Ze specjalną dedykacją:
Jotce - na rozruch podkarpacki
i PKanalii - bo kiedyś obiecałam
Pamiętacie Coralgola?
Tajemniczego Szpiega
z Krainy Deszczowców i Piaskowego Dziadka...?
Przygody Reksia, Misia Uszatka
i Rozbójnika Rumcajsa...?
A gumy balonowe „Bolek
i Lolek”, sztuczny miód „Maja”, mydełko „Jacek i Agatka”...?
Uczyliście się
w szkole, siedząc w zielonych, drewnianych ławkach z pochyłym
pulpitem, otworem na kałamarz i wgłębieniem na pióro?
Jest takie muzeum, jedyne
w Polsce, które w jednej chwili przenosi człowieka w moim wieku
do pięknego czasu beztroskiego dzieciństwa, a dziecko do nieznanej mu
krainy, w której zamiast komputerowej animacji, paskudnych kreskówek japońskich
i ogłupiającego świata ohydnych Transformerów królują wysmakowana, ręczna
kreska i sympatyczne postacie bohaterów dawnych bajek. To Muzeum
Dobranocek PRL w Rzeszowie, które powołał do życia kolekcjoner Wojciech
Jama, przekazując miastu swoje bezcenne zbiory.
Powstałe w 2009 roku,
przez pierwsze dwa lata mieściło się w dwóch ciasnych pomieszczeniach
zabytkowej kamienicy w pobliżu Rynku – przy ulicy Słowackiego. Dopiero
w nowej, przestronnej siedzibie, jaką są podziemia Teatru „Maska” przy
ulicy Mickiewicza, mogło sobie pozwolić na pełną ekspozycję
i zorganizowanie salki kinowej, w której można obejrzeć dawne
dobranocki.
Przy wejściu wita wchodzących
i wskazuje im drogę kochany stary znajomy, Krecik. Nie wiem, czy istnieje
ktoś, kto nigdy nie pokochał tego naiwnego zwierzątka o najlepszym
w świecie serduszku.
Czujny Reksio, wyglądający
ze swej budy, pilnuje porządku na całej przestrzeni zajmowanej przez
Muzeum.
A jest co oglądać!
Oryginalne lalki z filmów
kukiełkowych produkowanych w łódzkim Studiu Filmowym „Semafor”
i akcesoria dla nich, folie z kadrami filmów animowanych wytwarzanych
w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej, tła filmowe, odręczne
szkice, scenopisy i scenariusze, sprzęt filmowy i inne urządzenia
audiowizualne.
Całe to bogactwo, pokazane przeze mnie w zaledwie ułamkowej jego części stanowi tylko część prezentowanych zbiorów. Oprócz pamiątek związanych z produkcją dobranocek w czasach PRL licznie zgromadzono tu rzeczy opatrzone wizerunkami bajkowych bohaterów: maskotki, przedmioty codziennego użytku i zabawki, walory filatelistyczne i wiele, wiele innych. Niestety, nie jestem w stanie pokazać wszystkiego ze względu na olbrzymią liczbę eksponatów, z których każdy sam w sobie jest perełką. Moim rówieśnikom i starszym łezka kręci się w oku, gdy mogą zasiąść w „swojej” szkolnej ławce i zrobić sobie zdjęcie z Koziołkiem Matołkiem, który wciąż niestrudzenie szuka swojej drogi do Pacanowa...
Rówieśników i starszych to interesuje, a młodszych? Bo przy wymierającej grupie docelowej przyszłość muzeum maluje się dość nieciekawie.
OdpowiedzUsuńNie no, bez jaj, opierając się na tej zasadzie, należałoby likwidować wszystkie muzea po kolei, bo wymierają pokolenia "pamiętające".
UsuńInne muzea mają szerszą grupę docelową, a tu się bazuje głównie na nostalgii.
UsuńNie sądzę. Wciąż przychodzi tam mnóstwo dzieci, maja salkę kinową i zajęcia, i zabawy. Dzieci będą istnieć zawsze (chyba). A nawet gdyby nie... no to co?
UsuńDziękuję za odświeżenie pamięci -
OdpowiedzUsuńBolek i Lolek, Rumcajs...
Nasze wnuczęta znały dobrze B i L.
Ale sztuczny miód i lizaki jakoś nie utkwily mi w pamięci - i dobrze.
Zarówno sztuczny miód, jak i lizaki, pamiętam. Nie wiem, dlaczego, ale będąc dzieckiem, lubiłam miód sztuczny.
UsuńOczywiście, że wszystko pamiętam, gdy zwiedzamy skanseny i muzea zabawek, to uświadamiam sobie, jaka jestem stara!!!
OdpowiedzUsuńKrecika uwielbiam do dziś, najbardziej lubiłam długi film "Krtek i kalhoty z kapsami", Krecik zapragnął spodni ogrodniczek i zwierzęta pomagały mu je uszyć, od międlenia lnu poczynając.
Z tymi ławkami taka ciekawostka: mieliśmy w szkole zabawy z poczęstunkiem i nasza wychowawczyni poprosiła rodziców o zrobienie klinów z drewna, by ławki wyprostować i by herbata w szklance na blacie mogła stać prosto:-)
Dziś jadę do skansenu, gdzie jest chyba cała taka klasa, będzie czad!
Pamiętam wszystko, ale nie uważam, że jestem stara! I Ty też nie jesteś stara!!! My tylko mamy dobrą pamięć! 💝 🥰
UsuńAle jestem stara... wszystkie dobranocki pamiętam :)
OdpowiedzUsuńSzkolne ławki też, ale przeżyłam w podstawowce dwa szoki cywilizacyjne:
Pierwsza i druga klasa - w nowej szkole "tysiaclatce" że stolikami i krzesłami, lśniące parkiety
Trzecia klasa - powrót do przeszłości - stara szkoła, bez szatni, plaszcze wieszało się w klasie na hakach w ścianie, butow się nie zmienialo, stare ławki z uchylnymi blatami i deskami do siedzenia,
Czwarta klasa - znowu nowa "tysiaclatka", przestronna, jasna, duże boisko, sala gimnastyczna.
Liceum - klękajcie narody! - z basenem!!!
Podobny szok cywilizacyjny był z mieszkaniem - od pieców w pokojach, kuchni węglowej i piecyka węglowego w łazience do mieszkania z centralnym ogrzewaniem i gazową kuchnia i junkersem w łazience, a potem krótko znów do pieców węglowych w pokojach,
Chyba dzięki tym przeskokom jestem zahartowana w przeprowadzkach, adaptuje się szybko do każdych warunkow :)
A ja się nie adaptuję w ogóle, dlatego czuję, że nie ma dla mnie miejsca na ziemi.
UsuńBardzo nostalgiczne miejsce, które przypomina mi Muzeum Kargula i Pawlaka w pobliskim mojej wiejskiej chaty Lubomierzu. Byłam kiedyś z siedmioletnią wtedy wnuczką i nawet spotkałyśmy Ilonę Kuśmierską, aktorkę z filmu Sami swoi, która miesiąc potem zmarła. Tam odbywają się festiwale polskich komedii. Celuloidowy przykurzony dawny świat pod hasłem W poszukiwaniu straconego czasu. Dziecku podobały się stroje, plakaty i małe kino.
OdpowiedzUsuńCzy w tym muzeum można też włączać bajki do oglądania?
Nie widziałam zaczarowanego ołówka, był moim ulubionym łącznie z misiem Puchatkiem.
Też mam bombkę Balbiny, zieloną♥️
Projektara używałam jeszcze z moimi córkami, myślę, że do początku lat 90. Same bawiły się w kino.
Warto tam zajrzeć, na pewno będzie się podobało nie tylko tym starszym, jeśli jest interaktywne. Muzeum zabawek w Kielcach i bajek w Pacanowie cieszą się wielkim powodzeniem 👏👍
Jest interaktywnie, filmowo, zabawowo, najrozmaiciej.
UsuńMiałam bombki Balbinę i Ptysia. Ptyś był moim ulubionym, a tato niechcący go stłukł i byłam bardzo obrażona...
W muzeum jest salka kinowa do oglądania bajek, odbywają się różne zabawy i konkursy. "Zaczarowany ołówek" też jest, tylko aby pokazać wszystko, musiałabym włożyć tutaj miliard zdjęć.
To my na pewno przyjedziemy z córkami i wnuczętami, gdzie jak wiesz wybieramy się od miesięcy. Starsza córka była z dziecmi na jakimś meczu dla dzieci w takim nowoczesnym ośrodku, gdzie kiedyś była straszna wiocha. Wyleciała mi nazwa z pamięci. A ta młodsza ma teraz komunię dziecka. natomiast ja na Dolnym Śląsku z chorym mężem i tak nie możemy się wybrać do tego Rzeszowa.
UsuńZa oknem świeci piękne słońce, zieleń już soczysta.
Dzisiaj w nocy moje Dzieciątko pofatygowało się na Dolny Śląsk. Pojechało do Wrocławia spotkać się z koleżankami. Jedna ma gorzej - jedzie z Olsztyna 🙂
UsuńJestem z epoki Reksia, Misia Uszatka oraz Misia Coralgola, Wilka i zająca i tak dalej. Oczywiście, sentyment, dziecko we mnie. Natomiast nie porównuję tych bajek do współczesnych. Współczesne nie są przeznaczone do dziecka we mnie. Co ciekawe jednak, bardzo podobają mi się współczesne książki dla najmłodszych, takie po kilka stron, z krótkimi tekstami i pięknymi grafikami.
OdpowiedzUsuńDobranocki tak, te same nas wychowały. Natomiast co do książeczek dla dzieci, wychowałam się na braciach Grimm, których z lubością zaczytywałam do śmierci technicznej książki. Latające siekiery - to jest to! I było to! Bo ja złym dzieckiem byłam i złą kobietą jestem 😅
UsuńBez obrazy Frau, rozumiem cię doskonale ale mnie się nie kręci łezka w oku i ja bym nie chciała powrotu do pięknych czasów mojego dzieciństwa. :-))) boto nie były piękne czasy. A bardzo sobie cenie ręczną robotę i w tej kategorii owszem zwiedzam. Dziś dzieciaki nie muszą czekać na dobranockę...nie ma dobranocek. i dziś jestem zachwycona animacjami. choćby ostatnią oskarową, czy również oskarowym "Piotrusiem i wilkiem...i wieloma innymi, "Jak wytresować smoka. ... mają te animacje dobry, mądry przekaz.
OdpowiedzUsuńNatomiast Reksio w budzie, to jest dla mnie dziś masakra. serio. i zapewne wiele innych smaczków a raczej niesmaczków by się znalazło w tych bajkach. które utrwalały fatalne nawyki. i dziś sa absolutnie niedopuszczalne ;-)
taką ławkę bym przytuliła do teatru. nie wiem czy w latach siedemdziesiątych jeszcze były takie ?
Ach, Teatru, za cóż miałabym się obrażać? Każda przyroda ma swoje! 😅 Czasy mojego dzieciństwa i moje dzieciństwo były cudowne i nic tego nie zmieni. Przynajmniej to jedno, co mi w życiu wyszło...
UsuńW latach 70-tych chodziłam do podstawówki i najpierw były jeszcze te zielone ławki, a potem, za jakieś 2-3 lata już nie. Na pewno gdzieś jeszcze można takie zdobyć, tylko by trzeba poszperać...
Kiedyś dobranocka była hasłem , że dzieci idą spać. Potem był czas już tylko dla dorosłych, przynajmniej w mojej rodzinie tak było.
OdpowiedzUsuńW mojej też i jakoś nikomu krzywda się nie działa. Przeciwnie, życie miało porządek... i smak.
UsuńPrzepiękna sprawa! I nostalgiczna! "Wolniejszy" tryb dawnych kreskówek był zdrowszy, ale inna sprawa, ze nasze mózgi działały inaczej, dziś już dzieciaki nie skoncentrują się na tak "powolnej" fabule, choć byśmy bardzo tego pragnęli. Większość młodych dorosłych też. Nie zgadzam się z opinią: "paskudnych kreskówek japońskich i ogłupiającego świata ohydnych Transformerów", bo anime ma przepiękną kreskę, nie zawsze rozumiemy ich żart, podobnie, jak na początku Latającego Cyrku Monty Pythona nie do końca łapali ludzie humor angielski. Transformersy lubię i uważam za całkiem dobre młodzieżowe kino wcześniejszych czasów (bo to wszak już starsza rzecz), czerpiące z legend o królu Arturze i rycerzach okrągłego Stołu, przeniesionych na kanwę obiektów interesujących ówczesne dzieciaki, czyli pojazdy i roboty. dziś nie jestem przekonana, czy Transformersy nadal kręciłyby obecne dzieci, aż zapytam moich uczniów.
OdpowiedzUsuńKażda przyroda ma swoje 😂, czyli wszystko jest rzeczą gustu prawdopodobnie.
UsuńMonty Python jest zupełnie nie dla mnie, nie lubię angielskiego humoru, angielskiego języka, angielskiego niczego 🙂
Jeju uwielbiam takie muzea. Może nie będzie tu typowo mojego dzieciństwa. Prędzej dzieciństwo mojej mamy, ale jeszcze dla mojego rocznika wiele z tych bajek było popularnych :). Jestem taka pomiędzy właśnie tymi starymi kreskówkami a japońskimi animacjami, które też uwielbiam. Tak naprawdę chyba liczy się po prostu ten powrót do dzieciństwa. Do tej pory lubię usiąść i obejrzeć bajkę (choć wiele też jest bajek dla dorosłych :)). Widzę tu książkę Pszczółkę Maję, którą też niedawno czytałam.
OdpowiedzUsuńChyba w tym jest największa racja, co piszesz o powrocie do dzieciństwa. W moim życiu był to najcudowniejszy okres.
UsuńTo byly czasy... Jacek i Agatka. Wazne byly dialogi a pozniej dowcipy (troche slone). Ruchome kreskowki czesto byly nieme :))) co wcale nie przeszkadzalo w odbiorze.
OdpowiedzUsuńNostalgiczne muzeum, takie wlasnie muzea sa bez wzgledu na tematyke :))), miejsca, fofmy.
Myślę, że nieme kreskówki bardzo dobrze wpływały na rozwój wyobraźni.
UsuńIdealne miejsce dla takich jak my, którzy chcieliby choć na chwilę wrócić do tych starych, dobrych i bezproblemowych czasów. Obecna młodzież zapewne nie zrozumie tego sentymentu, bo dla nich to prehistoria a my żywe dinozaury 😅
OdpowiedzUsuńNie dość, że prehistoria, to w dodatku wymagająca. Na oglądaniu trzeba było się skupić, ruszyć wyobraźnią... Nie to, co teraz: TikTok i Instagram.
UsuńDziś nie tylko z wyobraźni, ale i ogólnie z rozumu nie trzeba korzystać. Na naszych oczach rosną pokolenia intelektualnych kalek, pozbawione kreatywności i umiejętności radzenia sobie bez pomocy internetu. Strach pomyśleć co by było z tymi ludźmi, gdyby z jakiegoś powodu wyłączyli internet... 🙄
UsuńA to już nie nasz problem. Dzieci mają przykład w domu. Jak rodzice w życiu książki nie przeczytali i tylko gapią się w telewizor, to kogo wychowają? Idiotę, głupie dzieci biorą się z głupich rodziców, nie ma rady. A ja zawsze powtarzam i Ty to już znasz na pamięć: głupota jest zawsze zawiniona (poza chorobą oczywiście).
UsuńTo jest o tyle nasz problem, że idioci również mają prawa wyborcze i mogą decydować o tym w jakim kraju będziemy musieli żyć.
UsuńSkutki już mamy... Najpierw PiS, potem snus...
UsuńA kto wie czy w 2027 nie czekają nas rządy skrajnej prawicy. To była by masakra.
UsuńTeż się tego obawiam. Wtedy będziemy zazdrościć luzu Korei Północnej.
UsuńAle może wtedy część tych imbecyli się ocknie. Gdy dojdą do władzy ludzie pokroju Brauna i wezmą Polaków za mordy to jest nadzieja że ten ciemny naród w końcu nabierze rozumu. Nie bez powodu się mówi, że Polak mądry po szkodzie.
UsuńNie sądzę. Oj, nie. Nie wierzę w ocknięcie się ciemniaków, bo nie mają zasobów w mózgu.
UsuńFakt, płonne me nadzieje. Zresztą ci ludzie nawet nie chcą zmądrzeć.
UsuńOd tego powinniśmy zacząć! Nie chcą, bo dobrze im w ciemnocie, gdy myśleć nie trzeba, a łby mają tylko po to, żeby im się do środka deszcz nie lał.
UsuńŁatwe czasy tworzą ludzi idących na łatwiznę, a cóż łatwiejszego jak zostawić myślenie innym? I myślą za nich takie tuzy intelektualne jak Rachoń czy Holecka, a oni tylko siedzą przed telewizorami i kiwają główkami.
UsuńNa szczęście nie mam przyjemności znać tych dwojga, dopiero w Wikipedii sprawdziłam, kto zacz. Nie należy zapominać o zasługach na tym polu polskiego kleru katolickiego. Myślenie to wróg numer jeden i klechy robią wszystko, żeby parafianom unieczynnić mózgi.
UsuńKler robi wszystko by ludzie nie zaczęli myśleć, bo gdyby tak się stało to na tacach znów dźwięczały by tylko emeryckie klepaczyny, a z tego wygodnego życia dla panów w czerni by nie było 😉
UsuńOczywiście, że tak. O nic innego nie chodzi, ich bogiem jest kasa.
UsuńJuż tylko najbardziej naiwni nie dostrzegają tego, że kościół jest firmą świetnie zarabiającą na usługach serwowanych ciemnocie.
UsuńNie wiem, co trzeba mieć w głowie!
UsuńJa też nie, szczególnie że kler się jakoś specjalnie z tą prawdą nie kryje 😅
UsuńTo są ludzie bardzo ciemni i bardzo ograniczeni.
Usuńwszystko pamiętam, włącznie ze sztucznym miodem... ten sztuczny miód to najbardziej mi się kojarzy z pewną warszawską piwiarnią, gdzie było piwo z kija w klasycznych kuflach, koszmarnie, rekordowo chyba chrzczone i dodatkiem tego miodu, oraz równie koszmarną kolejką po to piwo... za to co do kreskówek, to nie stawiam tak ostro sprawy, bo choć rzecz jasna te dawne, olskulowe były super, to tych późniejszych również sporo było i jest fajnych... zawsze byłem fanem kreskówek, aczkolwiek w pewnym momencie przestałem jakoś czuć te najnowsze... ostatnie, rewelacyjne zresztą, jakie pamiętam, to te z Cartoon Network z okresu Atomówek, Krowy i Kurczaka, oraz wiele innych... na kreskówki z tego okresu złego słowa nie powiem... co do japońskich anime, to te rozmaicie oceniam, nie wrzucam ich do jednego worka... co do Muzeum, tego i innych to oczywistym jest, że nie bazuje się tam na żadnej nostalgii, to tylko drobniutki, nieistotny element, ale są ludzie, którzy nie umieją się bawić, jednak oni też mają prawo do swojego zdania, choćby nie wiem, jak dziwaczne się ono wydawało... niech sobie je mają...
OdpowiedzUsuńdziękować za naprawdę fajny materiał i tradycyjnie, kultowo p.jzns :)
Z tych późniejszych kreskówek to ja bardzo lubię inspektora Gadgeta 😅 A to już dzieciństwo mojej córki. wielbicielem Gadgeta jest też mój brat. Natomiast po dzień dzisiejszy z dziką rozkoszą oglądam czeskich "Sąsiadów", są cudowni!
UsuńGadget - okay, Sąsiedzi - okay, Ed, Edd, Eddy - okay, natomiast z takich mniej znanych, to zresztą było tylko kilka odcinków w TV, zabij mnie, nie pamiętam tytułu, to były takie mroczne, niesamowite opowiastki, debilne aż do bólu zresztą, które zaczynały się wstępem: "To jest opowieść prawdziwa, bo mój znajomy usłyszał ją od swojego znajomego" /coś w tym guście/... ja to lyknąłem, ten tekst i sporadycznie go używam: na blogu i w realu...
Usuńaha i "Oto Shadoki" z genialną narracją Froczewskiego :)
UsuńNie kojarzę tego mrocznego i tego ostatniego też. Muszę Ci w tajemnicy zdradzić, że jestem namiętną wielbicielką "Włatców móch", tylko ciii... żeby się nikt nie dowiedział.
UsuńTo wycieczka sentymentalna dla naszego pokolenia. Młodzi zupełnie nie czają bazy. Teraz technicznie pięknie wykonane historie filmowe nie mają tego przesłania, że warto być przyzwoitym. Pogubiłem się w tych bohaterach wnuczki. Mała za każdym razem gdy jest u mnie wymienia inną postać. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNie mam wnuków, więc na szczęście nie muszę nadążać 🙂
UsuńByłem, widziałem. Tłumów nie było, ale to chyba dzień na tygodniu był z tego co pamiętam...
OdpowiedzUsuńO, proszę! Światowiec z Ciebie! 🙂
UsuńNotka wyszła się Ci (przynajmniej u mnie) głównie z białymi czworobokami. Kliknęłam dziś propozycję natrętnego kusiciela w miejscu, w którym pewnie klikać nie powinnam ;) )
OdpowiedzUsuń"paskudnych kreskówek japońskich" - moja wnuczka je uwielbia. Dobrze, że nie czyta Twojego bloga :)
Nie łam się, moja córka też uwielbia i w dodatku zna moje zdanie 😂
UsuńTe białe czworoboki to u Ciebie - słabość komputera albo Internetu, ma problem z załadowaniem tylu zdjęć. Próbuj, za którymś razem załaduje.
Większość zdjęć Ci się nie otwiera, nie wiem czemu. Podobnie jak Przedmówczyni, mnie również wychodzą białe czworoboki. Ale do ad rema. Pamiętam Bolka i Lolka, Coralgola, Reksia, Baltazara Gąbkę, chociaż wychowywałem się już na nieco nowszych bajkach, które też są klasykami - Gumisie, Smerfy, Kaczor Donald, Flinstone'owie, Kubuś Puchatek, Brygada RR.
OdpowiedzUsuń"Japońskie kreskówki", jak je określacie, też się oglądało, a jakże - nawet fanfika na podstawie jednej napisałem :D
Zapraszam na Stulecie urodzin Elżbiety II: https://zyciecelta.wordpress.com/2026/04/20/czekajac-na-ksiezniczke/
U mnie wszystkie zdjęcia się otwierają. To jest coś związanego z wydajnością komputera, bo jest tych zdjęć dużo.
UsuńCeltuniu, oczywiście ściskam tradycyjnie mocno 😘
UsuńAch, jakże chciałabym zobaczyć to muzeum, może kiedyś jeszcze będę w Rzeszowie. Jak Ty pięknie i z czułością wspominasz piękno młodości w bajkach i wspomnieniach!
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności
Mieszkasz blisko, wsiadaj w pociąg i za godzinkę z haczykiem jesteś!
UsuńTo były piękne bajki, a jak się na nie czekało!
OdpowiedzUsuńZ Jackiem i Agatką zaczynałam bajkową karierę, a kończyłam na tym angielskim dziwactwie, nie wiem, jak to się nazywało, w błocie żaba, borsuk, szumiące trzciny, jakoś tak.
Było coś takiego z trzcinami, ale to już raczej mój sporo młodszy brat oglądał.
UsuńJa jeszcze to wszystko pamiętam. Pokazałam kiedyś dzieciom i były zszokowane, jak kiedyś wyglądały bajki
OdpowiedzUsuńJa też pamiętam, to "moje" czasy.
UsuńCzłowiek się zanurzy w ten celuloid, te przeguby i cały ten lekko zakurzony czar, i od razu ma ochotę pogrzebać w szufladach pamięci 😄 Jest w tym tekście fajna mieszanka ciepła, ironii i takiego mrugnięcia do czytelnika: „no przecież wiesz, o co chodzi”. Bardzo lubię takie pisanie, które niczego na siłę nie sprzedaje, tylko bierze za rękaw i mówi: chodź, popatrzymy sobie jeszcze raz na ten świat, zanim wszystko zniknie.
OdpowiedzUsuńO, właśnie, zanim zniknie...
UsuńUwielbiam muzea, szczególnie takie unikalne. Koniecznie zajrzę tam, jak tylko będę w Rzeszowie. Ostatnio odwiedziłam warszawskie muzeum lalek i domków dla lalek i gorąco polecam. Nieduże, ale bardzo urokliwe :)
OdpowiedzUsuńW jednym z naszych muzeów była kiedyś taka wystawa, rewelacja!
UsuńUwielbiałam krecika! Fantastyczne miejsce!
OdpowiedzUsuńKrecik jest cudowny!
UsuńBardzo podobne jest w Bielsku-Białej, gdzie cała wystawa zajmuje 2, 3 pomieszczenia. Wspaniała "podróż w czasie". Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNigdy nie byłam w Bielsku-Białej, a na pewno chciałabym to zobaczyć!
Usuń