02 czerwca 2026

243. Wszyscy kłamią

Nie wiem, jak Wy, ale ja kocham Gregory'ego House'a. Jest cudownie cyniczny i gardzi głupotą. Jednak nie moja miłość do doktora House’a jest przedmiotem moich dzisiejszych przemyśleń, a jego sztandarowe hasło: „Wszyscy kłamią”.

Na ten temat zostały przeprowadzone badania. Przeciętny człowiek kłamie od 2 do 200 razy dziennie. No tak, wystarczy, że powiem nielubianej koleżance "miło cię widzieć" albo wieszakowi na ciuchy (chodzącemu kościotrupowi, znaczy się), że pięknie wygląda w tej garsonce. I co? Już mamy 2!
Po co kłamiemy? Z wygody, ze strachu, żeby podrasować swój wizerunek, uniknąć konsekwencji, zdobyć korzyści. Niektórzy ludzie są mitomanami, jak jedna koleżanka polonistka z mojej szkoły. Istnieją także drobne nieprawdy wypowiadane z grzeczności lub troski o innych. Wszyscy kłamią, choć nie zawsze robią to w złych intencjach. To po prostu cecha cywilizacji, która ucieka się do uprzejmych kłamstewek, żeby nie sprawić komuś przykrości. No bo gdyby ludzie zaczęli mówić sobie wyłącznie szczerą prawdę, większość relacji rozpadłaby się przed najbliższym czwartkiem.

Jesteście prawdomówni? Na pewno?

Prawda wygląda tak, że niemal każdy codziennie wypowiada zdania, które są bardziej rytuałem niż prawdziwym komunikatem. Na przykład:

„Musimy się kiedyś spotkać”. Nie, nie musimy. Obie/oboje o tym wiemy. To zdanie wcale nie oznacza chęci spotkania, jest tylko pustym konwenansem.

Dzieciątko o poranku: „Zaczekaj na mnie, już wychodzę”. To jedno z jej największych osiągnięć. Stoi jeszcze w ręczniku, suszy włosy, szuka drugiego buta i dopiero zastanawia się, czy umyć zęby, ale już informuje, że wychodzi. W rzeczywistości od wyjścia dzieli ją jeszcze minimum dwadzieścia minut i kryzys egzystencjalny przy wyborze ubioru.

Mnożymy też kłamstwa gastronomiczne w stylu: „Pyszne!”. To szczególnie popularne podczas rodzinnych spotkań. Ciotka podaje ciasto o konsystencji mokrego tynku, ale wszyscy zgodnie cmokamy z uznaniem, bo nikt nie chce zostać tym, który zniszczył rodzinne święta jednym szczerym wyznaniem.

Standardowe pytanie: „Co słychać?” wcale nie oznacza troski o czyjś stan. Nikt nie oczekuje zwierzeń i szczerej odpowiedzi. Klasycznie należy odpowiedzieć: „W porządku”, nawet jeśli piętnaście minut wcześniej płakało się nad rachunkiem za prąd.

A kłamstwa zawodowe? „Zapoznamy się z pani CV i oddzwonimy.” Nie oddzwonią. „Chętnie to zrobię”. Nie, wcale nie mam ochoty na dodatkowe, niepłatne zadania!

Albo: „Przeczytałam/em regulamin”. Nie. Nikt nie przeczytał. Klikając „Akceptuję” przy regulaminie liczącym 148 stron, wyrażam dokładnie taką samą prawdę jak politycy PiS w czasie kampanii wyborczej.

Znajomemu umiera ktoś bliski i od razu składamy mu kondolencje: „Bardzo ci współczuję”, „Przykro mi”. Nie. Nie współczuję i nie jest mi przykro, raczej bardzo mi z tego powodu wszystko jedno, bo nawet tej osoby nie znałam.

My, komentujący na blogach też kłamiemy, np. udając, że dany post nas interesuje, że podobają nam się byle jak zrobione zdjęcia, że akceptujemy niechlujny język albo notki pisane przez AI.

Kiedy komuś dziękuję za coś, za co nie czuję się wdzięczna, słyszę: „Nie ma za co”. Owszem, nie ma za co, ale tak wypada.

Setki małych kłamstw istnieją codziennie i mają się dobrze. Być może nawet są konieczne, bo prawda prawdą, ale ktoś przecież musi mi powiedzieć, że ładnie wyglądam 😁 🤣.

Ciekawe jest także bardzo często występujące zjawisko – okłamywanie samego siebie. Niestety, nie posiadam tej umiejętności, a przydałaby się, aby móc wyprzeć niewygodne fakty albo uwierzyć w rzeczy, które poprawiłyby mi samopoczucie.

Oczywiście hasło „wszyscy kłamią” nie oznacza, że każdy człowiek jest zły lub nieuczciwy, pokazuje raczej, że drobne nieprawdy są częścią codziennych relacji międzyludzkich.

To właściwie dobrze, czy źle?

104 komentarze:

  1. Ciekawy temat poruszyłaś. Dlatego , być może, milczenie jest złotem?
    Własnie trafiłam na kilka ,,myśli, wynotowanych wiele lat temu, i zamieszczę je u siebie, a jedna z nich głosi:człowiek ma wolny wybór miedzy cnotą a grzechem, ale nie wczesniej aż się stanie człowiekiem naprawdę,, I tu zaczynaja się schody rozważań ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie. Przejdziemy się po tych schodach!

      Usuń
  2. Ja powiedziałabym raczej - nie mówimy całej prawdy, ale kłamiemy także, zależnie od okoliczności.
    Przypomniałaś mi czas, gdy moja mama chorowała na raka. Miały przyjść panie z opieki paliatywnej, więc w pokoju mamy miałam posprzątać, bo była strasznym chomikiem.
    Gdy chowałam do kartonu ubrania, które wisiały na wieszakach na drzwiach od szafy, powiedziała: ale nie chowaj ich głęboko, bo jeszcze je założę, prawda?
    Miałam powiedzieć, że nie ma opcji, bo jej dni są policzone? Nie przeszłoby mi to przez gardło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oczywiste w takiej sytuacji. Ludzie w chorobach potrzebują nadziei, wsparcia i optymizmu.

      Usuń
  3. I tylko prawda nas wyzwoli 🫣 o ile dobrze pamiętam nie posiłkując się netem to cytat z Biblii.
    Uważam się za w miarę szczerą osobę, miałam dwie siostry i kiedy któraś z nas coś zbroiła, np stłukła szybę, ojciec najpierw ode mnie rozpoczynał przesłuchanie bo było wiadomo, że się przyznam jeżeli byłam winowajcą, kiedy milczałam 😁
    Nie kłamię w ważnych sprawach, ale dużo rzeczy przemilczam a to też rodzaj kłamstwa czyż nie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, od czego ma nas ta prawda wyzwolić 🤣
      Jeżeli chodzi o sprawy życiowe, to też nie kłamię, na blogu np. piszę, jak jest. Tylko tzw. konwenanse czasem wymagają powiedzenia "Miłego dnia" zamiast "by cię szlag!" Chwaląc miernoty w szkole za postępy, robię to, bo tak trzeba, ale i tak myślę o nim "matoł".

      Usuń
  4. Od dłuższego czasu dość mocno ograniczyłem teksty, których nie muszę artykułować. Jeśli nie chce, to nie mówię "musimy się spotkać", bo wiem że to nierealne i tylko puste słowa. Dobrze wiem, że nie mam ochoty i że się nie spotkam, zatem nie i jeszcze raz nie.

    Natomiast pewna osoba, która po kilku latach przypomniała sobie o mnie ponieważ miała do mnie ważną sprawę zadzwoniła, oznajmiła co chcę a potem dodała "Tomek, musimy się spotkać koniecznie!". Ucieszyłem się, bo jednak to jakaś forma podtrzymywania kontaktów i chęć zobaczenia/porozmawiania/dowiedzenia się co u drugiej osoby. Ale, to były tylko puste słowa. Minął już prawie rok i cisza. Trochę się rozczarowałem, na nic już nie liczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takiej sytuacji każdy byłby rozczarowany.
      No i widzisz, na przykładzie tej osoby, że jako ludzie kłamiemy lekko, łatwo i przyjemnie...

      Usuń
    2. Niestety tak. Ale wierzę, że nie wszyscy 😁

      Usuń
    3. Chyba jednak wszyscy. Nawet zwykłe "dzień dobry" jest kłamstwem, gdy mamy dzień do d***.

      Usuń
  5. Ależ oczywiście, że wszyscy kłamią! Za młodu szczyciłam się tym, że jestem szczera i prawdomówna, nie ściemniam, nie udaję. Ale z czasem doszłam do tej mądrości, że czasem warto coś przemilczeć, albo powiedzieć drobne kłamstewko, z powodów, które były już powyżej wymienione. Dla świętego spokoju najczęściej, albo żeby komuś było miło itd. Natomiast ani trochę nie wierzę ludziom, kiedy mówią miłe rzeczy, bo najczęściej są to konwenanse. A jak ktoś pyta "jak leci", to zawsze odpowiadam, że świetnie, bo co to go obchodzi tak naprawdę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na takie pytanie odpowiadam: "U mnie niekończące się pasmo sukcesów!" 🤣

      Usuń
  6. Dr. House'a wszystkie sezony oglądałem po kilka razy. Zdecydowanie mój ulubiony serial. Ja na pewno nie kłamię tak często jak przewiduje norma, bo jestem aspołeczny i nie mam okazji się wykazać 😂 Ale faktem jest, że ludzie to wyjątkowo zakłamane stwory 😅

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jesteśmy Housiarze 😊
      Z natury, a raczej z doświadczeń życiowych, też jestem aspołeczna. Jednak pracuję w otoczeniu prawie tysiąca ludzi i nie ma siły, nie uniknę nieszczerości.

      Usuń
    2. Ale i nie powinnaś sobie z tego powodu robić wyrzutów, bo ludzie z którymi na co dzień obcujesz też Cię okłamują😉

      Usuń
    3. Zwłaszcza uczniowie 😅 Ale to Pikuś. Najbardziej okłamana i oszukana poczułam się raz w życiu i wtedy chciałam ze sobą skończyć.

      Usuń
    4. I zrobiłabyś głupotę, bo nie był Ciebie wart. Zresztą żaden człowiek nie jest wart by się przez niego zabijać.

      Usuń
    5. Teraz to już wiem, ale co z tego, skoro życie dalej daje w dupę...?

      Usuń
    6. A co gorsza nic nie wskazuje by to się zmieniło... To cholernie niesprawiedliwe, że jednym w życiu wychodzi wszystko a innym w życiu wszystko się bez ustanku pierdoli... 😥

      Usuń
    7. Nigdy tego nie zrozumiem, jak to jest i od czego to zależy. Najprawdopodobniej od przypadku, jak wszystko na tym świecie.

      Usuń
    8. Na pewno nie od tego, kto jakim jest człowiekiem, bo wszelkiej maści szuje mają się w życiu świetnie.

      Usuń
    9. Tutaj widziałabym nawet pewną zasadę - im większą jesteś kanalią, tym lepiej Ci się powodzi. Przykro mi, ale chyba jesteśmy za porządni...

      Usuń
    10. I bynajmniej nie urodzeni pod szczęśliwą gwiazdą.

      Usuń
    11. Nie wiem, czy gwiazdy mają z tym coś wspólnego.

      Usuń
    12. Pewne jest tylko i wyłącznie to, że jesteśmy ofiarami niesprawiedliwości losu.

      Usuń
    13. Bardzo pewne. Musze trochę pomyśleć filozoficznie o szukaniu szczęścia 😅

      Usuń
    14. Albo zacząć go szukać 😉

      Usuń
    15. Muszę wiedzieć, gdzie!

      Usuń
    16. To by było zbyt proste 😉

      Usuń
    17. No właśnie. Kurde no!

      Usuń
    18. Niestety nie ma gotowej mapy, gdzie znaleźć szczęście. Trzeba to robić po omacku 😅

      Usuń
    19. Może zacznę ją tworzyć, wtedy Ci ją udostępnię 😊

      Usuń
  7. Mialam znajoma, ktora odpowiedz na pytanie zaczynala od slow: Jakby to powiedziec, zeby nie powiedziec prawdy ale i nie sklamac? Potem odpowiadala.
    Prawde i tylko prawde mowia podobno dzieci (male dzieci) i glupcy. Kultura stworzyla sposob na powiedzenie prawdy ale tak by nie urazic czyli tzw kanapka: pochwala-prawda w formie krytyki (:)) i na koniec znow pochwala lub inna zacheta.
    Milczenie? Nie zawsze sie sprawdza. Moze byc roznie interpretowane przez druga osobe.
    Ja tam mowie prawde tak czesto jak to jest mozliwe, potem przemilczam, zadaje pytanie, unikam polprawd i bialych klamstw. Prosze o sformulowanie konkretnego pytanie i potwierdzam, zaprzeczam lub rozkladam rece ale wzroku nie unikam. Czasem zaluje odpowiedzi ale jakos z tym zyje.
    Klamstwo. Klamac moze tylko ten, kto ma idealna pamiec. Z prawda poradzi sobie kazdy ze zwykla pamiecia. Kwestia sporna moze byc tylko to: czyja jest to prawda? :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I czy przypadkiem nie jest to gówno prawda 😅
      Ja jestem brutalnie prawdomówna - szczera, bywa, że do bólu. Mimo wszystko nie jestem w stanie uniknąć nieprawdy. "Miłego dnia życzę" (a w myślach, żeby ją chudy Mojżesz popieścił). "O, jaką masz śliczną sukienkę" (w myślach - "Dżyzas, co za wiocha") itd.

      Usuń
    2. Obawiam sie, ze to ta trzecia. :))) Wtedy tez jestem szczera do bolu :))) i zaczynam dbac o pamiec. :))))))

      Usuń
    3. O pamięć w takich wypadkach rzeczywiście należy dbać 😅

      Usuń
  8. Nie umiem w small talki. Nie umiem w zachwyty, kiedy mnie nie zachwyca. Nie lubię. Wolę się nie odezwać. Jeśli ktoś mnie pyta jak wygląda, a mi się nie podoba, to zwykle mówię, że jak tobie się podoba to super. Ale nie myślę o tych drobnych rzeczach jako kłamstwach. Raczej są to nieszczerości. Tego też nie lubię. I zawsze mówię, że ja/mi/moim zdaniem, ale to tylko z mojej perspektywy, bo nikomu nie siedzę w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie przed chwilą się nad tym zastanawiałam: gdzie leży granica między nieszczerością a kłamstwem i czy nie są one tożsame. Na razie niczego mądrego nie wymyśliłam 😅

      Usuń
    2. Bo ciężko to określić. Może jednym z kryteriów może być to, że nie musisz pamiętać, kiedy powiedziało się tak! świetnie wyglądasz, kiedy było wręcz odwrotnie, bo nie musi to mieć ciągu dalszego. I to jest nieszczerość. Kłamstwo zajmuje gigabajty pamięci. Ale jestem mądra 😅

      Usuń
    3. A jeszcze dodam, że ja mam ten problem z kłamcami, że zwykle pamiętam różne rozmowy, wydarzenia, rzeczy i jak ktoś zaczyna o czymś mówić i mija się z prawdą (np.ex), to szlag mnie trafia jasny. Od razu mam odruch prostowania i irytuje mnie to mega.

      Usuń
    4. Mądra jesteś i nie poddaję tego w wątpliwość!

      Usuń
    5. I mam tak samo z kłamiącymi, gdy wiem, że kłamią w żywe oczy.

      Usuń
  9. W kwestii tego codziennego kłamania najpierw, tak myślę, należałoby uregulować zasadę, czy chodzi o twarde fakty, czy o to, jak je pamiętamy i jak zweryfikować sytuacje, kiedy nie ma dowodu. Z tymi, które nazwałaś zawodowymi, jest podobnie, należałby ustalić, czy idzie nam o zerojedynkowośc, czy umowę społeczną, bo w społeczeństwie raczej idzie o umowę społeczną, choć, nie przeczę, są przecież osoby, których umysł działa zerojedynkowo. Składanie kondolencji jest odruchowe i też nie traktowałabym w kategorii kłamstwo, jesli nie będziemy go traktować zerojedynkowo. Co do postów blogowych, często ludzie po prostu czują potrzebę zostawienia śladu, nie wypełniania kwestionariuszy. I tak do upadłego :) Wszystkie rzeczy można na wiele sposobów wyjaśniać lub twardo negować, co nas prowadzi do odwiecznego pytania - czym jest prawda, a ponieważ nikt jeszcze twardej prawdy nie zdefiniował, to ten, Frau, kłammy ile wlezie, byle dobrze, byle dla dobra! :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobra notka. Prawdę piszę :) Napisałam (na dowód swojej prawdomówności ;) ) notkę: "Kłam. To się opłaca" (nie mam głowy do szukania linka; jak nie wierzysz możesz sprawdzić ;) ).

    Dr. House’a także kocham bezgranicznie.

    Chciałam Ci zwrócić uwagę, że w Dekalogu nie ma przykazania "nie kłam". Jest za to o jednej z wersji kłamstwa: "Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu." Rozumiem przez to, że nawet Bóg dopuszczał jako niegrzeszne odstępstwa od mówienia prawdy.

    Sama mam problem z kłamczuchami. Znaczy, nie toleruję ich. Nikt od nikogo nie wymaga przecież mówienia wyłącznie prawdy, głupiej, często raniącej szczerości. Można zwyczajnie przemilczeć negatywną opinię. Jeśli jednak coś mi mówisz, to Ci wierzę. Póki nie okaże się, że kłamiesz. Wtedy nie ma zmiłuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak przykazania - Nie kłam - oczywiście, po pierwsze to byłoby całkowite zaprzeczenie wolnej woli, pro drugie - pierwsze księgi Biblii to ciąg uroczych kłamstw - poczynając od Abrahama a potem jego synowa - Rebeka, wnuk - Jakub, teść Jakuba - Laban - cudne historie - palce lizać.

      Usuń
    2. @Lechu, samo istnienie przykazań jest zaprzeczeniem rzekomej wolnej woli. Wybór bowiem jest pozorny - możesz się nie zastosować, ale za to idziesz do piekła. Biblia to jeden wielki absurd.

      Usuń
    3. @Szarabajko, ja Ci wierzę i nie zamierzam szukać Twojej dawnej notki 😊 Co do Biblii, cała jest jednym wielkim kłamstwem.

      Usuń
    4. Drobna uwaga - w Starym Testamencie nie ma wzmianki o piekle, to wynalazek chrzescijan.

      Usuń
    5. Mnie to bez różnicy.

      Usuń
  11. No to ja napiszę samą prawdę!
    Po pierwsze - znalazłem informację, że 28 marca jest Międzynarodowy Dzień bez Kłamstwa - nie wiem kto to ustalił, potwierdzenie tutaj ==> https://www.youtube.com/watch?v=QieL3NuODN0
    Po drugie - bardzo dobrze, że już 4 dni później jest Prima Aprilis, to daje szansę na powrót do normalności.
    Po trzecie - w latach szkolnych oglądałem film - Dzień bez kłamstwa - niestety jestem taki uczciwy, że treść filmu zupełnie zapomniałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego 28 marca najlepiej spędzić samemu w lesie 😅

      Usuń
    2. A jak okłamiesz drzewa? No weź!

      Usuń
    3. No właśnie chodzi o to, żeby nikogo nie okłamać 😊 Drzewom zwierzynie, grzybom i innym roślinom mogę tylko mówić czystą prawdę, że je kocham.

      Usuń
  12. Również lubię dr Housa, niestety, oprócz osobowości cenię sobie również jego nieziemską urodę. Może nawet bardziej.
    Taka ze mnie płaska laska.
    A w kwestii kłamstw w życiu społecznym - to taki smar ułatwiający kręcenie się tych wszystkich kółek na siebie zachodzących w skomplikowanej maszynie społeczeństwa. Ja nie mam nic przeciwko kłamstwom by sprawić komuś przyjemność, czy by oszczędzić niepotrzebnego bólu, wstydu, zażenowania...
    Natomiast w sprawach istotnych staram się mówić prawdę. Dla mnie tak jest łatwiej. Również z wymienionego już wyżej powodu, czyli braku dobrej pamięci.
    mogłabym dłużej ale chyba mi się nie chce.
    buziaczki z deszczowego świata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka płaska laska (no dobra, mocno wypukła) to i ze mnie jest. Ładna ta metafora ze smarem i prawdziwa.

      Usuń
    2. W moim znowu przypadku bardzo płaska ;-).

      Usuń
    3. To się uzupełniamy jak Flip i Flap 😆

      Usuń
  13. Dobrze czy źle..? Pytanie niemal hamletowskie. Według mnie konieczność. Bez tych minikłamstw czy też nieszczerości żaden system społeczny, od rodziny po korporację, by nie przetrwał. Moje najczęstsze kłamstewko w ostatnim czasie to odpowiedź 'dobrze' na pytanie 'jak się czujesz?'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to źle, że nie czujesz się dobrze. Życzę Ci jak najwięcej zdrowia i ostatecznego, trwałego zwycięstwa nad tą cholerą.

      Usuń
  14. A co się stanie gdy postawimy na szczerość?
    Jest taki film z 2016 roku pod tytułem - Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Siedmioro długoletnich przyjaciół spotyka się na kolacji. Dla urozmaicenia wieczoru rozpoczynają zabawę polegającą na dzieleniu się między sobą treścią każdego SMS-a, e-maila lub rozmowy telefonicznej, jakie otrzymują w trakcie spotkania. Kiedy tym samym wiele tajemnic zaczyna wypływać na światło dzienne, niewinna gra rodzi konflikty, które niełatwo będzie zażegnać...
    No właśnie, maszyna która ruszyła jest nie do zatrzymania, są za to ofiary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie jestem szczera i czasami jest to brutalne. Natomiast dla gładkości kontaktów i relacji społecznych nie epatuję brutalną prawdą, jeśli jest przykra lub jeśli konsekwencje mogłyby być nieprzyjemne.

      Usuń
  15. Dobrze. choć ja na prawdę wysłałam kolczyki w zeszły czwartek i nie wiem czy doszły?? esa jeszcze nie dostałam ;-(
    Dobrze, że ludzie nie sa szczerzy tak do końca, wtedy życie by było nie do zniesienia. Masz w szkole autystyka?? na niego zawsze możesz liczyc w kwestii walenia prosto z mostu. i nie zawsze jest przyjemnie. poza tym czyjeś prawda, nie musi być moją prawdą. czyjeś poczucie estetyki nie musi konweniować z moim. ja mam MJ czyli matkę, która mi życie "umila takimi tekstami od zawsze i nie lubię jej za to...bo zdradza mi jak Ona mnie widzi, i jej podobne typiary. a to nie znaczy że cały świat tak mnie widzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Cię widzę bardzo dobrze, tj. pozytywnie 😍. Bardzo.
      Nie martw się kolczykami, poczta teraz ledwo zipie i wszystko długo idzie. W dodatku znad morza ma do mnie pod górkę 😂. Wczoraj wyjęłam ze skrzynki jakieś awizo, dzisiaj w drodze powrotnej z pracy zahaczę o pocztę. Może to właśnie to.
      🌸 🌸 🌸 🌸 🌸 🌸 🌸 🌸 🌸 🌸 🌸 🌸 🌸 🌸 🌸

      Usuń
  16. Jak to było z tymi prawdami, że są trzy? Prawda, święta prawda, i 💩 prawda?

    Ja też umiem mówić okrężnie. Najchętniej w szpitalu, po operacjach, ciężkich zabiegach, ze noc bedzie gupia, ale na drugi dzien bedzie INACZEJ. Nie mowie, ze bedzie lepiej, czy może nawet gorzej, ale inaczej bedzie w każdym przypadku, I to nawet prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój zawód szczególnie tej umiejętności wymaga. Twoja wrażliwość i roztropność na to pozwalają 💝.

      Usuń
    2. A co z pół prawdą i nagą prawdą? 🤔😉

      Usuń
    3. Te sa na wlasna odpowiedzialnosc.

      Usuń
    4. @Aśka - półprawda to nie prawda... Czyli kłamstwo? Oto jest pytanie!

      Usuń
    5. @Echo - zwłaszcza ta naga 😁

      Usuń
    6. Zgadzam sie, ze polowa prawdy to i polowa klamstwa. To juz lepiej poklamac lub przemilczec.
      Z ta szczetoscia i prawda to w doroslym zyciu sliski temat. Po to sie dziecko, mlodziez wychowuje aby w doroslym zyciu nie wychodzic na niekulturalnego czyli cos trzeba wymyslic: czasem poczucie humoru (nawet czarnego) wychodzi kulturalniej, grzeczniej, bardziej do przyjecia. W myslach mozna sobie pofolgowac ze szczeroscia, wsrod ludzi juz musi sie lawirowac.

      Usuń
    7. A ja taka aspołeczna jestem...

      Usuń
    8. Ale Ty masz swoj sposob na wyrazanie sie. I do tego bardzo interesujacy. Dobrze sie czyta i rozne refleksje sie nasuwaja pod wplywem :))). Mozesz sobie byc antyspoleczna, szczera i prawdomowna!

      Usuń
    9. O, dziękuję za przyzwolenie 😎.
      "pod wpływem" brzmi dobrze! 😂

      Usuń
  17. Chyba dlatego tak lubimy House'a - bo mówi na głos to, czego większość ludzi woli nie zauważać. Mam wrażenie, że nieustannie lawirujemy między prawdą, półprawdą i wersją wydarzeń, z którą najłatwiej nam żyć. Najciekawsze jest jednak to, że często najskuteczniej okłamujemy nie innych, lecz samych siebie. A wtedy nawet najlepszy detektor kłamstw pozostaje bezrobotny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz, a ja nie umiem siebie okłamać. I nawet tego żałuję. A House jest cudowny ze swoją szczerością.

      Usuń
  18. nie no... ja to już na pewno nie kłamię. nie mam komu. i już - norma wyrobiona i można zająć się czymś innym. nie mam pojęcia dlaczego kłamie się - ze strachu, z wygody, żeby uciąć temat, albo po prostu nie doprowadzić do zwarcia. bo prawda boli nie tylko mówiącego, ale i słuchającego. on też nie chce jej usłyszeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że ostaniesz się jako ten jedyny rodzynek, który przez pomyłkę wpadł do miski z budyniem.
      Mnie się wydaje, że nawet zwyczajowe "miłego dnia" rzucone w stronę kogoś nielubianego, jest kłamstwem.

      Usuń
    2. Uuuu! Zawsze mi się zdawało, że jestem prawdomówna a tu okazuje się , że figa z makiem. I jak mam teraz żyć z takim rozczarowaniem?!…😢

      Usuń
    3. Normalnie 😅. Nie sądzę, żeby to było najważniejsze rozczarowanie życia 😅.

      Usuń
  19. ja kłamię... znaczy nie non stop, bo to jest upierdliwe, za dużo trzeba pamiętać... ale taktyczne kłamstwa /czyli świadome i dobrowolne fałszowanie emitowanych informacji/ zdarzają mi się... ale Ciebie nie okłamuję, bo niby dlaczego i po co?... zaś czy Ty mi wierzysz?... nie wiem, to nie mój problem...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego miałabym Ci nie wierzyć? Rozmawiamy o wszystkim szczerze, tak jak jest i to jest OK.

      Usuń
  20. Oczywiście że wszyscy kłamią. Ale nie każde kłamstwo jest złe... czasami np dla dobra chorej osoby lepiej jest skłamać.
    Ogólnie rzecz biorąc żeby dobrze kłamać trzeba mieć bardzo dobra pamięć... inaczej mówiąc trzeba pamiętać komu i jak się kłamało:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z komentarzy wynika, że wszyscy są tego samego zdania na temat pamięci 😉

      Usuń
  21. Swego czasu bardzo lubiłam House'a. Ale wyrosłam z niego, powtórek już bym nie oglądała. Jeśli zaś chodzi o "miłego dnia" — na pewno wiesz, co to jest funkcja fatyczna mowy.

    O samym kłamaniu się nie wypowiem w szczegółach, wspomnę jedynie, że w testach psychologicznych sprawdza się tendencję do autoprezentacji badanego m.in. poprzez wtrącenie gdzieś zdania o kłamstwie do którego badany ma się ustosunkować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypadkiem wiem 😉, tę jednak sklasyfikowałabym jako magiczną, nie fatyczną. Ale mniejsza z tym. Ciekawe jest to o testach psychologicznych.

      Usuń
  22. Podzielam Twoją miłość, wyszłabym za niego.

    Nie, nie wszyscy. Ja nie kłamię wcale. To jest moja wolność w dzisiejszym świecie.
    Znam konsekwencje, moja szczerość potrafi onieśmielać, ale cóż, to nie mój problem.

    Jeśli usłyszysz, że ktoś powiedział koleżance, że koszmarnie wygląda, to byłam ja.
    Ja nie oferuję w swojej znajomości przymilnego komplementowania, tylko szczerość i ewentualnie pomoc we wzięciu się w garść.
    Nie raz ktoś się przy mnie otrząsnął.
    Nie lubię tzw. "klepania po ramieniu" i ściemniania, że jest O.K. (nie tylko w kwestii wizualnej, rzecz jasna).
    Tak, mam przyjaciół. ;P

    Kiedy mówię, że "musimy się spotkać", tzn. że naprawdę tego chcę. Jak nie chcę, zaczynam "uciekać".

    "Już wychodzę", a w życiu. Jeżeli chcę żeby ludzie traktowali mnie poważnie i uważali za konsekwentną, to mówię jasno, że nie ogarnęłam i wyjdę za 20 minut.

    Przy stole zwykle w takich sytuacjach mówię, że mam inny gust smakowy i przepraszam, ale nie dokończę posiłku.

    Nigdy nie mówię, że "w porządku", jeśli nie jest w porządku.

    W pracy czasami mówię, że nienawidzę danego zadania, ale je wykonam XD i biorę się za robotę ino mig.

    Tu mnie masz, jeśli regulamin ma tyle stron, to nie marnuję na to czasu. Ale czy okłamanie internetu to to samo? ;P

    Do osób w żałobie mam stosunek empatyczny. Widzę, jeśli cierpią, widzę, jeśli im to obojętne, bo np. mieli wszawą relację i raczej zamiast gadać "podstawowe głupoty" pytam, czy mogę w czymś pomóc.

    A w życiu! Nie komplementuję czegoś, co mi się nie podoba.

    Z tym "nie ma za co", w takim kontekście jak podajesz, brzmi jak najszczersza odpowiedź.
    ---

    Powiem Ci tak - życie w takiej absolutnej prawdzie i klarowności, dezorientuje ludzi. Ale ja się cieszę, że mam takie cechy.
    Wiem, że wokół mnie najbliżej będą szczere osoby, które nie boją się konfrontacji. Nazywam to dojrzałością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko ok, bo ja też jestem brutalnie szczera. Niestety, są sytuacje, w których jesteśmy zależni od innych w jakiś sposób. Gdybym w poniedziałek wyjechała do mojej byłej dyrektorki, że jest wredną manipulantką i esesmanką, to we wtorek już nie miałabym pracy. W moim mieście i w moim wieku nie znalazłabym innej. Zawsze trzeba wyważyć, czy warta skórka za wyprawkę. W imię zasady rozpieprzyć sobie życie? Nie, dziękuję.

      Usuń
    2. Anno, niby tak.... Ale jeszcze istnieje coś takiego jak empatia. Po co garbatemu mówić, że jest garbaty. On o tym przecież wie. To mniej więcej jak z asertywnością. Niektórzy chamstwo, zwykłe prymitywne chamstwo nazywają asertywnością.

      Usuń
    3. @Frau Nie mówię o takiej szczerości. Opinie można trzymać za zębami, choć się cisną na wolność. Ale nie trzeba mówić tej osobie, że jest zajebista i ją bardzo lubimy, prawda? Ja lubię takie momenty wymownie przemilczeć.

      @anonimowa - oczywistości są dla ludzi oczywiste, poza tym nie mam w zwyczaju obrażania wszystkich wokół.
      Prymitywne chamstwo na pewno nie jest ani asertywnością, ani tą szczerością, którą miałam na myśli w kontekście mówienia prawdy.

      Usuń
    4. @Anonimowa72, o asertywności do chamstwa droga jest rzeczywiście krótka.

      Usuń
    5. @Aniu, zgadzam się, z tym, że czasem i tak trzeba.

      Usuń
  23. Witam!

    Wracam powoli do blogowego życia. :) Na razie jeszcze bez włączonych komentarzy u siebie, bo mam co robić w kwestii pracy. I po prostu nie mam za wiele czasu. Ale może w przyszłości znajdę i te chwile.

    W kwestii kłamania to w przeszłości (czasy szkolne) zdarzało mi się to często. Nie jestem dumny z tego powodu. A dziś też czasem zdarza mi się mijać z prawdą, nie zaprzeczę. :)

    Pozdrawiam!
    Mozaika Rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Widziałam wpis na Twoim blogu już wcześniej. Chcę Ci powiedzieć, że zamieszczony tam link nie prowadzi do konkretnej miejscówki. Musisz chyba w nią wejść, w tę konkretną i wtedy skopiować adres.

      Usuń
    2. Hej Piotrek, widziałam nowy post, ale wyłączyłeś komentarze. Wielka szkoda, bo w sumie dialog jest najfajniejszy.

      Usuń
    3. Przychylam się do tego zdania!

      Usuń
  24. To, że wszyscy kłamią, to się zgodzę, ale tyle razy dziennie? Patrząc na to, ile rozmaiłam z ludźmi, to każde moje słowo musiałby być kłamstwem o.o xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie dane statystyczne, a w początku przedziału chyba da się zmieścić 😊

      Usuń
  25. Zaniżam statystyki. Mało kłamię, bo kiepsko mi idzie. No i zawsze się bałam, że jak skłamię to zapomnę co skłamałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, strasznie dużo roboty z tym kłamaniem.

      Usuń
  26. Najpierw by trzeba zdefiniować kłamstwo i prawdomówność. Konwencjonalne, grzecznościowe odzywki dnia codziennego nie niosą z sobą przekazu, które wyrażają same słowa (Dzień dobry, Dziękuję etc), więc nie rozpatrywałbym tego w opozycji prawda-fałsz.

    U mnie w domu (nauka wpajana przez mamę) wyznaje się zasadę, że kłamać trzeba umieć, a jeśli się nie potrafi, to się nie kłamie, nie powinno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasada jak najbardziej słuszna.

      Usuń
    2. Bardzo często wystarczy nie mówić całej prawdy i już nie trzeba kłamać :)

      Usuń
    3. Ale tu dochodzimy do pytania, czy to jeszcze prawda, czy już kłamstwo (lub manipulacja).

      Usuń