17 kwietnia 2026

233. W epoce celuloidu i ruchomych przegubów

Ze specjalną dedykacją:

Jotce - na rozruch podkarpacki

i PKanalii - bo kiedyś obiecałam

Pamiętacie Coralgola?

Tajemniczego Szpiega z Krainy Deszczowców i Piaskowego Dziadka...?

Przygody Reksia, Misia Uszatka i Rozbójnika Rumcajsa...?

A gumy balonowe „Bolek i Lolek”, sztuczny miód „Maja”, mydełko „Jacek i Agatka”...?

Uczyliście się w szkole, siedząc w zielonych, drewnianych ławkach z pochyłym pulpitem, otworem na kałamarz i wgłębieniem na pióro?

Jest takie muzeum, jedyne w Polsce, które w jednej chwili przenosi człowieka w moim wieku do pięknego czasu beztroskiego dzieciństwa, a dziecko do nieznanej mu krainy, w której zamiast komputerowej animacji, paskudnych kreskówek japońskich i ogłupiającego świata ohydnych Transformerów królują wysmakowana, ręczna kreska i sympatyczne postacie bohaterów dawnych bajek. To Muzeum Dobranocek PRL w Rzeszowie, które powołał do życia kolekcjoner Wojciech Jama, przekazując miastu swoje bezcenne zbiory.

Powstałe w 2009 roku, przez pierwsze dwa lata mieściło się w dwóch ciasnych pomieszczeniach zabytkowej kamienicy w pobliżu Rynku – przy ulicy Słowackiego. Dopiero w nowej, przestronnej siedzibie, jaką są podziemia Teatru „Maska” przy ulicy Mickiewicza, mogło sobie pozwolić na pełną ekspozycję i zorganizowanie salki kinowej, w której można obejrzeć dawne dobranocki.

Przy wejściu wita wchodzących i wskazuje im drogę kochany stary znajomy, Krecik. Nie wiem, czy istnieje ktoś, kto nigdy nie pokochał tego naiwnego zwierzątka o najlepszym w świecie serduszku.


Przelatujący samolotem nad szatnią Bolek i Lolek zapowiadają czekające zwiedzających przygody.

Nad drzwiami prowadzącymi w dół czuwa kolejny „komitet powitalny” w osobach Jacka i Agatki spoglądających na wchodzących z tablicy upamiętniających ich 50 urodziny.

Czujny Reksio, wyglądający ze swej budy, pilnuje porządku na całej przestrzeni zajmowanej przez Muzeum.

A jest co oglądać!

Oryginalne lalki z filmów kukiełkowych produkowanych w łódzkim Studiu Filmowym „Semafor” i akcesoria dla nich, folie z kadrami filmów animowanych wytwarzanych w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej, tła filmowe, odręczne szkice, scenopisy i scenariusze, sprzęt filmowy i inne urządzenia audiowizualne.




























































































Całe to bogactwo, pokazane przeze mnie w zaledwie ułamkowej jego części stanowi tylko część prezentowanych zbiorów. Oprócz pamiątek związanych z produkcją dobranocek w czasach PRL licznie zgromadzono tu rzeczy opatrzone wizerunkami bajkowych bohaterów: maskotki, przedmioty codziennego użytku i zabawki, walory filatelistyczne i wiele, wiele innych. Niestety, nie jestem w stanie pokazać wszystkiego ze względu na olbrzymią liczbę eksponatów, z których każdy sam w sobie jest perełką. Moim rówieśnikom i starszym łezka kręci się w oku, gdy mogą zasiąść w „swojej” szkolnej ławce i zrobić sobie zdjęcie z Koziołkiem Matołkiem, który wciąż niestrudzenie szuka swojej drogi do Pacanowa...

74 komentarze:

  1. Rówieśników i starszych to interesuje, a młodszych? Bo przy wymierającej grupie docelowej przyszłość muzeum maluje się dość nieciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, bez jaj, opierając się na tej zasadzie, należałoby likwidować wszystkie muzea po kolei, bo wymierają pokolenia "pamiętające".

      Usuń
    2. Inne muzea mają szerszą grupę docelową, a tu się bazuje głównie na nostalgii.

      Usuń
    3. Nie sądzę. Wciąż przychodzi tam mnóstwo dzieci, maja salkę kinową i zajęcia, i zabawy. Dzieci będą istnieć zawsze (chyba). A nawet gdyby nie... no to co?

      Usuń
  2. Dziękuję za odświeżenie pamięci -
    Bolek i Lolek, Rumcajs...
    Nasze wnuczęta znały dobrze B i L.
    Ale sztuczny miód i lizaki jakoś nie utkwily mi w pamięci - i dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarówno sztuczny miód, jak i lizaki, pamiętam. Nie wiem, dlaczego, ale będąc dzieckiem, lubiłam miód sztuczny.

      Usuń
  3. Oczywiście, że wszystko pamiętam, gdy zwiedzamy skanseny i muzea zabawek, to uświadamiam sobie, jaka jestem stara!!!
    Krecika uwielbiam do dziś, najbardziej lubiłam długi film "Krtek i kalhoty z kapsami", Krecik zapragnął spodni ogrodniczek i zwierzęta pomagały mu je uszyć, od międlenia lnu poczynając.
    Z tymi ławkami taka ciekawostka: mieliśmy w szkole zabawy z poczęstunkiem i nasza wychowawczyni poprosiła rodziców o zrobienie klinów z drewna, by ławki wyprostować i by herbata w szklance na blacie mogła stać prosto:-)
    Dziś jadę do skansenu, gdzie jest chyba cała taka klasa, będzie czad!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam wszystko, ale nie uważam, że jestem stara! I Ty też nie jesteś stara!!! My tylko mamy dobrą pamięć! 💝 🥰

      Usuń
  4. Ale jestem stara... wszystkie dobranocki pamiętam :)
    Szkolne ławki też, ale przeżyłam w podstawowce dwa szoki cywilizacyjne:
    Pierwsza i druga klasa - w nowej szkole "tysiaclatce" że stolikami i krzesłami, lśniące parkiety
    Trzecia klasa - powrót do przeszłości - stara szkoła, bez szatni, plaszcze wieszało się w klasie na hakach w ścianie, butow się nie zmienialo, stare ławki z uchylnymi blatami i deskami do siedzenia,
    Czwarta klasa - znowu nowa "tysiaclatka", przestronna, jasna, duże boisko, sala gimnastyczna.
    Liceum - klękajcie narody! - z basenem!!!
    Podobny szok cywilizacyjny był z mieszkaniem - od pieców w pokojach, kuchni węglowej i piecyka węglowego w łazience do mieszkania z centralnym ogrzewaniem i gazową kuchnia i junkersem w łazience, a potem krótko znów do pieców węglowych w pokojach,
    Chyba dzięki tym przeskokom jestem zahartowana w przeprowadzkach, adaptuje się szybko do każdych warunkow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się nie adaptuję w ogóle, dlatego czuję, że nie ma dla mnie miejsca na ziemi.

      Usuń
  5. Bardzo nostalgiczne miejsce, które przypomina mi Muzeum Kargula i Pawlaka w pobliskim mojej wiejskiej chaty Lubomierzu. Byłam kiedyś z siedmioletnią wtedy wnuczką i nawet spotkałyśmy Ilonę Kuśmierską, aktorkę z filmu Sami swoi, która miesiąc potem zmarła. Tam odbywają się festiwale polskich komedii. Celuloidowy przykurzony dawny świat pod hasłem W poszukiwaniu straconego czasu. Dziecku podobały się stroje, plakaty i małe kino.
    Czy w tym muzeum można też włączać bajki do oglądania?
    Nie widziałam zaczarowanego ołówka, był moim ulubionym łącznie z misiem Puchatkiem.
    Też mam bombkę Balbiny, zieloną♥️
    Projektara używałam jeszcze z moimi córkami, myślę, że do początku lat 90. Same bawiły się w kino.
    Warto tam zajrzeć, na pewno będzie się podobało nie tylko tym starszym, jeśli jest interaktywne. Muzeum zabawek w Kielcach i bajek w Pacanowie cieszą się wielkim powodzeniem 👏👍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest interaktywnie, filmowo, zabawowo, najrozmaiciej.
      Miałam bombki Balbinę i Ptysia. Ptyś był moim ulubionym, a tato niechcący go stłukł i byłam bardzo obrażona...
      W muzeum jest salka kinowa do oglądania bajek, odbywają się różne zabawy i konkursy. "Zaczarowany ołówek" też jest, tylko aby pokazać wszystko, musiałabym włożyć tutaj miliard zdjęć.

      Usuń
    2. To my na pewno przyjedziemy z córkami i wnuczętami, gdzie jak wiesz wybieramy się od miesięcy. Starsza córka była z dziecmi na jakimś meczu dla dzieci w takim nowoczesnym ośrodku, gdzie kiedyś była straszna wiocha. Wyleciała mi nazwa z pamięci. A ta młodsza ma teraz komunię dziecka. natomiast ja na Dolnym Śląsku z chorym mężem i tak nie możemy się wybrać do tego Rzeszowa.
      Za oknem świeci piękne słońce, zieleń już soczysta.

      Usuń
    3. Dzisiaj w nocy moje Dzieciątko pofatygowało się na Dolny Śląsk. Pojechało do Wrocławia spotkać się z koleżankami. Jedna ma gorzej - jedzie z Olsztyna 🙂

      Usuń
  6. Jestem z epoki Reksia, Misia Uszatka oraz Misia Coralgola, Wilka i zająca i tak dalej. Oczywiście, sentyment, dziecko we mnie. Natomiast nie porównuję tych bajek do współczesnych. Współczesne nie są przeznaczone do dziecka we mnie. Co ciekawe jednak, bardzo podobają mi się współczesne książki dla najmłodszych, takie po kilka stron, z krótkimi tekstami i pięknymi grafikami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobranocki tak, te same nas wychowały. Natomiast co do książeczek dla dzieci, wychowałam się na braciach Grimm, których z lubością zaczytywałam do śmierci technicznej książki. Latające siekiery - to jest to! I było to! Bo ja złym dzieckiem byłam i złą kobietą jestem 😅

      Usuń
  7. Bez obrazy Frau, rozumiem cię doskonale ale mnie się nie kręci łezka w oku i ja bym nie chciała powrotu do pięknych czasów mojego dzieciństwa. :-))) boto nie były piękne czasy. A bardzo sobie cenie ręczną robotę i w tej kategorii owszem zwiedzam. Dziś dzieciaki nie muszą czekać na dobranockę...nie ma dobranocek. i dziś jestem zachwycona animacjami. choćby ostatnią oskarową, czy również oskarowym "Piotrusiem i wilkiem...i wieloma innymi, "Jak wytresować smoka. ... mają te animacje dobry, mądry przekaz.
    Natomiast Reksio w budzie, to jest dla mnie dziś masakra. serio. i zapewne wiele innych smaczków a raczej niesmaczków by się znalazło w tych bajkach. które utrwalały fatalne nawyki. i dziś sa absolutnie niedopuszczalne ;-)
    taką ławkę bym przytuliła do teatru. nie wiem czy w latach siedemdziesiątych jeszcze były takie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, Teatru, za cóż miałabym się obrażać? Każda przyroda ma swoje! 😅 Czasy mojego dzieciństwa i moje dzieciństwo były cudowne i nic tego nie zmieni. Przynajmniej to jedno, co mi w życiu wyszło...
      W latach 70-tych chodziłam do podstawówki i najpierw były jeszcze te zielone ławki, a potem, za jakieś 2-3 lata już nie. Na pewno gdzieś jeszcze można takie zdobyć, tylko by trzeba poszperać...

      Usuń
  8. Kiedyś dobranocka była hasłem , że dzieci idą spać. Potem był czas już tylko dla dorosłych, przynajmniej w mojej rodzinie tak było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej też i jakoś nikomu krzywda się nie działa. Przeciwnie, życie miało porządek... i smak.

      Usuń
  9. Przepiękna sprawa! I nostalgiczna! "Wolniejszy" tryb dawnych kreskówek był zdrowszy, ale inna sprawa, ze nasze mózgi działały inaczej, dziś już dzieciaki nie skoncentrują się na tak "powolnej" fabule, choć byśmy bardzo tego pragnęli. Większość młodych dorosłych też. Nie zgadzam się z opinią: "paskudnych kreskówek japońskich i ogłupiającego świata ohydnych Transformerów", bo anime ma przepiękną kreskę, nie zawsze rozumiemy ich żart, podobnie, jak na początku Latającego Cyrku Monty Pythona nie do końca łapali ludzie humor angielski. Transformersy lubię i uważam za całkiem dobre młodzieżowe kino wcześniejszych czasów (bo to wszak już starsza rzecz), czerpiące z legend o królu Arturze i rycerzach okrągłego Stołu, przeniesionych na kanwę obiektów interesujących ówczesne dzieciaki, czyli pojazdy i roboty. dziś nie jestem przekonana, czy Transformersy nadal kręciłyby obecne dzieci, aż zapytam moich uczniów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda przyroda ma swoje 😂, czyli wszystko jest rzeczą gustu prawdopodobnie.
      Monty Python jest zupełnie nie dla mnie, nie lubię angielskiego humoru, angielskiego języka, angielskiego niczego 🙂

      Usuń
  10. Jeju uwielbiam takie muzea. Może nie będzie tu typowo mojego dzieciństwa. Prędzej dzieciństwo mojej mamy, ale jeszcze dla mojego rocznika wiele z tych bajek było popularnych :). Jestem taka pomiędzy właśnie tymi starymi kreskówkami a japońskimi animacjami, które też uwielbiam. Tak naprawdę chyba liczy się po prostu ten powrót do dzieciństwa. Do tej pory lubię usiąść i obejrzeć bajkę (choć wiele też jest bajek dla dorosłych :)). Widzę tu książkę Pszczółkę Maję, którą też niedawno czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w tym jest największa racja, co piszesz o powrocie do dzieciństwa. W moim życiu był to najcudowniejszy okres.

      Usuń
  11. To byly czasy... Jacek i Agatka. Wazne byly dialogi a pozniej dowcipy (troche slone). Ruchome kreskowki czesto byly nieme :))) co wcale nie przeszkadzalo w odbiorze.
    Nostalgiczne muzeum, takie wlasnie muzea sa bez wzgledu na tematyke :))), miejsca, fofmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nieme kreskówki bardzo dobrze wpływały na rozwój wyobraźni.

      Usuń
  12. Idealne miejsce dla takich jak my, którzy chcieliby choć na chwilę wrócić do tych starych, dobrych i bezproblemowych czasów. Obecna młodzież zapewne nie zrozumie tego sentymentu, bo dla nich to prehistoria a my żywe dinozaury 😅

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dość, że prehistoria, to w dodatku wymagająca. Na oglądaniu trzeba było się skupić, ruszyć wyobraźnią... Nie to, co teraz: TikTok i Instagram.

      Usuń
    2. Dziś nie tylko z wyobraźni, ale i ogólnie z rozumu nie trzeba korzystać. Na naszych oczach rosną pokolenia intelektualnych kalek, pozbawione kreatywności i umiejętności radzenia sobie bez pomocy internetu. Strach pomyśleć co by było z tymi ludźmi, gdyby z jakiegoś powodu wyłączyli internet... 🙄

      Usuń
    3. A to już nie nasz problem. Dzieci mają przykład w domu. Jak rodzice w życiu książki nie przeczytali i tylko gapią się w telewizor, to kogo wychowają? Idiotę, głupie dzieci biorą się z głupich rodziców, nie ma rady. A ja zawsze powtarzam i Ty to już znasz na pamięć: głupota jest zawsze zawiniona (poza chorobą oczywiście).

      Usuń
    4. To jest o tyle nasz problem, że idioci również mają prawa wyborcze i mogą decydować o tym w jakim kraju będziemy musieli żyć.

      Usuń
    5. Skutki już mamy... Najpierw PiS, potem snus...

      Usuń
    6. A kto wie czy w 2027 nie czekają nas rządy skrajnej prawicy. To była by masakra.

      Usuń
    7. Też się tego obawiam. Wtedy będziemy zazdrościć luzu Korei Północnej.

      Usuń
    8. Ale może wtedy część tych imbecyli się ocknie. Gdy dojdą do władzy ludzie pokroju Brauna i wezmą Polaków za mordy to jest nadzieja że ten ciemny naród w końcu nabierze rozumu. Nie bez powodu się mówi, że Polak mądry po szkodzie.

      Usuń
    9. Nie sądzę. Oj, nie. Nie wierzę w ocknięcie się ciemniaków, bo nie mają zasobów w mózgu.

      Usuń
    10. Fakt, płonne me nadzieje. Zresztą ci ludzie nawet nie chcą zmądrzeć.

      Usuń
    11. Od tego powinniśmy zacząć! Nie chcą, bo dobrze im w ciemnocie, gdy myśleć nie trzeba, a łby mają tylko po to, żeby im się do środka deszcz nie lał.

      Usuń
    12. Łatwe czasy tworzą ludzi idących na łatwiznę, a cóż łatwiejszego jak zostawić myślenie innym? I myślą za nich takie tuzy intelektualne jak Rachoń czy Holecka, a oni tylko siedzą przed telewizorami i kiwają główkami.

      Usuń
    13. Na szczęście nie mam przyjemności znać tych dwojga, dopiero w Wikipedii sprawdziłam, kto zacz. Nie należy zapominać o zasługach na tym polu polskiego kleru katolickiego. Myślenie to wróg numer jeden i klechy robią wszystko, żeby parafianom unieczynnić mózgi.

      Usuń
    14. Kler robi wszystko by ludzie nie zaczęli myśleć, bo gdyby tak się stało to na tacach znów dźwięczały by tylko emeryckie klepaczyny, a z tego wygodnego życia dla panów w czerni by nie było 😉

      Usuń
    15. Oczywiście, że tak. O nic innego nie chodzi, ich bogiem jest kasa.

      Usuń
    16. Już tylko najbardziej naiwni nie dostrzegają tego, że kościół jest firmą świetnie zarabiającą na usługach serwowanych ciemnocie.

      Usuń
    17. Nie wiem, co trzeba mieć w głowie!

      Usuń
    18. Ja też nie, szczególnie że kler się jakoś specjalnie z tą prawdą nie kryje 😅

      Usuń
    19. To są ludzie bardzo ciemni i bardzo ograniczeni.

      Usuń
  13. wszystko pamiętam, włącznie ze sztucznym miodem... ten sztuczny miód to najbardziej mi się kojarzy z pewną warszawską piwiarnią, gdzie było piwo z kija w klasycznych kuflach, koszmarnie, rekordowo chyba chrzczone i dodatkiem tego miodu, oraz równie koszmarną kolejką po to piwo... za to co do kreskówek, to nie stawiam tak ostro sprawy, bo choć rzecz jasna te dawne, olskulowe były super, to tych późniejszych również sporo było i jest fajnych... zawsze byłem fanem kreskówek, aczkolwiek w pewnym momencie przestałem jakoś czuć te najnowsze... ostatnie, rewelacyjne zresztą, jakie pamiętam, to te z Cartoon Network z okresu Atomówek, Krowy i Kurczaka, oraz wiele innych... na kreskówki z tego okresu złego słowa nie powiem... co do japońskich anime, to te rozmaicie oceniam, nie wrzucam ich do jednego worka... co do Muzeum, tego i innych to oczywistym jest, że nie bazuje się tam na żadnej nostalgii, to tylko drobniutki, nieistotny element, ale są ludzie, którzy nie umieją się bawić, jednak oni też mają prawo do swojego zdania, choćby nie wiem, jak dziwaczne się ono wydawało... niech sobie je mają...
    dziękować za naprawdę fajny materiał i tradycyjnie, kultowo p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych późniejszych kreskówek to ja bardzo lubię inspektora Gadgeta 😅 A to już dzieciństwo mojej córki. wielbicielem Gadgeta jest też mój brat. Natomiast po dzień dzisiejszy z dziką rozkoszą oglądam czeskich "Sąsiadów", są cudowni!

      Usuń
    2. Gadget - okay, Sąsiedzi - okay, Ed, Edd, Eddy - okay, natomiast z takich mniej znanych, to zresztą było tylko kilka odcinków w TV, zabij mnie, nie pamiętam tytułu, to były takie mroczne, niesamowite opowiastki, debilne aż do bólu zresztą, które zaczynały się wstępem: "To jest opowieść prawdziwa, bo mój znajomy usłyszał ją od swojego znajomego" /coś w tym guście/... ja to lyknąłem, ten tekst i sporadycznie go używam: na blogu i w realu...

      Usuń
    3. aha i "Oto Shadoki" z genialną narracją Froczewskiego :)

      Usuń
    4. Nie kojarzę tego mrocznego i tego ostatniego też. Muszę Ci w tajemnicy zdradzić, że jestem namiętną wielbicielką "Włatców móch", tylko ciii... żeby się nikt nie dowiedział.

      Usuń
  14. To wycieczka sentymentalna dla naszego pokolenia. Młodzi zupełnie nie czają bazy. Teraz technicznie pięknie wykonane historie filmowe nie mają tego przesłania, że warto być przyzwoitym. Pogubiłem się w tych bohaterach wnuczki. Mała za każdym razem gdy jest u mnie wymienia inną postać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam wnuków, więc na szczęście nie muszę nadążać 🙂

      Usuń
  15. Byłem, widziałem. Tłumów nie było, ale to chyba dzień na tygodniu był z tego co pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
  16. Notka wyszła się Ci (przynajmniej u mnie) głównie z białymi czworobokami. Kliknęłam dziś propozycję natrętnego kusiciela w miejscu, w którym pewnie klikać nie powinnam ;) )
    "paskudnych kreskówek japońskich" - moja wnuczka je uwielbia. Dobrze, że nie czyta Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie łam się, moja córka też uwielbia i w dodatku zna moje zdanie 😂
      Te białe czworoboki to u Ciebie - słabość komputera albo Internetu, ma problem z załadowaniem tylu zdjęć. Próbuj, za którymś razem załaduje.

      Usuń
  17. Większość zdjęć Ci się nie otwiera, nie wiem czemu. Podobnie jak Przedmówczyni, mnie również wychodzą białe czworoboki. Ale do ad rema. Pamiętam Bolka i Lolka, Coralgola, Reksia, Baltazara Gąbkę, chociaż wychowywałem się już na nieco nowszych bajkach, które też są klasykami - Gumisie, Smerfy, Kaczor Donald, Flinstone'owie, Kubuś Puchatek, Brygada RR.

    "Japońskie kreskówki", jak je określacie, też się oglądało, a jakże - nawet fanfika na podstawie jednej napisałem :D

    Zapraszam na Stulecie urodzin Elżbiety II: https://zyciecelta.wordpress.com/2026/04/20/czekajac-na-ksiezniczke/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wszystkie zdjęcia się otwierają. To jest coś związanego z wydajnością komputera, bo jest tych zdjęć dużo.

      Usuń
    2. Celtuniu, oczywiście ściskam tradycyjnie mocno 😘

      Usuń
  18. Ach, jakże chciałabym zobaczyć to muzeum, może kiedyś jeszcze będę w Rzeszowie. Jak Ty pięknie i z czułością wspominasz piękno młodości w bajkach i wspomnieniach!
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkasz blisko, wsiadaj w pociąg i za godzinkę z haczykiem jesteś!

      Usuń
  19. To były piękne bajki, a jak się na nie czekało!
    Z Jackiem i Agatką zaczynałam bajkową karierę, a kończyłam na tym angielskim dziwactwie, nie wiem, jak to się nazywało, w błocie żaba, borsuk, szumiące trzciny, jakoś tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było coś takiego z trzcinami, ale to już raczej mój sporo młodszy brat oglądał.

      Usuń
  20. Ja jeszcze to wszystko pamiętam. Pokazałam kiedyś dzieciom i były zszokowane, jak kiedyś wyglądały bajki

    OdpowiedzUsuń
  21. Człowiek się zanurzy w ten celuloid, te przeguby i cały ten lekko zakurzony czar, i od razu ma ochotę pogrzebać w szufladach pamięci 😄 Jest w tym tekście fajna mieszanka ciepła, ironii i takiego mrugnięcia do czytelnika: „no przecież wiesz, o co chodzi”. Bardzo lubię takie pisanie, które niczego na siłę nie sprzedaje, tylko bierze za rękaw i mówi: chodź, popatrzymy sobie jeszcze raz na ten świat, zanim wszystko zniknie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam muzea, szczególnie takie unikalne. Koniecznie zajrzę tam, jak tylko będę w Rzeszowie. Ostatnio odwiedziłam warszawskie muzeum lalek i domków dla lalek i gorąco polecam. Nieduże, ale bardzo urokliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jednym z naszych muzeów była kiedyś taka wystawa, rewelacja!

      Usuń
  23. Uwielbiałam krecika! Fantastyczne miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo podobne jest w Bielsku-Białej, gdzie cała wystawa zajmuje 2, 3 pomieszczenia. Wspaniała "podróż w czasie". Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie byłam w Bielsku-Białej, a na pewno chciałabym to zobaczyć!

      Usuń