No dobrze. Chcieliście wiedzieć,
gdzie podziewałam się w czasie wakacji, to macie. Bez opisów, bez
walenia miliona zdjęć. Zaledwie z grubsza zasygnalizowane miejsca.
Niemcy:
 |
| Drezno - Zwinger i mój zacny tył w pełnej okazałości |
 |
| Drezno - Pałac Rezydencyjny |
 |
| Drezno - jeden z dziedzińców pałacowych i właściwa osoba na właściwym miejscu |
 |
| Szwajcaria Saksońska - kamienny Most Bastei |
 |
| Szwajcaria Saksońska - formacje skalne Bastei, między którymi chodziliśmy kamiennym mostem |
Francja:
 |
| Awinion - Pałac Papieży |
 |
| Kamienne miasteczko Baux-de-Provence - chwilka w cieniu |
 |
| Pozdrowienia z Baux-de-Provence |
 |
Akwedukt Pont-du-Gard zbudowany bez grama zaprawy, na zasadzie grawitacyjnej |
 |
| No tak, to też ja (i Pont-du-Gard przy okazji) |
 |
| Nimes - kolejne Koloseum w moim życiu |
 |
Prywatny drink hotelowo-łóżkowy podczas piżama party (gin z tonikiem oczywiście, bo kocham, plus wiadro lodu) |
 |
| Jedna z rozlicznych prowansalskich mydlarni |
 |
| Nicea |
 |
| Nicea - jakiś przejaw gigantomanii |
Włochy:
 |
| Genua - katedra san Lorenzo |
 |
| Genova Nervi |
 |
| Camogli |
 |
| Zimny łyk odpoczynku |
 |
| San Fruttuoso |
 |
"Jest długie lato w Portofino..."
No. To już wiecie.
A ja tymczasem jestem zwiędła, zmotywowana na
poziomie minus dziewiętnaście i mam energię mokrego papieru toaletowego. |
Piękne wakacje! Przytulam.
OdpowiedzUsuńJa też przytulam 💝
UsuńPod hasłem piękne umysły myślą podobnie, ja też zamieściłam wpis o Dreźnie. 😃👏👍
OdpowiedzUsuńWakacje w moim stylu. Piękne miasta zabytki historia. Sesje zdjęciowe,♥️
Zgadzam się. I zachwycający rejs stateczkiem po Łabie.
UsuńO proszę, trzeba mi było jednak dać adres do wysyłania pocztówek :D
OdpowiedzUsuńA nie mówiłam?! Dawaj zaraz!
UsuńJuż nie warto. Szkoda marnować kasę znaczki i kartki wysyłane do mnie.
Usuńerrata: kasę na znaczki
UsuńNo wiesz? To nie jest żadne marnowanie! Poza tym jeszcze nieraz będę jeździć tu i ówdzie.
UsuńJakie piękne i ciekawe wakacje miałaś, tak się cieszę, że mogłaś je tak niezwykle spędzić 😎
OdpowiedzUsuńJakoś się udało 😉
UsuńZazdrość, to bardzo brzydkie uczucie. Staram się niczego innym nie zazdrościć, bo jeżeli coś mają to sami na to zapracowali. Tobie też nie zazdroszczę, bo należały Ci się wspaniałe wakacje, ale jest mi trochę żal, że sama nie mogę pochwalić się podobnymi wojażami. Ginu z tonikiem nigdy nie piłam, ale sam tonik zdarza mi się popijać. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńNie wszyscy zapracowali, oj, nie. Ale mniejsza o to. Też lubię tonik, ale musi być koniecznie Schweppes, ewentualnie Kinley. Najlepiej by było urżnąć się wspólnie takimi drinkami 😂
UsuńPiękne miejsca. To była jedna wycieczka, czy dwie różne (bo szlak nietypowy na jedną).?
OdpowiedzUsuńNietypowy, ale jednak jedna. Niespieszna. Wszystko szło swoim rytmem.
UsuńOjoj, to piękne miejsca i piękna Ty, wakacyjna, uśmiechnięta :-) jest woda, są widoki, jest radość!
OdpowiedzUsuńAperol to sztandarowy drink wszelkich barów, jakby innych nie było, plus mojito!
Mojito nie cierpię, najbardziej lubię właśnie te dwa, o których wspomniałam.
UsuńA mydełka kupiłaś w Prowansji?
UsuńMam nadzieję, że lepsze, niż greckie, bo tamte takie sobie...
Kupiłam, ale tylko na prezenty. Sama mam osobistego dostawcę mydełek różnokształtnych, różnozapachowych, różnokolorowych, ekologicznych i ręcznie robionych 😉. Pół szafy mam nimi zawalone!
UsuńNo, to zobaczyłaś kawał świata, Piękna, ale forsowna wycieczka. Tak obok tematów zwiedzania. Gin z tonikiem to nie moja bajka, ale de gustibus non disputandum. Pamiętam jak w 1983 roku chyba, po imieninach zakładowych, taki niedopity, wpadłem z kumplem do małej knajpki. Drink Bar Maxim podawał drinki, co było sporym wydarzeniem jak na tamten czas. Na pytanie skierowane do barmanki, co nam może zaoferować? , ta powiedziała : Proponuje gin z tonikiem.
OdpowiedzUsuń- O nie, taki pijany to ja jeszcze nie jestem, zaprotestowałem zsuwając się z wysokiego barowego krzesła.
Pani zmieniła ofertę na Żytnią z sokiem grejpfrutowym, a nam lokalizację wskazując stolik w rogu sali.
Czy doszło do wspomnianego dobicia się? Tu dyplomatycznie zasłonię się niepamięcią.
Aperol zaś towarzyszy mi częściej. Moja żona i synowa gustują w tym drinku, a ja jestem jego wykonawcą. Lato to świetny okres na niego.
No i smak jest, a prawdziwy gentleman nie pija przed dwunastą. Pozdrawiam
Tak, Aperol jest w upały niemal lekiem ratującym życie!
UsuńPrzeżyłam już bardziej forsowne wycieczki i żyję, bo jestem pazerna na podróżowanie 😎
Oj fajnie , dużo zobaczyłaś , miałaś pogodę. Super
OdpowiedzUsuńOj, to była pogoda masakryczna, ponad 40 stopni codziennie.
UsuńZacnie Kochana zacnie. Mam nadzieję, że chociaż podczas tych wspaniałych podróży czułaś się lepiej. Przytulam mocno i przesyłam pozytywną energię, która do mnie nagle wróciła po dwóch dniach bycia kompletnie martwą i niewychodzenia z łóżka.
OdpowiedzUsuńDla odmiany teraz ja mam zero energii. To się nazywa równowaga w przyrodzie 😁
UsuńI fajnie 👍😀
OdpowiedzUsuńNo, fajnie, ale że wakacje się skończyły, to już nie jest fajne.
UsuńNikt na to wpływu nie ma, ale święta coraz bliżej 😀
UsuńAle tego nie lubimy. A najbardziej sylwestra.
UsuńTeż nie przepadam za świętami, ale to też szybko minie. A potem idzie już do wiosny 😀
UsuńNie bardzo. Styczeń okropnie się wlecze.
UsuńOch, to Ty rzeczywiście szybowałaś daleko, wysoko i pięknie w te wakacje.
OdpowiedzUsuńSzkoda że już się skończyły.
"Szkoda" to mało powiedziane. CZARNA ROZPACZ!
UsuńGrunt że trochę zwiedziłaś, świata zobaczyłaś... A że trzeba wracać do porypanej rzeczywistości? Nic nie trwa wiecznie... 😔
OdpowiedzUsuńAle wiesz, ja już mam niewiele sił i motywacji do życia.
UsuńWiem, ale i wiem że jesteś w stanie w sobie te siły znaleźć, co pokazywałaś już wiele razy, za każdym razem depresja wciskała Cię w podłogę. Już tyle razy dawałaś jej opór, że nic Cię nie pokona 🍀
UsuńNie wiem, ale chcę w to wierzyć, a to już coś.
UsuńTak, wiara dodaje siły wtedy gdy już niemal leżymy na pysku... 🙄 Zawsze trzeba wierzyć.
UsuńJeszcze zależy, w co.
UsuńW to co pozwala Ci przetrwać trudny czas.
UsuńNa oczątek może w to, że w końcu wyjdę z tej popapranej depresji. Spotkałam bardzo przez mnie koleżankę ze studiów i odbywamy długie rozmowy. Miała w życiu taki syf, że wylądowałam na 2 miesiące w psychiatryku, bo już nie mogła nawet wstać z łóżka. Córka przyciągnęła do niej psychiatrę. No i wiadomo, długotrwała terapia, długotrwałe leczenie... I w końcu zaczyna się odradzać i wygrzebywać z życiowych ruin. Wynosi się także powoli z zażyłości z depresją. Mam wzór i naocznie przekonałam się, że jest to możliwe. A to już dużo. Jak już z tego wyjdę, to pomyślę, co dalej 😉
UsuńDuzo blekitu. Pewnie to przez te okulary. Dlugie wspomnienia zostana...
OdpowiedzUsuńNiebieski to mój ulubiony kolor.
UsuńDobrze jest spędzić czas wolny we właściwy dla siebie sposób. W tej mydlarni bym chętnie posiedziała :-) Piżama w sówki- super...
OdpowiedzUsuńGóra gładka i też w sowę 🦉 😀
Usuńdrugie fajne Koloseum jest w Arles, tylko trochę inaczej stoi, bo nie na otwartym terenie, tylko tak wciubnęte w zabudowę miasta... za to nie chcesz wiedzieć co się obecnie /między innymi/ w tych obu Koloseach organizuje, co się tam wyprawia, więc Ci nie powiem...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
aha... bym zapomniał o takie zabawnej rzeczy w Avignonie... jak pewnie zauważyłaś, to tam plebania /Palais des Papes/ jest o wiele większa, okazalsza, niż kościółek obok niej, czyli Cathédrale Notre-Dame des Doms... .i teraz pora na pytanie: dlaczego nas to nie dziwi? :)
UsuńBardzo dobre pytanie z odpowiedzią oczywistą 😅.
UsuńI nawet do mnie nie mów na temat tych Koloseów, bo mnie szlag trafi!
UsuńKurcze, fantastyczny wyjazd, miejscówki bezbłędne. Podziwiam i zazdroszczę widoków 🫠
OdpowiedzUsuńSama sobie zazdroszczę! 😉
UsuńDosyć sporo miejsc dało się wcisnąć w te wakacje. Brakuje mi trochę Europy i tych naszych okazałych budynków.
OdpowiedzUsuńA ja nigdy nie widziałam kangura i koali, o czym marzę ☹️.
Usuń...i kraba kokosowego!!! 🦀
UsuńOpis może i krótki, ale kaliber miejsc potężny! Niebieskich okularów i długich włosów absolutnie i bezwstydnie Ci zazdroszczę:-) Piżama w sowy świetna. Pewnie masz w niej mądre sny;-) Gin z tonikiem i aperola- oba z dużą ilością lodu- uwielbiam!
OdpowiedzUsuńNo to powiem Ci nowinę. Otóż... Na zakończenie wakacji obcięłam włosy. I już nie masz mi czego zazdrościć, hurra! 🤗 🤭
UsuńNOOOOOO---nieźle, nie dziwię się, że trudno było wrócić do szkolnej rzeczywistości, chciałam napisać szarej ale chyba szara niekoniecznie musi tak być...upieram się,że chyba coś tam miłego w szkole znajdujesz. Zdjęcia fajne, jest co wspominać
OdpowiedzUsuńMiłego? W szkole?! 😱
UsuńNooo? w szkole. Może widok z okna, może kwitnąca magnolia na wiosnę, w mojej szkole była taka olbrzymia, cała różowa, pamiętam, jej widok sprawił,ze zapominałam o strasznym mundurku z tarczą, o berecie z żoltym siutażem , wiem, ja byłam wtedy uczennicą a Ty stoisz za katedrą...ale może jednak. chyba mnie znielubisz..hrehrehre
UsuńDlaczego miałabym Cię znielubić? To szkołę znielubiłam po 34 latach pracy. Gdy byłam uczennicą, kochałam chodzić do szkoły, podstawówki i liceum, a potem studiować. Widoki ze szkoły mamy na ruchliwą ulicę albo na parking szkolny. To raczej nie jest tak piękne jak magnolia 🤣
UsuńPo pierwsze - piękna z Ciebie babka, a po drugie - masz o czym myśleć, kiedy młodzieży będzie Ci zachodzić za skórę. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKarolciu, no co Ty?! Jaka piękna?! To chyba Ci się z jaką inną blogerką pomyliło 😅. Natomiast wspomnienia to bardzo dobra metoda na reset mózgu, dziękuję, że mi ją podpowiedziałaś.
UsuńKarolina ma rację, ciągle zaprzeczasz, a taka jest prawda, chyba złe wzorce miewasz...
UsuńNo przecież gołym okiem widać, jakie są wzorce 😅
UsuńOch, byłabym przegapiła ten wpis, a tu tyle atrakcji! Piękna wycieczka, wspaniałe miejsca i widoki, wrażeń zapewne moc!
OdpowiedzUsuńA gin z tonikiem (i cytrynką) też uwielbiam, zwłaszcza jak gorąco :).
Pod warunkiem, że z lodem! To samo dotyczy aperolu 🍸🍹🍸🍹🍸.
UsuńJa nie rozcieńczam :)))). Ma być schłodzony, ale bez lodu! No i aperol oczywiście też kocham! Wybieram się wkrótce na Węgry (termy), a tam zawsze opijamy się właśnie aperolem i unicum :).
UsuńŁojezu, Unicum, fuuuuuj!
UsuńAle piękny wyjazd miałaś :)
OdpowiedzUsuńNooo... Tylko dlaczego to trwało tak krótko, a rok szkolny wlecze się tak długo? 😢
UsuńOj Kobieto pół świata przejechałaś. :)
OdpowiedzUsuńJa najdalej w lecie to byłem chyba w centrum Krakowa.
A gdzie tam pół! Zaledwie ciut, ciut 😉
UsuńDepresja sresja, a tu wojaże po Europie 😂
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam, że masz takie piękne długie włosy... znaczy MIAŁAŚ, jak czytam w komentarzach. Ech. Co ja bym dała.
Jakoś trzeba sobie ze sresją radzić 😅.
UsuńAleż to była piękna podróż! ❤️ Tyle cudownych miejsc, widoków i historii, że nawet bez miliona zdjęć można poczuć klimat tych wakacji. A zdjęcia z Tobą zdecydowanie dodają im charakteru — właściwa osoba na właściwym miejscu, bez dwóch zdań 😄
OdpowiedzUsuńI powiem Ci jedno: jeśli efektem ubocznym takiego lata jest energia mokrego papieru toaletowego, to chyba zdecydowanie było warto 😂 Teraz należy Ci się porządne nicnierobienie, regeneracja i ładowanie baterii. A wspomnienia zostają! ❤️
No tak, ale jak ja mam nic nie robić, regenerować się i ładować baterie, skoro zaczął się kołchoz? ☹️
UsuńNo i pięknie. Podroże lekarstwem.na wszystko.
OdpowiedzUsuńAle tylko podczas trwania.
UsuńPiękne wakacje!👏
OdpowiedzUsuńMniej więcej piękne, choć miewałam piękniejsze 😅
UsuńPrzywiałaś wspomnienie o moim wyjeździe do Drezna, Saksonii... Spędziłam tam na wymianie studenckiej dwa tygodnie. Potem był jeszcze tydzień na Lipsk i Berlin. Tak, to jeszcze było w czasach słusznie minionych, ale wspominam ten pobyt z dużym rozrzewnieniem
OdpowiedzUsuńPozdrawiam końcówką urlopu
Bardzo nie lubię wyrażenia "w czasach słusznie minionych", bo tak nie uważam. Teraz niby są czasy "słuszne", tylko ludzie pozmieniali się w hieny.
UsuńMasz rację. Przecież też tak uważam. Po prostu użyłam powszechnego określenia. Powinnam dać cudzysłów.
UsuńNie urodziłam się w Małym Miasteczku. Urodziłam się w mieście, w którym mieszkam do dzisiaj.
Coś podobnego! To skąd ten wielki sentyment do Małego Miasteczka?
UsuńTam mieszkali moi dziadkowie. Spędzałam tam każde wakacje
UsuńAch, to już rozumiem!
UsuńPięknie i po zdjęciach widzę, że cudownie się było! Dobrze, że nie zbyłaś tego milczeniem! Mam nadzieję, ze słońce i przyjemność podróży zostanie w Tobie nawet jeśli poza codzienną świadomością i będzie utrzymywać Twój łepek nad taflą wody, jak niewidoczna bojka! Ściskam!
OdpowiedzUsuńCo Ty, już dawno przeminęły w mojej głowie. Teraz ponura rzeczywistość: jesień i szkoła.
UsuńEuropa u twych stóp!
OdpowiedzUsuńMniej więcej. Kawałek Europy.
UsuńOoo wakacje miałaś z pięknymi podróżami! Super! U mnie stety niestety tylko nasza PL bo mój chłop nie lubi zagramanicy, a mi samej średnio chce się jeździć. Minęły te czasy. Chociaż planuje z przyjaciółką na ferie zimowe wypad gdzieś dalej. Zobaczymy.
OdpowiedzUsuńA! Do Drezdna może się wybierzemy bo to akurat jeszcze w miarę dopuszczalne przekroczenie granicy 😂
Piękne zdjęcia, piękne widoki. Mam nadzieję, że wyjazdy były udane, odpoczęłaś na ile to możliwe.
W upale nie da się odpocząć 😉
UsuńWiesz co? To w następne wakacje pojedźmy gdzieś razem. To dobry pomysł (chyba) 😅.
Myślę, że to jest genialny pomysł! 😎
UsuńCóż, geniusz nigdy nie przyzna się do bycia geniuszem. Wiem to po sobie 🤣
UsuńPół Europy zaliczyłaś 😉
OdpowiedzUsuńTym razem trochę mniej, ale ogółem zaliczyłam więcej, fakt.
Usuńpodobno porządni ludzie dżinu nie piją. ja uwielbiam dżin, ale z pepsi i cytrynką.
OdpowiedzUsuńCytrynka musi być, obowiązkowo. Widać jesteśmy ludźmi nieporządnymi, ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz?
UsuńAleś się zagubiła !? Od Niemiec aż po francuskie wybrzeże ! Cieszę się, że miałaś taką podróż. Mnie się Drezno bardzo podoba i Bastei również. Pozdrawiam Cię serdecznie ❤️
OdpowiedzUsuńTak, to są cudne rzeczy! 😉
Usuń