23 kwietnia 2026

234. Nasze Małe Powązki

Wszyscy Polacy słyszeli o warszawskim Cmentarzu Powązkowskim, jednak chyba mało kto wie o istnieniu „Małych Powązek” w Rzeszowie. Terminem tym określany jest tzw. Stary Cmentarz – zabytkowa nekropolia, w której od 1909 r. nie dokonuje się już pochówków. Leży w samym tętniącym życiem centrum miasta. Przechodzimy obok niego setki, może tysiące razy, ale większość mija go w pośpiechu, w zamyśleniu nad własnymi sprawami. A szkoda. Jest to miejsce fascynujące historią i urodą.

Rzeszowski Stary Cmentarz należy do najstarszych w Polsce. Został założony w 1792 r. W podobnym czasie powstawały inne znane polskie nekropolie: Cmentarz Powązkowski w Warszawie (1790 r.), Cmentarz Łyczakowski we Lwowie (1786 r.), Cmentarz Rakowicki w Krakowie (1803 r.), Cmentarz na Rossie w Wilnie (1869 r.). Znaczna część nagrobków charakteryzuje się walorami artystycznymi, gdyż zostały wykonane przez wybitnych artystów rzeszowskich, krakowskich i lwowskich. Od 1968 r. Stary Cmentarz podlega ochronie prawnej i figuruje w rejestrze dóbr kultury.

Podobnie jak na warszawskich Powązkach, 1 listopada każdego roku organizowana jest kwesta, z której dochód w całości przeznaczony jest na ratowanie tego pięknego miejsca, zniszczonego przez czas, działania wojenne i rządy PRL. Zajmuje się tym Stowarzyszenie Opieki nad Starym Cmentarzem w Rzeszowie i chwała jego założycielom za tę inicjatywę. W pewnej mierze udało się już odrestaurować fragmenty cmentarza. Czyste alejki toną w zieleni, na ławeczkach wypoczywają na wiosnę i w lecie – jak w parku – dorośli z książkami i gazetami w rękach, matki z dziećmi śpiącymi w wózkach, staruszkowie drobiący chleb gołębiom i wszyscy ci, którzy szukają spokoju w samym centrum miasta. Sporo zabytkowych nagrobków zostało już odnowionych, inne czekają na swoją kolej. Niektóre z nich pozostają bezimienne, a znakomita część kryje szczątki ważnych osobistości i mieszczan rzeszowskich, którzy tworzyli historię miasta. Spoczywają na nim przedstawiciele różnych wyznań chrześcijańskich: katolicy, prawosławni, protestanci. Łącznie pochowano tu 40 000 osób, w tym ofiary walk wyzwoleńczych i nalotów bombowych. Wiele grobów należy do uczestników Wiosny Ludów, insurekcji kościuszkowskiej, powstania listopadowego, powstania styczniowego.

Nekropolia ta odegrała swoją rolę i kulturze – tutaj nakręcono finałową scenę „Trędowatej” w reżyserii Jerzego Hoffmana – pogrzebu Stefci Rudeckiej. Rolę jej grobu spełnił sarkofag rodziny Drezińskich w kwaterze XI. Grób długoletniego skarbnika magistratu rzeszowskiego został udekorowany białymi kwiatami, a za nim ustawiono atrapę ogrodzenia cmentarza.

To tutaj "pochowano" Stefcię Rudecką.
Warto przyjrzeć się starym, pięknym grobom. Niektóre chwytają wręcz za serce.

Nieopodal bramy znajduje się grupa nagrobków stylizowanych na greckie stele.


Pomnik Ludwiki z Holtzerów Odrobinowej przedstawia płaskorzeźbioną rodzinę zmarłej pogrążoną w żałobie. Kobieta spogląda na swoich bliskich z obłoków, a jej postać otacza wąż – symbol nieśmiertelności. Zwieńczeniem nagrobka jest urna, oczywisty znak śmierci. Mąż, Jerzy Odrobina, pożegnał żonę w 1834 roku, uwieczniając ten fakt w poetyckim epitafium:

„Stań przechodniu, uczciy te ostatki

Tu płacze mąż cney żony

Czułej dzieci matki.

Co dla nich naydroższego

W tym się grobie mieści

Wszystko im śmierć zabrała

Nie wzięła boleści.”

Pobliski nagrobek Tekli Konarskiej zdobi piękna rzeźba greckiego boga snu – Hypnosa, pogodnego młodzieńca o delikatnej urodzie, jakby od niechcenia gaszącego pochodnię będącą symbolem płomienia życia ludzkiego.

Z nagrobka Tomasza Bachmanna podrywa się do lotu gołąbek z rozpostartymi skrzydłami – symbol ludzkiej duszy. Przypomina w ten sposób, że tylko ciało jest śmiertelne, duch zaś ulatuje ku Bogu, aby z nim wieść życie wieczne.

Niezmiernie wzruszające są epitafia poświęcone dzieciom i ich nagrobki. Za najbardziej ujmujący na całym cmentarzu grób uważam miejsce spoczynku małej dziewczynki. Rzeźbiarz umieścił na misternie wykonanej z kamienia poduszeczce postać małego, śpiącego dziecka z puklami kręconych włosów. Na kamiennej tablicy zrozpaczony ojciec, Franciszek Janik, kazał wyryć inskrypcję:

„Tu śpi mój Aniołek,

Wandzia moja miła.

Śmierć mi Cię skarbie drogi na wieki uśpiła.

Duszyczka Twa w niebie w cherubinów rzędzie

Niech orędowniczką u Pana mi będzie.”

Gdzie indziej zaś, na grobie dwójki dzieci, rodzice wypisali:

„Staś i Anusia

Zająców ukochane dziatki

Zgasły w życia zaraniu,

By siać Panu kwiatki.

1892 – 1898”


Pożegnało swe dzieci wielu innych rodziców. Znalazłam jeszcze i takie epitafia:

„Jak poranna rosa,

Jak podcięte kwiatki,

Tak zgasła dziecina,

A z nią szczęście matki.

Ignalek Pik

Przeżywszy lat trzy

Zmarł 6 stycznia 1888 r.”

„Zabrałeś nam, o Boże, dziecinę kochaną

I żyć kazałeś z krwawą w sercu raną.

Daj siły krzyż dźwigać, błagamy Ciebie,

Daj wiarę, że kiedyś połączysz nas w niebie.

Julo Grzymała Dzierżanowski

Uczeń gimnazyum

wypadkiem zastrzelony

1882 – 1894”

I jeszcze dwójka dzieci, Staś i Anusia:


Na uwagę zasługują detale o bogatej symbolice: urny, draperie żałobne, krzyże i kolumny w kształcie uschniętych, sękatych drzew, wianki kwiatów i liści, złamane kolumny, kotwica (znak nadziei), płaczki i anioły przeprowadzające dusze ludzi do nieba lub czuwające nad ich snem, a także biało-czerwone chorągiewki z datami powstań, w których wzięli udział zmarli.


























To wspólny grobowiec powstańców styczniowych


























46 komentarzy:

  1. Kocham stare cmentarze, więc kiedy będę w Rzeszowie, postaram się nań zajrzeć

    OdpowiedzUsuń
  2. Smutno się zrobiło na blogu. Mimo upływu lat ,te nagrobki i epitafia nadal poruszają do głębi. W tych rzeźbach i napisach zawarte jest tyle emocji.
    Ciekawe,czy wzruszy kogoś widok gipsowego koszmarka, jakie teraz widuje się na nekropoliach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We mnie te gipsy i plastiki budzą przerażenie, bo ich ilość odzwierciedla stan kultury naszego społeczeństwa.

      Usuń
  3. Przepiękna nekropolia. Sztuka dawno minionych lat nadal chwyta za serce. Podobny jest cmentarz Kerepesi w Budapeszcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłam, za to podobał mi się Cmentarz Wyszehradzki w Pradze.

      Usuń
  4. Ciekawe, że od tylu lat nieczynny, a nie został zabudowany. Działka nie należała do KK?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadziwiające, prawda? Może dlatego, że to zabytek?

      Usuń
  5. Nie miałam pojęcia, że takie miejsce macie!
    Niczym muzeum pod gołym niebem!
    Cmentarze jakoś nigdy nie napawały mnie smutkiem, zawsze zielono, ptaki śpiewają, a ile ciekawych nagrobków.
    U nas ostatnio zaznaczono groby Powstańców Wielkopolskich.
    Widuje tez ciekawe rzeźby i sentencje.
    Musze pochodzić i zrobić zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz jeszcze jedno miejsce do odwiedzenia na Podkarpaciu 😋

      Usuń
  6. Lubię spacery po cmentarzach, więc dzięki za fotografie. Nie mam nic przeciwko współczesnym formom pochówku, ale stare cmentarze są dla mnie również czymś w rodzaju parków pamięci. Dużo w nich zieleni i informacji, czyli rzeczy, które lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, dlaczego, ale ja też lubię cmentarze. Może z powodu spokoju i ciszy...

      Usuń
  7. Chodziłam tam kiedyś na chwilę refleksji. Gdy człowiek młody, to się nie myśli o eschatologii, rozpatrywalo się wtedy zawiedzione miłości. Wysiadało się na przystanku na Chopina i cmentarz za tobą. Potem szło się na targowisko lub do biblioteki miejskiej, która wtedy była trochę dalej.
    Wiele lat potem moja szwagierka zmarła w szpitalu naprzeciwko.

    OdpowiedzUsuń
  8. Może nie wszystko ze mną w porządku, ale lubię takie stare nekropolie z pomnikami, które wyszły spod dłoni artystów. Szkoda że tego zaprzestaliśmy i postawiliśmy na bryły bez żadnego wyrazu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle jestem przeciwna tym betonowym bunkrom. po co to? O wiele ładniejsze są zielone cmentarze w Norwegii czy USA.

      Usuń
    2. Żeby jeszcze te betonowe bunkry były ładne, ale dziś się robi wszystko na jedno kopyto, jakby ludzie zatracili umiejętność robienia wyjątkowych nagrobków.

      Usuń
    3. Tragiczne są! Ale jest jeden nagrobek na jednym z rzeszowskich cmentarzy komunalnych, który bardzo mi się podoba. Ma kształt książki. Zażyczyłam sobie taki na przyszłość, choć tak naprawdę nic z tego nie będzie, bo i tak będę leżeć w grobie rodzinnym. A raczej stać. W urnie.

      Usuń
    4. Zawsze ktoś w nocy może potajemnie podrzucić Twoją urnę do grobu w kształcie książki. Ważne żeby nie hałasować, bo to może zwrócić uwagę cmentarnego stróża 😉😅 A poważnie to przy obecnych cenach dobrze mieć rodzinny grób.

      Usuń
    5. Podejrzewam, że po śmierci będzie mi latać koło gwizdka, w jakim grobie leżę 😀

      Usuń
  9. Najbardziej poruszył mnie grób NN i motyl na płycie nagrobnej- symbol życia zjednoczony z symbolem śmierci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zawsze porusza ten grób małej dziewczynki.

      Usuń
  10. Wszystkie rzeżby cmentarne przepiękne...
    Z początku myślałam że będziesz pisać o Cmentarzu na Staromieściu - bo tam są moje babcie i dziadkowie i rodzeństwo mojej Mamy. I on też jest bardzo stary.
    Przyznam że tego cmentarza o którym piszesz nie znam, bo chodziłam do tego "mojego" ...
    Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jest przy Targowej, graniczy z halą targową.

      Usuń
  11. Jest taki gość co mieszka na drugiej półkuli, którejś Ameryce. Długo tam mieszka. Interesuję się filmami. Kojarzysz może? Chciałam się z nim skontaktować, a na pewno widziałam jego komentarze, może u ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mhm, nie kojarzę, może nie zwróciłam uwagi, bo ja skrajnie niefilmowa jestem..

      Usuń
    2. Ardiolo, to chyba Jack. Ktory komentuje częsti u To przeczytałam. Może.

      Usuń
    3. Jack jest z Kanady. Może to o niego chodzi.

      Usuń
  12. Lubię chodzić w części historycznej Cmentarza Rakowickiego w Krakowie. Czytam tablice i wydaje mi się że w ten sposób wspomagam pamięć o dawno zmarłych. Ponoć człowiek żyje tak długo jak żyje pamięć o nim. Obowiązkowo przechodzę przez wojskowe kwatery, aby pokłonić się mojemu generałowi Wieniawie. Ostatnio zauważyłem, że w tej drodze mijam grób rodziny Żeleńskich a w nim symboliczną tablicę Tadeusza Boya Zeleńskiego.
    Myślę że to zainteresowanie cmentarzami wzrasta te z z wiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawostka ze Stefcią 😁
    Uwielbiam cmentarze! Od zawsze, czyli nie że z wiekiem mi to przyszło.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale pewnie prócz tego cmentarza jest jeszcze co najmniej jeden gdzieś w innym miejscu? U mnie w miasteczku treść jeden jest w centrum - właśnie takie stary, ale nie ma tam już dawno miejsca więc zorganizowano nowe duże miejsce na pochówki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie przepadam za cmentarzami. Zwłaszcza nowymi. Krórych unikam. Ale mam kilka które odwiedzam lub bym wrócila. Na Pęksowym w Zakopanem. Bywam. Czy paryski...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Pęksowym jest trochę fajny ze względu na ludzi, ale Zakopanego szczerze nie znoszę, więc nie bywam.

      Usuń
  16. Ja lubię cmentarze, a w rodzinie kilku kamieniarzy 😄 Moja mama pół dzieciństwa spędziła bawiąc się z kuzynostwem w chowanego wśród nagrobków 😂
    Ale te stare nekropolie najpiękniejsze. Nie wiem, czy ludzie zdolniejsi byli w obróbce kamienia czy czasu i pomysłów mieli więcej? No i te epitafia jakieś takie bardziej personalne i chwytające za serce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz wszystko zeszło na psy. Ma być szybko i jak najmniejszym kosztem albo przeciwnie - bardzo drogo i wieśniacko.

      Usuń
  17. Stare cmentarze mają swój urok. Kiedyś w miejscowości, w której pracowałam był stary cmentarz. Mega stary. Litery na nagrobkach były nieczytelne, wszystko zarośnięte mchem i to wszystko w środku lasu. Niesamowity klimat.

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię stare cmentarze... Widzę wiele pięknych pomników, nagrobków.

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj majówkowo
    Nie słyszałam o tym cmentarzu.
    I ja lubię stare cmentarze. Mają w sobie ten klimat, spokój... To takie miejsca "zawieszone w czasie. A ta cisza rzeczywiście koi. Zapominam o tej pędzącej rzeczywistości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda cisza koi, uwielbiam ciszę i bardzo mi jej brakuje.

      Usuń