Z bolesnym niesmakiem obserwuję nie tylko galopującą
inflację w gospodarce, ale także cwałującą inflację językową. W dzisiejszym
świecie wartość słów w życiu codziennym dewaluuje się z prędkością
światła. Nie wiem, jak kogo, ale mnie to zjawisko irytuje, tym bardziej,
że sama wpadam w jego pułapkę. Gdzie licentia poetica, tam licentia
poetica, ale skłonność do hiperbolizowania mam. Pewnie przez wrodzone
poczucie humoru.
Zauważcie, że dzisiaj ludzie nie miewają zainteresowań,
zamiłowań, hobby. Mają pasje. Ten wyraz wywołuje u mnie
anafilaksję. Pasja to coś, co człowieka pochłania bez reszty,
z siłą wodospadu, przez co nie śpi nocami albo wpada w „szał
twórczy” i przestaje istnieć dla reszty świata. Myśli nieustannie buszują
w głowie, czyniąc ową pasję czynnikiem nadrzędnym w życiu.
To nie jest tak, że każda czynność wykonywania z zamiłowania w wolnym
czasie i dla relaksu, jest AŻ pasją. Słowo to jest silnie
nacechowane emocjonalnie. Tymczasem spokojne czytanie, regularne oglądanie „Na Wspólnej”, „Ojca Mateusza” czy cokolwiek innego, co sprawia nam przyjemność, my po prostu
lubimy. To nie wstyd lubić szydełkowanie albo mieć zamiłowanie do
kolekcjonowania zepsutych budzików (są tacy na świecie, np. moi rodzice 😅). W pasję natomiast
człowiek daje nura całym sobą, zmieniając się w kompletnego świra na
punkcie swojego hobby.

Drugim wyrazem, na który reaguję apoplektycznie, jest gwiazda.
Gwiazda to osoba, która dzięki swojemu szczególnemu talentowi jest znana na
całym świecie: bardzo sławny aktor, albo muzyk, którego płyty sprzedają się
w milionach (💖Michael
Jackson!💖). Współcześnie gwiazdą
nazywa się każdą miernotę, która bodaj raz wystąpiła w telewizji.
Jest to potworne nadużycie.
I kolejny kwiatek na warsztat: hejt. Silnie
nacechowany pejoratywnie, z definicji oznacza realną przemoc słowną, nienawiść,
słowne niszczenie człowieka. W tej chwili słowo to pada częściej niż
jakakolwiek ustawa przewiduje. Ktoś nie zgadza się z adwersarzem – hejt.
Ktoś zada niewygodne pytanie – hejt. Ktoś wyraża krytyczną opinię
– hejt. Nadużywanie tego wyrazu sięga zenitu.

I wreszcie honor. Ten termin odwołuje się
do pojęć etycznych, opisuje postawę charakteryzującą się moralnością i dobrym
obyczajem. Odsyła do średniowiecznego rycerstwa i jego kodeksu honorowego
opartego na wierności zasadom etycznym, dążeniu do okrycia się dobrą sławą
i stawaniu w obronie słabszych. Ktoś dzisiaj jeszcze używa tego
słowa? A, tak, używa. Całkiem duża społeczność: kibole. Jak jest z ich
moralnością, dobrymi obyczajami, zasadami etycznymi, dobrą sławą i stawaniem
w obronie słabszych, wszyscy doskonale wiemy. Patologiczna, agresywna i naćpana
chuliganeria stadionowa wywodząca się z marginesu społecznego hojnie
szafuje pojęciem honoru. Rozumieją go jako dokopanie przeciwnikom
z innego klubu w ustawkach. Są w szkołach kibole, a i mieszkam
z uchem w stadionie. Słucham tych honorowych śpiewów i okrzyków
(ci „chuje”, tamtych „jebać” itp.), nieartykułowanych wrzasków. Honorowi
kibole nienawidzą wrogów, za których uważają fanów innych drużyn i policję,
odpalają petardy, demolują stadiony, plują, rzucają w piłkarzy różnymi
przedmiotami. Są zdziczali i pijani. Od czasu do czasu okazują
karykaturalną pobożność w Częstochowie. Takiego to honoru są
obrońcami.

Można powiedzieć, że język polski stracił hamulce. Paskudne to
zjawisko. Czujecie to? Może denerwuje Was to tak samo jak mnie? Może macie
przykłady innych zdewaluowanych wyrazów?
Zgadza się, lubię robótki, uwielbiam wędrowanie, ale art żurnal, to już pasja, bo zasypiam i budzę się z pomysłami.
OdpowiedzUsuńWiele wyrazów jest nadużywanych, o czym było kiedyś w spotkaniu z językoznawcą. Trafiam czasami na takowe rozmowy w regionalnej telewizji.
Tak jest z serwowaniem dań / wiadomości , nie ma informacji - są newsy, nie ma poszukiwań - jest research itd.
Co mnie najbardziej denerwuje, to kołczing - trener, doradca, terapeuta, specjalista to wszystko kołczowie, zgroza!
Podoba mi się Twoje podejście do artjournalingu. Też jestem przewlekle obłąkana na tym punkcie, ale wciąż nie mam dostępu do moich rzeczy, bo jestem u mamy. Nie zdążyłam nawet zrobić zdjęcia ostatniego wpisu.
UsuńTeż nie trawię tych wszystkich niusów, reserczy i kołczingów, ale to jest zjawisko inne niż to, o którym piszę. Jest zaśmiecaniem języka obcą terminologią.
Ja bym chciała, by mi ktoś wyjaśnił, co znaczy EPICKI, bo cudowny, piękny, to rozumiem, ale epicki?
UsuńTo już w ogóle jakaś wynaturzona patologia językowa.
UsuńDlaczego wynaturzona patologia językowa? Epicki to znaczy rozbudowany, z rozmachem i używa się tego terminu by scharakteryzować np. opis, czy utwór muzyczny. Teraz jest moda na transkrypcje przebojów w wersji epickiej, czyli rozbudowanej instrumentalnie, często z towarzyszeniem orkiestry. Ja tu nie widzę nic dziwnego.
UsuńJa robię research, epickiej muzyki słucham, no i mam mnóstwo hobby. Pasja? Raczej ta szewska, kiedy siedzę za kółkiem i widzę na drodze taką ceramikę, że głowa boli. Dzisiaj był dzień debila za kierownicą. Dosłownie.
UsuńNat, a może robisz kwerendę?:):):):):):) Pasja? Można też z pasją opowiadać, z pasją coś robić. Pasja to niekoniecznie szał w hobby. Ja tam nie widzę problemu, kiedy ktoś mówi o pasjach czy określa jako "epicki". Myślę, że odbiorca radzi sobie ze zrozumieniem w danym kontekście.
Usuń@Jaskółko, "epicki" odnosi się do pojęcia literackiego, a ten współczesny "epicki" to owszem, wynaturzenie, bo do tej pory w podanych przez Ciebie znaczeniach nie występował. Dopiero XXI wiek to wykoślawił.
Usuń@Natt, odnoszę wrażenie, że dzień debila za kierownicą jest codziennie.
Usuń@Jaskółka - jeszcze co do pasji, nie czepiam się znaczenia słowa, tylko jego nadużywania.
UsuńFrau, dlaczego wynaturzenie ( co odbieram jako zjawisko ujemne), przecie wszystko można podać w formie epickiej. Ja się cieszę, że wykorzystuje się różne formy w różnych dziedzinach. To jest pewien rodzaj innowacyjności, to jest poszukiwanie, udoskonalanie. I na czym polega to wykoślawienie, bo ja jakoś w przenoszeniu cech epickości na różne utwory nie widzę wykoślawienia. Po prostu te utwory się wzbogaca, rozbudowuje, może i w ten sposób unowocześniania. Myślę, że określenie epicki stwarza możliwość opisania czegoś dokładniej. Nawet z mojej działki- nie protestowałabym, jakby kądających na to, co chciał autor podkreślić- wielkość, bogactwo szczegółów, kolorów itp. w gobelinie. No, ale nie będę się sprzeczała. Jak Cię razi to trudno.
UsuńCoś mi się poplątało przy gobelinie. Gobelin tez można nazwać epickim- Frida Hansem takie tkała- to opowiadania utkane na osnowie. Epicki to przecież "opowiadający".
UsuńMoże po prostu mam kij w dupie...
UsuńAlbo spaczony gust 😄
UsuńJaskółko, raczej nie. Brak mi cierpliwości do takiego szukania. Ja to raczej rozpoznanie w terenie :))
UsuńFrau, ale będziesz mnie czytać, co? Mimo używania słów wkurzających. Bo jedyne co mnie razi to zdrobnienia i błędy ortograficzne. No i nadmiar słów górnolotnych, które udają mądrość i wszechwiedzę w prostych rozmowach. Ale zapożyczenia i adaptacja słów mi nie przeszkadza.
Natt, no jakże mogłabym Cię nie czytać?! Oczywiście, że będę
UsuńJaskółko, a jak wytłumaczysz epicki widok, epicka impreza, epicki klimat?
UsuńI epickie spodnie.
UsuńNormalnie wytłumaczę- epickie to opisowe- spodnie epickie pewnie kolorowe o niezwykłym kroju, epicka impreza- impreza "w dechę, interesująca, rozbudowana, bogata w wydarzenia, epicki klimat, to samo. Chodzi o zastąpienie słowem epicki rozwlekłości opisu, którego nie każdemu się chce dokonać. Sama nie robię takich określeń, ale nie mam kłopotu ze zrozumieniem, co chce ktoś powiedzieć/opowiedzieć określając epicki. Uważam, ze kto chce, ten zrozumie, a że kogoś nadużywanie danego wyrazu ( ale nie epicki, bo ten określa różne rzeczy) może wkurzać. Dziewczyny, nie wkurzają Was zdrobnienia, infantylizmy, wulgaryzmy, jakieś dziwne wydumane neologizmy, tragiczna ortografia i interpunkcja- na blogach- a "epicki" Was bulwersuje?
UsuńDenerwują jak cholera.
UsuńMam , mam, patriotyzm i ojczyzna, w użyciu przez osoby; które dewaluują je swoim zachowaniem i czynami i doprowadzili do tego że dostaję drgawek kiedy je słyszę. I to u mnie zaczęło się jeszcze w Wenezueli, gdzie z ojczyzną i patrityzmem na ustach doprowadzono kraj do skrajnej nędzy a teraz tutaj to nadużywanie tych słów w sytuacjach nic z patriotyzmem nie mającymi wspólnego a wręcz przeciwnie...doszło u mnie do tego, że widząc flagę biało-czerwoną na czyimś balkonie nie mogę się pozbyć negatywnych myśli o jego właścicielach, przyznaję, że to już jest chore u mnie.
OdpowiedzUsuńChore - nie chore... Masz rację z tym patriotyzmem. W moich oczach wygląda to tak, że sprowadzono słowo do poziomu ścierki: Prezydent, Kaczor, kato-pato, politycy w ogóle, a prawica w szczególe, wierni kościółkowi i inni wycierają sobie nim gęby jak szmatą. Czuję odrazę do tego słowa, ale na szczęście... nie jestem patriotką 🙂
UsuńO wlasnie! W Polsce patriota jest kibol, faszol, pisowiec i przykoscielna chciwa menda.
UsuńTak - i wielu innych, podobnych patriotów.
UsuńJa w sprawie balkonów. Mieszkam w mieście, w którym są dwie jednostki wojskowe. Jakiś czas temu również zauważyłam balkonowe flagi. Mnie również lekko zdziwiła taka forma patriotyzmu. Do czasu, gdy w rozmowie z osobą poinformowaną, dowiedziałam się, że tak oznacza się balkony żołnierzy na misjach. Wraca z misji flaga z balkonu schodzi. Teraz inaczej patrzę na balkonowy patriotyzm.
UsuńPozdrawiam Ela
No i powoli dyskusja skręca w stronę flag 😉
UsuńProf. Bralczyk kiedyś właśnie o pasji opowiadał, że już nie ma ludzi posiadających hobby, "konika" czy zainteresowania, teraz sami pasjonaci na świecie 😄
OdpowiedzUsuńMnie wkurza angielskie słowo "friend" tutaj stosowane. Zna się kogoś pół roku i na pytanie "kto to?", pada odpowiedź "przyjaciel" 🤦♀️ No ludu, no! A gdzie "zwykli" koledzy, kumple, znajomi itp. się podziali? 🤔🤷♀️
O, to, to, to! Doskonały przykład językowego świństwa 🙂
UsuńWiesz, jakie czasy takie gwiazdy. Dziś byle debil uważa się za gwiazdę, a ci trzecia paniusia na Instagramie twierdzi, że jest modelką, bo usiadła gołą dupą w śniegu i zrobiła sobie zdjęcie 😂 Mamy do czynienia z upodlaniem pojęć. Spójrz na patriotyzm. Dziś patriotami są ludzie pokroju Bąkiewicza, a kiedyś to miano nosili ludzie walczący i ginący za ojczyznę...
OdpowiedzUsuńNo właśnie. Gdzieś wyżej w komentarzu napisałam, kto i jak upodlił to słowo. Toczka w toczkę wychodzi na to samo, co napisałeś.
UsuńTakich upodlonych słów jest ogrom, bo ludzie ich nadużywają, ale nie szanują.
UsuńA kto dzisiaj coś szanuje... Nie ma już autorytetów, nie ma dyscypliny, jest jedno wielkie "róbta, co chceta" od przedszkola do starości. Pewna grupa szanuje przedmioty, takie jak obrazki "święte", różańce, kawałki kości, krzyże i figury bardziej od żywych stworzeń. O czym tu mówić?
UsuńMnie bardzo denerwuje gornolotne "bajkowe" I "cudowne" wymawiane na dodatek z emfazą.
OdpowiedzUsuńAle, ale, czy aby "artjournaling" to nie sa po prostu wyklejanki?
Nie. To nie są "wyklejanki" (kolaże), tylko artystyczne karty robione najprzeróżniejszymi technikami i przy użyciu wielu różnorakich artykułów piśmienniczo-malarsko-artystyczno-materiałowo-cholera wie jakich. Wszystko zależy od inwencji autora. Nazwa jest oficjalna.
UsuńFakt, "bajkowe", "cudowne", "bajeczne", "zjawiskowe" to straszna hiperbolizacja.
Ogólnie mam wrażenie że język się intensyfikuje, upraszcza i rozjeżdża. Przesada na plus i na minus, dużo zdrabniania, dużo zdeformowanej angielszczyzny... No słowa które kiedyś uważane były za wulgarne, teraz są jakby normalne...
OdpowiedzUsuńMnie to nie pasuje, ale ja staroświecką purystką językową jestem.
To cierpisz na tę samą chorobę, co ja.
UsuńPowiedziałabym wprost: nasz język uległ schamieniu. Przy okazji - Radę Języka Polskiego należałoby powiesić.
Teraz to nie wolno czegokolwiek skrytykowac, bo od razu pada pytanie, dlaczego NIENAWIDZISZ kosciola/PiSu/Tuska czy czegokolwiek innego. No i masz racje, HEJT brzmi bardziej swiatowo od NIENAWISCI. Mnie do szalu doprowadza wszechobecne WOW! Czasem ogladam Nasz nowy dom i im bardziej zapadla wiocha i malo wyksztalceni bohaterowie programu, tym wiecej WOWów na widok nowego domu.
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że nie oglądam telewizji...
UsuńLudzie nie znają pojęć ot i cała tajemnica. Usłyszeli w telewizji w serialu i napierdalają bez opamiętania.
OdpowiedzUsuńTeż racja, dobre spostrzeżenie od innej strony.
UsuńA mnie doprowadza do szału stwierdzenie, że ktoś przerwał milczenie. Zamiast odpowiedzi , komentarza jest jedynie przerywanie milczenia. Po jednym dniu od wydarzenia. Przerwać milczenie można po oku , po 10 latach. To ma wtedy swoją wymowę i sens, a tak?
OdpowiedzUsuńA tak - nie ma. Masz świętą rację!
Usuń@AntoniRelski - Ale jeśli komuś się gęba nie zamyka nawet na chwilę, to po całodniowym dniu bez możliwości mówienia, on to milczenie przerywa 😉😄
UsuńTeoretycznie tak 😅
UsuńŻal, że nie ma już świetnych wykładów prof. Miodka. Bardzo by się dziś przydały. Tym bardziej, że ich forma była atrakcyjna dla wszystkich /chyba!/.
OdpowiedzUsuńBardzo atrakcyjna. Są ludzie niezastąpieni na tym padole, są wbrew obiegowej opinii, że nie ma.
Usuńfaktycznie, jakoś rzadko słyszę/widuję w obiegu słowo "hobby", tylko koniecznie to musi być "pasja"...
OdpowiedzUsuńza to sam nieraz przyłapuję się na nadużywaniu słowa "artystycznie" w pewnych wybranych złożeniach... nie mówię, że ktoś coś po prostu "zepsuł", tylko że "artystycznie spierdolił", LOL... zaś jeśli kot postawi nielegalnego, nieautoryzowanego klocka w niedozwolonym miejscu, to nie jest taka sobie zwykła kupa, to zawsze jest artystyczna kupa...
p.jzns :)
Pisałam o tym na wstępie - też używam różnych dziwnych wyrazów i hiperbolizuję, ale to nie wynika z nieznajomości języka, tylko z naszego specyficznego poczucia humoru 😅 Licentia poetica!
UsuńNieporządek, bałagan w domu nazywam 'artystycznym nieładem' i już nie muszę sprzątać:-)
UsuńJeżeli chodzi o artyzm, usprawiedliwia wszystko 😃
UsuńJęzyk rzeczywiście staje się coraz bardziej… „rozluźniony”, a słowa, które kiedyś niosły konkretną wagę, teraz są używane tak bezrefleksyjnie, że czasem aż boli. Te wszystkie „pasje” zamiast zwykłego hobby, „gwiazdy” na każde kliknięcie w internecie czy „hejt” na wszystko i wszystkich – serio, człowiek momentami czuje się jakby żył w świecie, w którym nic nie znaczy tyle, co powinno. I masz rację co do honoru – kiedyś to było coś więcej niż głośny krzyk i bijatyka na stadionie.
OdpowiedzUsuńJeszcze nie tak dawno, około 100 lat temu, znano właściwe znaczenie pojęcia honoru. Aktualnie zostało ono tak bardzo wynaturzone, jak tylko można sobie wyobrazić.
UsuńLicentia poetica! Ale to wolno tylko poetom. Reszta hiperbolizuje jak umie, a nawet jak nie umie.
OdpowiedzUsuńJak ktos powiedzial, ze dobry fachowiec potrafi wbic gwozdzia cicho, tylko partacz klnie, wrzeszczy i zlorzeczy.
Znajomosc jezykow obcych wcale nie wplywa na poprawnosc czy plastycznosc wladania jezykiem ojczystym. Moze nawet sprawe bardziej komplikuje.
Ja nie lubie rowniez wyrazow "wszyscy" i "nikt" bo sa one puste. Wszelkie grupowanie ludzi tez jest mocno naciagniete.
No bo to są uogólnienia, aczkolwiek bywają sytuacje, w których pasują.
UsuńZe znajomością języków obcych masz rację. Zgroza człowieka opanowuje, jak mówią po polsku niektóre nasze germanistki i anglistyki.
Anglistyki po anglistycku pewnie, nie po polsku.
UsuńPo anglistycku, zgoda, a do tego germanistki po germanistycku.
UsuńWlasnie przeczytalam jedna anglistyke :))), ladnie sie wyraza.
UsuńMam pytanie do oblatanych w jezyku: ten kto cos gubi to czy mozna go nazwac "zgubialym" czy to sie pisze przez p?
Zgupłym 🤣
UsuńTego sie obawialam.
UsuńI co teraz będzie?
UsuńCo? Psychoteriapia!
UsuńTę systematycznie kontynuuję od kilku lat.
UsuńOch, tak! Ja mam, jak pewnie wiesz, skazę na punkcie kaleczenia naszego języka i zgadzam się z każdym Twoim słowem. Szczególnie "hejt" działa na mnie, jak płachta na byka, bo teraz w ogóle odeszliśmy od pojęcia normalnej zdrowej krytyki albo od posiadania odmiennego zdania. Od razu jest to hejtem nazywane i... usprawiedliwione, jako właśnie ten hejt niepożądany przecież tak bardzo.
OdpowiedzUsuńI z pewnością nie tak dosłownie w Twoim temacie, ale działa mi ogromnie na nerwy zbędne zdrabnianie wszystkiego, jak leci. "Kanapeczka z szyneczką i ogóreczkiem", ewentualnie "zachodzik słoneczka", powoduje we mnie odczucie podobne do pocierania ręcznikiem po zębach... dreszcze mam wtedy takie same :)
Łączę się w bólu!
Mnie o rozpacz przyprawiają "pieniążki".
UsuńIdę do ginekologa ( onże baba ) i ona Ci słów używa nagminnie: "jajniczki" i "wyniczki". Oraz innych równie uciesznych zdrobnień, ale nie zapamiętałam.
UsuńZawsze się zastanawiam w cichości ducha, czy jak nie daj boziu, którejś się przytrafi nowotwór, to ona pojedzie tekścikiem w rodzaju: "Ma Pani raczka maciczki. Wyniczki są kiepściutkie, ale kostuszka może poczeka."
Oraz zapytuję inteligentne grono, czy ktoś wie jak zdrabnia się słowo śmierć?
Przypadkiem wiem: śmiertka.
UsuńMam nosa, unikam bab ginekologów! Ale raczka jajniczka to moja mama ma.
w kwestii bobu honoru i oćczyzny, to rzecz jest już przewlekła, bo z tem honorem to już zaczęli szlachciury, czyż nie? pamiętamy (sic!) na ten przymiar sejm czteroletni :)
OdpowiedzUsuńMocno przewlekła 😊
UsuńNo mam jednak nadzieję, że nie pamiętamy. Bo ile to miałybyśmy mieć lat żeby pamiętać? skoro ówże sejm rozpoczął się 238 lat temu?
UsuńNo, ja też się nie przyznaję, ale Wuszka...? Kto wie...?
Usuńsłowo pasja, oprócz męki, oznacza też swoistą "zajadłość" np "kląć z pasją" ;D
OdpowiedzUsuńOczywiście, tylko że nie o to chodzi, a o nadużywanie go w stosunku do zamiłowań.
UsuńWisz, tak sobie jeszcze myślę, ze słownik języka polskiego uznaje pasja jako zamiłowanie, więc to raczej kwestia przyjętego akurat teraz nacechowania, do którego przywykliśmy. Ja lubię używać słów, jak klocków, nie przywiązuję do żadnego z nich jednego ciężaru. Acz chyba wiem, że nie o same słowa Ci idzie, tylko o samą przeginkę w epatowaniu. Mnie meczy maniera na fb, w której ludzie piszą jakąś opowieść, a każde zdanie utożsamiają z oddzielnym wersem, co ma (może) naśladować wiersz?. Wyjątkowo mnie to irytuje, bo kiedy czytam taki tekst, słyszę go w głowie wygłaszany takim jęczącym kazalniczym tonem :D
OdpowiedzUsuńNo popatrz, a ja tego nie zauważyłam! 😮
UsuńMnie czasami denerwują trzy kropki między zdaniami... 😜
UsuńZdarza się i to nader często, że znaki interpunkcyjne są wstawiane bez sensu, prawda to najprawdziwsza.
UsuńMnie bawi określenie "kariera zawodowa". Kariera to kariera, a nie przebieg pracy.
OdpowiedzUsuńFakt, podobnie jak "awans zawodowy" w odniesieniu do nauczyciela. Nauczyciel to nauczyciel, nigdy nie awansuje na nadnauczyciela albo nadponadnauczyciela. Nie ma też podnauczycieli.
UsuńNawet na dyrektora nie może awansować, bo dyrektor wyłaniany jest w drodze konkursu.
UsuńKurcze...pojechałaś na bogato! Niestety, znając własne ułomnosci w pisaniu, a pewnie i w wypowiadaniu się, pogodziłam się z tym. I wiem, po sobie, że trochę uładza język, którym się posługujemy- czytelnictwo i rozmowa z innymi( osłuchanie). Przy dłuższej samotności- rzeczywiście zapomina się ,,języka w gębie,, , tak jak przy ograniczonym słownictwie. Ciężko jest się wypowiedzić.
OdpowiedzUsuńZetknęłam się z osobami, które lepiej wypowiadały się w języku obcym niż w ojczystym-we własnym kraju. Paradoks? Ale tak bywa.
Co się stało z moim komentarzem-odpowiedzią...? 🤔 Przecież go napisałam 🤔 Tak to jest być zdanym na telefon 😡. W każdym razie pracuję z nauczycielkami języków obcych, które posługują się językiem polskim w sposób mrożący krew w żyłach.
UsuńMnie kiedyś zaskoczył poziom nauczyciela/lki matematyki. Ale problem tkwi czasem w problemach natury psychologicznej, kiedy z nieznanych otoczeniu powodów ktoś jest zablokowany wewnętrznie. A zasób słownictwa czynnego i biernego - może się różnić, tak samo jak np. funkcjonujące u kogoś w głowie językowe reguły gramatyczne...Być może ktoś będąc np.Polakiem myśli w innym języku( z którym się utożsamia) i to go blokuje w jęzku tzw. ojczystym (z jakiegoś powodu)...
UsuńA co do zasobów własnych słownictwa i wykorzystania- wiemy, że środowisko warunkuje . W jakim stopniu ktoś podporzadkowuje się językowo zeby nie być wyrzuconym poza nawias grupy, np.w więzieniu, w danym zawodzie, rodzinie, rówiesniczej-zależy od człowieka.
To wszystko prawda. Będąc na studiach, pisałam pracę z dialektologii na temat gwary więziennej 😃
UsuńTotalnie i epicko. Te dwa słowa totalnie mnie ostatnio wkurzają;-) Prawie wszystko jest totalne lub epickie. A gdzie całkowicie, zupełnie, najbardziej, kompletnie, absolutnie, doszczętnie, wspanale, niezwykle, imponująco, spektakularnie, itp? Czy po prostu bardzo dobrze albo naprawdę?
OdpowiedzUsuńMyślę, że ludzie mają zatrważająco niewielki zasób słownictwa i to nawet nie powinno dziwić przy obecnym stanie (nie)czytelnictwa i nieuctwa.
UsuńOdróżniam pasję od hobby, pasję mam jedną rozbudowaną i mogę nawet nie spać by to robić, a hobby to hobby, ulubione zajęcia i mam ich kilka.
OdpowiedzUsuńLudzie jednak lubią sobie te pasje wmawiać. Dobrze to wygląda na łamach czasopism, gdzie ze zwykłego zbierania znaczków potrafią zrobić pasję.
Słowo gwiazda jak najbardziej definiujesz poprawnie. Mnie dodatkowo wkurza jak z byle człowieka robią jakieś bożyszcze, a niczego wartościowego sobą nie przedstawia.
Z hejtem też ludzie przesadzają, czasami zwracam tym osobom uwagę i zalecam zapoznanie się ze słownikiem.
Choć to nie jest polskie słowo, jednak słownik zapożyczonych też istnieje i jest bardzo klarowny.
Honor rozumiem jak Ty. Kibole to jest dla mnie margines, który powinno się wyłapać i leczyć, bo do więzienia prowadzić nie ma sensu.
Język stracił hamulce? Do wrzenia doprowadzało mnie jak w sklepach mówili, że coś jest "bezcenne", bo nie ma etykiety cenowej.
To mnie śmierć w oczy zagląda, gdy słyszę "ignorancki" zamiast "ignorujący" lub "ignorancja" zamiast "ignorowanie". Noż ludeczkowie moi mili!
UsuńLeczenie kiboli też nic by nie dało, szkoda państwowego budżetu. Moim zdaniem jedyne rozwiązanie to nie ingerować, tylko pozwolić im się pozabijać.
Witaj szarością za oknem
OdpowiedzUsuńJęzyk.... Czasem o nim piszę, jak pamiętasz. Wiele rzeczy mnie obecnie denerwuje, ale szkoda czasu na wymienianie, skoro tyle zostało już tutaj napisane. Nie znoszę niektórych feminatywów. Nie wiem po co tyle angielskich słów, skoro mamy piękne nasze określenia. Często tworzone są dosłownie na siłę.
Ostatnio zasłyszane:
- Z czego Pan dzwoni?
Ja na miejcu tej osoby odpowiedziałabym:
- Z telefonu.
Ale pytającemu chodziło o firmę.
W lutym Dzień Języka Ojczystego. Może coś napiszę?
Pozdrawiam mroźnym końcem stycznia
Bardzo rozsądnie myślisz, Ismeno. Cieszę się, że jesteś wyczulona na język.
UsuńA to ja mam podobnie ze słowem - widzowie ;)))))) Jest często używane przez osoby prowadzące lajwy na instagramie, tik toku, czy tam facebooku. No i oni mówią, i nagle słyszę - powiedzcie widzowie co myślicie? I mnie aż kusi, żeby napisać, co ja naprawdę myśle. Tylko wtedy wyjdę znowu na hejterkę ;)))
OdpowiedzUsuńO, popatrz! A ja jeszcze się z tym nie zetknęłam. Może dlatego, że nie mam TikToka ani Instagrama...
UsuńPasja to kojarzy mi się z naukami religii, czyli unikam tego. Hobby, zainteresowania - lubię te określenia bardziej 😀
OdpowiedzUsuńMnie też tak trochę się kojarzy ze względu na film "Pasja".
UsuńDyskusja się bardzo ciekawie rozwinęła, ale odpowiadając na pytanie dotyczące dewaluacji języka, podam przykład słowa genialny, który kiedyś był zarezerwowany na przykład do genialnego kompozytora czy pisarza, a teraz nawet pizza może być genialna. Szokujące wiadomości naprawdę kiedyś były związane z tragedią, teraz temperatura -1 w zimie jest szokująca.
OdpowiedzUsuńDokładnie przestało być przysłówkiem.
Ja nie znoszę słowa mega i flow.
A propos angielskiego, który u nas bardzo się rozgościł wśród młodzieży, nawet już dzieci i niektórych dorosłych, to nie ma co się obrażać na niego i na używających go. Spolszczona pisownia wprowadza wyrazy do naszego języka i go rozwija, jeśli nie ma dokładnych polskich odpowiedników. Mój mały sześcioletni wnuczek używa słowo up-grading, up-dating i wiele innych.
Jak wiadomo od setek lat język się rozwijał, najpierw łacina, potem włoski niemiecki francuski, a teraz angielski. I nikt już nie powie, że używasz makaronizmów😃 sama wcześniej napisałaś toczka w toczkę, a to przecież rusycyzm. Najgorsze są kalki językowe, a zapożyczenia nas rozwijają.
Zgadzam się zupełnie / nie absolutnie 🤣 /, że postępuje zubożenie językowe, ale zawsze tak było. Jedynie wcześniej ludzie nie mieli możliwości tak szerokiego wypowiadania się publicznie, i nie wiedzieliśmy, że są tacy głupi. O, przepraszam język inkluzywny nie pozwala na nazywanie głupiego głupim.
Bardzo lubię temat o zapożyczeniach językowych, pisałam u naszego profesora coś na zaliczenie, o tatarskich i tureckich i innych egzotycznych zapożyczeniach.
Rusycyzmy były warunkowane przez sytuację polityczną i sąsiedztwo w ciągu długich wieków, mieszanie się lidia, zwłaszcza na wschodzie kraju. Zdążyły się rozgościć u nas na dobre. Z angielskim nam w żaden sposób nie po drodze. Wolałabym uczyć się rosyjskiego niż angielskiego, gdybym jeszcze musiała. Dzieciątko natomiast uczyło się bliskiego mam niemieckiego, też z własnego wyboru i było niezadowolone z przymusu nauki angielskiego.
UsuńCo by jednak nie powiedzieć, zapożyczenia to też temat, który lubię, jest zwyczajnie ciekawy.
Oszaleję od tego ścibolenia w telefonie, więc się już zawijam, zamiast rozwijać. 😄
I oczywiście telefon. Nie "lidia"!!! Tylko ludów!
UsuńI nie "mam", tylko nam!
Usuńz pasją i hejtem - jestem z Tobą. A z honorem nieco gorzej, bo (moim zdaniem) nadużywają go przede wszystkim politycy. kibole mają "swój" poziom honoru, zasady, z którymi możesz się nie zgadzać, ale przestrzegają ich wiernie i choćby kosztem krwi własnej - politycy wycierają sobie gębę honorami usiłując przewalić na lud to, co sami zdewaluowali swoją robotą.
OdpowiedzUsuńPolityków i kiboli stawiam w jednym rzędzie. Wszystkich!
UsuńCiekawy post:)
OdpowiedzUsuńMnie też denerwuje język, którym posługują się ostatnio Polacy! A najbardziej dziennikarze, którzy powinni, moim zdaniem, świecić przykładem.
Zgadzam się z Tobą. Dodam jeszcze inne przykłady, które mnie wkurzają, delikatnie mówiąc. Jest ich sporo, ale np. że "na obiadek dziś zupka jakaś tam i kluseczki" (menu restauracyjne na FB w naszym mieście) albo "strasznie mnie to cieszy". Czy to poprawnie? Dla mnie strasznie i cieszyć to jakby oksymoron (może się mylę). Poza tym ,"dokładnie, wow, mega, super" itp.
Pozdrawiam i życzę Mamie dużo, dużo zdrowia, a Tobie siły i wytrwałości:)
Masz rację co do joty. Dzięki za życzenia, przydadzą nam się siły i zdrowie 😘
UsuńChyba nie byłbym tak rygorystyczny, trochę inaczej definiuję pasję i jest ona czymś, czego bym nie chciał stracić, ale kompulsywne jej wykonywanie nie jest dla mnie warunkiem koniecznym. Przykładowo, muzykę rockową uważam za swoją pasję, mam całkiem pokaźną jej kolekcję na cd, ale nie chodzę w pracy ze słuchawkami na uszach, a i ilość zgromadzonej muzyki staram się regulować możliwościami ogarnięcia, żeby nie było tak, że nie pamiętam co mam. Chodzenie po górach również uważam za pasję, ale lubię się do tego przygotować i zaplanować tak, by bez pośpiechu nacieszyć się tym co zobaczę i nie okupić tego skrajnym zmęczeniem, dlatego odpowiednia długość trasy i sprawdzona prognoza pogody oraz dobrany ekwipunek są u mnie podstawą.
OdpowiedzUsuńHonor, to w ogóle jest dla mnie skrajnie dziwnym pojęciem, bo zauważam, że bardziej określa rozdęte do granic możliwości ego, niż uczciwe zachowania. I zawsze tak było. Jak była wojna, to liczyło się zwycięstwo, a nie jakieś zasady moralne.
A hejt? Mnie się on kojarzy z prześladowaniem, uporczywym nękaniem.
Od dziecka nałogowo czytam książki, również nałogowo je kupuję (ostatnio szybciej, niż mam czas czytać), ale w życiu nie przyszło mi do głowy nazywać tego pasją.
UsuńNo to teraz zupełnie nie rozumiem Twojej definicji pasji. Właśnie nałóg pozbawia człowieka snu i pochłania bez reszty, działając z siłą wodospadu.
UsuńTak sobie myślę, że nałóg to nałóg, a pasja to pasja 😃
UsuńA tak na poważnie, to ów nałóg był tutaj metaforą na określenie, że czytam i kupuję bardzo dużo książek📗📖📚.
Rzeczywiście te słowa mogą być drażniące i nie zawsze zgodne z ich znaczeniem. Choć "mieć pasję" to co innego niż "robić coś z pasją." Mnie drażni słowo : "masakra" - gdy jest nadużywane przez kogoś. Cóż ? Język polski - to już nie jest taki polski, bo wiele w nim wyrazów pochodzenia obcego lub obcojęzycznych. Niektórych słów używanych przez dziennikarzy nawet nie znam i nie rozumiem.
OdpowiedzUsuńA ja nawet nie chcę rozumieć, bo to są zwykłe śmiecie językowe.
UsuńCzuję i też mnie to denerwuje. I cywilizacja, i język, zmierza do kresu...
OdpowiedzUsuńTeż tak uważam. Cofamy się do jaskiń w piorunującym tempie. Wtedy już tylko maczugi do walenia się po łbach, walka o ogień i śmierć głodowa z niezaradności.
Usuń