06 stycznia 2026

212. Poczytałam, napisałam, bo musiałam (mama po pierwszej chemii)

Wszyscy wiemy, że Maria Skłodowska-Curie odkryła promieniotwórcze pierwiastki rad i polon, Mikołaj Kopernik była kobietą wstrzymał słońce i ruszył ziemię, a Ignacy Łukasiewicz skonstruował pierwszą lampę naftową i "postawił" w Gorlicach pierwszą lampę uliczną na naftę na świecie. Nie wszyscy już jednak mamy wiedzę o Polakach, bez których nie byłoby wielu ważnych wynalazków. Zaprezentuję te najbardziej spektakularne.

Pierwsza w świecie lampa uliczna na naftę. Nie mam pojęcia, dlaczego wygląda bardziej jak kapliczka. Byłam, widziałam.
Mieczysław Bekker - zaprojektował pojazd księżycowy, tzw. łazik, pokonując 85 konstruktorów z całego świata.

Napoleon Cybulski - odkrył adrenalinę (hormon stresu) i jako pierwszy zmierzył aktywność mózgu.

Marek Dąbrowski - wprowadził na rynek samochodów osobowych Warszawę 203 reprezentującą nowoczesne wzornictwo i komfort jazdy.

Warszawa 203
Stefan Drzewiecki - skonstruował pierwszy na świecie okręt podwodny (jednoosobowy i napędzany siłą mięśni).

Kazimierz Funk - odkrył witaminy.

Józef Hoffman - wynalazł mechanizm wycieraczek samochodowych, a także nowoczesne techniki konserwacji dzieł sztuki.

Krystyna Jabłońska - opracowała unikalny model samochodu osobowego FSO Polonez, który zyskał uznanie w Polsce i poza jej granicami (oraz u mnie, nie było to jak Polonez! Twarda, porządna blacha, duża strefa zgniotu, wygoda. Nie było miejsca, w które bym nie wjechała.).

Cudowny, wspaniały samochód. My mieliśmy już model Caro. Do dzisiaj śni mi się, że nim jeżdżę.
Jacek Karpiński - polski Bill Gates i Steve Job w jednym, wynalazł pierwszy w świecie komputer tranzystorowy AKAT-1.

AKAT-1
Hilary Koprowski - wymyślił szczepionkę przeciw wirusowi polio powodującemu chorobę Heinego-Medina.

Jerzy Kropiwnicki - skonstruował urządzenie do pomiaru jakości powietrza.

Stefania Kwolek wynalazła lycrę oraz kevlar (używany tam, gdzie potrzebna jest maksymalna wytrzymałość przy minimalnej wadze).

Ignacy Mościcki - (tak, prezydent) wynalazł metodę pozyskiwania azotu z powietrza.

Adam Olgiński - wynalazł rower elektryczny.

Andrzej Piwarski - skonstruował maszynę parową.

Marek Pluciński - stworzył system segregacji śmieci oparty na sztucznej inteligencji (a my dalej sortujemy jak idiotki).

Kazimierz Prószyński - wynalazł projektor kinowy ze stabilnym obrazem i kamerę przenośną.

Marian Rejewski - złamał kod Enigmy.

Witold Rychter - wynalazł innowacyjne systemy nawigacyjne w lotnictwie.

Jan Szczepanik - wynalazł projektory kinowe i kamery filmujące w kolorze, barwną fotografię, tkaninę ognioodporną, telegraf bez drutu, szybką maszynę tkacką oraz udoskonalił kamizelkę kuloodporną.

Rudolf Weigl - stworzył szczepionkę przeciw tyfusowi plamistemu.

Mieczysław Wolke - wynalazł teletroskop, czyli urządzenie przesyłające na odległość obraz i dźwięk (tak, pradziadek telewizora).

Ludwik Zamenhof - stworzył międzynarodowy język esperanto.

Kazimierz Żegleń - wynalazł kamizelkę kuloodporną.

Kamizelka kuloodporna na nosicielu.

115 komentarzy:

  1. Moi rodzice nabyli Caro, dzięki czemu ja stałam się dumną i bladą posiadaczka 125p 😂😂 Też nie było miejsca, w które bym nie wjechała 😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi rodzice mieli kiedyś malucha i jeździli nim za granicę z namiotami, materacami, pościelą, garami, butlami gazowymi i moim bratem na pokładzie. Objechali Słowację, Chorwację, Czarnogórę...

      Usuń
    2. Moja przygoda z prowadzeniem malucha to jedynie kurs prawa jazdy. Jako pasażer częściej, ale to takie dość klaustrofobicze wspomnienia 😄

      Usuń
    3. odpalanie malucha kijem to też polski wynalazek, ale tu też nie wiadomo, kto pierwszy to wymyślił... jak w Korowodzie Grechuty, a dokładnie Leszka Aleksandra Moczulskiego...

      Usuń
    4. @Aśka, ja tylko raz spróbowałam się przejechać maluchem, tak telepał, że o mało wstrząsu mózgu nie dostałam.

      Usuń
    5. @PKanalia, dowiedziałam się o tej metodzie dzięki Tobie. Tacie nigdy się to nie przydarzyło.

      Usuń
  2. Nie sposob spamietac wszystkich, ale Polacy mieli duzy wklad w rozwoj techniki czy medycyny.
    A za Mame trzymam kciuki i wspieram myslami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro i pojutrze to ponoć najgorsze dwa dni po chemii. Zobaczymy, co się będzie działo. A ja jutro w kołchozie od 7.00 do 16.30, zabiję się, zastrzelę i przepuszczę przez maszynkę do mięsa!

      Usuń
    2. No to i Ciebie wespre, zeby Ci latwiej przeszedl dzien w kolchozie.

      Usuń
    3. Właśnie dostałam od Dzieciątka wiadomość, że bardzo potrzebuje jutro podwózki do pracy. Aha. Na 6.30. Czyli w domu muszę być o 6.00. Zastrzelę się dwa razy!

      Usuń
    4. Frau, "dziewucho, szanuj się", jak mawiała moja babcia. Nie ma opcji żeby córka wzięła taxi? Albo Ty jakiś urlop na żądanie, czy co tam w Polsce macie? 🤔 Pytam, bo nie wiem, więc nie bij 😉🙃

      Usuń
    5. Nie będę biła. Czasem wożę Dzieciątko, bo jest objuczona pudłami i innym badziewiem, z którym by się nie dotelepała do pracy autobusem. Taksówka nie wjedzie pod nasz blok, jest zasypany na amen. Zresztą... Którego nauczyciela w Polsce stać na taksówki? Nie ucierpiałam na tej podwózce za bardzo, bo i tak dzisiaj miałam do kołchozu na 7.00.

      Usuń
  3. Karol Olszewski i Zygmunt Wróblewski - skroplenie tlenu i azotu...
    Franciszek Żubr - wymyślił warcaby 100-polowe zwane popularnie "polskimi", uznane za jedne z pięciu najważniejszych sportów umysłowych obok brydża, go, szachów i xianggi, dyscyplin olimpijskich w ramach Olimpiady Sportów Umysłowych...
    tak w ogóle, to więcej tych nazwisk można by znaleźć...
    ...
    a tak a propos telegrafu, to klasyczny działa jak jamnik, którego jak pociągnąć za ogon, to warczy, skomli lub szczeka... telegraf bez drutu działa identycznie, tylko bez jamnika...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba bez ogona?
      Wiem, tych wynalazców i udoskonalaczy jest/było od groma i ciut, ciut. Na przykład mój teść skonstruował jakiś ważny mechanizm hamulcowy do samolotów, ale szczegółów nie pamiętam, a kontaktów nie utrzymuję.

      Usuń
    2. aha, ja sam kiedyś wynalazłem samoobsługową kopaczkę (się) w dupę dla ludzi wymyślających ciągle problemy z niczego i wyżalających je przed innymi... ale do konstrukcji nie doszło, skończyło się na projekcie na papierze, bo się w międzyczasie dowiedziałem, że ktoś już to wynalazł przede mną, więc odebrało mi to motywację do dalszej pracy... ale tak jest w wieloma odkryciami i wynalazkami, jak na przykład ogień, koło, bimber, czy zawody w sikaniu na odległość, ten pierwszy jest zawsze nieznany... za to ciekawa jest sprawa z przyrządami takimi jak np. wihajster, ustrojstwo lub elektrokapuściocha... skonstruowało je już sporo osób, ale za każdym razem inaczej i do czego innego służących...

      Usuń
    3. no wiesz, jamnikowi obcinać ogon?... byś się wstydziła nawet o tym myśleć... ja bym w ogóle tych wszystkich, co psiakom obcinają ogony lub uszy /niektóre rasy/ jaja obcinał, ale na szczęście ktoś wreszcie poszedł po rozum do głowy /pewnie dowiedział się o tych jajach/ i jest to już generalnie niepraktykowane...

      Usuń
    4. Nigdy w życiu nie pozwoliłabym na obcięcie zwierzęciu czegokolwiek! Za to ludziom, owszem, obcinałabym jaja albo łby.
      Mój kuzyn natomiast wynalazł elektrochujozę.

      Usuń
  4. I ja trzymam mocno kciuki. Za mamę. I za ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teatru, bardzo, bardzo, bardzo Ci dziękuję!

      Usuń
  5. Trzymam kciuki za mamę i Ciebie <3. Co do tej lampy, kapliczka została wystawiona przez miasto w miejscu, gdzie stała latarnia Łukasiewicza właśnie dla upamiętnienia tejże

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, takie buty. Dawno tam byłam i nie pamiętam, co na tablicy napisali.
      Dzięki za kciuki. Nie chcę jutro do pracyyy!!!

      Usuń
  6. Patrząc na te wszystkie wynalazki można odnieść wrażenie, że Polacy wcale nie są tak ociemniałym intelektualnie narodem. Dopiero w ostatnich dekadach stało się z nimi coś złego...🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Najwięcej polskich wynalazków powstało w XIX wieku lub na początku XX. A teraz plenią się ciemnota, zabobon i nieuctwo.

      Usuń
    2. Obecne młode pokolenia nie potrafią sobie herbaty zrobić więc nie oczekujmy że cokolwiek wynajdą 😂 Na instagramie młode damy paradują z gołymi dupami po śniegu, a to przyszłość naszego narodu 😂

      Usuń
    3. My już pewnie nie dożyjemy tej zapaści, którą społeczeństwu zafundują lekarze, prawnicy i inni specjaliści z wszelkich dziedzin, którzy nie będą umieli się porozumieć po polsku, nie mówiąc już o pisaniu.

      Usuń
    4. Może to i lepiej. Jak się patrzę na Polaków to i tak żyć się odechciewa. Ta ciemnota momentami doprowadza wręcz do mdłości.

      Usuń
    5. Mnie się nawet zachciewa. W obliczu choroby zagrażającej życiu mojej mamy i śmierci taty cztery lata temu nabieram innego spojrzenia. Trzeba żyć i z tego życia korzystać na miarę swoich możliwości, bo nigdy nie wiadomo, kiedy kościotrup z kosą przyjdzie nam obciąć łeb.

      Usuń
    6. Twoje podejście na pewno jest lepsze niż moje... Bo we mnie nie ma nawet grama chęci do życia.

      Usuń
    7. Ale łatwo nie było nabyć tego podejścia. Sam wiesz. A czy Ty w ogóle wiesz, jakie są przyczyny Twojej depresji?

      Usuń
    8. Nie, tu musiałbym jednak pogadać ze specjalista, który najlepiej by to określił.

      Usuń
    9. Ta choroba może nie mieć specjalnych przyczyn albo człowiek nie zdaje sobie z nich sprawy.

      Usuń
    10. U mnie przyczyn może być wiele, począwszy od popapranego dzieciństwa, po konkretne zdarzenia z dorosłego życia, które nigdy kwiatkami usłane nie było.

      Usuń
    11. Fatalnie. Ja przynajmniej pierwsze 25 lat życia miałam cudowne.

      Usuń
    12. Dobre i tyle... Ja nie wiem jak to jest cudownie...🙄

      Usuń
    13. Borze szumiący, to wystarczy, żeby się rozchorować. Bardzo Ci współczuję.

      Usuń
    14. Wiesz, po tylu latach już sie pogodziłem z tym, że należę do wąskiej grupy ludzi, którym szczęście nie jest pisane. Tak już ten cholerny świat jest stworzony, że jednym udaje się wszystko a inni mają z życia gówno... 🙄

      Usuń
    15. Identycznie postrzegam świat. Obracam się w środowisku osób, którym wszystko się udało, natomiast siebie uważam za totalnego przegrywa.

      Usuń
    16. Daleko Ci do totalnego przegrywa... Choć trzeba przyznać, że życie się z Tobą nie pieści... 😢

      Usuń
    17. Nie zawsze to, co widać, jest wszystkim, co jest...

      Usuń
    18. Domyślam się że nie wszystko wyrzucasz na światło dzienne, ale mimo to walczysz i sie nie poddajesz.

      Usuń
    19. Walczę, bo muszę, ale i walczę, bo chcę. To już dwa powody, żeby walczyć 😃

      Usuń
    20. Dwa bardzo ważne powody 😉 I mam nadzieję że doprowadzą Cię do zwycięstwa.

      Usuń
    21. Oby, bo aktualnie jest fatalnie. Mama po chemii wymiotuje całodobowo. Nie może nawet łyka wody przełknąć. Armagedon.

      Usuń
  7. Faktycznie, na pierwszy rzut oka, pomyślałam, że to jakaś fikuśna kapliczka.

    Polonezy chyba miały napęd na tył. Szkoda, że odeszło się z takich prostych rozwiązań. Wysokie zawieszenie, twarda blacha, to się nie mogło nie udać.
    To nie na Polskę te współczesne auta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Miały napęd na tył i to dosyć porządny. Mój obecny osiołek też ma napęd na tył, jest dość wiekowy. Ale już blacha cieniutka, zawieszenie niskie, elektryka do d***. Czasem śni mi się jeszcze, że jadę moim Poldkiem.

      Usuń
  8. Ja byłam kiedyś zdziwiona, ilu sławnych rodaków pochodzi z mojego miasta!
    A ilu współcześnie Polaków robi kariery na świecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A całe mnóstwo sławnych rodaków kończyło moją szkołę LO! Jest stara, jeszcze Stanisław Konarski w niej urzędował. W XVIII wieku, kiedy powstała KEN i wydzielono Towarzystwo do Ksiąg Elementarnych, połowo polskich podręczników została napisana w Rzeszowie. Takie jaja!

      Usuń
    2. Zapomniałam pozdrowić mamę i trzymam kciuki oczywiście za Was obie!

      Usuń
    3. Dziękuję bardzo, przyda się! Musimy się trzymać jakoś.

      Usuń
  9. Jestem pewna, że Polacy są bardzo zdolnym narodem. Tylko niestety nie zawsze mają dobrą opinię. I sami nie umieją się cenić.
    Jeśli chodzi o Zamenhofa to przez wiele lat uczyłam się języka Esperanto i miałam znajomych esperantystów na całym prawie świecie. Niestety, język ten nie stał się międzynarodowym ...
    Pozdrowienia dla Mamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu mamy 🙂
      Esperanto jest ciekawym pomysłem i uważam, że szkoda tego przedsięwzięcia. Teraz rolę języka międzynarodowego pełni angielski, którego nie znoszę.

      Usuń
  10. Ja niczego nie wymyślę, bo brak mi wyobraźni przestrzennej. Moja rodzina miała Trabanta, przerobionego dla osoby niepełnosprawnej, ale siedziałam w nim jako kierowca tylko raz. Miałam wtedy prywatnego kierowcę-ojca, który był przeciwny żebym prowadziła samochód. Mawiał, że nie wsadzi córki do "jeżdżącej trumny". Zresztą nie miałam nigdy ciągu do prowadzenia samochodu. Trzymam kciuki za Waszą trójkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój brat miał kiedyś takie hobby - remontowali z kolegą trabanty. Jednym jeździł przez jakiś czas.

      Usuń
  11. Przeczytałam....
    Jednak nieustanie dobre, ciepłe myśli przesyłam
    Pozdrawiam bielą za oknem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też biel za oknem, dużo, dużo bieli. Jest tak... czysto.
      Dziękuję za ciepłe myśli 💙

      Usuń
  12. Trzeba mieć glowę na karku....do wszystkiego czego się człowiek nie tknie.I do tego czas, chęci i warunki.. w miarę. Dzięki za ciekawostki...Na wlasne potrzeby człowiek czasem bawi się w ,,pomysłowego Dobromira,, tylko efekty bywają różne..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie rolę pomysłowego Dobromira pełni córka i te domowe wynalazki bardzo dobrze jej wychodzą.

      Usuń
  13. Życie wymusza innowacje. Wśród Polaków jest mnóstwo mądrych twórczych ludzi- co jakiś czas o nich słychać. Ostatnio jakaś babka odkryła lekki a bardzo mocny materiał który można wykorzystać przy budowie samolotów. Niestety dokładnych danych nie zapamiętałam.☹️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, życie. W życiu codziennym dobrym wynalazcą jest moja córka.

      Usuń
  14. Jest bez wątpienia czym się pochwalić! Gdyby nie to nasze pieprzone położenie geograficzne, pewnie byłoby jeszcze lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Położenie geograficzne mamy fatalne, to prawda.

      Usuń
  15. Mamy swój wkład i sporo dokonań.
    O wielu nikt ani nie wie, ani nie myśli.
    Gdyby pieniądze szły tam , gdzie powinny, to może znalazłyby się leki na wiele paskudnych chorób, ale...ech...
    Przed Mamą trudna ścieżka do przejścia, a i Tobie też się niestety przy okazji dostanie.
    Wlewy zanim pomogą, to najpierw umęczą, ale trzeba jakoś przez to przejść, bo dają szansę na wyzdrowienie.
    Wysyłam uściski mocy i serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Maminku. Szykuję się do starcia z rzeczywistością.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że Mama dobrze znosi chemię. Wspieram myślami, bo tyle mogę.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Maminku, mama jest bardzo delikatna i krucha. Te 4 dni po chemii to jakiś absolutny koszmar.

      Usuń
    4. Tak myślałam. Znam to, pracowałam w hospicjum i dlatego wiem przez co przechodzicie. Zanim Mama zdąży trochę złapać oddech, to jest kolejna chemia i wszystko znów się sypie:(
      Trzeba mieć niesamowite pokłady sił i tych sił życzę!

      Usuń
    5. Ja mam siłę, ale o mamę się martwię. Żeby tak było można, wzięłabym tę chemię za nią.

      Usuń
    6. No niestety nie da się wziać na siebie.
      Ale powiem Ci tak trochę na pocieszenie, że nadzieja na wyzdrowienie dodaje tym chorym sił i mimo, że są tak sponiewierani, to są bardzo dzielni.

      Usuń
    7. Moja mama jest dzielna psychicznie, ale fizycznie bardzo wątła. Zawsze taka była.

      Usuń
    8. No tak, to jest problem.Dużo tej chemii?

      Usuń
    9. Na razie sześć, ale przedzielone w połowie prawdopodobną operacją.

      Usuń
    10. Na pewno dopasowali cykl do choroby i teraz tylko trzeba przez to przejść. Wiem, wiem, łatwo się mówi.

      Usuń
    11. Naprawdę wolałabym wziąć to na siebie, ja jestem silna i dobrze wypasiona 😋

      Usuń
    12. Uwierz mi, że na to silnych nie ma i nawet najbardziej wypasionego złamie 😉

      Usuń
    13. Powiedz to mojej bratowej! Ona się nie poddaje żadnym normom dotyczącym normalnych ludzi 😄 Brat mówi, że ona je za dwoje (a jest w trakcie chemii) I "tylko dupa z lodówki sterczy" 🤣

      Usuń
    14. No patrz, ewenement 🤔
      Kolejny dowód na to, że nie można wrzucić człowieka w schemat medyczny😉

      Usuń
    15. No, mówię Ci! Godzinę temu brat dzwonił, bratowa ma się bardzo dobrze, a on zaczyna chować przed nią jedzenie :))

      Usuń
    16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    17. Coś jej chyba jednak ta chemia poszkodziła, bo taki wilczy apetyt to albo choroba albo skutek niektórych leków(np.sterydów). Miałam taką znajomą, która jadła bez opamiętania i mąż musiał chować jedzenie poza domem. Po udarze jej się tak porobiło.

      Usuń
    18. Nie. Są dwie przyczyny: 1. zawsze lubiła jeść 2. Mój brat gotuje jak szatan, trudno się oprzeć 😄

      Usuń
    19. No to trzeba było od razu od tego zaczać😅 i już wszystko jasne!
      Dobrego dnia!

      Usuń
    20. Ale nie wymiotuje dziewczyna.
      Dobrego!

      Usuń
    21. To akurat jest na plus!
      Myślałam, że jestem mocna psychicznie ale nie jestem.
      Dwa lata temu sama diagnoza mnie powaliła, a teraz mam ściśnięty brzuch przed każdą kontrolą. Za tydzień mam wizytę w IO. Musi być dobrze:)
      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
    22. Oj, nie wiedziałam... To będę mocno trzymać kciuki. Próbuję sobie wyobrazić w tej sytuacji - byłabym chyba maksymalną trzęsidupą.

      Usuń
    23. Trzymaj, trzymaj!
      Pewnie będzie ok i tak się nastawiam ale gdzieś tam z tyłu głowy coś siedzi i burzy spokój.
      Odetchnę( mam nadzieję) jak będzie po wizycie.
      Nie jesteś sama, każdy jest trzęsidupą:)

      Usuń
    24. Kiedyś nie chciałam żyć, nawet miałam plany samobójcze, ale po długim leczeniu depresji w końcu wylazłam na powierzchnię z tej ciemnej dziury. Czuję się silna, mam spory apetyt na życie. Nikt normalny nie chce umierać. To naturalny odruch - strach przed chorobą, która może zagrażać życiu.

      Usuń
    25. Nikt normalny nie chce umierać

      Niby to prawda… ale niedawno zrobiłem następujący komentarz na innym blogu:

      Daniel Kahneman, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, znany z prac nad procesem podejmowania decyzji, udał się do Szwajcarii, aby skorzystać z pomocy w samobójstwie i tamże zmarł 27 marca 2024 roku, w wieku 90 lat. Podobno na jego decyzję wpłynęły osobiste doświadczenia z demencją, na którą cierpiała jego żona, oraz długoletnie przekonanie, że późniejsze lata życia są „zbędne”.

      Usuń
    26. Lęk przed śmiercią jest w sposób naturalny wpisany w umysł człowieka, który ma instynkt zachowawczy. Z jakiegoś powodu niektórzy go tracą, np. samobójcy. Ale to już nie jest normalne. Samobójcy w momencie dokonania wyboru i popełnienia samounicestwienia nie myślą racjonalnie i coś wyłącza im ten naturalny instynkt. Jest to już naukowo udowodnione, że samobójca działa pod wpływem cierpienia, desperacji, bezradności, lęku, chorobowo zmienionego myślenia itp.

      Usuń
    27. Udało się!!! To jest ogromny sukces, bo depresja nie jest łatwa do pokonania. Trzeba mieć wewnętrzną siłę, bez tego ani rusz.
      Kiedyś wydawało mi się, że już udało mi się sporo przeżyć, więc jakby co, to nie będzie mi tak bardzo żal.
      W hospicjum zobaczyłam czym jest walka o każdy dzień. Zobaczyłam radość z kilku godzin bez bólu. To tam można nauczyć się szacunku do życia.
      Żyć i cieszyć się życiem!!!


      Usuń
    28. Tak właśnie dotarło do mnie, że trzeba żyć, gdy zachorował i zmarł mój tato. Teraz, gdy odwiedzałam mamę na oddziale, utwierdziłam się w tym. Tam nie było żadnej pacjentki skarżącej się, wszystkie łyse i... bardzo pogodne. Opowiadały sobie kawały, śmiały się, żartowały.

      Usuń
    29. No i właśnie w takich miejscach zmienia się nastawienie do życia i nabiera szacunku.
      Zobaczyłaś dokładnie, to samo co ja. Zero narzekania! Żyję i cieszę się życiem. Ból, duszność, a kiedy tylko po lekach przychodziła ulga, to zaraz parzona była kawa i odbywalo się spotkanie na pogaduchach, często przy papierosie:)

      Usuń
    30. To straszna, ale skuteczna terapia psychiczna...

      Usuń
    31. Trochę albo całkiem szokowa.

      Usuń
    32. Czytałam ostatnio książkę "Problem trzech miseczek" Olgierda Langera i jestem porażona, bo wiem i mam tego pełną świadomość, że jest dokładnie tak jak on pisze.

      Usuń
    33. Ciekawe, muszę sobie zapisać.

      Usuń
  16. Wszędzie nasi byli. I wszędzie są też inni. Całe zespoły, często międzynarodowe, albo Polacy na emigracji. Mamie życzę, żeby dobrze zniosła chemię, jak najmniej skutków ubocznych. A Tobie wytrwałości i spokoju. Ściskam, Kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natt, jesteś niezastąpiona! Bardzo, bardzo, bardzo Ci dziękuję!

      Usuń
  17. Długa i piękna lista.
    Życzę Twojej Mamie łagodnej i skutecznej kuracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lechu, dziękuję za życzenia. Przydadzą się na pewno.
      Niektórzy Polacy mają tęgie głowy, tylko jakoś tak giną te jednostki w ogólnym zamieszaniu...

      Usuń
  18. Jak to mówili? Cudze chwalicie . swego nie znacie .... i tak dalej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale dobrane przysłowie Jachowicza. Mądry z niego chłop był.

      Usuń
  19. Polacy potrafią:-) Żal mi Poloneza. Gdyby marka była rozwijana, dziś mielibyśmy samochód, który może zachwycałby świat, a tak mamy tylko wspomnienia...
    Trzymam mocno kciuki za Was obie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się mój Polonez do dzisiaj śni...
      Dziękuję za kciuki!

      Usuń
  20. Wspaniałe wynalazki, szkoda tylko, że niektóre nie mogły się przebić i zaginęły w mroku. Polonez, Warszawa - samochody z potencjałem, który został niestety zaprzepaszczony.
    Zdrowia Twojej mamie życzę, Tobie też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotniczy wynalazek mojego teścia też zaginął w czasoprzestrzeni.
      Dziękuję za życzenia, przydadzą się!

      Usuń
  21. Pamiętam, kiedy na rynku pojawił się Polonez — i nawet miałem okazję przejechać się nim kilka miesięcy później (co prawda jako pasażer). Ogromnie mnie wówczas zdziwiło, że w środku znajdował się… aparat telefoniczny, taki zwykły, ścienny. Szybko się jednak okazało, że sprytny właściciel po prostu go tam zawiesił. Choć był to jedynie atrapowy rekwizyt, to podobno podczas kontroli Milicji Obywatelskiej wystarczał sam widok telefonu: funkcjonariusze salutowali i pozwalali jechać dalej, najwyraźniej sądząc, że mają do czynienia z kimś wysoko postawionym w partyjnej hierarchii.

    Jeśli chodzi o Polaków, to rzeczywiście można im przypisać wiele wynalazków i pomysłowych rozwiązań. Jednak w kontekście motoryzacji do dziś największy podziw budzą we mnie ci, którzy całymi rodzinami — dwoje dorosłych i jedno lub dwoje dzieci — potrafili podróżować Fiatem 126p po całej Europie: do Włoch, Francji czy Hiszpanii. Do tej pory nie potrafię pojąć, jak to było możliwe i gdzie mieścił się cały bagaż. Ja sam tylko raz jechałem „maluchem” w cztery osoby i do dziś pamiętam tę podróż jako istną torturę.

    Twojej Mamie życzę dużo wytrwałości i siły. Jak już kiedyś pisałem, z rakiem naprawdę można — i trzeba — wygrać.

    OdpowiedzUsuń
  22. Moi rodzice z moim bratem podróżowali maluchem za granicę, z bagażem na miesiąc, z namiotem, materacami, kuchenką i garami. Największy gar był wypełniony gołąbkami na pierwsze dni. Ja kategorycznie odmówiłam jazdy. Byłam wówczas studentką i miałam swoje sprawy. Sitko było wyższe niż dłuższe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, dziubdziam w telefonie i złośliwiec zamienił mi autko na sitko.

      Usuń
    2. Może i słuszna decyzja. Mój szkolny kolega wraz z rodziną wracali z zagranicznych wakacji do domu i przed Warszawą mieli wypadek, uderzyli w nieoświetlony zaparkowany na poboczu samochód milicyjny. On i jego matka byli ranni, ojciec zginął. Słyszałem też o tragicznych wypadkach w Alpach, gdy podmuch większych samochodów czy ciężarówek powodował, że fiaciki zjeżdżały w przepaść. Dla mnie już wówczas te samochody wydawały się bardzo niebezpieczne, szczególnie przy ówczesnym (i może i dzisiejszym?) niebezpiecznym stylu jazdy i zaniedbanych drogach.

      Usuń
    3. To wiadomo, do tego wszystkiego zero strefy zgniotu. A jednak wciąż jeżdżą. Zapaleńcy!

      Usuń
  23. Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, powinno już zacząć się polepszać.

      Usuń