11 maja 2026

238. Niecodziennik cz. 12 pt. "Piekło jest we mnie"

1. W czasie matur dostałam od polonistki z zaprzyjaźnionej szkoły taki oto kubek. Zachwycił mnie, bo ta podziałka głosi samą prawdę 😅.

2. Pożar Puszczy Solskiej potłukł mi serce w drobny mak. Gdy pomyślę o zwierzętach w tym piekle, chce mi się wyć, jakby mi ktoś flaki żywcem wydzierał. Żal mi każdego drzewa, każdego krzaczka. Nawet nie próbuję wyobrazić sobie, co działo się tam, wewnątrz szalejącego pożaru. I jeszcze ten wypadek Dromadera, śmierć pilota biorącego udział w akcji gaśniczej… To wszystko jest potwornie przygnębiające.

3. Kilka dni temu, gdy mama była po kolejnej chemii, przeglądając dokumenty ze szpitala, natknęłam się na sformułowanie „rokowania poważne”. Nie zrozumiałam, czy poważne na „tak”, czy poważne na „nie”. W domu diabli mnie podkusili, żeby sprawdzić, co to znaczy. No i się dowiedziałam, że to rokowania kiepskie. Jestem rozwalona, zdruzgotana, nie mogę sobie znaleźć miejsca. Mama nadal czuje się dobrze, ostatnio włączono jeszcze jakiś nowy lek. Podobno skuteczny, ale kto go tam wie, co z tego wyjdzie, skoro rokowania do dupy… Boję się, wiecie?

Nie mogę się uspokoić. Niech nikt nigdy i w żadnych okolicznościach nie straszy mnie pośmiertnym piekłem. Piekło jest tutaj, na ziemi – i we mnie.

70 komentarzy:

  1. Ty nie sprawdzaj w internecie tylko spróbuj pogadać z jej lekarzem, albo z nią samą. Wiem że będzie to cholernie trudne, ale przecież rozmawiać nawet i o TYM musicie... Mnie też żal tych zwierząt. Widziałem w internecie od groma filmików z uciekającymi przed ogniem przerażonymi zwierzakami. Nawet nie chcę myśleć ilu się uciec nie udało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za ten Internet już mnie wczoraj brat opieprzył. Ma doświadczenie w tych sprawach. Uświadomił mi także, że skoro do chemii dołączono jeszcze jakiś nowoczesny i bardzo drogi lek, to znaczy, że lekarze widzą szansę na wyzdrowienie.

      Usuń
    2. Opieprzenie Ci się należało, bo umówmy się, w internecie można znaleźć przepis na makowiec, ale tak poważne rzeczy lepiej jednak konsultować z poważnymi ludźmi a nie wujkiem Google 😉

      Usuń
    3. Tak i on z bratową już się na tym przejechali. Teraz słuchają wyłącznie lekarzy.

      Usuń
    4. a propos wujka Googla... właśnie się dowiedziałem, jak rosyjski wujek Hugieł tłumaczy slowo "choroszyj" /dobry/... uwaga: "cienki"... gdy wyjaśniłem, co tak naprawdę po polsku znaczy słowo "cienki", a było tego sporo, bo podałem nieco różnych zwrotów frazeologicznych, w których ono występuje, to moje źródło informacji spadło z krzesła... nie widziałem, ale wierzę na słowo, mimo, że rosyjskie...

      Usuń
    5. "Charaszoj", nie "choroszyj" - może stąd wynikł błąd.

      Usuń
    6. I Ty rób to samo a zaoszczędzisz nerwów, z którymi ostatnio i tak u Ciebie nie za wesoło. Skoro leczenie trwa to znaczy że jest nadzieja na pokonanie tego cholerstwa.

      Usuń
    7. Bratowa jest już zdrowa, pomogło mi to przekonać się, że Google nie leczą.

      Usuń
    8. Gdybym wpisał w Google wszystkie swoje dolegliwości to wyskoczyła by mi odpowiedź że co najmniej od dwustu lat jestem martwy 😉 Można się tym posiłkować, ale nie można do końca ufać.

      Usuń
    9. Ja kiedyś wpadłam do lekarza z rykiem, że mam raka mózgu. Dzieciątko było wtedy małym pampersiakiem. Nie mieliśmy jeszcze komputera i Internetu, ale mój mąż dysponował całą baterią encyklopedii medycznych. Tam wyczytałam, że powiększone węzły chłonne z tyłu na szyi, u podstawy czaszki, to na bank złośliwy guz mózgu i amen. Lekarz mnie wyśmiał, opierdzielił i zapisał antybiotyk na zapalenie węzłów chłonnych, którego nabawiłam się, jeżdżąc samochodem z szybami odsuniętymi na przestrzał 🤣

      Usuń
    10. @F.B...
      już mam, musiałem przewinąć taśmę WA, to było tak: "Хорошо"poniżej "khorosho", a tłumaczenie "cienki"... czyli trochę ja spaliłem wcześniej... no, ale wychodzi na moje, że było co obśmiać...

      Usuń
    11. Obśmiać zawsze jest co 😅 Byle tylko chciało nam się śmiać!

      Usuń
    12. Tak to jest jak człowiek próbuje być mądrzejszy od lekarzy 😅 I zawsze wynajdziemy tą najczarniejszą opcję... 🙄

      Usuń
    13. Niektórzy wynajdują najlepsze opcje. Nasz problem polega na tym, że życie nas przyzwyczaiło do tych najgorszych.

      Usuń
    14. Fakt, gdy człowiekowi w życiu się nie wiedzie to w końcu przestaje wierzyć w te pozytywne opcje i zaczyna z góry zakładać to co najgorsze.

      Usuń
    15. Myślę, że pesymistami się nie rodzimy, tylko się stajemy.

      Usuń
    16. Tak, to kolejne kopniaki od losu zabijają w nas optymistyczne patrzenie na świat i życie.

      Usuń
    17. Od losu, ale i od ludzi.

      Usuń
    18. Może nawet częściej od ludzi... Ale co począć, takie mamy cholerne "szczęście" w życiu...

      Usuń
    19. Za to od żadnego zwierzęcia nigdy nie doznałam niczego złego.

      Usuń
    20. Ja też nie, dlatego zdecydowanie wolę obcować z nimi, niż z ludźmi.

      Usuń
    21. No, ja jeszcze lubię obcować z wybrańcami, których lubię.

      Usuń
    22. Ja też, ale od pewnego czasu jestem naprawdę dość wybredny jeśli chodzi o ludzi, których wpuszczam do swojego świata. Człowiek nabiera rozumu, gdy się boleśnie zawiedzie.

      Usuń
    23. Szkoda, że to nabieranie rozumu musi tak boleć.

      Usuń
  2. Woooooooooooooooooooooooooohooooooooooooooooo! Dawno nie miałem na tym blogu pierwszego komentarza 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooooooooooo! Jesteś zdobywcą Pucharu Świata we wpisywaniu komentarzy na moim blogu!

      Usuń
  3. Masz rację,że każdy własne piekło nosi w sobie.🙁

    OdpowiedzUsuń
  4. Praca i różne inne zajęcia są najlepsze na rozproszenie myśli. Moje Kim dostaje już morfinę. Leży spokojnie i mocno chrapie jak kiedyś. Ja wtedy cały czas coś sprzątam, również w ogrodzie, ale bez wysiłku, żeby mnie kręgosłup nie bolał. Wieczorem czytam kryminały, teraz Siembiedy, bo są wciągające. Biorę też lekkie tabletki uspokajające na noc, żeby dobrze spać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie tak. W praktyce różnie bywa, ale staram się zarąbać pracą.

      Usuń
  5. kuban trafiony - zatopiony...
    nie psuj mi humoru, a zresztą, w temacie zwierzaków w płonących lasach i w ogóle centralnie w całym temacie eko to mi chyba bardziej popsuć go nie można...
    naukowe eufemizmy... tak na dobrą sprawę, to w pewnym wieku rokowania zawsze zaczynają poważnieć... nie jest to jednak pocieszające...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piekło zawsze jest w nas, a koszmary w głowie...
    Gdybyś oglądała filmy, poleciłabym Ci mój wczorajszy na Netflixie , poryczałam na końcu, ale tak oczyszczająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Netflix ma mama, ja tylko w Internecie wykupiłam sobie dostęp do Playera, ale i tak praktycznie nie korzystam.

      Usuń
  7. Wiem. I Cię nie opieprzę ❤️‍🩹

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, opieprz nie byłby mile widziany 😉

      Usuń
  8. Powtórzę tylko za Gałczyńskim :
    Liryka, liryka,
    tkliwa dynamika,
    angelologia
    i dal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że liryka?

      Usuń
    2. Myślę, że jak w piosenkach - Ale jutro znów pójdziemy na całość

      Usuń
    3. Piosenki pisane są życiem 😋

      Usuń
  9. To bardzo poruszający wpis — pełen silnych emocji, trudnych doświadczeń i ogromnego ciężaru, który ta osoba w sobie niesie. Widać w nim zarówno ból, jak i bezsilność wobec rzeczy, na które nie ma wpływu.
    W takich chwilach najważniejsze jest, żeby nie zostać z tym samemu i mieć wokół siebie ludzi, którzy potrafią wysłuchać i po prostu być obok.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi przykro... Nic dziwnego że zamieszkał w Tobie niepokój....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie trwa wiecznie, może kiedyś karta się odwróci.

      Usuń
    2. O! I to jest optymistyczna odpowiedź na komentarz, Frau. "Nic nie trwa wiecznie", Twoje bolączki też mają jakiś limit. Moja szklanka zawsze w połowie pełna więc mogę Ci odlać połowę mojego optymizmu. Ćwiartka to zawsze więcej niż nic 🙂

      Usuń
    3. Dawaj, przyjmę każdą ilość! 😅

      Usuń
  11. Przeczytałam cie wczoraj i nie wiem.co ci napisać. Tez uważam, ze pieklo jest tu. I tyle. Oraz tez bardzo mi przykro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Teatru. Nie potrzeba wysilać się na bógwico, wystarczy mi Twoje "i nie wiem.co ci napisać". Jestem wdzięczna wszystkim, którzy tutaj się pojawiają.

      Usuń
  12. Brat ma rację - z lekarzem rozmawiaj, a nie czytasz wypociny wiadomego wujka. I oczywiście, że tak - piekło jest tu, na Ziemi. A nie dopiero po życiu. Dla tych, którzy sobie na to zasłużyli. W te baśnie z mchu i paproci przestałam już wierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  13. W internecie jak już sprawdzasz to nawet z "głupim" katarem wyjdzie, że jednak umierasz. Skoro mama czuje sie dobrze, to na tym bym bazowała. Kolejna sprawa i wiem trochę od innej strony bo mam kuzynkę pielęgniarkę. Oni muszą tak pisać. Bo gdyby napisali - rokowania dobre, a nagle nastąpiłoby pogorszenie, wtedy możesz się z nimi sądzić o wprowadzenie w błąd. Dlatego często piszą nad wyrost. I jak już inni pisali, najlepiej gadać z lekarzem, albo też konsultować z jeszcze innym.

    Trzymaj się, masz prawo się bać i dobrze, że o tym piszesz. Tylko proszę nie rób sobie tego i nie czytaj rokowań w internecie. Bo każdy człowiek jest inny, a internet opiera się na statystykach, które nie mają w swoich danych każdego chorego.

    OdpowiedzUsuń
  14. Słuchaj brata. Nie ma co się martwić na zapas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Dariuszem.
      A to nie zdarza się często ;)

      Usuń
    2. Zgadzam się z Wami. Brat ma na mnie dobry wpływ. I w tej akurat materii doświadczenie.

      Usuń
  15. Ad.1 Fajowy bardzo:-) Ciekawi mnie, jak smakuje epicka kawa;-)
    Ad.2 Wielka tragedia! Strach i ból zwierząt odczuwam fizycznie, a teraz jeszcze przygnębiła mnie informacja o ścięciu drzewa z gniazdem bielików... Co za potwór to zrobił?!
    Ad.3 Też mam 'poważne rokowania', bo- jak powiedział mi lekarz- to jest poważna choroba i nie można jej bagatelizować na żadnym etapie. Pamiętam, że niedawno napisałaś, że badanie histpat u mamy wyszło dobrze i to jest ważne. Najprawdopodobniej w oparciu o nie, włączyli ten nowy lek. Ślę Wam obu moce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jakiś lek celowany, podobno o dużej skuteczności. Jak mawia mama (wieczna optymistka): póki życia, póty nadziei.

      Usuń
    2. Słucham, już mi trochę przechodzi ten wstrząs.

      Usuń
  16. Rokowania to takie "Na dwoje babka wróżyła". Trzeba być dobrej myśli. Zwłaszcza mama powinna być dobrej myśli i walczyć ze skurczybykiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama jest wieczną optymistką. Używa życia, zupełnie jakby nie była chora. Pod tym względem jest idealnie.

      Usuń
  17. Wyjdź z piekła. Przejdź się w jakieś inny miejsce. Mniej złowieszcze.

    OdpowiedzUsuń
  18. Po lekturze Twojego wpisu zostaje cisza - taka, w której człowiek po prostu chce życzyć autorce dużo siły i ogromu dobrych myśli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, tym niemniej trochę zaczynam się uspokajać.

      Usuń
  19. Przytulam. Tak od serca. I z powodu puszczy i z powodu strachu o Mamę. I po prostu. PS: zaraz wracam.

    OdpowiedzUsuń