30 lipca 2026

252. 4 sekundy do...

Poprzedni post był taki bardziej na luziku, w dzisiejszym spróbuję się skupić na zjawisku dotyczącym tylko ludzi, które określiłam mianem „pierwszego wejrzenia”, a które wyjaśniają psychologia i socjologia, nazywając je „pierwszym wrażeniem”.

Gdzieś kiedyś przeczytałam, że przy podejmowaniu decyzji, czy w przyszłości będziemy lubić daną osobę, czy nie, istotne jest pierwsze wrażenie”. Podobno wystarczą sekundy, żeby zadecydować o dalszych relacjach między dwiema osobami. Zgodnie z tą teorią wystarczy czas nieprzekraczający 7 sekund, aby się zdecydować, czy polubi się tego kogoś, czy nie. Ilekroć ocieram się o ten temat, przypomina mi się ewidentny przykład z mojego doświadczenia:

Eks nacisnął mały, okrągły przycisk dzwonka. Tuż przed moim wystraszonym nosem otworzyła drzwi nieco niższa ode mnie, korpulentna, siwowłosa kobieta.

- Dzień dobry...

- Dzień dobry – padła odpowiedź. Mocnym, ale miłym, jakby zakatarzonym głosem. Potem pamiętam już tylko, jak – pchnięte jakimś niewytłumaczalnym impulsem – radośnie padłyśmy sobie w objęcia. Te pierwsze sekundy już na zawsze określiły nasze relacje. Kochałam ją. Była lekiem na każde zło. Zjawisko „pierwszego wrażenia” tłumaczy także miłość od pierwszego wejrzenia (np. BMŻ).

Dlaczego tak się dzieje?

Jednym z najważniejszych mechanizmów psychologicznych jest „efekt aureoli”, nazywany też „efektem halo”. Sprowadza się on do tego, że nawet jedno dominujące wrażenie ma wpływ na ocenę danej osoby. Na tej podstawie jesteśmy skłonni do przypisywania jej innych pozytywnych lub negatywnych cech. Jeżeli poznajemy kogoś, to pierwsze wrażenie jest nie do wyparcia, mimo że aby uzyskać pełną ocenę delikwenta, musimy go lepiej poznać.

Co ciekawe, powstawanie pierwszego wrażenia jest rodzajem mechanizmu obronnego człowieka, który na jego podstawie ocenia, czy ktoś jest dla nas zagrożeniem, czy nie. Jest to cecha atawistyczna, odziedziczona po przodkach z odległych epok. Potwierdza to fakt, że za rozpoznawanie zagrożeń i przetwarzanie emocji odpowiedzialna jest neurobiologia – układ limbiczny w mózgu.

„Pierwsze wrażenie” wpływa na nasze życie, bo przesądza o relacjach międzyludzkich, nieraz dozgonnie (patrz ---> moja teściowa, BMŻ).



87 komentarzy:

  1. I wszystko było by kuźwa w porządku, gdyby to pierwsze wrażenie nie bywało tak często mylnym i pająk w oczach muchy nie wydawał się atrakcyjnym 😉😅 Ale cóż, taka nasza konstrukcja, że ulegamy temu pierwszemu wrażeniu, a potem jest gorzki zawód i konsekwencje z nim związane 🙄 Prościej by było, gdyby ludzie na czole mieli wypisaną prawdę o sobie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie to cholerne pierwsze wrażenie, nie popełniłabym największej pomyłki mojego życia - nie wyszłabym za mąż. Ale w innych przypadkach się sprawdziło... Moja przyjaciółka powtarza, że ja mam nosa do ludzi. Na przykład na studiach była z nami taka dziewczyna, z którą ta moja dosyć się zakumplowała. Nie znosiłam dziewuchy, a przyjaciółka ciągle mnie pytała, czego ja od tamtej chcę. Nie umiałam powiedzieć, ale coś mi w niej bardzo nie leżało. Po upływie dwóch lat przyjaciółka przyszła do mnie z płaczem, że tamta zrobiła jej kosmiczne świństwo. No i wyszło na moje, a raczej na pierwsze wrażenie. Podobnie nie znosiłam od pierwszego wejrzenia kolegi z pracy, choć był bożyszczem tłumów - uczniów i pozostałych nauczycieli. Po latach wyszło z niego s***syństwo i tylko ja wtedy triumfowałam.

      Usuń
    2. Wiesz, w kwestii relacji damsko-męskich w grę wchodzi jeszcze głupie serce, a ono potrafi odebrać rozum i sprawić że nawet pierwsze wrażenie nas oszuka 🙄 Jak serce dojdzie do głosu, to ani pierwsze, ani drugie, ani dziesiąte wrażenie nas nie ostrzeże 🙄

      Usuń
    3. Też prawda. Miłość oślepia, ogłusza i pcha w przepaść 😅

      Usuń
    4. Ale my jesteśmy już na takim etapie swojego życia, że straciliśmy złudzenia co do ludzi i raczej nie grożą nam kolejne błędy 😉

      Usuń
    5. Tak, to koniec. Jestem wyprana z wszystkiego. Ale gdyby (hipotetycznie) BMŻ wrócił, wybaczyłabym mu wszystko. On ugrzązł we mnie na amen.

      Usuń
    6. Znaczy się nie oberwałaś wystarczająco mocno by go znienawidzić...🙄

      Usuń
    7. Oberwałam tak, że do dzisiaj choruję. Sam wiesz, jaka to straszna choroba. Ale ze mną jest jak z psem - kopią go, a on dalej kocha. Oczywiście tylko w tym jednym, jedynym przypadku.

      Usuń
    8. Człowiek który w potworny sposób zawiódł raz nie jest wart drugiej szansy... 🙄 I przyznam, że jestem szczerze zdziwiony że byłabyś w stanie po tym wszystkim co przeszłaś mu ja dać.

      Usuń
    9. Tak. Byłabym w stanie. Dałabym wszystko, żeby być chociaż jego cieniem...

      Usuń
    10. Wiesz, jak to czytam to cieszę się że nigdy nie byłem zakochany do tego stopnia. Taka miłość często bywa destrukcyjna.

      Usuń
    11. Widzisz, to jest ta słynna jedyna miłość na całe życie. Pewnie tak zostanie do końca. A że destrukcja? Od 2003 roku choruję, wiadomo, na co. Co zaczął mąż, to dokończył BMŻ. Nie miałam wpływu na to, że zachorowałam. Jestem nadwrażliwa, a ciosy były powalające na dechy.

      Usuń
    12. Jesteś przede wszystkim przykładem na to, że życie bywa cholernie niesprawiedliwie 😥

      Usuń
    13. Jest, wiem to nie od dziś i przetestowałam na sobie wiele razy. Testuję (albo to świat mnie testuje) w dalszym ciągu, bo to nie jest jedyna rzecz.

      Usuń
    14. Świat po tych wszystkich życiowych sztormach mógłby Ci w końcu zesłać coś dobrego... 🙄

      Usuń
    15. Świat stoi do mnie otworem. Wiesz, którym.

      Usuń
  2. hmmm dołączę do Staśka, albo pierwsze wrażenie nas odrzuca i wtedy ... okazuje sie po czasie, że odrzuciło niesłusznie:-)
    dla mnie tym pierwszym wrażeniem jest chyba moja intuicja. która zazwyczaj dobrze określa osobę i sytuacje. dzwonki mi dzwonią we właściwych momentach...to jest poparte wiedzą.równiez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie podobnie odpowiedziałam Stasiowi. Zwyczajnie mam nosa do ludzi, a pomyliłam się tylko raz. Gdy poznałam późniejszego męża.

      Usuń
  3. Pierwsze wrażenie? Nie wiem, czasami przeczuwam kłopoty, ale nie raz nie dwa w nie brnę, bo sama sobie nie wierzę. Poza tym pierwsze wrażenie ma duże znaczenie w sytuacjach, gdy spotykamy się z obcymi ludźmi od których zależy nasza przyszłość (np. rozmowa o pracę), ale w tzw. prawdziwym życiu dokładamy do niego kolejne dni, pierwsze wrażenie nie musi więc o niczym przeważać, chyba, że nie jesteśmy zdolni do wyciągania wniosków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się moje pierwsze wrażenia potwierdzają. Może to nie o nie chodzi, tylko o jakąś posiadaną intuicję co do ludzi. W życiu pomyliłam się tylko raz - gdy poznałam to coś, za co potem wyszłam za mąż. Cóż, nikt nie jest doskonały - nawet ja 😂

      Usuń
  4. Bywa różnie, o czym sama się przekonałam, więc raczej to wrażenie rozszerzyłabym na pierwszą rozmowę.
    Idąc za powiedzonkiem: piękna i kulturalna, póki się nie odezwie ;-)
    Czasami za pierwszym oglądem idą mylne sygnały, choć ja kiedyś wybrałam dobrze, bo poproszono mnie o wybranie współpracownicy, moje pierwsze wrażenie było słuszne, jesteśmy przyjaciółkami do dziś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się to sprawdza, raz tylko się pomyliłam. Za tę pomyłkę wyszłam za mąż.

      Usuń
  5. Z pierwszym wrażeniem mam relację dość podejrzliwą; potrafi być genialnym akwizytorem: w siedem sekund sprzeda nam człowieka, a po miesiącu okazuje się, że w środku była tektura i regulamin pisany maczkiem. Ale bywają też takie błyski, kiedy coś w nas bez pudła rozpoznaje „swojego” człowieka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się sprawdza, z jednym wyjątkiem. Za ten wyjątek wyszłam za mąż.

      Usuń
  6. Na pewno pierwsze wrażenie jest bardzo ważne , ale czy na pewno właściwe. To temat morze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie. Nauka wie, co robi. A pomyliłam się w życiu tylko raz.

      Usuń
  7. Należę do tych wyczulonych na takie pierwsze wrażenia, czyli intuicja mnie nie zawodzi. Owszem, czasem brnę w dziwne znajomości, bo zdarza się, że chociaż wyczuwam zagrożenie, to biorę pod uwagę jakieś plusy, które akurat mi pasują. Potem owszem bywa, że żałuję tego przymknięcia oka, bo się okazuje, że jednak wady były gorsze niż zalety. Ale wtedy to już nie kwestia intuicji, tylko świadomego wyboru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzisz. Moja krew. Ja tylko raz źle wybrałam i za ten wybór pokarało mnie zamążpójściem.

      Usuń
  8. Jest jak piszesz. To nie muszą być wrażenia krańcowe: miłość - nienawiść. Jest też wiele pośrednich, ale zazwyczaj wszystkie się sprawdzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie muszą być skrajne. Mnie tylko raz to pierwsze wrażenie zawiodło. Ogólny bilans jednak nie jest zły, biorąc pod uwagę fakt, że troszkę już żyję na tym świecie i przetoczyły się przez to moje życie tysiące ludzi.

      Usuń
  9. U mnie z tym pierwszym wrażeniem było kiepsko. Może dlatego, że bardzo lubię ludzi i na wyrost obdarzam zaufaniem, to nie pamiętam, by kiedyś było negatywne. Dopiero kiedy z czasem doznawałam rozczarowania, to przekonywałam się o swojej pomyłce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a ja wyczuwam ludzi fałszywych, egoistycznych lub po prostu złych.

      Usuń
  10. A ja przestałam ufać pierwszym wrażeniom...codzienne życie z kimś wiele weryfikuje.
    Jest coś takiego, że do jednych nas ciągnie, od innych odpycha. Ale warto poczekać. Zweryfikować te wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo jednej pomyłki nadal ufam swojej intuicji i układowi limbicznemu. I działają dobrze.

      Usuń
  11. Pierwsze wrażenie nie musi o niczym przesądzać, choć niewątpliwie może być jakąś wskazówką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesądza, tylko nie mamy tej świadomości. To działają głębokie struktury naszych mózgów.

      Usuń
  12. Ciekawy temat poruszylas, zgadzam sie z BBM.
    Natomiast ,pierwsze wrazenie, czesto bywa przykryte checia zaspokojenia jakiejs wlasnej potrzeby, a wtedy o pomylke latwo. Wiem to z wlasnego doswiadczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie poza jednym razem nigdy to nie zawiodło.

      Usuń
    2. Byc moze dzieki tak mocnemu doswiadczeniu, spadly nam jakies klapki z oczu . Na dlugo. :-) Tak patrze na te najbolesniejsze dla mnie sytuacje, ktore w polowe sama stworzylam. Wlasna decyzja/dzialaniem..

      Usuń
    3. Tak, skutki były długofalowe, bo ta jedyna pomyłka w życiu to był mój niesławnej pamięci mąż.

      Usuń
  13. Tez tak uwazam, ze decyduja sekundy.
    Ide do kas a tam 20 roznych kasjero-kasjerek i musze sie szybko zdecydowac gdzie stanac. Pewnie, ze mozna wybrac najkrotsza kolejke ale znow nalezy wybrac ostatniego kolejkowicza i to z tylu. :))) Czasem nie ma kolejki i wolnych jest kilka kas: cos jednak podpowiada, zeby wybrac jedna z nich, bo bedzie latwo i sprawnie.
    Takie wybory dkonuje sie caly czas bez wiekszego zastanawiania sie.
    Na dluzsze kontakty z druga osoba nalezy jednak wybierac nie tylko intuicyjnie, szczegolnie jesli nie ma mozliwosci wymiany. Wtedy lepiej sie nie uprzedzac do drugiej osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tylko raz zadziałało. Teoretycznie nie było możliwości zamiany na lepszy model, ale przynajmniej się rozwiodłam, zawsze to coś.

      Usuń
  14. po mojemu to ma to wiele wspólnego z Intuicją, czyli informacją otrzymywaną przez Świadomość od Podświadomości... ni zawsze jest ona dla nas czytelna, bo Podświadomość nie zna języka Świadomości i gada do niej po swojemu, ale my to zwalamy na omylność owej Intuicji... to jest łatwiejsze do przyjęcia, niż przyznanie się, że nie umiemy czegoś zrozumieć...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się z tym zgadzam. Mnie intuicja ani pierwsze wrażenie zawiodły tylko raz - gdy poznałam mojego, pożal się Boże, eks(wtedy-nie-eks)męża. To całkiem dobry wynik, biorąc pod uwagę, że nie jestem już siusiumajtką.

      Usuń
  15. 7 sekund? Ja potrzebuję co najmniej kilkadziesiąt minut 🤣

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojoj, to Twoja świadomość ma słaby kontakt z podświadomością 😀

      Usuń
    2. 😜 oj tam, ja potrzebuję lepszych dowodów po prostu 😁

      Usuń
    3. Lepsze pojawiają się po tych pierwszych sekundach w podświadomości i odbierane są świadomie.

      Usuń
  16. są tacy, których omijam szerokim łukiem bez uzasadnienia. i nie żałuję - nie da się poznać wszystkich, więc polegam na tych siedmiu sekundach. najwyżej się pomylę, ale oni przynajmniej mają szansę (niedużą - siedem sekund) reszta nie dostaje nawet jednej, bo i po co im moje sekundy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest, myślę, dobre podejście. Mam takie samo (lub podobne).

      Usuń
  17. Ciekawe kto to zbadał i jaką metodą. U mnie trzeba raczej więcej czasu. I decydują nie tylko pierwsze wrażenie ale też jakieś rzeczy z rozmowy z tą osobą wyniesione, jej jakieś działania itp. Ogólnie to nie przypominam sobie, żebym jakoś strasznie się na kimś naciął. Są osoby oczywiście, które omijałem, w szkole czy na studiach, a także w pracy. Ale to wynikało już z tak różnych powodów, że trzeba by napisać o tym więcej niż komentarz.

    Pozdrawiam!
    Mozaika Rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o to, że pierwsze wrażenie działa w podświadomości, dopiero reszta w świadomości.

      Usuń
    2. Bo ja wiem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Poza tym mam wrażenie, że czasem mój mózg działa zupełnie nietypowo. :D

      Usuń
    3. Nie tylko Twój 😂

      Usuń
    4. :D Nieźle w takim razie.

      O. Nie wiedziałem, że chciałaś być japonistką. Ciekawe ale i wymagające studia z tego co kiedyś czytałem. Zaraz dam nowy wpis u mnie, na razie odkurzam komentarze. :)

      Usuń
    5. Z powodu temperatur działam tylko w nocy. Jestem rozgotowana na miazgę!

      Usuń
  18. Pierwsze wrażenie i jego skutki.
    Myślę, myślę i nie mogę sobie przypomnieć kto zrobił na mnie złe wrażenie od pierwszego a nawet drugiego spojrzenia.
    Zboczę trochę z tematu - kiedyś wygłaszałem referat na konferencji w Londynie, to był skok w głęboką wodę, byłem mocno zdenerwowany i poszukałem ratunku wśród słuchaczy. Poszukałem osoby, która wydawała mi się przyjazna - znalazłem i całą prelekcję skierowałem właśnie do tej osoby. Wyszło całkiem pomyślnie.
    30 lat później dowiedziałem się, że to jest naukowo zalecana metoda, warto ją stosować również na interview o pracę.
    Też spróbowałem i też zadziałało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i bardzo pięknie, w końcu o to chodzi, prawda?

      Usuń
  19. Może nie powinniśmy oceniać innych według pierwszego wrażenia… i ja zawsze staram się poczekać z finałowym osądem. Ale szczerze mówiąc, w większości (ok. 80%+) to pierwsze wrażenie okazało się niezmiernie trafne—czy to spotykając nowych klientów, czy też prowadząc rozmowy kwalifikacyjne w sprawie zatrudnienia (przez telefon czy też osobiście).

    I chociaż zawsze daję ‘drugą szansę’, bo ktoś mógł mieć zły dzień, zły humor, czy po prostu ja spojrzałem na niego z niewłaściwej strony, to jednak tego pierwszego wrażenia nie dało się wymazać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wszystkim chodzi o pierwsze wrażenie, które toczy się w podświadomości. Świadomość zaczyna analizę po tych kilku sekundach.

      Usuń
  20. "Zgodnie z tą teorią wystarczy czas nieprzekraczający 7 sekund, aby się zdecydować, czy polubi się tego kogoś, czy nie. "

    Dla mnie to stanowczo za mało.
    Staram się nigdy nie oceniać po pierwszym wrażeniu, bo ono nieraz może wyprowadzić nas na manowce.,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o pierwsze wrażenie nieuświadamiane.

      Usuń
  21. Tylko dwa razy w ciągu wielu lat prowadzenia firmy zatrudniłam ludzi na podstawie tego co wyczytalam w ich papierach, pomijając mój osobisty odbiór, danego czlowieka uznałam, że to bardziej racjonalna decyzja. W obu tych wypadkach popełniłam błąd, potem już decydowałam po krótkiej rozmowie i zazwyczaj był to strzał w dziesiątkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe! Dla mnie ich "resume" było jednym z elementów zatrudnienia, ale często otrzymywałem na 6 (!) stron i po ich przeczytaniu nadal nie wiedziałem, co oni POTRAFIĄ właściwie zrobić. Wystarczyłaby jedna strona. Rozmowa--często na dużym luzie i trwająca od 15 do 60 minut, często z 10 minutami na komputerze, była dla mnie podstawą i naprawdę nie interesowało mnie, co o sobie pisali w resume.

      Usuń
  22. Może u Ciebie to się sprawdza. Dla mnie teorie od czapy i bez pokrycia w realu. Jestem szalenie nieufna. Czego można nie widzieć na pozór. Bo rozmawia , zagadam nawet i bla bla. Nie działa na mnie żaden piorun energii, neuronów lustrzanych ani żadnej aureoli. Muszę poznać człowieka by móc stwierdzić - okej, możemy coś więcej. Czyli odezwę się jeszcze raz 🤣
    Nie ufam ludziom, nie mam zamiaru tego zmieniać. Tak jest bezpiecznie.
    Jedyne uczucia które mogą się we mnie pojawić od razu, są tylko do zwierzątek. I nic więcej. Ludzie są źli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mamy władzy nad pierwszym wrażeniem, te pierwsze sekundy zdominowane są przez podświadomość. To nie jest żadna teoria od czapy, nad tym głowili się neurobiolodzy, neurolodzy oraz neuropsycholodzy. Nigdy mnie mój "nos" nie zawiódł - poza jednym ciężkim przypadkiem (eksmężem), ale to wyjątek od reguły.
      Tak, ludzie SĄ źli i mam bardzo złą opinię na temat ludzkości. Nie trzeba szukać przykładów w świecie, dostałam od ludzi tylu krzywd i tylu kopniaków, że głowa mała, tymczasem nie doznałam ani jednej krzywdy od zwierzęcia. Ja także jestem zwierzęciarą, zakochuję się w nich bezwarunkowo. Nie tylko w kudłatych, pierzastych, opancerzonych albo pokrytych łuskami. Kocham trzmiele, pszczoły, modliszki, pająki, brzęczenie much i te muchy w paski... W ogóle interesują mnie owady. O zwierzętach mogłabym długo...

      Usuń
  23. Żeby kogoś zaakceptować, potrzebuję czasu, natomiast masz rację, że pierwsze wrażenie jest ważne, ponieważ muszą zadziałać fluidy, więc następuje albo odrzucenie, albo przyjazna więź, która pozwoli na dalszą relację.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bo to pierwsze wrażenie rozgrywa się w naszej podświadomości.

      Usuń
  24. Ja słyszałem, że jeśli chcesz poznać człowieka, musisz z nim zjeść beczkę soli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jeżeli chce się świadomie poznać człowieka, to nawet dwie beczki. Natomiast te pierwsze sekundy pracują w podświadomości.

      Usuń
  25. Byłem święcie przekonany, że napisałem solidny komentarz do Twojego tekstu, ale nie widzę go pośród innych. Jeżeli nie wpadł Ci do spamu, to znaczy że wybrał jakąś inną formę wolności. Napiszę więc tylko, że polegam na moim pierwszym wrażeniu i czasem nawet po latach okazuje się że moje pierwsze wrażenie było właściwe. Mam więc w tej kwestii spore zaufanie do siebie. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do mnie, też mam nosa do ludzi. W całym życiu tylko raz się pomyliłam, ale zdołałam to wyprostować.

      Usuń
    2. Zajrzałam do spamu, jakoś dawno do niego nie zaglądałam. Dzięki temu znalazłam dwa komentarze, ale żaden nie jest Twoim. Może poleciał w kosmos?...

      Usuń
  26. Tak, pierwsze wrażenie jest ważne, ale często zagłuszamy je racjonalnym podejściem do sytuacji i tego kogoś. A potem okazuje się, że jednak pierwsze wrażenie nigdy, ale to nigdy nas nie zwodzi. Pewnie u Ciebie było podobnie, kiedy poznałaś eksa, tylko tego nie pamiętasz albo zagłuszyły Cię np. hormony, bo Ci się koleś po prostu wtedy podobał.

    OdpowiedzUsuń
  27. W mojej pracy pierwsze wrażenie było bardzo ważne. I to po obydwu stronach. Po pierwszych chwilach wiedziałam, że jednak nie będziemy nadawać na tych samych falach. Gdy przekonałam samą siebie, że nie wszyscy muszą mi się podobać , finalnie nie było współpracy na dłuższą metę.
    Serdeczne gratulacje z powodu wydania trzeciego tomiku poezji.
    Teraz już nie masz wyjścia. Od czasu do czasu musisz coś napisać i dla nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mhm. Nie wiem, co mogłabym dla Was napisać, ale może mnie natchnie, kiedy upał zelżeje i mój mózg wróci do normalnej konsystencji 😅

      Usuń
    2. Na trzy tomiki natchnęło, to i dla nas coś skapnie.😅

      Usuń
    3. E, natchnęło na dużo więcej. Już myślę o czwartym, a potem się zobaczy.

      Usuń
  28. Ja nie mam tzw. nosa do ludzi. Zawsze na początku każdemu daję szansę na wykazanie się i obserwuję delikwenta. Często moje pierwsze wrażenie jest jednak błędne, czyli "pozory mylą". Potrzebuję czasu, by poznać człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tymczasem mój nos działa niezawodnie (no, oprócz jedynego razu).

      Usuń
  29. Jestem Twoim przeciwieństwem: nie mam nosa do ludzi, dlatego od pewnego czasu staram się być bardzo ostrożna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu zdarzają się wpadki, nawet mojemu nosowi. A Tobie się nie dziwię po tym, co przeszłaś.

      Usuń
  30. Zgadzam się z tobą, że pierwsze wrażenie jest ważne. Ale ze tylko 7 sekund? W życiu musieliśmy się zadawać z tyloma ludźmi, że nie zawsze można było to brać pod rozwagę. Prawie całą swoją pracę zawodową miałam bardzo komfortową prowadząc własną działalność, która kręci się bez dużego wysiłku już 31 lat i przeszła na córkę. Ale też nigdy nie oczekiwałam kokosow. Przyciągałam chyba fajnych ludzi, Nawet z tymi ,którzy uczyli się u mnie zawodu, a potem założyli własną konkurencyjną działalność, a może przede wszystkim z nimi, jestem w bardzo dobrych koleżeńskich stosunkach. Szanuję ich, byli zdolni i ambitni.
    Moi dwaj mężowie nie zrobili na mnie dobrego wrażenia na początku, ale była siła przyciągania jak ktoś stwierdził powyżej.
    Nie zawiodłam się na żadnych koleżankach. Z niektórymi drogi się rozeszły. Ale już nie pamiętam jakie wrażenie zrobiły na początku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego się za bardzo nie wie, bo to pierwsze 7 sekund rozgrywa się w naszej podświadomości.

      Usuń
  31. Do takich 'rewelacji' podchodzę z dystansem, zwłaszcza jeśli ich autorami są słynni 'amerykańscy naukowcy';-) Przyznaję jednak, że coś w tym jest i czasem ułamki sekund decydują czy chemia między ludźmi jest, czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie są amerykańscy naukowcy. Czytałam artykuły polskich psychologów poznawczych, neurobiologów, neurologów... To nie są żadne rewelacje, o tym było wiadomo już od dawna. Problem w tym, że ludzie mylą to, co dzieje się w podświadomości z tym, co świadome.

      Usuń