W poprzedni weekend pochorowało się Dzieciątko. Dostało
antybiotyk, wyzdrowiało i wyjechało do Wrocławia, a ja zostałam.
Zarażona albo zadrobnoustrojowana niezależnie. Od przedwczoraj bronią się
jeszcze twierdze Grenady, ale w Grenadzie zaraza... bronię się
dzielnie, ale bezskutecznie. Wczoraj było jeszcze źle, ale dzisiaj już jest
tragicznie. Wyglądam i czuję się jak przeterminowany truposz po ekshumacji, a jeszcze
do tego – idiotka! – do pracy poszłam, zamiast do lekarza. Wykazałam się
intelektem… iście pisiarskim. Zatem… Naprzód pierś podaj nagą, niech flaga
na niebo zawiewa! Kto tam znów rusza prawą? Lewa! Lewa! Lewa! do łóżka
marsz i nie ma mnie do odwołania. 💉 💊
🤒
![]() |
| Nawet włosy mi zbladły... |

Pójście do pracy można traktować jako małą zemstę na otoczeniu, bo jest spora szansa, że choć kilka osób udało Cisie zarazić 😉 Wracaj szybko do zdrowia 🍀 i daruj sobie wszystkie inne wycieczki, oprócz tej do lekarza po L4 🙄
OdpowiedzUsuńZdrowiej zatem i wracaj!
OdpowiedzUsuńNo to słabo. Lecz się i szybko wracaj do zdrowia.
OdpowiedzUsuńZnam takie akcje z pracą z własnego doświadczenia. Do dzisiaj pamiętam jak mnie grypsko telepało i bolało, a ja skulona przy kaloryferze na ekspedycji (poczta), łomocząca zębami i prawie nieprzytomna. Dobrze, że miałam naczelniczkę porządną, to mnie wygnała do chaty i sama zrobiła odprawę. To pierdzielone poczucie obowiązku. Zdrowiej Kochana, nie miej wyrzutów, wyleż, wyśpij to dziadostwo.
OdpowiedzUsuńNo chora do roboty, brawo TY!
OdpowiedzUsuńAle kuruj się i zmądrzej, masz dbać o siebie, by dotrwać do emerytury!
Tobie chyba chodziła po głowie stara pieśń: 'Do roboty chłopcy, dziewczęta, do roboty! Jedno hasło, jak rozkaz pamiętaj, do roboty "...
OdpowiedzUsuńA tak serio: zdrowiej.
Ciepełka w łóżeczku i oby materac nagle nie okazał się za twardy, a kołderka za ciężka. Krótkiego chorowania w przyjemnościach i bez bólu.
OdpowiedzUsuńO matko, nawet włosy skapitulowały! 😄 Dużo zdrowia i szybkiego powrotu do świata żywych. Teraz już naprawdę bez bohaterstwa — lewa, prawa, obojętnie która, byle prosto do łóżka! ❤️🤒
OdpowiedzUsuńZnam to. Nie z tej chwili, ale też chodzę do roboty chory, bo przecież trzeba... 🤪
OdpowiedzUsuńTeż zawsze latam do pracy mimo choroby. Tego poczucia winy zaszczepionego przez wychowanie czy przez wymaganie stuprocentowej frekwencji w szkole, nie opuści człowieka aż do śmierci...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że choróbsko szybko minie.
Dużo zdrowia <3
OdpowiedzUsuńChorowanie to nie wesele, kuruj się i wracaj do zdrowia pronto :)
OdpowiedzUsuńNa ostatnim zdjęciu w internecie wyglądasz kwitnąco!
OdpowiedzUsuńuuu pani, wykazałaś się głupotą monstrualna, iże mam ochotę cię w pipkę kopnąć.
OdpowiedzUsuńdooo łóżka !!!!!!!!!!
Mnie udało się wygrać z wirusem. Kolega w pracy zachorował, ale poza lekkim smyraniem w gardle, nic mi się więcej nie stało.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się!
Jestem, jestem🙂 i znad Gwadalkiwiru kazuję Ci szybko wyzdrowieć, bo na chorowanie szkoda czasu! Troszkę mi się ścieżki rozeszły z blogownią, bo sangria uderzyła do głowy, słońce przygrzało, dopadło duende i porwał mnie sewilski melanż😅 Ale nie zapomniałam o Was, a rzeczywistość niestety coraz głośniej skrzeczy, bo we środę powrót😟 Ech...
OdpowiedzUsuńPrzeterminowany truposz to mój stan przy każdej chorobie :D ale ale wykorzystaj to zbierz sobie pomysły na po chorobie przynajmniej jeśli to grypa to masz już święty spokój w tym sezonie
OdpowiedzUsuń