Lapie chwilowe ochlodzenie ( tj.ok.25 st.C) do chalupy, coby zabezpieczyc sie na przyszly tydzien. U corki bylo wczoraj 33 w mieszkaniu, wiec migiem splynelam...potem .
Matko cudowna, Muzem... Zdajesz sobie sprawę z tego, że brzmi to jak muzeum? Chciałbyś być muzeum? Nie wiem, czy odważyłabym się stanąć w zawody ze Stanleyem!
Widzę na mapach burzowych, że u Ciebie padało i grzmiało. U nas dziś chłodniej. Przynajmniej koty odetchną, bo te upały nie dla nich .... nie to, co Franio. Ciepłolubny i fanatyk wygrzewania się na balkonie przy 40 stopniach.
Nie mam pojęcia, gdzie. Przed chwilą BMŻ też mi napisał jakieś rewelacje, że prądu u nas nie ma i dachy pozrywane. Ale to nie tu! Pewnie w jakichś wioskach dookoła.
No nie. Ale mam tendencje do siedzenia na fotelu jak krewetka z mema (krewetka na krześle mem). I stąd pewnie te problemy z kolanami się pojawiły po przerwie. Ale jakoś zmalały na razie.
E tam. Jakby się dało to bym wymienił i został jak Robocop. :D Na pewno na pielgrzymkę się nie wybieram. Aż zadziwiają mnie ludzie, którzy na kolanach właśnie śmigają w jakimś takim świętym miejscu. Mi by było szkoda kolan, nawet przed operacją jednego z nich. @_@
Ja już odliczam dni do września. Dzisiaj w nocy włączył mi się piec, bo przy otwartym oknie temperatura spadła poniżej ustawionej, a na dworze było 10. We dnie oscyluje w okolicy 25, co już jest dużo powyżej mojej normy i mam tylko cichą nadzieję, że więcej nie będzie. Oraz niezmiernie się cieszę z sierpniowych chłodnych poranków. I z tego, że dłużej ciemno. Trzymaj się Kochana.
Tak, wiem, ale będę egoistką. Nie lubię wakacyjnej wegetacji. Te dwa miesiące mogłyby dla mnie nie istnieć. Zamienię na dwa dodatkowe grudnie, październiki, albo marce.
Niestety, przy mojej depresji jesienno-zimowe ciemności tylko ją pogłębiają. Chociaż nienawidzę upałów. Jednak mojej pracy nienawidzę jeszcze bardziej. Praca to ZŁO!
Oczywiście guzik prawda. Popadał zwykły deszcz. W dwóch miejscach były zatkane studzienki kanalizacyjne (zapewne liśćmi, których nie posprzątali) i zaraz gównoburza się wywiązała. Jest sezon ogórkowy, więc z byle łajna robi się sensację.
Z tym deszczem to prawda. U mnie zapowiadano burze i ulewy, A spadły trzy marne krople Dzisiaj "niby" chłodniej. Jutro znowu gorąc... Pozdrawiam nieustannym oczekiwaniem na deszcz
Oho. U nad dzisiaj lekko mniej na termometrze, biegam z Mirką wczesnym rankiem i po zachodzie słońca. Trzymaj się nie za ciepło 😉
OdpowiedzUsuńMatuchno... "biegam..."!
UsuńNo, świńskim truchtem. Wczoraj było tylko 25 na termometrze 😎 musiał się upał popsuć.
Usuń"Tylko" 25?! Ludzie święci...
UsuńDoświadczyłam podobnej temperatury jakiś czas u siebie. Rozumiem, współczuję I zapowiadam, ze jednak zmartwychwstaniesz, nie ma lekko 😁
OdpowiedzUsuńTeż wiem, że zmartwychwstanę. Ale czasem trzeba paść trupem ☠️
UsuńLapie chwilowe ochlodzenie ( tj.ok.25 st.C) do chalupy, coby zabezpieczyc sie na przyszly tydzien.
OdpowiedzUsuńU corki bylo wczoraj 33 w mieszkaniu, wiec migiem splynelam...potem .
A ja nie tylko potem, jeszcze przedtem i w trakcie 🤣
UsuńZamiast się cieszyć, że lato, że słoneczko, że ciepło, ta marudzi gorzej od Stanleya! :D
OdpowiedzUsuń(wiem, trochę podłe, bo sam się teraz rozkoszuję przyjemnym ochłodzeniem, 21 stopniami po kilku dniach upałów)
Dzisiaj powinnaś doczekać deszczu, a przynajmniej lekkiego ochłodzenia. Byle wytrzymać do wieczora :)
UsuńMniejsza z podłością. Podsunąłeś mi pomysł na post! Jesteś Muzą Natchniuzą.
UsuńAaa, porównanie mnie do Stanleya jest dla mnie zaszczytem! 😀 Ale żebym marudziła gorzej niż on? To tak się da?
UsuńJeśli już, to jestem Muzem, droga pani, Muzem! Nie bójmy się używać ani feminatywów ani maskulatywów :D
UsuńStanleyowi ciężko dorównać, ale jakby ktoś się uparł, to myślę, że dałby radę.
Matko cudowna, Muzem... Zdajesz sobie sprawę z tego, że brzmi to jak muzeum? Chciałbyś być muzeum?
UsuńNie wiem, czy odważyłabym się stanąć w zawody ze Stanleyem!
Widzę na mapach burzowych, że u Ciebie padało i grzmiało. U nas dziś chłodniej. Przynajmniej koty odetchną, bo te upały nie dla nich .... nie to, co Franio. Ciepłolubny i fanatyk wygrzewania się na balkonie przy 40 stopniach.
OdpowiedzUsuńNie mam pojęcia, gdzie. Przed chwilą BMŻ też mi napisał jakieś rewelacje, że prądu u nas nie ma i dachy pozrywane. Ale to nie tu! Pewnie w jakichś wioskach dookoła.
UsuńJa tam jakoś to zniosłem. Za to kolana nie wiem czemu mnie bolą mniej lub bardziej od paru dni. Ale z tym też jakoś dam sobie radę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości
Ale chyba nie pracujesz na kolanach?
UsuńNo nie. Ale mam tendencje do siedzenia na fotelu jak krewetka z mema (krewetka na krześle mem). I stąd pewnie te problemy z kolanami się pojawiły po przerwie. Ale jakoś zmalały na razie.
UsuńMoże wystarczy je rozchodzić. Tylko nie idź na żadną pielgrzymkę na kolanach! 😅
UsuńE tam. Jakby się dało to bym wymienił i został jak Robocop. :D Na pewno na pielgrzymkę się nie wybieram. Aż zadziwiają mnie ludzie, którzy na kolanach właśnie śmigają w jakimś takim świętym miejscu. Mi by było szkoda kolan, nawet przed operacją jednego z nich. @_@
UsuńSzkoda kolan dla absurdu. Durni ludzie wierzą w durnoty, więc niech sobie chodzą nawet na rzęsach.
Usuńi trupie ciepło rozeszło się po mieście...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
I trupi jad 🤣
Usuńtrupa jada, czyli zespół artystyczny stołuje się...
UsuńA po ulicach plączą się żywe trupy. Teatralne 😅
Usuńmówisz o tych z nosami wsadzonymi w srayfony?... one się plączą w każdą pogodę...
UsuńDzień i noc żywych trupów?
UsuńCały czas obserwuję, ile tam u Ciebie i bardzo współczuję...
OdpowiedzUsuńU nas 24 stopnie, spacer przyjemny!
Jakoś będę musiała przeżyć i mam nawet taką wolę 😅
UsuńMnie taka pogoda nie przeszkadza, mogłabym żyć w ciepłych krajach :) Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńByć może przeżyję.
UsuńJa już odliczam dni do września. Dzisiaj w nocy włączył mi się piec, bo przy otwartym oknie temperatura spadła poniżej ustawionej, a na dworze było 10. We dnie oscyluje w okolicy 25, co już jest dużo powyżej mojej normy i mam tylko cichą nadzieję, że więcej nie będzie. Oraz niezmiernie się cieszę z sierpniowych chłodnych poranków. I z tego, że dłużej ciemno. Trzymaj się Kochana.
OdpowiedzUsuńMatko, Natt! Tylko nie wrzesień! Ja nie chcę do pracyyy 😭
UsuńTak, wiem, ale będę egoistką. Nie lubię wakacyjnej wegetacji. Te dwa miesiące mogłyby dla mnie nie istnieć. Zamienię na dwa dodatkowe grudnie, październiki, albo marce.
UsuńNiestety, przy mojej depresji jesienno-zimowe ciemności tylko ją pogłębiają. Chociaż nienawidzę upałów. Jednak mojej pracy nienawidzę jeszcze bardziej. Praca to ZŁO!
UsuńAle czytałem, że wczoraj (przedwczoraj?) miałaś w Rzeszowie ulewę, która zamieniała drogi w potoki. U mnie już chłodniej.
OdpowiedzUsuńOczywiście guzik prawda. Popadał zwykły deszcz. W dwóch miejscach były zatkane studzienki kanalizacyjne (zapewne liśćmi, których nie posprzątali) i zaraz gównoburza się wywiązała. Jest sezon ogórkowy, więc z byle łajna robi się sensację.
UsuńO! Czyli grunt to zrobić burzę z niczego...
UsuńZ tym deszczem to prawda. U mnie zapowiadano burze i ulewy, A spadły trzy marne krople
OdpowiedzUsuńDzisiaj "niby" chłodniej. Jutro znowu gorąc...
Pozdrawiam nieustannym oczekiwaniem na deszcz
Ja już nawet nie czekam, jest jak jest i lepiej nie będzie. Albo będzie w jakiejś niewyobrażalnej przyszłości.
UsuńWidziałem taki mem: Temperatura otoczenia 38 stopni. Temperatura ludzkiego ciał a 36.6 . Wychodzi na to, że w dupie jest chłodniej. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńO, to musiał być cudny! 😅
Usuń