chyba najbardziej ulubione rzeczy. Potem czytanie i muzyka, a na końcu jakieś inne rzeczy, zależnie od humoru, pogody i tak dalej.
A jak się miewa Kapitan Baryłka?
Usuń@_@ Nijak jak na ten moment. Gdzieś na morzu o nie znanej mi nazwie przebywa. Nic się nie dzieje.
UsuńTo tak jak u mnie. Mam nadzieję, że to chwilowe.
UsuńJa już tak mam od dwóch lat. Widocznie źródełko twórcze u mnie wyschło i nijak nie chce się napełnić.
UsuńBywa i tak, ale nie upadaj na duchu.
UsuńTeż trochę nie mam czasu na to. Siedzę po sześć godzin przy ekranie, a wiersze właściwie prawie zawsz pisałem na komputerze od razu. Nie chciałoby mi się przepisywać. Może za jakiś czas wrócę do pisania, trudno powiedzieć. Czasem mam jakieś pomysły na opowiadania, jednak po chwili mi mija, bo mi się nie chce nad tym siedzieć. Taka historia.
UsuńZ tymi rzeczami nic na siłę. Musi się zachcieć.
UsuńZa to przypomniałem sobie, że kiedyś napisałem takie opowiadanie o osobie po tranzycji, która zaginęła. I główny bohater- detektyw ma ją znaleźć. Idzie po śladach, dowiaduje się o alienacji poszukiwanej, odsuwaniu przez otoczenie na margines itp. W końcu przygnieciony tym złem idzie na plażę, siada na wydmie i zastyga tak na wieczność. Mniej więcej coś takiego. I nawet chciałem coś tam poprawiać ale przestało mi się chcieć, zanim zacząłem nawet. :D Ale chyba znajdę i przynajmniej przeczytam sobie.
UsuńTo chyba najbardziej realistyczne moje opowiadanie. Bo reszta to groteskowo-absurdalne skrzeki codzienności, które wydają się być skutkiem jakichś substancji. Ale na pewno posiłkowałem się tylko swoim umysłem i niczym więcej. Nie pisałem chyba po alkoholu czy czymkolwiek innym nic. Bo potem trochę strach/wstyd by było czytać.
UsuńNo, ja też nie piszę po pijaku 😀. A to opowiadanie to całkiem ciekawe może być.
UsuńJak znajdę, przeczytam i uznam za przynajmniej niezłe w jakichś zakresach mogę do Ciebie wysłać mailem. :)
UsuńZ tego co pamiętam to dużo emocji mi towarzyszyło w czasie pisania. Ale czy też tak jest jak się czyta to już nie mam pojęcia, muszę sprawdzić.
UsuńGdyby coś Ci się nie spodobało, zawsze możesz nanieść poprawki. Tymczasem ja bardzo chętnie przeczytam.
UsuńMenela trzeba zgłosić na policję. Skoro gość jest agresywny może go uśmiercą w trakcie interwencji i będziecie mieli spokój.
OdpowiedzUsuńMhm. Menel też człowiek, nie chciałabym, żeby go ktokolwiek uśmiercał. Wolałabym, żeby go jakiś dom dla bezdomnych przyjął i uczłowieczył na powrót.
UsuńIdealistka.
UsuńDopóki sobie radzi i jest na chodzie, nikt temu człowiekowi nie pomoże i nie przekona, by przestał żyć jak żyje.
Nie wiemy, co go wyrzuciło poza margines. A może on jest chory?
UsuńZapewne przynajmniej na alkoholizm, ale co z tego? Nikogo nie da się na siłę wyleczyć z nałogu.
UsuńNa siłę nie. Na siłę w ogóle nic się nie da w relacjach ludzko-ludzkich.
UsuńMleko w mikrofali? Nie wpadłabym na taki pomysł :)
OdpowiedzUsuńPrzed skręceniem włosów potraktowałaś je jakimkolwiek preparatem do utrwalenia fryzury? Kubek zajebisty, dosłownie:) ,a kolczyki made by Teatralna, sztuka w uszach :)
Ludzi takich jak menel mi żal, żyje niczym zwierzę i tak się zachowuje.
Mnie też żal menela.
UsuńPreparat utrwalający nabyłam z tej okazji specjalnie. Nie będę się wyrażać.
Dlaczego mleko w mikrofali jest dziwne? Potrzebowałam tylko kubek, na gazie byłoby znacznie dłużej.
Ja też podgrzewam mleko w mikrofali, nieraz mi się rozlało,,😀
UsuńO, właśnie. To rozumiesz mój ból 😀
UsuńA mnie pomidor wybuchl w mikro. Duzo bylo sprzatania. Wiecej niz po mleku.
UsuńMojemu Dzieciątku wybuchają parówki 😀
UsuńParowki mnie tylko piszcza i juz wtedy je ratuje.
UsuńU nas nie słychać piszczenia, bo żadna z nas nie lubi ani stać nad garem i gapić się w niego, ani na mikrofalę. Dlatego ja kipię, a on wybucha 😅.
UsuńBlogspot oczywiście nie powiadomił o nowym wpisie.
OdpowiedzUsuńMoje włosy niestety tez oporne na wszelkie układanie, musiałabym hektolitry lakieru użyć.
Kubek motywujący bardzo!
Kolczyki cudne, ten kolor!!!
Nigdy nie wiem ile to mleko w mikrofali ma stać, a goście czasem chcą mleka do kawy...
Do kawy to ja leję zimne, bo nie lubię gorącego picia. W kwestii włosów - witaj w klubie! Kiedyś potrzebowałam fryzury przeciwpancernej na studniówkę. Fryzjerka zrobiła coś takiego, że czołg by nie przejechał, majstersztyk. I co? Poloneza nie doczekało...
UsuńMiałam takie cos na głowie na wesele syna, wytrzymało do rana, nawet trzykrotne mycie ledwo dało radę!
UsuńNajwyraźniej moje włosy są przeciwatomowe. I bądź tu mądry, i pisz wiersze!
UsuńI pisz wiersze!!!
UsuńPiszę. Z przerwami, ale piszę.
UsuńZresztą... Voilà, mówisz i masz albo zaraz będziesz miała.
UsuńJa dostałam kubek z gołębiem i napisem - Bądź jak gołąb, sraj na wszystko! Czasem pomaga...
OdpowiedzUsuńO, tak, uwielbiam to hasło! Też motywuje 😅
UsuńTwój Niecodziennik po raz kolejny dowodzi, że życie nie potrzebuje dramaturga - samo pisze farsę z elementami groteski, dramatu społecznego i katastrofy mleczarskiej. Człowiek próbuje zachować fason, ale rzeczywistość co chwilę podrzuca mu kolejną scenę, po której pozostaje już tylko spojrzeć na napis na kubku i uznać go za jedyną rozsądną filozofię ;)
OdpowiedzUsuńBo to naprawdę jest jedyna dobra filozofia życia. Trzeba tylko nauczyć się stosować ją w życiu w każdej chwili.
UsuńKubek wymiata. Kloszarda powinni wymieść Strażnicy Miejscy. Szerszenie trzeba wybić, a jeśli się nie da założyć moskitierę. Do gniazda (NA PEWNO nie jest na bzie :) ) bym raczej nie podchodziła.
OdpowiedzUsuńMatko, wybić... żal stworzonek, szerszeń też człowiek. Kloszarda też mi żal. Moskitiery, niestety, nie da się założyć, bo koliduje z siatką kotową.
UsuńNo więc cierp ciało, kiedyś chciało :) Jak wiesz, kto ma miękkie serce musi mieć twardą pupę ;)
UsuńJa tam wszystko mam mięciutkie jak pianki Marshmallow 😅.
UsuńA to ja widziałam taki kubek z napisem - pojebie mnie 😂
OdpowiedzUsuńGdybym miała tak piękne włosy ciągle męczyłabym tym wałkiem. Niestety moje cienkie piórka opornie rosną. Jest i dużo, ale cienkie.
Jejku z tymi menelami to dramat, jakaś straż miejska czy coś? Jak już siedzą i biorą wypłaty za nic, niech przyjadą i pogonią smroda razem z jego agresją. Ja bym tam dzwoniła aż by mnie mieli dosyć 😂
Wszyscy dzwonią, ale najwidoczniej administracja jest z betonu.
UsuńFajny kubek ma moja koleżanka. Napis głosi: "Pocałuj mnie", ale gdy pije z niego, widać dokończenie na spodzie: "w dupę".
na zimę szerszenie zdychają. wystarczy poczekać. kloszardzi są twardzi i zimą nie zdychają, za to brat Albert wspiera ich, gdy stężenie etanolu spadnie w okolice zera. a fryzura dla mnie nieosiągalna. obecnie jestem zamszowy i nie ma czego zakręcić.
OdpowiedzUsuńJuż poczekałam, zima była i chyba rzeczywiście wymroziła biedne szerszenie. Szkoda ich, ale co poradzić?
UsuńMamy różne domy dla bezdomnych, brata Alberta też. We wszystkich obowiązuje wstrzemięźliwość od alkoholu, to prawda. Dura lex, sed lex. Trudno się zorientować, czy zionie alkoholem, czy nie, bo przez jego odór osobisty nic się nie przedrze.
Śliczna z Ciebie Dziewczyna!!!
OdpowiedzUsuńOjoj, ja bym nie przesadzała!
UsuńJa myślałem, że to jakiś indiański kubek. Eh wiedza tajemna! :)
OdpowiedzUsuńOciera się o magię! 🪄🧙🏻♀️🧹🔮
Usuń"Właśnie wykipiałam mleko w mikrofalówce. Żądam pomnika."
OdpowiedzUsuńPomniki stawiają, gdy mleko, nastawione na zsiadłe, wykipi...
Moja znajoma pojechała do Polski, bodajże w latach 90. ub. w. Poszła na Dworzec Centralny w Warszawie-wówczas było to miejsce słynne z powodu ogromnej ilości bezdomnych, którzy tam mieszkali i do tego wspierani przez jakiegoś księdza. Powiedziała, że to, co zobaczyła, to szok, a smród to czuła przez następnych kilka dni.
A co do bezdomnego... w Toronto bezdomni którzy cały czas "mieszkają" na ulicach żyją przeciętnie od 2 do 7 lat (podobno średnia jest coś poniżej 5 lat). Zabija ich zimno, jak też choroby, alkohol, narkotyki, papierosy, niedożywienie i ogólny styl życia. Gdy raz rodzina szukała swojego bezdomnego syna w Toronto, to gdy mówiła, że już 5 lat poniewiera się po ulicach, to większość 'znawców' tego tematu sugerowała, że już pewnie zmarł. Dlatego południowe stany, a szczególnie San Francisco, są o wiele atrakcyjniejsze dla takich ludzi. A w Kanadzie przyciąga ich Vancouver, gdzie klimat jest zupełnie inny od tego w południowym Ontario.
Matko kochana, to jest straszne. Pamiętam Warszawę z lat 80-tych i 90-tych, czasy handlu ulicznego i Dworzec Centralny z bezdomnymi również.
UsuńNastępnym razem spróbuję wykipieć zsiadłe mleko 😀
Moze i cos tam pisze. Kazdy widzi co chce. Faktem jest, ze kubek za je bist ty. A Ty masz kolorowy kubek we wzorki literowe.
OdpowiedzUsuńKolczyk super. Takie trzecie oczko :))).
Poruszylas smutny temat spoleczny. Mnie ich zal normalnie!
Drugi kolczyk jest czwartym oczkiem 😀
UsuńMnie też żal bezdomnych. Nie zawsze to, co ich spotkało, jest przez nich zawinione.
Nie poskładałaś literek? To przeczytaj tylko pierwszy rządek.
Przeczytalam caly napis. Troche a bylo klopotliwe. Dwa a :)))
UsuńTak, wygląda myląco, jak drabina.
UsuńA nie ma takich kubków z " nie" na początku? Nie mam kija w dupie, ale takie geny. Chyba po matce, bo ona potrafiła się zatracić w codziennych obowiązkach.
OdpowiedzUsuńNie widziałam takich, o jakie pytasz, ale niewykluczone, że są.
UsuńKiedyś byłam bardzo porządna (w sensie regularnego sprzątania i obowiązkowa. Później za dużo ciężarów spadło mi na głowę i zmieniły mi się priorytety.
Wykipiało mleko?
OdpowiedzUsuńA może tylko kubek się przewrócił?
Jak na zdjęciu.
Nie, moje kubki się nie przewracają, a w każdym razie nie same i z własnej woli 😅
UsuńO masz... znowu wpis widzę dwa dni po fakcie, a tu tyle się dzieje! Kubek rewelacja :)))). Kolczyki Teatralne artystyczna rewelacja! Z fryzurą mam podobnie, nieukładalna.
OdpowiedzUsuńPrzeboje z administracją przerabiałam w budynku, gdzie miałam firmę, ale na szczęście właśnie zamykam biznes i tym samym odetchnę od wspólnoty i zarządcy pozalsieboże. Tyle dobrego, że altana śmietnikowa zamykana na klucz, więc menele nie mogli się zalęgnąć, bo by się to wiązało z włamaniem i zniszczeniem cudzej własności i wtedy musiałaby nastąpić jakaś reakcja. I w gruncie rzeczy to mi też żal tych meneli, bo pewnie raczej nie o takim życiu marzyli, człowiek sobie takiej drogi nie planuje, coś go tam spycha - patologia w rodzinie, bieda, choroba, inne jakieś nieszczęście, a nie zawsze potrafi przeciwdziałać, bo go nikt nie nauczył, bo jest chory, niepełnosprawny umysłowo, różnie to bywa.
U nas pergola śmietnikowa też jest zamykana na klucz, ale nie wszyscy ludzie się tego zamykania trzymają. Mnie też szkoda tych wszystkich ludzi ulicy - ich sytuacja nie zawsze jest ich winą.
Usuńoczywiście post mi ucieknął...oczywiście się cieszę, że ci podeszły. :-)
OdpowiedzUsuńi oczywiście dziś mnie upierdolil szerszeń. w domu. szpital, zastrzyk, ketonal, maść ze sterydami, paraliż ręki...masakra. mianowicie. nie polecam. uważaj. a to tylko ręka...
Ja tam dogaduję się z szerszeniami. Mówię do nich, co potrzeba i odlatują 🐝🐝🐝😀. Tym niemniej współczuję Ci na maksa.
Usuńtrzeci dzień po ugryzieniu jeszcze ręka boli...i swędzi. a leki eliminują działanie.
Usuńbardzo dobrze wyglądasz w tych kolczykach wiesz:-) lepiej niż ja.
A toś mnie ubawiła! Ty przynajmniej jesteś ładna.
UsuńCzytałam Twój najnowszy wpis o poranku, jeszcze w łóżku, na telefonie. Akcja mrożąca krew w żyłach, trup ścieli się gęsto, a i ofiary puchną.
Witaj Moja Droga 🙂
OdpowiedzUsuńCo do braku skrętu włosów to możemy sobie rękę podać... Pamiętamy taką sytuację z czasów gdy byłam nastolatką - siostra zaoferowała się że przy pomocy lokówki zrobi mi loki... zrobiła pół głowy i gdy przeszła do drugiej połowy to tamte już się wyprostowały..i od tamtej pory odpuściłam sobie kręcenie włosów...
Kolczyki piękne i bardzo Ci w nich do twarzy😘
A sytuacja z kloszardem naprawdę nie do pozazdroszczenia... jako lokatorzy mamy obowiązki, ale gdy trzeba traktować nasze prawa to już nie ma komu... brak słów.. mam nadzieję że jednak coś się dobrego wydarzy w tym temacie...
Gorące uściski 😘
Jako lokatorzy mamy przede wszystkim nakazy, zakazy i coraz wyższe opłaty. Prawa lokatorów? A co to takiego?
UsuńPrzypomniałaś i teraz, że nawet z trwałą był u mnie problem. Co fryzjerka nakręciła na wałek, to włosy brzdęk - i same się odwijały. Poddała się w połowie głowy 😅
Oooo, to może kumpel mojego kumpla z monopolu, miał zakaz wchodzenia do środka i przez okienko obsługa na bezdechu. Włosie moje do loków ma taki sam stosunek jak Twoje. Druty. A mnie się zawsze marzyło mieć loki. Wiem, że wyglądam jak debil w kręconych, ale co zrobisz. Teraz jak rozpuszczę koka wyglądam jak Hagrid z HP. Nie przesadzam.
OdpowiedzUsuńWierzę. I tak samo przez całe lata marzyłam o lokach, chociaż wyglądam w nich jak własna ciotka. Może natura wie, co robi...
UsuńCzy ja też mogę powiedzieć voila i będę miała?
OdpowiedzUsuńNie musisz nic mówić!
Usuń"Przyniosła mi taki artefakt"
OdpowiedzUsuńA to ma jaką konkretną nazwę?
Kubki kiedyś oglądałam
Można sobie samu ustawić napis
" nie mogą nic z tym zrobić, bo gość jest agresywny"
Ciekawe podejście
Konkretna nazwa to po prostu wałek do kręcenia włosów.
UsuńPrawda, że ciekawe podejście? To agresywny facet może zagrażać bezpieczeństwu lokatorów? Administracja super.
Nr 1 fryzura fantastyczna.
OdpowiedzUsuń2 kolczyki - bajeczne
3. Kubek i owszem
4. Sytuacja powtarzająca się niezależnie od miasta. Post 👌
To taki niewielki zbiorek codzienności 🙂
UsuńNigdy nie używałam takiego ustrojstwa włosowego, nawet suszarkę rzadko kiedy używam, choć posiadam na wszelki wypadek. Filcowanie super. A menel ... cóż ... widzę jak się to zaczyna, bo już mam na koncie np. byłego ucznia, który później nożem machał, ludzi pociachał. Ciężko miał w życiu, ale nic nas do końca nie definiuje, mógł wybrać inaczej.
OdpowiedzUsuńMamy z córką suszarkę kupioną w sklepie dla fryzjerów, taki huragan, co łeb urywa, suszy w try miga. Ale i tak rzadko kiedy jej używam, Dzieciątko częściej.
UsuńOj dzieje sie dzieje. Suszarki uzywam po basenie, ale zakupilam wielofunkcyjna lokowke , gdybym chciala baranka na glowie. Czasem stac mnie na cos wiecej niz pisanie tekstow na blogu. Dobrze widziec Cie z powrotem , i w formie. :-)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam "wielofunkcyjną lodówkę" i zbaraniałam, szukają związku lodówki z loczkami. No cóż, skoro wielofunkcyjna, to wielofunkcyjna. Czesze i mrozi! 🤣
UsuńMa wymienne nakladki , daja spore mozliwosci, a zakres temeratur nie uwzglednia mrozenia, wiec skruszenie wlosa nie grozi. Blizej mi do skruchy z roznych powodow :-)
UsuńO, skrucha to nie dla mnie! Wolę kruszyć kopie.
UsuńKolczyki zachwycające. Dla takich warto mieć przekłute uszy....
OdpowiedzUsuńPozdrawiam końcówką lipca
O, uszy mam przekłute od podstawówki. Uwielbiam kolczyki.
UsuńPiękne kolczyki i kubek - mjodzio ;) Też mam włosy dość oporne na kręcenie, więc jakieś wałki, lokówki, warkoczyki zaplatane na mokrych włosach na noc są nie dla mnie. Co do administracji to brak słów po prostu. Uważam, że wszelkie spółdzielnie mieszkaniowe są wylęgarnią patologii, kolesiostwa i układów oraz układzików i powinno się je wystrzelić w kosmos. Jest to oczywiście dość trudne, żeby cały ten beton skruszyć, ale może kiedyś komuś się uda.
OdpowiedzUsuńŚmiem wątpić. Ponoć na układy nie ma rady, to jest z dawien dawna polska specjalność.
UsuńMałe rzeczy, też potrafią cieszyć, wbrew pozorom.
OdpowiedzUsuńZe mną jest ten problem, że drobiazgi mnie nie satysfakcjonują. Jak spadać z konia, to z wysokiego.
UsuńWyglądasz fajosko! jako posiadaczka włosów, które robią se co chcą, bo są ani proste, ani sprężynowate, komunikuję Ci, ze otóż posiadaczom braku skręta trzeba utrwalić ón skręt nabyty! szerszenie mogą ieć gniazdo w murze i wlatywać przez niewielki otwór, tak mają u mnie pod oknem, ale ja i koty koegzystujemy, jesli jakiś sierszeń jest bardzo namolny musi albo zostać wydalony gwałtem albo... no ten tego... Menela nigdy nie miałam zalęgłego, więc nie wiem, może policja? Śliczne kolczyki i przepięknie w nich wyglądasz.
OdpowiedzUsuńWuszko, żadne utrwalenie nie pomoże. Nawet trwałej nie dało mi się zrobić, bo włosy same odkręcały się z wałków. Fryzura na jedną ze studniówek została utrwalona przez fryzjerkę na mur i żelazobeton, po czym ledwo doczekała (fryzura, nie fryzjerka) poloneza.
UsuńKubeczek, a właściwie tekst na nim, bardzo sympatyczny. Widziałam też takie koszulki.
OdpowiedzUsuńJa też jestem z tych, co mają proste kłaki, marząc rzecz jasna o falach i lokach. Na szczęście moje włosy trocha się falują jak je we warkocze spletę i zostawię na parę dni. Co oczywiście jest bardzo, bardzo ważne dla mnie, gdyż codzienne czesanie uważam za stratę czasu.
Spieszę też donieść, że przejęłam jedną z Twych szczególnych cech - ostrzę noże przed każdym użyciem. Całkiem to fajny nawyk. No i pomidory zdecydowanie łatwiej się kroi.
"ostrzę noże przed każdym użyciem"
UsuńDobry nóż jest na wagę złota! Niektóre są tak kiepskiej jakości, że po prostu nie da ich się naostrzyć. Ja właściwie mam jeden dość dobry nóż i absolutnie zgadzam się, że MUSI być ostry! Próbowałem w życiu różnych ostrzałek-niektóre to tragedia, wyrzucanie pieniędzy, inne jako--tako działają, ale nie na długo. Nie wiem, czy kiedykolwiek znalazłem idealną ostrzałkę do noży, ale od lat używam takie małe urządzenie z węglikowym ostrzem (z węglika spiekanego) i przed każdym użyciem spędzam po 15-20 sekund ostrząc mój nóż. Myślę, że ogólnie działa.
Nie, nie, nie! Nie ostrzę noży PRZED użyciem. Ostrzę je PO każdym użyciu, umyciu i wytarciu do sucha.
UsuńJack, najchętniej używam noży Fiskars i tej samej marki ostrzałki.
UsuńAj tam, aj tam. Gdzieś trzeba zacząć. Jeszcze się wyszkolę.
UsuńNo to jeszcze pamiętaj, żeby nie myć noży w zmywarce i nie trzymać ich mokrych, woda je tępi.
UsuńSuper zdjęcia! Kubek mi się podoba, ale ja bym się nie dogadał z szerszeniami - nigdy! Współczuję zapachów nowego "gościa" - jak jest agresywny to na policję trzeba dzwonić.
OdpowiedzUsuńZawsze rozmawiam z szerszeniami i mnie słuchają, może po prostu mamy ten sam jad 🤣
UsuńAch te kolczyki... Piękne, jedyne na świecie i pasują do Twoich oczu. Udał się Teatru ten spisek z naturą;-)
OdpowiedzUsuńBo Teatru ma wyczulone zmysły, pewnie wywęszyła, że podejdą 😅
UsuńThat hair story is too real lmao. But seriously, how does management just shrug and say "he's aggressive so we can't do anything"? That's actually insane. Also boiling milk in the microwave is an extreme sport, you definitely deserve a statue for surviving that.
OdpowiedzUsuńOh, thank you! Finally, someone agrees that I deserve a monument.
UsuńU mnie już masz pomnik, kocham Twoją narrację!
OdpowiedzUsuńKolczyki i kubek - fantastyczne!
Dobrze, że jesteś 😘
Cieszę się 😀
UsuńMam kubek z napisem: lubie ludzi, ale mnie wkurwiaja (klawiatura zepsuta... :( )
OdpowiedzUsuńTeż dobry kubasek 💕.
Usuń