Kochani, jestem Wam winna
wyjaśnienie. Nie wszyscy odwiedzający wiedzą, że choruję i leczę się
na depresję. Trafił mi się aktualnie bardzo ciężki epizod i ledwo zdarłam się
do komputera z łóżka, z którego prawie nie wychodzę, leżąc i patrząc
w sufit. Proszę, dajcie mi jeszcze trochę czasu, dopóki się nie pozbieram.
Wrócę do Was. Na pewno.

Na pewno zaczekamy. Dbaj o siebie.
OdpowiedzUsuńWiem.... Będę czekać... Tylko nie czytaj już o...
OdpowiedzUsuńNieustająco dobre myśli przesyłam
Czytelnikom bloga nic się nie należy. Niech się ciesz, że dostają całkiem za darmo nasze teksty, nawet bez twardo egzekwowanego obowiązku zostawiania komentarzy.
OdpowiedzUsuńZdrowiej.
FrauBe, jestem przy tobie moimi myślami i dobrymi życzeniami.
OdpowiedzUsuńPrzytulam...
OdpowiedzUsuńPrzytulam Cię mocno i macham znad morza...
OdpowiedzUsuńTulę mocno i nic nie mówię. Poczekam ile trzeba. I jak coś to jestem.
OdpowiedzUsuńDaj sobie tyle czasu, ile potrzebujesz. Uściski.
OdpowiedzUsuńKurdesz, może jednak w życiu lepiej być tępym, aroganckim i egoistycznym bucem? Mam wrażenie, że łatwiej im się żyje. A inteligentnych wrażliwców ciągle to życie boli i uwiera... Mam nadzieję, że leki pomogą i wrócisz, bardzo mocno trzymam za to kciuki.
OdpowiedzUsuńDziś dostałam alert RCB, że mamy nie wychodzić z domu i dużo pić. Nawet mi się to podoba ;) Jak ktoś potrzebuje, to dodatkowo może sobie poleżeć, czemu nie?
OdpowiedzUsuńTylko co z tymi, którzy muszą pracować?
UsuńJa szczęśliwa, że mam urlop w tym upale. Ale w zeszłym roku, początek sierpnia, 38 stopni, geriatria. No lało się strumykiem, z pleców do majtów. I co roku człek coraz starszy i nie słabszy, ale jakoś coraz bardziej źle to znosi.
UsuńJotko; mają przechlapane :)
UsuńLucy; emeryci mają niewiele radości, szczególnie ci starsi ;) więc niech się chociaż pocieszą tym, że mogą przestrzegać alertów RCB.
I ja przytulam Cię serdecznie Dziewczyno z nad Wisłoka...
OdpowiedzUsuńNiestety, znam ten stan. I szczerze współczuję. Ściskam 😘
OdpowiedzUsuńPoczekamy tyle ile będzie trzeba. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPrzytulam❤️❤️❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję za znak życia, życzę powrotu do zdrowia.
OdpowiedzUsuńFrau, nie mam siły cię pocieszać ale wiesz że wspieram.
OdpowiedzUsuńMocno trzymam kciuki byś się szybko z tego wygrzebała 🍀
OdpowiedzUsuńNiczego nie musisz wyjaśniać ani nikomu nic udowadniać. Twoje zdrowie jest najważniejsze. Poczekamy tak długo, jak będzie trzeba.
OdpowiedzUsuńWracaj, przetrwaj te faze zycia jak juz musisz. Czekamy. Pozdrawiamy. Zyczymy.
OdpowiedzUsuńPrzesyłam pozytywne fluidy.
OdpowiedzUsuńPrzesyłam pozdrowienia, czytelnikami się nie przejmuj 👍👍
OdpowiedzUsuńKochana! Zdrowiej i dbaj o siebie. My poczekamy ile trzeba będzie. Myśl o sobie,a blogiem się nie martw 🥰
OdpowiedzUsuńGorąco Cię ściskam 😘😘
mając Zespół Polyanny z pewnością pomóc nie mogę, ale mogę nie przeszkadzać, czyli siąść spokojnie na tyłku i poczekać na przysłowiową kukułkę, aż sama zakuka, więc właśnie to robię... zaś żeby czas nie dłużył opowiem kawal o Gąsce Balbince... więc któregoś dnia odebrała ona telefon... dzwonił znajomy vet:
OdpowiedzUsuń- Pani Balbino, jest u nas pani partner, Kurczak Ptyś z waszym psem.
- I?
- Nie mam dobrych wieści. Musimy uśpić. Potrzebna jest tylko pani formalna zgoda.
- Jak mus, to mus. Niech pan robi swoje. Aha! Psa proszę potem puścić luzem, sam trafi do domu.
p.jzns :)
Policzyłam sobie powyżej swojego komentarza, i doliczyłam się 23 wspierających osób.
OdpowiedzUsuńNie sądzę, że w Twoim stanie wiele Ci to daje, ale nie jesteś sama. My Cię naprawdę lubimy i cenimy, i gdyby życie pozwoliło, to może nawet byśmy Cię odwiedzili. ( Ale byś miała tłok w chałupie ).
Niech Ci to coś, którego nazwy nie wymówię, chociaż troszkę odpuści.
Dużo ścisków.
Daj sobie czas na bycie ze sobą. Blog poczeka.
OdpowiedzUsuńPo tym Twoim tekście przynajmniej widać światełko w tunelu.
OdpowiedzUsuńZaczekamy. A Ty pamiętaj że to minie - i wiem, co mówię. Uściski ♥️
OdpowiedzUsuńJa sobie poczekam
OdpowiedzUsuńA Ty się spokojnie pozbieraj
Kto uważnie czytał, to się domyślił. Dużo dobrego.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wakacje pozwolą Ci się zregenerować.
OdpowiedzUsuńBlog nie Zając, nie ucieknie. My też tutaj jesteśmy i nigdzie się nie wybieramy. Dbaj o siebie, daj czasu tak długo ile potrzeba.,
OdpowiedzUsuńDo zobaczenia.
OdpowiedzUsuńPamietaj nie jesteś nikomu winna wyjaśnień.
OdpowiedzUsuńWszystko przemija...nawet najdłuzsza zmija....
OdpowiedzUsuńLecz czasami zmije zjada jez...
p.s mam popsuta klawiature w 12-letnim laptopie...
:(