14 lutego 2026

220. Był

DZISIEJSZEMU DNIOWI PATRONUJE PIOSENKA:

To tylko wiatr

Śpiewa wciąż te kilka nut

To właśnie dziś

Smutek mnie odnalazł znów


Jak późny gość

W szyby znów zadzwonił deszcz

To z dawnych dni

Przyniósł mi wspomnienia zmierzch


Był taki ktoś

Kogo nie zastąpi nikt

Był taki dzień

Minął tak jak wszystkie dni


Był taki list

Który nie zawierał słów

Był taki ktoś

Kto nie wróci nigdy już


To tylko wiatr

Śpiewa wciąż te kilka nut

To tylko deszcz

W okna me zadzwoni znów


Lecz to nie ty

Przyjdziesz tu któregoś dnia

To tylko zmierzch

Który dziś rozłączył nas


Był taki ktoś

Kogo nie zastąpi nikt

Był taki dzień

Minął tak jak wszystkie dni...

96 komentarzy:

  1. Bywają i takie nastroje, dlatego ten akurat dzień nie każdy wita radośnie i świętuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jakby odwrotnie - to ten idiotyczny dzisiejszy dzień sprowokował u mnie ten nastrój.

      Usuń
    2. Chciałam sobie przypomnieć ten song i znalazłam inne wykonanie - urokliwe bardzo- K.Cugowski https://www.youtube.com/watch?v=4eVAXghWZYU

      Usuń
  2. Bo ja wiem, czy ten ktos w praniu nie okazalby sie pomylka? Moze lepiej, ze nie zaistnial?
    Gdybym ja wtedy miala dzisiejszy rozum, nigdy nie wyszlabym za maz i zyla sama.
    Kocham tylko przyjaciol, bo tylko oni na milosc zasluguja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaistniał. Tylko potem z niewiadomego powodu odistniał.

      Usuń
  3. Nostalgiczna melancholia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej wagon żalu i tęsknoty.

      Usuń
    2. Skoro jest Ci z tym dobrze...Ja wolę tą część siebie zostawić przeszłości. Tam gdzie ich miejsce, a nie wnosić tego do tu i teraz. Serdeczności.

      Usuń
    3. No toś walnęła jak łysy grzywką o beton.

      Usuń
    4. Wspomnienia mają różną moc...i różny ładunek emocjonalny. Każdy robi to co uważa za stosowne.

      Usuń
    5. Nie wszystko da się powstrzymać albo uchylić od tego.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Frau zaraz wiosna...proszę mi tu nie kwękać, tylko brać się w garść i szukać doniczek, ziemi i kwiatków do przesadzania. uściski.

      Usuń
    2. Ja nie mam w domu roślin, poza tymi w lodówce. Nie mam na nie miejsca i jest za mało światła w mieszkaniu.

      Usuń
  5. Mnie samotność podgryza każdego dnia, więc dzisiejszy nie będzie pod tym względem szczególny... Nie ma sensu się bardziej przygnębiać, bo i bez tego to kurewskie życie jest przygnębiające... 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie samotność przygnębia, tylko brak akurat tamtego.

      Usuń
    2. Niestety jedyne co Ci pozostaje to pogodzić się z tym... 🙄 Choć rozumiem że jest Ci cholernie ciężko, szczególnie w takie dni.

      Usuń
    3. @Frau Be...
      samotność z definicji przygnębia lub sprawia jakąś inną przykrość... chyba, że ktoś jest masochistą - ci ludzie mają akurat wszystkie ustawienia na opak... rozumiem, że chodziło Ci o samość, czyli bycie samą/samemu...
      są uzusy językowe, które choć denne, to tak betonowe, że nie ma szans ich zmieniać, ale są też takie, z którymi wciąż warto próbować powojować... po co?... po to, żeby się lepiej dogadywać... wydaje mi się, że na świecie mamy wszyscy dość spory deficyt tego dogadywania...

      Usuń
    4. @Maruda - wiesz, jak jest.

      Usuń
    5. @PKanalia - niekoniecznie. Istnieją przecież wyrazy wieloznaczne. I nikt nie kombinuje, żeby wymyślić nowe słowa na zamek, zamek i zamek albo pióro i pióro.

      Usuń
    6. Mam wrażenie, że większymi masochistami są ci, którzy lgną do ludzi niż samotnicy 😉

      Usuń
    7. O, celny strzał! 😉

      Usuń
    8. Jak Ty mnie dobrze znasz... 😅

      Usuń
  6. W tym nastroju można by też z Marią Jasnorzewską - Pawlikowską
    Gdy się miało szczęście, które się nie trafia
    Czyjeś ciało i ziemię całą
    A zostanie tylko, tylko fotografia
    To jest, to jest bardzo mało

    Tylko co to da?
    A może przeszłość trzeba objeść jak kałużę na drodze?
    Wszak nie wiemy ile jeszcze niespodzianek szykuje nam los.
    Pozdrawiam i niechaj chroni cię ten cieniutki obłok poezji ( a to już z Broniewskiego)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antoni, dziękuję za Jasnorzewską i próbę pocieszenia. Odpowiem Tetmajerem:
      "Nie wierzę w nic, nie pragnę niczego na świecie,
      Wstręt mam do wszystkich czynów, drwię z wszelkich zapałów:
      Posągi moich marzeń strącam z piedestałów
      I zdruzgotane rzucam w niepamięci śmiecie…"

      Usuń
  7. Ach Frau Be, chyba Cię trochę rozumiem...Smutek za czymś, co być mogło a nie jest, bywa dojmująco bolesny. A fakt, że tęskni się za alternatywną wersją rzeczywistości wcale nie sprawia, że jest łatwiej.
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  8. A może warto spojrzeć tak jak Pantera?…
    A skoro Go nie ma, to może nie był Ciebie wart?…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wart - niewart - co za różnica, jeśli się wciąż kocha?

      Usuń
  9. Znam tę piosenkę. I w przenośni i dosłownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholera. Wolałabym, żebyśmy jej nie znały.

      Usuń
    2. Nie martw się wszystko przed nami. Pan Alzheimer nam pomoże ;)

      Usuń
    3. Pan Alzeimer niech się w d... ugryzie.

      Usuń
  10. Smutne to. Czasem człowiek za czymś tęskni. Jednak to, co było nigdy nie wróci. Wszystko co jest przed nami - będzie zupełnie nowe. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic już nie będzie.

      Usuń
    2. Chociaż chciałabym rzec coś w stylu Uli H., to z serca całkowicie zgadzam się z Tobą ( w tej chwili ).
      Ale Cię pocieszam, co? Nic tylko się strzelić w łeb z gumki.

      Usuń
    3. I pochlastać się mokrym herbatnikiem.

      Usuń
  11. nawet nie próbuję dopytywać.
    Po prostu przytulam i dobre słowo przesyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To żadna tajemnica.
      Dziękuję za przytulenie i dobre słowo.

      Usuń
  12. Już prawie minął ten dzień, niech i smutek odejdzie 😊😊

    OdpowiedzUsuń
  13. To brakuje jeszcze Szymborskiej -
    "Nic dwa razy się nie zdarza"

    OdpowiedzUsuń
  14. No myślałam kto przypomni, że to piosenka i do tego Kasi Sobczyk. Ale szarabajka pamięta. Tęskniłam przy niej za chłopakami z kolonii letnich. Ale, żeby traktować ją poważnie? Chyba można, skoro tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba można, skoro w życiu niektórych ludzi dzieje się tak, jak się dzieje.

      Usuń
  15. Najboleśniejsza piosenka jaką znam. U Antoniego Relskiego napisałaś, że nie lubisz walentynek. U siebie potraktowałaś je smętnie, więc dla odmiany powiem, że Twoje wiersze na moim blogu, w poście o Dniu zakochanych, przeczytało 120 osób. Jestem z Ciebie dumna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiadomo, czy moje, przecież tam było ich mnóstwo i różnych autorek. Ale dziękuję za zrozumienie i tę osławioną dzisiaj empatię.

      Usuń
  16. Kasia Sobczyk
    https://youtu.be/T45gLN5r6nI?si=bcs4g7CxkV6-mHni

    OdpowiedzUsuń
  17. Każdy wers jakby przypominał, że niektóre osoby i chwile zostają z nami tylko w pamięci, mimo że minęły bezpowrotnie.

    Podoba mi się też powtarzający się motyw „był taki ktoś” – tworzy rytm żalu i tęsknoty, który sprawia, że odbiorca niemal wchodzi w te wspomnienia razem z Tobą. To nie jest tylko smutek, to też forma czułości wobec tego, co odeszło.

    Mam wrażenie, że w takich momentach muzyka i słowa stają się sposobem, żeby oswoić stratę – i Twój wpis oddaje to wprost pięknie, delikatnie, choć z całym ciężarem emocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Andrzeju. To są bardzo ciężkie emocje i strata wciąż nieoswojona.

      Usuń
    2. Takie emocje potrafią przytłaczać i nie sposób ich po prostu „przepracować” od razu. Czasem nawet drobny gest, wspomnienie czy rozmowa potrafią poruszyć coś, co wciąż jest bardzo świeże. Trzeba pozwolić sobie na odczuwanie i nie spieszyć się z akceptacją straty – to naturalny proces, choć niezwykle trudny.

      Usuń
    3. Mam taką cechę, że nie umiem godzić się z tym, co niesie życie. Np. od śmierci taty minęło 4,5 roku, a ja wciąż się z tym nie pogodziłam. Podobnie jak z utratą tego, o kim myślałam, wklejając słowa tej piosenki Kasi Sobczyk.

      Usuń
    4. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że rodzimy się po coś - niekoniecznie, aby zmieniać świat, ale żeby nauczyć się czegoś konkretnego. Ja np. - do takich wniosków doszłam niedawno - muszę się pogodzić z tym, że nie da się zadowolić wszystkich dookoła i jednocześnie samemu być szczęśliwym. Nie da się! Nie da się też ratować na siłę różnych relacji międzyludzkich, jeśli chce tego tylko jedna strona albo jeśli jedna strona jest toksyczna. A to z kolei kłóci się z tym, co wyniosłam z domu (ratować rodzinę za wszelką cenę). Być może nauka godzenia się z takimi stratami o jakich piszesz (bliscy) czy też przechodzenia nad tym do porządku dziennego to jedna z tych rzeczy, których Ty się uczysz... Te nauki są chyba najtrudniejsze; nie nauczysz się ich z książek. A, pogodzenie się to nie nauka zapominania o naszych bliskich, tylko nauka wspominania dobrych chwil spędzonych z nimi, a nie ubolewanie nad stratą. Zmarli powinni móc spokojnie odejść, bo ich życie trwa, tylko gdzie indziej. Jeśli ktoś cię z kolei opuścił, choć w wciąż żyje, to znaczy, że to nie jest już ten sam człowiek, którego Ci brakuje. Kurcze, trudne to wszystko ,wiem...

      Usuń
    5. Trudne. Zwłaszcza że nie wierzę w życie pozagrobowe.

      Usuń
    6. To w co kto wierzy lub nie wierzy, to prywatna sprawa każdego z nas a co "życia po życiu" i tak każdy z nas zobaczy jak jest, dopiero jak mu pikawa przestanie pompować krew. Nie mieszam z tym problemem żadnej religii, bo akurat z religii wyrosłam już jakiś czas temu.

      Usuń
    7. A jednak napisałaś "Zmarli powinni móc spokojnie odejść, bo ich życie trwa, tylko gdzie indziej."

      Usuń
    8. Tak jak Ty nie wierzysz tak ja wierzę - taki jest ten świat

      Usuń
    9. No i gitara, każdemu wolno kochać i wierzyć lub nie. 😄

      Usuń
  18. Skoro był i się zmył, to po kiego kija go wspominać.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale musiało być pięknie, skoro tak Ci żal i ciagle pamiętasz, to może należy cieszyć się, że w ogóle coś takiego Ci się przytrafiło, ja też mam takie żale ale trzeba żyć dalej a te wspomnienia pieścić jak coś cennego, którego już nie ma ale jednak było i byłp nam dane przeżyć... tak sobie myślę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Grażynko, było najpiękniej w całym moim życiu. Na pewno to, że w ogóle się przydarzyło, ma swoją cenę.

      Usuń
    2. bardzo się cieszę z Twojej odpowiedzi, dokładnie tak sobie o tym myśłałam, mam takie perełki w swoich wspomnieniach i czasem się im przyglądam i nimi cieszę.

      Usuń
    3. Widzisz, a mnie ta perła boli - boli, bo wciąż za nią tęsknię.

      Usuń
  20. Na walentynki zabrałam się na fajny urbex. Osoba, którą jestem zainteresowana, nie jest mną zainteresowana. I tak już leci drugi rok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to życie jest powalone... Ale trudno, jest jak jest. A Ty nie rezygnuj, bo sytuacja może się odmienić.
      Dobry urbex nie jest zły i powiem Ci, że chętnie bym się wybrała, ale z drugą i niestrachliwą osobą. Sama bym się bała. Nie duchów, rzecz jasna, ale załamujących się stropów, podłóg czy schodów. Gdyby mi się coś przydarzyło, zawsze dobrze mieć kogoś ze sobą. Może pomóc wyjść albo zadzwonić po pogotowie. Jednym słowem, przezorny zawsze ubezpieczony :-)

      Usuń
    2. Już zrezygnowałam, mam pewność, że sytuacja się nie odmieni. A serce jest głupie i ma to w nosie.. albo w aorcie czy gdzieś tam..
      Po latach doświadczenia i stosowania swojego urbexowego bhp, jestem w stanie powiedzieć, że bez strachu wchodzę. Sama albo z ekipą, różnie. I mam nadzieję, że to się nie zmieni.

      Usuń
    3. U nas jest parę fajnych miejsc do ubexowania, ale... jak wyżej.

      Usuń
  21. A dziś już dwa dni po walentynkach, więc uśmiech się, ale to rrraz! :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Jej, ale mi się smutno zrobiło. Utrata kogoś bliskiego boli strasznie.

    OdpowiedzUsuń
  23. W moim życiu był tylko jeden taki ktoś, którego odejście wciąż boli tak samo, tęsknota jest przeogromna, a czas nawet nie próbuje przyzwyczaić do bólu po jego stracie... Mój Tato.

    OdpowiedzUsuń
  24. Cóż, "Ale to już było...."; a przed nami też być może sporo fajnych dni; strata jest wpisana w nasze życie. Ludzie umierają, odchodzą do kogoś innego albo dlatego, że nagle "coś im się odmienił"... Tracimy rodziców, są osoby, które tracą dzieci... Mnóstwo sytuacji, gdy na usta ciśnie się pytanie "jak (dalej) żyć"? Nie da się wyrzucić całej przeszłości z pamięci, ale można jej nie rozpamiętywać, a jedynie w sposób zdrowy pamiętać te najlepsze chwile.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, można. Tylko co, jeżeli nawracający ból pojawia się sam? Ja nie wywołuję świadomie wspomni,n po to, żeby rozdrapywać stare rany. Szlag mnie trafia na takie wciskanie mi tego.

      Usuń
    2. Pewnie masa osób ma tak jak Ty. Składają się na to charakter człowieka, jego skłonności (do rozpamiętywania na przykład) i na swój sposób może monotonia codzienności? Ja np. jestem czarnowidzem, z czym też walczę - wiele moich działań zaczyna się od "nie da rady' / 'urzędnik na pewno powie, że się nie da albo będzie mnóstwo papierologii" itd. Każdy z nas coś takiego ma - nerwice, tendeccje do "dołów".... Jeśli ktoś Ci coś - jak to określiłaś 'wciska', jestem pewna, że nie każdy robi tego Tobie na złość, nikt też nie jest nieomylny. Ale mówi się "jak Cię widzą, tak Cię piszą' - w tym przypadku "jak cię czytają, tak Cię rozczytują' i nie ma się o co gniewać. Tylko szczera rozmowa prostuje pewne rzeczy

      Usuń
    3. Czasami ręce opadają i nie chce mi się niczego tłumaczyć, bo po co? Nie lubię nikogo nawracać na siłę.

      Usuń
    4. Myślę, że są i tacy, o myśl podobnie - każdy medal ma dwie strony i są ludzie, którzy nie będą na siłę nawracać Ciebie

      Usuń
    5. Rzecz gustu - nie chodzi mi o nawracanie jako bezwzględne narzucanie, tylko rzucenie nowego światła na pewne sprawy - czasem przemyśleć warto bez obowiązku przyjmowania. Rozmowa, wymiana poglądów bez nerwów i gniewów, tak po prostu.

      Usuń
    6. I to też jest piękne 😃

      Usuń