W poprzedni weekend pochorowało się Dzieciątko. Dostało
antybiotyk, wyzdrowiało i wyjechało do Wrocławia, a ja zostałam.
Zarażona albo zadrobnoustrojowana niezależnie. Od przedwczoraj bronią się
jeszcze twierdze Grenady, ale w Grenadzie zaraza... bronię się
dzielnie, ale bezskutecznie. Wczoraj było jeszcze źle, ale dzisiaj już jest
tragicznie. Wyglądam i czuję się jak stary truposz po ekshumacji, a jeszcze
do tego – idiotka! – do pracy poszłam, zamiast do lekarza. Wykazałam się
intelektem… iście pisiarskim. Zatem… Naprzód pierś podaj nagą, niech flaga
na niebo zawiewa! Kto tam znów rusza prawą? Lewa! Lewa! Lewa! do łóżka
marsz i nie ma mnie do odwołania. 💉 💊
🤒
![]() |
| Nawet włosy mi zbladły... |

Pójście do pracy można traktować jako małą zemstę na otoczeniu, bo jest spora szansa, że choć kilka osób udało Cisie zarazić 😉 Wracaj szybko do zdrowia 🍀 i daruj sobie wszystkie inne wycieczki, oprócz tej do lekarza po L4 🙄
OdpowiedzUsuńZdrowiej zatem i wracaj!
OdpowiedzUsuńNo to słabo. Lecz się i szybko wracaj do zdrowia.
OdpowiedzUsuń