Zastanawialiście się kiedyś, bez
czego nie moglibyście żyć? Takie pytanie wpadło mi do głowy podczas tkwienia na
pisemnej maturze w charakterze ozdoby sali członka komisji. Najpierw zadałam
je sama sobie i przemyślałam odpowiedzi. Otóż:
1. Cebula.
Być może w poprzednim życiu byłam
indykiem, bo w aktualnym rąbię cebulę jak młockarnia. Robię to od
najmłodszych lat – konkretnie od czwartego roku życia. Samą, na surowo, bez
zbędnych dodatków, jak jabłko.
2. Dzieciątko.
Tego nawet nie trzeba tłumaczyć.
3. Internet.
Zapewnia mi kontakt z Wami.
Bez niego moja lista ludzi lubianych byłaby o wiele krótsza.
4. Książki.
Cóż. Zwyczajne uzależnienie z korzeniami
we wczesnym dzieciństwie. Wyniesione z domu, wyssane z mlekiem w proszku.
5. Mleko.
Co tu dużo mówić, kupuję całymi
zgrzewkami, a jeżeli przypadkiem w lodówce znajduje się ostatnie
pół kubka, dochodzi do ciężkich bojów między mną a Dzieciątkiem.
6. Noże i nożyczki.
Ostre narzędzia to moi (prawie,
bo największym jest łóżko) najlepsi przyjaciele. Każdziuteńki nóż pieczołowicie
ostrzę po każdym jednym umyciu. Jeśli nie „goli” włosków na skórze, to w moim
pojęciu jest tępy jak najgorsi uczniowie.
7. Przyjaciele i dobrzy znajomi.
W zasadzie jestem złą kobietą i mizantropką,
a jednak istnieją ludzie, których lubię i za którymi przepadam (wyobrażacie
to sobie? 😅). Tyle że wybieram
ich sobie sama i na własnych warunkach.
8. Sen.
Porządny sen, a nie jakieś
pitu-pitu z budzikiem nastawionym na 6.00 w nocy.
9. Warzywa, owoce i nabiał.
Jestem maksymalnie trawo- i nabiałożerna.
Innego sposobu żywienia sobie nie wyobrażam.
10. Zwierzęta.
Nie przypominam sobie takiego
okresu w życiu, w którym nie byłoby w domu papug, psa,
kotów, chomików, kijanek (!), rybek. Śmiało mogę powiedzieć, że są one
gwarantem mojej równowagi psychicznej, którą i tak bardzo trudno mi
utrzymać. Bez zwierząt do reszty bym zwariowała. Dom bez zwierząt jest zimny i taki
jakby… nieludzki.
A Wy? Bez czego nie moglibyście
żyć?

Cebula odpada, nie znoszę!
OdpowiedzUsuńKsiążki, kawa, owoce, chleb, jogurty, słodycze, Internet, rodzina, spacery...kolejność przypadkowa:-)
O mamusiu, bez cebuli nie ma życia! 🧅🧅🧅🧅🧅🧅🧅🧅🧅
UsuńTo ja chyba mogę spokojnie się podpisać pod Twoją listą. Dorzuciłabym jeszcze ślubnego,po ponadto 25 latach wspólnego życia źle by było bez niego. Do tego kawa, dobra herbata i chlebek, najlepiej własnoręcznie upieczony. Bez chleba jestem nieszczęśliwa 🙂a co oznacza że piekarnik też MIDI być żeby móc piec i piec. O i całkiem sporo się tego nazbierało 😁
OdpowiedzUsuńBuziaki 😘
Ślubnego się pozbyłam i żyje mi się bez niego o wiele lepiej. Bez herbaty też żyję, a i na chlebie mi nie zależy. Piekarnika, odkąd zmieniłam gazowy na elektryczny, też nie lubię.
UsuńO kurcze, no to się nie popisałam 😂
UsuńDlaczego? Przecież to Twój zestaw pierwszej potrzeby, a nie mój 😉
UsuńW sumie racja 😁
UsuńNo właśnie 😁
UsuńNie wiem bez czego mogłabym żyć (pomijam najbliższą rodzinę, ale moje kurewskie życie pokazało mi, że da się żyć bez tych, których się ogromnie kocha) .
OdpowiedzUsuńChyba mam duże zdolności przystosowywania się.
Na pewno mogłabym żyć bez mleka - no nienawidzę tego płynu.
Moje kurewskie życie pokazało mi to samo. Myślę, że nie jest to kwestia przystosowania, tylko konieczności.
Usuń🍅🍅🍅, 🍋, 🧄,🍦🍦- zawsze muszę mieć w domu. A, i 🍞, najlepiej polski, bo pasuje do wszystkiego ;-)
OdpowiedzUsuń🚗 - mogę śmigać w starych trepach, a na paliwo nigdy mi nie szkoda.
🪴🌷🌻🪻🪴🌷🌵💐🪴🌹 - wszelakie, te domowe doniczkowe, na balkonie, kwiaty cięte, kwitnące lub nie - obojętne.
📚 📖 📚 📚 - forma obojętna, byle można czytać/słuchać
🙂
Właśnie widzę, że forma obojętna - zafundowałaś mi komiks 🤣
UsuńChciałam Ci zafundować kolorowe obrazki na poprawę humoru 😄
UsuńBardzo Ci dziękuję, moja kondycja od wczoraj pikuje dziobem w stronę gleby i ta kolorowość się przydała.
UsuńNo to lecę: cebulą, ale gotowana bądź smażona, surowa jedynie na tatarze bądź śledziu, kawa z mlekiem, kasze, książki, wełna, Mirka, wnuczka/ kolejność przypadkowa, ziemniaki, ludzie, na których mogę polegać, wygodna kanapa do dziergania i czytania, wygodny materac w łóżku, otwarte na noc rolety, bo lubię w nocy jasno. Auto, pralka, odkurzacz, internet. Prysznic- nie lubię się kąpać. Srebrne wkrętki w uszach.
OdpowiedzUsuńZ prysznicem mam to samo, ale odkurzacz? Mam i... używam raz na pół roku 🤣
UsuńRodzina
OdpowiedzUsuńZwierzęta
Ulubione płyty
Wieża audio ( zdecydowanie wolę CD od serwisów typu Youtube Music)
Książki
Internet
Makarony w różnej postaci
Słodycze
Miałaś papugi? Proszę, napisz o nich coś więcej :)
Nie pamiętam właściwie za dużo, bo była ich cała dynastia, a ja byłam mała. To były chyba papużki faliste i pamiętam dwa imiona: Matylda i Tutuś. Tutuś był ostatni.
UsuńBez zwierząt też nie wyobrażam sobie życia. Mój pies, kot i drób są ważną jego częścią a dodatkowo choć odrobinę koją to co mnie trawi. Łatwiej wytrzymał bym bez ludzi, niż bez zwierzaków... 🙄
OdpowiedzUsuńBez wątpienia jesteś wyrazicielem moich myśli.
UsuńNiestety ludzie na świecie są i musimy się z tym pogodzić 😉
UsuńMam nadzieję, że ziemia kiedyś się nas pozbędzie.
UsuńWcale bym się nie zasmucił. A z tym mlekiem masz to samo co Hebius. On potrafi przez pół miasta całe zgrzewki z Biedry nosić. Wam obojgu przydała by się krowa w mieszkaniu 😉
UsuńJa wożę w bagażniku, to mniej się męczę, ale też całymi zgrzewkami. No i jest nas do tego mleka dwie!
UsuńMasz na myśli córkę? Też lubi mleko do tego stopnia co Ty?
UsuńTak, o ostatnią kroplę walczymy jak Spartanie w Termopilach!
UsuńPowinnaś pracować w mleczarni a nie szkole 😉
UsuńI być dojarką? 🤣 🤣 🤣
UsuńCebula jest zdrowa, tylko wyziewy po niej nie za fajne... 😅
OdpowiedzUsuńAle ja ich nie wącham 🤣
UsuńAle każdy kto ma z Tobą kontakt i owszem 😂
UsuńCóż, ma wolny wybór... 😅
UsuńW sumie może to i lepiej, bo jak się człowiek cebuli naje, to nikt mu dupy nie zawraca, bo oddechem odstrasza 😉
UsuńOtóż to! Zaraz robi się luźno w autobusie, skraca się kolejka do kasy... 🤣
UsuńZa covidu nie trzeba było cebuli, wystarczyło zakasłać a dziś jak człowiek nie zasmrodzi to nic nie ugra 😂
UsuńNo więc sam widzisz, że cebula jest konieczna 🤣
UsuńWłaściwie da się żyć bez wielu rzeczy, tylko co to wtedy za życie…
OdpowiedzUsuńWłaśnie żyję bez kilku najważniejszych dla mnie rzeczy i istotnie, jest to życie do dupy.
UsuńNie mogłabym żyć bez marzeń, absolutnie...
OdpowiedzUsuńMnie życie ich pozbawiło. Żyję, ale co to za życie...
UsuńPrzyziemnie - prąd I woda w domu,
OdpowiedzUsuńMoje łóżko I moja lazienka,
Zielen za oknami,
MOJ BAŁAGAN W DOMU!
I dom, który masz.
UsuńBez masła do chleba i miodu. Bez jakiegoś minimum zieleni za oknem.
OdpowiedzUsuńPodobnie jak Ty: bez książek i internetu byłoby ciężko.
I bez takich zdobyczy cywilizacji jak na przykład bieżąca woda.
A tak naprawdę, to jak uczy historia, człowiek bez wielu rzeczy może się obejść, jeśli widzi sens. Ale to już tak bardzo serio
:)
Chyba że nie widzi sensu, tak jak ja.
UsuńTrudno by mi bylo funkcjonowac bez samochodu. Mam wszedzie daleko a i do tego lubie podrozowac. Wygodne buty tez lubie.
OdpowiedzUsuńJedzenie nie ma znaczenia, picie (i PICIE) tez bez znaczenia.
Maly krag znajomych mi wystarcza.
Wchodze w czas rezygnacji z roznych spraw (chce czy nie chce) wiec i marzenia sie kurcza znacznie.
Nie moglobym zyc bez ZDROWIA! Dbam wiec o nie, reszta sie ulozy.
Reszta nie układa się sama. Pozbawia człowieka radości, a życie sensu.
UsuńZwroc uwage, ze nie okreslam jasno jak sie ulozy samo :)) Moze byc i Twoja wersja. Zwykle prawdopodobniejsza. :(
UsuńI najmojsza.
UsuńNiestety.
Kurde.
Wydaje mi się, że gdy przychodzi taki moment - nauczysz się żyć bez wszystkiego... oprócz jedzenia i picia oczywiście.
OdpowiedzUsuńAle gdyby to potraktować bardziej "luksusowo", to dla mnie nr 1 herbata. Nr 2 książki.
Herbata?! A pfuj!
Usuńkot... jak wyznawca Bastet, niewierzący, lecz praktykujący nie mógłbym żyć bez kotów... musi być co najmniej jeden, choć lepiej dwa, bo dwupaki lepiej się chowają... bo dom bez kota to... no?... to co to?... brawojasiu, dom bez kota to głupota...
OdpowiedzUsuńkobieta... no, ale to jest naprawdę bardzo złożona kwestia, bo nie o sam "fajny sport" tutaj tylko chodzi... tu chodzi o kontakt jako taki... jestem seksistą i uważam, że dupencje jako ogół statystyczny są lepsze od gamoni, więc ten kontakt mnie wzbogaca... zaś "fajny sport", choć szalenie ważny i też na swój sposób niezbędny, jest tylko pewną jego realizacją i w wielu przypadkach konkretnych pań nie istnieje ten temat... a jeśli istnieje w jakimś danym przypadku, to tak zwany "szantaż dupą" na mnie nie działa, tu ja rozdaję karty... tak więc "roszczeniowe księżniczki" mogą spierdalać na drzewo, tym paniom za uwagę dziękuję...
p.jzns :)
Nie znam się na związkach z paniami, ale na związkach z kotami to i owszem. Jako praktykująca 😁
UsuńBTW powiedz mi jak to jest, że każdy psiarz śpi ze swoimi psami, ale żaden się do tego nie przyzna... za to z nami jest odwrotnie, śpimy ze swoimi kotami i nie robimy z tego sekretu... o co tu kaman?... kwestii koniarzy już nie rozważałem...
UsuńMoże bierze się to stąd, że psy jednak bywają brudniejsze i wydają średnio miłą woń i psiarze obawiają się krytyki z tego powodu? Nie mam pojęcia. Czytałam tylko kiedyś, że statystyki wskazują na kociarzy jako inteligentniejszych i lepiej wykształconych od psiarzy. Ale to tylko statystyki. Chociaż może coś w tym jest?
UsuńMoja koleżanka ma ukochanego mopsa, który śpi w łóżku między nią a mężem 😅
Z mojej obecnej perspektywy, gdy mieszkam na wsi i opiekuję się schorowanym mężem, to nie mogłabym żyć bez samochodu, dobrych wciągających książek, radia i pieniędzy, bo przypominają o marzeniach i o tym że życie może stać się ciekawsze kiedys. Internet mnie tu czasami zawodzi, ale da się bez tego żyć. Fajnie jest jednak mieć dom z ogródkiem, albo chociaż mieszkanie z ładnym balkonem i miłych realnych ludzi wokoło.
OdpowiedzUsuńNo właśnie. Fajnie mieć wszystko to, czego ja nie mam...
UsuńHah w większości mam odpowiedzi odmienne od Twoich😅 mleka nie znoszę i może nie istnieć, cebula też.
OdpowiedzUsuńAle u mnie
Ziemniaki! Życie bez ziemniaków traci sens. Bez czekolady też.
Muzyka. Mogłabym nie widzieć, ale słyszeć muszę.
Koty, bardzo byłoby mi źle w świecie bez kotów.
I natura. Życie w pudełku blokowym mnie zabija.
Z rodziną bywa różnie, ze znajomymi też. Więc luz. Poradzę sobie 🤣
Oj popatrz, a u mnie z tym widzeniem a słyszeniem odwrotnie. Jestem baaardzo głucha, ale osprzętowana, co umożliwia mi normalne życie i pracę, a jak mi się nie chce słuchać, idę offline. Stracić wzrok byłoby dla mnie katastrofalne, wolę jak mam, nie słyszeć tam wszystkiego.
Usuń@Bruchalku, ja też lubię ziemniaczki, ale czekolada to fuj. Życie w blokowym pudełku też mnie zabija i to nawet nie wiesz, jak bardzo, ale nie mm pieniędzy = nie mam wyboru.
Usuń@Lucy, ja też kocham wzrok.
UsuńDlaczego nie lubisz czekolady :((( ale może Ci tego zazdroszczę, bo w sumie nie masz tego problemu żeby ograniczać.;)
UsuńNie lubię kakao, muli mnie. Stąd białą czekoladę lubię. Bardzo.
UsuńNie wiem i nie chcę się nad tym zastanawiać.
OdpowiedzUsuńCo więcej - nie musisz.
UsuńZielona herbata. Cebularz. Okulary przeciwsłoneczne, bo nie mogę funkcjonować bez nich w jasne dni, no i gazowana woda. A zakładając że nie ma internetu, to gazety - takie neutralne politycznie oraz popularnonaukowe.
OdpowiedzUsuńMatko, herbata... fuj!
UsuńWitaj już czerwcowo
OdpowiedzUsuńO tutaj trochę też jesteśmy podobne, ale też się różnimy
1. Warzywa, owoce i kwaśny nabiał. Ale przede wszystkim pyry z gzikiem, banany. Zwykłego mleka nie znoszę
2. Książki
3. Internet
4. Przyjaciele i dobrzy znajomi - wytłumaczenie jak u Ciebie
5. Sen i święty spokój
6. Rośliny
7. Czarna herbata
Pozdrawiam urzekającym zapachem jaśminu
"Pyry z gzikiem"?!
UsuńHerbata nie, stanowczo nie 😅
Zapomniałam dodać - RADIO
UsuńZapraszam na obiecaną opowieść.
Czyżby pierwsze zaproszenie nie dotarło?
A pyry z gzikiem to potrawa mojego dzieciństwa. Nazwa pochodzi z poznańskiego, Wielkopolski. To ziemniaki z twarożkiem, zieloną cebulką, rzodkiewką...
UsuńDotarło, tylko ja docieram do komputera z doskoku, taki mam dzień dzisiaj rozdarty we wszystkich kierunkach świata. Nie martw się, nie ma opcji, żebym nie przyszła 💖💝
UsuńAle takie wymieszane wszystko ze sobą? Nie potrafię sobie tego wyobrazić.
UsuńTo masz tak jak ja. Ja przy komputerze jestem tylko w weekendy. W tygodniu dość go nam w pracy.
UsuńA pyry z masełkiem osobno, obok twarożek z dodatkami . Wpisz w Google pyry z gzikiem i zobacz grafikę. Są różne wersje obecnie
Właśnie obejrzałam. Przedziwna rzecz 😉
Usuń@Frau, dlaczego przedziwne? Przecież ruskie to też kartofle z białym serem, tylko zmielone na amen 😉
UsuńAle forma dziwna, nazwa dziwna... i wszystko dziwne, bo lubię wszystkie składniki, ale oddzielnie 😉
UsuńKwestia wychowania. Zajadałam się tym, jak tylko zaczęłam chodzić. To jedna z niewielu rzeczy, które jem razem. To połączenie jest przepyszne. A właśnie jadasz pierogi ruskie?
Usuń@Frau, to całkiem dobrze smakuje, szczególnie kiedy ziemniak gorący, a twaróg zimny 😃
UsuńU mnie w domu nazwa gzik nigdy się nie przyjęła, chociaż dziadek rodowity poznaniak. Twarożek i już 😄
Ismeno, lubię pierogi, ale ruskie najmniej i raczej nie miewam na nie ochoty.
Usuń@Aśka, w Turcji jadłam za to takie coś jak kumpir i bardzo mi to smakowało. To taki duży ziemniak faszerowany różnymi rzeczami.
Usuńsen
OdpowiedzUsuńksiążki
konie, zwierzęta
ogród i ogólnie rośliny, drzewa, natura
piękne zapachy
polowania na ciuchy w szmatlandach
przyjaciele
muzyka
dobre żarcie
kawa albo herbata ( zmienia mi się )
święty spokój ( spokój ducha )
Lista mogłaby być dłuższa. Albo krótsza...
Święty spokój jest najświętszy.
UsuńNależę do osób, które łatwo przystosowują się do sytuacji i warunków. Zakładając, że podstawowe potrzeby typu powietrze do oddychania, woda do picia i mycia, zjadliwe jedzenie oraz sen mam zapewnione, to poza tym koniecznym elementem byłyby marzenia (jak w komentarzu "przeważnie poważnie"). Miło by było, gdybym miała książki. Dzieci (moje są dorosłe) nie muszę mieć przy sobie, wystarczy jak wiem, że są szczęśliwe i dobrze sobie radzą. Zwierzaki kocham jak są, ale bez nich też potrafię świetnie żyć. I święty spokój jak najbardziej pożądany, no ale jak go nie mam, to przecież też jakoś żyję :).
OdpowiedzUsuńCóż, żyję bez wielu potrzebnych mi rzeczy - i fakt, żyję. Tylko że to moje życie jest przez to do dupy.
UsuńDo marzeń mi daleko, ale z resztą Sztuki w P-zgadzam się w całości.:-)
UsuńMarzenia szkodzą. Czasem na całe życie.
UsuńOfc bez dostępu do internetu i dobrego jedzenia :)
OdpowiedzUsuńNie wiem, co to jest ofc.
UsuńOczywiscie "of course".
UsuńNie tak znowu oczywiście, mia sorella 😉
UsuńNie da się żyć bez uzależnień... Ja tak na przekór.
OdpowiedzUsuńProblem tkwinie w uzaleznieniach, jako takich, ale w naszym podejsciu do nich. jak sobie radzimy z ich brakiem.
Usuń@137, nie wiem, czy się nie da. Ja jakoś nie jestem podatna na uzależnienia.
Usuń@W temacie - z brakiem uzależnień? A po co sobie radzić? Po co komu uzależnienia?
UsuńPomijając oczywiste oczywistości czyli powietrze itp. oraz zdobycze techniki, jak prąd, internet, itd nie mogłabym żyć bez siostry, kawy, jajek, majonezu, warzyw i owoców, Puszka, bidetu, okularów do czytania i przeciwsłonecznych, książek, ulubionych perfum, notatnika i długopisu, podróży...
OdpowiedzUsuńMamy sporo wspólnego 😉
UsuńMożna bez wszystkiego się obyć, ale po co? Jeśli będziemy się umartwiać, to za nasze chujowe życie nikt nam nie podziękuje.
OdpowiedzUsuńInternet. Moje okno na świat i skarbnica wiedzy pod jednym palcem. Owszem, bez też się dało, ale jest i chwała za to. Wszystko co pomaga w życiu jest spoko. Nie wyklucza to miłości do książek, których mam multum oraz kartę do angielskiej biblioteki.
Jedzonko. Takie jak lubię. Jestem wybredna w kategorii mięsnej. Ale jem. Lubię różne produkty. Ale muszę sobie ułożyć mój związek z jedzeniem na nowo, z uwzględnieniem makroskładników.
Dziecka. Mimo że nie lubię dzieci, to dzieci lubią mnie. Zawsze. A moje mi się udały perfekcyjnie.
Przyjaciele i dobrzy znajomi. Bardzo przesiane i bardzo śladowe ilości. Kiedyś dużo, dzisiaj ułamek tego. I dobrze mi z tym. Bo mnie się albo lubi i jedzie na tej samej fali, albo nie lubi i wtedy nam nie po drodze.
Warsztat. Uwielbiam moje rzeczy do robótek ręcznych. Mam tego tyle i na tyle działów craftingu, że aż poświęciłam temu pokój.
Samochód. No to jest moje podróżnicze zwiedzać, albo nie zwiedzać. Bo pociągi tu są tragicznie drogie. Poza tym lubię wolność i swobodę.
I jeszcze dużo, dużo więcej.
Natt, a możesz mi przybliżyć ten crafting? Co robisz w ramach robótek? Bardzo mnie takie rzeczy interesują.
UsuńMieszam różne style i techniki, decoupage z papierami, powertex, mixed media, akwarelki, scrapbooking ogólnie pojmowany i mieszany ze wszystkim. Ostatnio jaram się biżuterią i mam już prawie cały warsztacik. Filcowanie na sucho, krzyżyki, szydełko, frywolitka... Wszystkiego po trochu. Tylko ostatnio wszystko leży i kwiczy.
UsuńOjezusiemaryjo, Natt, ja Cię kocham, jesteś genialna! Dlaczego się nie chwalisz swoimi wyrobami?! Chcę widzieć, chcę oglądać!
UsuńJak ruszę to pokażę. :)
UsuńJupiii! Zamieniem się w czekanie.
Usuń