Noo, tylko. Bo potrafiło zaszaleć do 39. A wtedy ja zamieram i nie daje rady nogami chodzić, a najgorzej, jak do pracy muszę. I dziękuję świętej Ance, że po niej zimne wieczory i ranki. Się Mirką przynajmniej ucieszy, a ja razem z nią.
Lapie chwilowe ochlodzenie ( tj.ok.25 st.C) do chalupy, coby zabezpieczyc sie na przyszly tydzien. U corki bylo wczoraj 33 w mieszkaniu, wiec migiem splynelam...potem .
Matko cudowna, Muzem... Zdajesz sobie sprawę z tego, że brzmi to jak muzeum? Chciałbyś być muzeum? Nie wiem, czy odważyłabym się stanąć w zawody ze Stanleyem!
Widzę na mapach burzowych, że u Ciebie padało i grzmiało. U nas dziś chłodniej. Przynajmniej koty odetchną, bo te upały nie dla nich .... nie to, co Franio. Ciepłolubny i fanatyk wygrzewania się na balkonie przy 40 stopniach.
Nie mam pojęcia, gdzie. Przed chwilą BMŻ też mi napisał jakieś rewelacje, że prądu u nas nie ma i dachy pozrywane. Ale to nie tu! Pewnie w jakichś wioskach dookoła.
No nie. Ale mam tendencje do siedzenia na fotelu jak krewetka z mema (krewetka na krześle mem). I stąd pewnie te problemy z kolanami się pojawiły po przerwie. Ale jakoś zmalały na razie.
E tam. Jakby się dało to bym wymienił i został jak Robocop. :D Na pewno na pielgrzymkę się nie wybieram. Aż zadziwiają mnie ludzie, którzy na kolanach właśnie śmigają w jakimś takim świętym miejscu. Mi by było szkoda kolan, nawet przed operacją jednego z nich. @_@
Mobilne rzęsy przywodzą mi na myśl pantofelka czy jakieś podobne stworzenia z nibynóżkami czy rzęskami (o ile dobrze pamiętam). A stąd niedaleka droga do wiersza A. Bursy ,,Pantofelek". A stamtąd już otwarta ścieżka do Ciorana i uznania, że wszyscy ludzie w praktyce to idioci, dla których głowa jest tylko jako rodzaj parasola.
Nibynóżki mają ameby, a rzęski pantofelki. Natomiast orzęskami są wymoczki z duża ilością rzęsek. Bursie milsze od człowieka są pantofelki (obawiam się, że mnie w wielu wypadkach też), a Cioran to w ogóle ma rację we wszystkim 😅
Jeszcze z innych zwierzaków są płucotchawki na przykład. Masa jest takich ciekawych nazw.
OK. Biologia/przyroda była dawno i wiele nie pamiętam już. Chociaż w liceum miałem z biologii 4 (ale w sumie nie wiem czy się liczy, bo pani nauczycielka chyba przepisywała oceny z pierwszego sprawdzianu u niej, jeden kolega ściągał na pierwszym i cały czas miał 2 u niej). :D
Ogólnie cały świat zmienia się w za przeproszeniem kupę. Są wyjątki, jednak jak to się mówi: ,,Wyjątek potwierdza regułę". Także o, taka historia.
Płucotchawki to jest aparat oddechowy pająków 🕷️ i skorpionów🦂 😊. Byłam na biol-chemie, skończyłam go sporo wcześniej niż Ty, ale kocham biologię i chemię też. Na samych piątkach 😊. Dużo z biologii zapamiętałam. Natomiast z tym, że świat zmienia się w gigantyczną kupę 💩, zgadzam się w 448 procentach!
No fakt z tymi płucotchawkami. To mniej więcej pamiętałem. Ja to lubię informacje o medycynie na przykład podawane w ,,Teleexpresie" zwłaszcza. Ale w większości siedzę ze zdziwioną miną, bo nie do końca rozumiem mechanizmy omawiane na przykład. Nie mniej podziwiam naukowców, którzy tworzą nowe szczepionki czy terapie onkologiczne i wszystkie inne.
Może za jakiś czas staniemy się jak żuki, które będą toczyć swoją porcję kupy w formie kulki. @_@
Ja już odliczam dni do września. Dzisiaj w nocy włączył mi się piec, bo przy otwartym oknie temperatura spadła poniżej ustawionej, a na dworze było 10. We dnie oscyluje w okolicy 25, co już jest dużo powyżej mojej normy i mam tylko cichą nadzieję, że więcej nie będzie. Oraz niezmiernie się cieszę z sierpniowych chłodnych poranków. I z tego, że dłużej ciemno. Trzymaj się Kochana.
Tak, wiem, ale będę egoistką. Nie lubię wakacyjnej wegetacji. Te dwa miesiące mogłyby dla mnie nie istnieć. Zamienię na dwa dodatkowe grudnie, październiki, albo marce.
Niestety, przy mojej depresji jesienno-zimowe ciemności tylko ją pogłębiają. Chociaż nienawidzę upałów. Jednak mojej pracy nienawidzę jeszcze bardziej. Praca to ZŁO!
Oczywiście guzik prawda. Popadał zwykły deszcz. W dwóch miejscach były zatkane studzienki kanalizacyjne (zapewne liśćmi, których nie posprzątali) i zaraz gównoburza się wywiązała. Jest sezon ogórkowy, więc z byle łajna robi się sensację.
Z tym deszczem to prawda. U mnie zapowiadano burze i ulewy, A spadły trzy marne krople Dzisiaj "niby" chłodniej. Jutro znowu gorąc... Pozdrawiam nieustannym oczekiwaniem na deszcz
Mam nadzieję, że jednak przeżyłaś 😉 U mnie najwięcej było 39 i jeśli w piekle jest równie gorąco, albo bardziej, to chyba pora zacząć chodzić na pielgrzymki, żeby zmniejszyć wymiar ewentualnej kary za niegodziwe życie 😂
Oho. U nad dzisiaj lekko mniej na termometrze, biegam z Mirką wczesnym rankiem i po zachodzie słońca. Trzymaj się nie za ciepło 😉
OdpowiedzUsuńMatuchno... "biegam..."!
UsuńNo, świńskim truchtem. Wczoraj było tylko 25 na termometrze 😎 musiał się upał popsuć.
Usuń"Tylko" 25?! Ludzie święci...
UsuńNoo, tylko. Bo potrafiło zaszaleć do 39. A wtedy ja zamieram i nie daje rady nogami chodzić, a najgorzej, jak do pracy muszę. I dziękuję świętej Ance, że po niej zimne wieczory i ranki. Się Mirką przynajmniej ucieszy, a ja razem z nią.
Usuń39, a u nas było 42... Większy upał niż we Francji i Włoszech.
UsuńDoświadczyłam podobnej temperatury jakiś czas u siebie. Rozumiem, współczuję I zapowiadam, ze jednak zmartwychwstaniesz, nie ma lekko 😁
OdpowiedzUsuńTeż wiem, że zmartwychwstanę. Ale czasem trzeba paść trupem ☠️
UsuńLapie chwilowe ochlodzenie ( tj.ok.25 st.C) do chalupy, coby zabezpieczyc sie na przyszly tydzien.
OdpowiedzUsuńU corki bylo wczoraj 33 w mieszkaniu, wiec migiem splynelam...potem .
A ja nie tylko potem, jeszcze przedtem i w trakcie 🤣
UsuńZamiast się cieszyć, że lato, że słoneczko, że ciepło, ta marudzi gorzej od Stanleya! :D
OdpowiedzUsuń(wiem, trochę podłe, bo sam się teraz rozkoszuję przyjemnym ochłodzeniem, 21 stopniami po kilku dniach upałów)
Dzisiaj powinnaś doczekać deszczu, a przynajmniej lekkiego ochłodzenia. Byle wytrzymać do wieczora :)
UsuńMniejsza z podłością. Podsunąłeś mi pomysł na post! Jesteś Muzą Natchniuzą.
UsuńAaa, porównanie mnie do Stanleya jest dla mnie zaszczytem! 😀 Ale żebym marudziła gorzej niż on? To tak się da?
UsuńJeśli już, to jestem Muzem, droga pani, Muzem! Nie bójmy się używać ani feminatywów ani maskulatywów :D
UsuńStanleyowi ciężko dorównać, ale jakby ktoś się uparł, to myślę, że dałby radę.
Matko cudowna, Muzem... Zdajesz sobie sprawę z tego, że brzmi to jak muzeum? Chciałbyś być muzeum?
UsuńNie wiem, czy odważyłabym się stanąć w zawody ze Stanleyem!
Widzę na mapach burzowych, że u Ciebie padało i grzmiało. U nas dziś chłodniej. Przynajmniej koty odetchną, bo te upały nie dla nich .... nie to, co Franio. Ciepłolubny i fanatyk wygrzewania się na balkonie przy 40 stopniach.
OdpowiedzUsuńNie mam pojęcia, gdzie. Przed chwilą BMŻ też mi napisał jakieś rewelacje, że prądu u nas nie ma i dachy pozrywane. Ale to nie tu! Pewnie w jakichś wioskach dookoła.
UsuńJa tam jakoś to zniosłem. Za to kolana nie wiem czemu mnie bolą mniej lub bardziej od paru dni. Ale z tym też jakoś dam sobie radę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości
Ale chyba nie pracujesz na kolanach?
UsuńNo nie. Ale mam tendencje do siedzenia na fotelu jak krewetka z mema (krewetka na krześle mem). I stąd pewnie te problemy z kolanami się pojawiły po przerwie. Ale jakoś zmalały na razie.
UsuńMoże wystarczy je rozchodzić. Tylko nie idź na żadną pielgrzymkę na kolanach! 😅
UsuńE tam. Jakby się dało to bym wymienił i został jak Robocop. :D Na pewno na pielgrzymkę się nie wybieram. Aż zadziwiają mnie ludzie, którzy na kolanach właśnie śmigają w jakimś takim świętym miejscu. Mi by było szkoda kolan, nawet przed operacją jednego z nich. @_@
UsuńSzkoda kolan dla absurdu. Durni ludzie wierzą w durnoty, więc niech sobie chodzą nawet na rzęsach.
UsuńMobilne rzęsy przywodzą mi na myśl pantofelka czy jakieś podobne stworzenia z nibynóżkami czy rzęskami (o ile dobrze pamiętam). A stąd niedaleka droga do wiersza A. Bursy ,,Pantofelek". A stamtąd już otwarta ścieżka do Ciorana i uznania, że wszyscy ludzie w praktyce to idioci, dla których głowa jest tylko jako rodzaj parasola.
UsuńNibynóżki mają ameby, a rzęski pantofelki. Natomiast orzęskami są wymoczki z duża ilością rzęsek. Bursie milsze od człowieka są pantofelki (obawiam się, że mnie w wielu wypadkach też), a Cioran to w ogóle ma rację we wszystkim 😅
UsuńJeszcze z innych zwierzaków są płucotchawki na przykład. Masa jest takich ciekawych nazw.
UsuńOK. Biologia/przyroda była dawno i wiele nie pamiętam już. Chociaż w liceum miałem z biologii 4 (ale w sumie nie wiem czy się liczy, bo pani nauczycielka chyba przepisywała oceny z pierwszego sprawdzianu u niej, jeden kolega ściągał na pierwszym i cały czas miał 2 u niej). :D
Ogólnie cały świat zmienia się w za przeproszeniem kupę. Są wyjątki, jednak jak to się mówi: ,,Wyjątek potwierdza regułę". Także o, taka historia.
Płucotchawki to jest aparat oddechowy pająków 🕷️ i skorpionów🦂 😊. Byłam na biol-chemie, skończyłam go sporo wcześniej niż Ty, ale kocham biologię i chemię też. Na samych piątkach 😊. Dużo z biologii zapamiętałam. Natomiast z tym, że świat zmienia się w gigantyczną kupę 💩, zgadzam się w 448 procentach!
UsuńNo fakt z tymi płucotchawkami. To mniej więcej pamiętałem. Ja to lubię informacje o medycynie na przykład podawane w ,,Teleexpresie" zwłaszcza. Ale w większości siedzę ze zdziwioną miną, bo nie do końca rozumiem mechanizmy omawiane na przykład. Nie mniej podziwiam naukowców, którzy tworzą nowe szczepionki czy terapie onkologiczne i wszystkie inne.
UsuńMoże za jakiś czas staniemy się jak żuki, które będą toczyć swoją porcję kupy w formie kulki. @_@
Myślę, że mu już toczymy te kulki, a nawet spore kule.
Usuńi trupie ciepło rozeszło się po mieście...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
I trupi jad 🤣
Usuńtrupa jada, czyli zespół artystyczny stołuje się...
UsuńA po ulicach plączą się żywe trupy. Teatralne 😅
Usuńmówisz o tych z nosami wsadzonymi w srayfony?... one się plączą w każdą pogodę...
UsuńDzień i noc żywych trupów?
UsuńCały czas obserwuję, ile tam u Ciebie i bardzo współczuję...
OdpowiedzUsuńU nas 24 stopnie, spacer przyjemny!
Jakoś będę musiała przeżyć i mam nawet taką wolę 😅
UsuńMnie taka pogoda nie przeszkadza, mogłabym żyć w ciepłych krajach :) Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńByć może przeżyję.
UsuńMam nadzieję, że u Ciebie już chłodniej i lepiej :)
UsuńJa już odliczam dni do września. Dzisiaj w nocy włączył mi się piec, bo przy otwartym oknie temperatura spadła poniżej ustawionej, a na dworze było 10. We dnie oscyluje w okolicy 25, co już jest dużo powyżej mojej normy i mam tylko cichą nadzieję, że więcej nie będzie. Oraz niezmiernie się cieszę z sierpniowych chłodnych poranków. I z tego, że dłużej ciemno. Trzymaj się Kochana.
OdpowiedzUsuńMatko, Natt! Tylko nie wrzesień! Ja nie chcę do pracyyy 😭
UsuńTak, wiem, ale będę egoistką. Nie lubię wakacyjnej wegetacji. Te dwa miesiące mogłyby dla mnie nie istnieć. Zamienię na dwa dodatkowe grudnie, październiki, albo marce.
UsuńNiestety, przy mojej depresji jesienno-zimowe ciemności tylko ją pogłębiają. Chociaż nienawidzę upałów. Jednak mojej pracy nienawidzę jeszcze bardziej. Praca to ZŁO!
UsuńAle czytałem, że wczoraj (przedwczoraj?) miałaś w Rzeszowie ulewę, która zamieniała drogi w potoki. U mnie już chłodniej.
OdpowiedzUsuńOczywiście guzik prawda. Popadał zwykły deszcz. W dwóch miejscach były zatkane studzienki kanalizacyjne (zapewne liśćmi, których nie posprzątali) i zaraz gównoburza się wywiązała. Jest sezon ogórkowy, więc z byle łajna robi się sensację.
UsuńO! Czyli grunt to zrobić burzę z niczego...
UsuńOczywiście, że tak. Zrobić coś z niczego... Też bym tak chciała. Zrobiłabym sobie domek z ogródkiem.
UsuńKiedyś gdy byłem mały oglądałem serial "Zaczarowany ołówek". I myślałem, że kiedyś będę miał taki ołówek... 🤔
UsuńZ tym deszczem to prawda. U mnie zapowiadano burze i ulewy, A spadły trzy marne krople
OdpowiedzUsuńDzisiaj "niby" chłodniej. Jutro znowu gorąc...
Pozdrawiam nieustannym oczekiwaniem na deszcz
Ja już nawet nie czekam, jest jak jest i lepiej nie będzie. Albo będzie w jakiejś niewyobrażalnej przyszłości.
UsuńWidziałem taki mem: Temperatura otoczenia 38 stopni. Temperatura ludzkiego ciał a 36.6 . Wychodzi na to, że w dupie jest chłodniej. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńO, to musiał być cudny! 😅
UsuńMam nadzieję, że jednak przeżyłaś 😉 U mnie najwięcej było 39 i jeśli w piekle jest równie gorąco, albo bardziej, to chyba pora zacząć chodzić na pielgrzymki, żeby zmniejszyć wymiar ewentualnej kary za niegodziwe życie 😂
OdpowiedzUsuńU nas było 42. Czyżby przyszła pora się nawrócić?!
UsuńNajwyższa, szczególnie że nie ma możliwości zabrania ze sobą wiatraczka do piekła 😂
UsuńA klimatyzacji tam nie mają? Co za zacofanie...
UsuńKlimatyzowane piekło to żadna kara 😅 Jeszcze bar z zimnym piwem i pierdolić niebo 😂
UsuńTak! Koniecznie zimne piwo! 🍺🍻🍺🍻🍺🍻🍺🍻🍺 Bar all inclusive oczywiście.
UsuńPrzy 42 stopniach upał odbiera człowiekowi nawet podstawowy przywilej nieboszczyka: możliwość wystygnięcia. Podłość pogodowa nie zna granic ;)
OdpowiedzUsuńNie zna granic ni kordonów!
UsuńChcesz mi powiedzieć, że jesteś duchem? Jak tam jest . . . ?
OdpowiedzUsuńNadal gorąco, chyba trafiłam do piekła 🔥🔥🔥🔥🔥 😈👿
UsuńNienawidzę zimy, kocham lato ale ostatnie dni też zdychałam, więc całkowicie rozumiem, przytuliłabym ale lepiej powachluję mentalnie :).
OdpowiedzUsuńO, tak! Bardzo dziękuję za wachlowanie, choćby tylko mentalne. Potrzebuję jakoś odżyć! 😅
UsuńNie wiem, który trup lepszy: zimny czy ciepły?
OdpowiedzUsuńJa lubię wiosnę i polską , złocistą jesień. Taki trup nie przeziębnięty i nie przegrzany.:)
Czyli tylko mnie cieszą upały??
OdpowiedzUsuń